czwartek, 17 kwietnia 2014

Plany na święta.

Niedługo święta, które w tym roku spędzamy z bliskimi- Wielkanoc u jednej babci, razem z siostrą męża z rodziną,a poniedziałek wielkanocny u moich rodziców. Prezenty już kupione- na zajączka, stawiamy na drobiazgi, wszak to nie Boże Narodzenie;) U nas jest taka tradycja, że na Wielkanoc kupuje się tylko dla dzieci, słodycze, zabawki. Mój maluch w związku z tym, że nie je słodyczy dostanie z pewnością deserki w słoiczkach, soczki, ale z tego co mnie słuchy doszły zabawki też będą czekać;) Z każdego prezentu dla niego cieszę się sama jak dziecko. Będzie pięknie- rodzinnie, mam w planach zrobić dużo zdjęć.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Brak prądu. Brrr.

Tak rzadko się to teraz zdarza, że stanowi prawie atrakcję. No prawie;) A wieczór miał inaczej wyglądać. A skończyło się tym, że jak odkładałam synka do łóżeczka, to zgasło światło. Najpierw myślałam, że przepaliła się żarówka, a okazało się, że wyłączyli prąd na całym osiedlu. Bloki ogarnięte ciemnością wyglądały mrocznie, ulice niepokojąco... ciemność nie jest moim żywiołem, o nie. 

środa, 9 kwietnia 2014

Z rozmyślań o ... miłości!

Mąż na piwku ze znajomymi, a ja w domu. Po pracy zrobiłam szybkie zakupy i zmieniam się z opiekunką. Zjadłam obiad z synkiem na kolanach, młody również się skusił, zawsze mam w zanadrzu jego plastikową łyżeczkę jakby miał ochotę zjeść ze mną. Może nie jest to zbyt wychowawcze, ale cieszę się, jak ma ochotę spróbować cokolwiek innego poza słoiczkami.

Później zabawa, przytulanie, książeczki, które czytaliśmy razem, młody wędrował po mnie i po kanapie, by oczywiście usiąść mi z nimi na kolanach. Znosił mi za każdym razem inne. Uwielbia jak mu czytam, zadaję pytania o różne przedmioty, potrafi tyle bezbłędnie wskazać, w zasadzie wszystko rozumie.


Wreszcie kąpiel, a teraz słodko śpi, a ja mam rzadką chwilę czasu dla siebie. 

niedziela, 6 kwietnia 2014

Oglądanie pociągów. Ja sam!

Pogoda cudna.

Poszliśmy dzisiaj na spacer przed drzemką. Tym razem kroki skierowaliśmy gdzie indziej. 
Poszliśmy "oglądać pociągi".

sobota, 5 kwietnia 2014

Ślicznie jest.

Kocham wiosnę. Umajone drzewa, wszystko budzi się do życia. Teraz tylko trzeba wyjść w plener z aparatem, porobić zdjęcia cudownym kwiatom, porobić zdjęcia bliskim.

Kiedyś nie lubiłam zdjęć, ale teraz im jestem starsza widzę jaką mają wartość. Widzę jak bliscy się zmieniają, jak dorastają dzieci, jak dojrzewałam ja, jak przybywa lat. Z jednej strony cieszy, ale z drugiej smuci, bo widzę jak rodzicom przybywa wieku, jak pojawiają się na ich twarzach zmarszczki i wtedy dopada mnie lęk, że z każdy rok zbliża... Ale nie o tym chciałam pisać. Chcę napisać, że odkąd mam synka w ogóle oszalałam na punkcie robienia zdjęć. Chciałabym zatrzymać tyle chwil w kadrze, jego cudowne uśmiechy, to jak się zmienia, rośnie. Też mam ten problem, że większość zdjęć jest w formie elektronicznej, fakt, że mamy po trzy kopie, ale jednak, to nie jest papier... Stawiam sobie za cel to, by systematycznie zacząć drukować wybrane zdjęcia u fotografa. Album synka kończy się na trzech miesiącach jego życia, a młody ma już półtora roczku. Ile zaległości się porobiło! Ale w związku z tym, że tyle mamy zdjęć, też ciężko będzie wybrać najlepsze, skoro każde piękne, każda minka bezcenna i pragnę ją zachować:P jakbym mogła wydrukowałabym wszystko, no prawie wszystko.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Półtora roku.

Mijają dni, a z każdym kolejnym zauważamy jak nasz maluch się zmienia. Półtora roczku.
Niesamowite!

Półtora roku ani jednej nieprzespanej nocki.
Półtora roku karmienia piersią.
I zakochiwania się ciągle na nowo.


środa, 26 marca 2014

I po usg. Krótka wizyta w rodzinnym domu.

No i po lekarzu. Zrobiła mi usg tarczycy- całe szczęście wszystko w porządku, z zastrzeżeniem, że mam małą tarczycę:D W sumie lepsza mała niż powiększona, ale minus tego taki, że muszę przyjmować tabletki z hormonami, a plus taki, że nie muszę mieć robionej punkcji. :) Nie myślałam w sumie, że to wszystko będzie tak wyglądało - gdybym nie zbadała tak rutynowo tsh to nawet nie wiedziałabym, że coś się dzieje, podobno szczęśliwi ci, co w nieświadomości żyją... Ale ja jestem za tym, by się badać, nawet kiedy to ma przynieść stres, uwierzcie, kiedy leżałam na kozetce i robiła mi usg tarczycy, przez głowę przebiegały mi dziesiątki myśli - czy wszystko w porządku, a jeśli potrzebna będzie punkcja,a jeśli wyjdzie, że mam guzy,itp. 

Badam się, bo mam synka i zależy mi by być zdrowa i w formie. Dla mnie,ale przede wszystkim dla niego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...