środa, 29 października 2014

Dynia już gotowa.

Zajął sję tym mężuś:-) i jak na pierwszy raz.. zobaczcie sami:


Jak na debiut myślę całkiem udana:-) dziś krótko bo wracam do trunku władców północy i rozmowy z moim menem przy świecach:-)-) A dynia? Podoba się Wam?:-) Słodkiej nocki:-)

poniedziałek, 27 października 2014

Publiczna histeria za nami.

Pojechaliśmy do sklepu. J.ma hyzia na punkcie wózków i kółek wszelkiego kalibru, zatem w sklepie nie chce w tym sklepowym wózku siedziec, tylko go pchać. Wkroczył w taki etap, że jak cos mu nie pasuje, to piszczy i krzyczy az uszy więdna.

No i poszło- przy wyjsciu ze sklepu młody nie chciał zostawić koszyka. Wrzask i płacz cała drogę w aucie. Myslalam, ze mu przejdzie, ale gdzie tam...

piątek, 24 października 2014

Pierwsza w życiu dynia. Troszkę smutku i piękna jesień.

Pierwsza w życiu. Długo się zastanawiałam. Jestem przeciwniczką halloween, w sensie chodzenia dzieci po domach i zabaw w stylu: cukierek albo psikus. No ale dynia... - dynia może być. Po prostu chcemy zrobić uśmiechniętą dynię bez podtekstów;)

Zatem wybrałam:


wtorek, 21 października 2014

Odpieluszkowanie. Nieoczekiwany problem.

W sobotę zabraliśmy się za odpieluchowanie.

Decyzja niezbyt trafiona w czasie ze względu na porę roku...- wszak każdy powtarza, że najlepiej uczyć na nocnik latem. Jednak młody skończył 2 lata, wzięłam to na klatę i postanowiłam, że zaczynamy z nauką. Nieśmiałe próby były robione wcześniej, młody nocnik znał, czasami sobie na niego dla zabawy siadał, ale nigdy nie udało mi się złapać siusiu. Nadeszła zatem sobota, by zacząć od weekendu i ściągnęłam maluchowi pieluchę, wytłumaczyłam (;)) że teraz nie ma pieluszki i siusiu robimy na nocnik. Początkowo- dramat, do południa miałam już mokrych 4 pary majtek, rajstop i skarpetek, nasiusiane na dywanie i na podłodze. 

sobota, 18 października 2014

Operacja powiększenia piersi w planach.

Pisałam o tym już kiedyś tu: <klik> w punkcie pierwszym. Jak byłam bardzo młoda miałam kompleks małych piersi. Świat jest jaki jest a współczesne wzorce i lansowane kanony piękna mi nie ułatwiały;) Jako młoda dziewczyna marzyłam o większych piersiach niż dała mi natura, a okres nastoletni, to bardzo wrażliwy czas, kiedy to kształtująca się kobiecość szuka potwierdzenia dla swojej wartości. Ja tego potwierdzenia nie dostałam od najważniejszej kobiety wtedy w moim życiu - od mojej mamy. Przeciwnie, matka podsycała moje kompleksy chwaląc walory innych kobiet, czy to z mojego bliskiego otoczenia, czy z telewizji. Łatwo mi nie było.


poniedziałek, 13 października 2014

Do kitu!

Cholercia, nigdy nie dogadam sie z moją matką. Nadajemy na roznych róznych falach. Szkoda mi i przykro, ze w cięzkich i trudnych momentach mojego zycia nie potrafi dac mi wsparcia...  tak brak jej empatii, zrozumienia, nie potrafi mnie wesprzeć. Wszystko postrzega przez pryzmat siebie, bo ona tak czuła, nie rozumie, że ja jestem inna, że czuję i myślę inaczej. Kiedys mnie to bolalo, teraz mam to w nosie... chociaz przykro mi okropnie... 

piątek, 10 października 2014

...w pogoni za kasą?

Zawsze miałam wylane na kasę. Oczywiście byla wazna, ale nigdy nie patrzylam na ludzi przez pryzmat tego, co posiadają. Nigdy tak nie dobierałam przyjaciol, ni znajomych, nigdy tak nie wybierałam chłopaka. Kiedy zakochałam sie do szaleństwa, nie zwracałam uwagi na to co posiada obiekt moich westchnień. Ovzywiście zdaję sobie sprawę, ze pieniadze sa wazne, bardzo wazne. Ale nigdy nie były i nie bedą moim bożkiem. Za kasę nie kupi się miłosci, prawdziwego szczęścia, ani rodziny. Pieniądze mogą pomóc utrzymac zdrowie, ale w obliczu ciężkiej choroby tego zycia nie uratują...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...