wtorek, 25 kwietnia 2017

Wracamy na stare śmieci. Zakopane.

Nareszcie! 
Po 6 latach. 
Wracamy. 
Znowu jest zobaczę... poczuję, dotknę. A przede wszystkim będę. Będziemy. 

Jedziemy w Tatry! Zaliczka zapłacona tam gdzie zawsze gdzie tyle wspomnień... kij z tym, że jedziemy z dziećmi przez całą Polskę, kij z tym, że teściowa jedzie z nami. 

Znowu będziemy w górach! Tylko to się liczy! ;)

Nie mogę się doczekać...

czwartek, 20 kwietnia 2017

Wizyta u ginekologa.

Niedawno byłam u ginekologa. Ostatnio byłam po połogu zatem czas się wybrać. 
Badanie, cytologia. 
Pytanie termin ostatniej miesiączki.
3 grudnia 2014 roku.
Lekarz patrzy w kartę i pyta "to pomyłka? Pani nie miesiączkuje od 4 miesięcy "...za chwilę zauważa rok 2014 i dopiero zdziwienie; ) 

środa, 19 kwietnia 2017

Półtora roku i 19 miesięcy Niuni.

Moja córcia skończyła półtora roku.
A niedawno dodatkowo 19 miesięcy. 
Półtora roku i miesiąc. 
Czas leci jak szalony.
Pamiętam jak się urodziła i była 4 kilogramową kruszynką. Moja mama patrząc na nią powiedziała "jaka jest malutka ile czasu minie zanim ona urośnie...

A ona urosła, jest już taka duża, że ja z przerażeniem łapię te ostatnie chwile kiedy jest jeszcze chociaż trochę bobaskowa. 

Oto moja krolewna; )

środa, 12 kwietnia 2017

Dasz radę.

Czasem mam dość pracy.
Staram się i poświęcam temu co robię w pracy w 100% ale jak widać to ciągle za mało. 
Dziś coś we mnie pękło. 
Nacisk w pracy jest ogromny. Są dni, że mam takie ciśnienie ze nie zdążę zjeść, albo nie mam apetytu. To wyzwanie, jasne. 
Ale czasem jest pod górę. 
No nic wracam pchać ten głaz.


*zdjęcie z neta. Lubię je. Daje siłę. 

czwartek, 6 kwietnia 2017

Atak rotawirusa.

W domu. Zdrowi. 
Młody był w szpitalu 4 dni. Od niedzieli do środy. Nie było łatwo ... noce spędzał w szpitalu mąż, spał na materacu. Z synkiem było ciężko.


wtorek, 28 marca 2017

Rotawirus. Szpital. Dół.

Aby nie było za fajnie, zawsze musi być coś. Ale do rzeczy... od niedzieli wieczora synuś jest w szpitalu. Rotawirus. Masakra. Zmieniamy się przy nim z mężem. Mąż jest w nocy, rankami, popoludniami i wieczorem, ja przyjeżdżam od 9.30-16.00. Ogranicza mnie w czasie karmienie piersią córci, nie mogę mieć dluzszych przerw i nie mogę być z synkiem w nocy bo mała mnie potrzebuje. Na szczęście tata radzi sobie dobrze. 


sobota, 25 marca 2017

69,6 kg czyli pa pa pasztecie :))

Dziś przekroczylam długo oczekiwaną granicę. Przeskoczył mi licznik z 7mki na 6tke :))))


Cel się opoźnił o 3 miesiące, ale co tam- idzie ku lepszemu. Teraz będzie tylko lepiej już nigdy nie mam zamiaru oglądać tej obrzydliwej siódemki :)

Przypomnę :półtora roku temu do porodu ważyłam 94 kg, w ciąży z córcią przytylam prawie 24 kg, z synkiem równe 25 kg. Wzrost 177 cm.

Czyli osiagnelam wagę sprzed tej ciąży. 

Ale to nie koniec. Teraz marzę o wadze 65 kg i wtedy naprawdę będę z siebie zadowolona. 

A teraz kilka zdjęć :


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...