piątek, 3 lipca 2015

Czy zaszczepić na ospę wietrzną?

Oto jest pytanie. Zastanawiam sie nad szczepieniem. W zwiazku z tym, ze mlody idąc do przedszkola nie ma skonczonych 3 lat móglby zostac zaszczepiony za darmo. Zreszta to nie pieniądze są tu problemem, lecz moje obawy przed choróbskami. Sama przechodziłam ospę w przedszkolu w wieku 5 lub 6 lat, pamiętam te strupy, smarowanie biała maścia, zakaz drapania, który złamalam i mam 2 widoczne blizny po ospie do dziś.

Kochane mamy, szczepiłyście dzieci na ospę wietrzną? W jakim wieku? Jak zniosły szczepienie? Wreszcie czy warto...? Kazdy z nas to przechorowywał, sama choroba nie jest groźna,ale ewentualne powikłania...

środa, 1 lipca 2015

Niedługo przedszkole. Obawy.

Jeszcze 2 miesiące i mój synek pójdzie do przedszkola. 

Jak sobie to uzmysłowię, to zaczynam sie martwić. Będzie mial 2 lata i 11 miesięcy, to nawet nie 3 latka... mam tyle obaw: jak sie zaklimatyzuje, jak będzie z jedzeniem, jak będzie z mową, jak odnajdzie się w grupie, w ktorej z racji tego, ze jest z października będzie zapewne młodszy od wielu dzieci. 

Wreszcie, czy nie będzie płakał, tego boje sie najbardziej! Na myśl o tym, ze trzeba bedzie go zostawic w grupie dzieci z obcymi paniami, w nowym miejscu, bez mamy, serce mi sie ściska i łzy naplywają do oczu. Oczywiście nie daję tego po sobie poznac, jak przechodzimy kolo przedszkola, to pokazujemy mu w superlatywach, ze jest plac zabaw i bedzie sie bawil, itp. Na szczęście to mąż będzie go zaprowadzał do przedszkola, więc może bedzie mu latwiej, ze z tatą, a nie z mamą. Ja go bede odbierać. Tez to bardzo blisko naszego domu, więc łatwiej.

Kupiłam mu 2 piżamki i koszulki do przedszkola, bede jeszcze musiała podpytac co jest potrzebne do wyprawki:

piątek, 26 czerwca 2015

Czytam i nie wierzę.

Tak, zdaję sobie sprawę, że na świecie dzieją się złe rzeczy. Wiem, że jest dużo przemocy, zła, zwykłego chamstwa itp. 

Ale jak czytam czy słyszę w wiadomościach o przestępstwach na dzieciach to coś mi się robi.

Jak dziś rano - 26letnia "matka" wyrzuciła przez okno z 4 piętra swoją 3miesięczną córeczkę. Normalnie nóż mi się w kieszeni otwiera. I otwiera mi się dalej jak czytam komentarze pod artykułem w necie w stylu - nikt jej pewnie nie pomógł, jaka ona biedna, ona nie chciała, miała depresję poporodową, gdzie był ojciec, państwo jej nie pomogło, to wina państwa, braku aborcji, to wina systemu i tym podobne tłumaczenia fatalnego zła jakiego dokonała ta baba. Nic nie jest w stanie usprawiedliwić tego co zrobiła, nie mieści mi się to w głowie. Żałuję, że to nie te czasy kiedy można było dokonać samosądu. Jak można wyrzucić malutkie dziecko z 4piętra??? No jak? czy ja żyję w innym świecie, że tego nie kumam, że żadne, absolutnie żadne argumenty na wyłumaczenie tego czynu do mnie nie trafiają? Że nie przyjmuję do wiadomości bzdur o depresji poporodowej, o braku wsparcia itp?

Normalnie ręce zaciskają się w pięści.... nic nie zwróci życia tej dziewczynce, smutnego życia, bo z tego co czytałam to ta baba malutką wielokrotnie podduszała.

Jaka szkoda, że nie ma w Polsce kary śmierci. 

środa, 24 czerwca 2015

Kiedy mąż... biega. O co chodzi z tym bieganiem?

Ostatnio obserwuję prawdziwą modę na bieganie. W zasadzie bieganie i biegacze byli od zawsze (mam w rodzinie maratończyka), ale dopiero tak od 2-3 lat stał się na to prawdziwy boom. Gdzie by nie spojrzeć- każdy biega, lub próbuje biegać.

Hmm, przyznam nieco wstydliwie, że mnie temat biegania zawsze omijał. Owszem, lubiłam aktywność fizyczną - rower, marsze, góry, nie straszne mi długie wyjścia, ale przyznaję, że bieganie zawsze okrutnie mnie męczyło i... nie lubiłam biegać. W zeszłym roku- trochę próbowałam- wyszłam pobiegać kilka razy, ale dystanse jakie przebiegałam to średnio 3, maksymalnie 5 km i koniec, więcej nie przebiegłam nigdy, a zmęczenie dawało mi się ostro we znaki, mega zadyszka, pot lejący się po plecach i burak na twarzy.

niedziela, 21 czerwca 2015

Do kitu!

Do kitu.
Czy ktoś jeszcze ma do kitu weekend? Albo chociaż jeden dzień do bani? Bo z tego co czytam na większości blogów to cud, miód, orzeszki, słabszych dni brak.

Jestem zmęczona. Cholernie zmęczona. Moze jutro bedzie lepiej, ale póki co tkwię w ciemnej dziurze głębokiej na dwa metry. 

Może jutro bedzie lepiej.


środa, 17 czerwca 2015

Synuś mało mówi+ wizyta u logopedy dziecięcego.

Drugi problem, który nas frapuje, to jest to, że młody mało mówi. Martwi nas to od dawna, pisalam o tym <TU>

Obecnie sprawa wygląda tak, ze ktoś obcy by nie wiedział za bardzo o c młodemu chodzi, bo on ma na słowa swoje własne określenia i stosuje skróty pomieszane z językiem gestów i znaczeń dla wtajemniczonych. Ja, która przebywam z nim na codzień w większości wiem, co on chce i rozumiem go. Ale on we wrześniu idzie do przedszkola i okropnie mnie martwi jak sobie zmową poradzi...

Np:
"Mama pi woda" - mama pije wodę
"Tata mi" - tata myje
" Myhy dźiu dźiu" - muchy są na drzewie:-)
"Kita abzia bzia dudu" - kot ma duże oczy
" Biabuł hosi" - pies śpi
Itp.

Ja wiem, o co mu chodzi, bo znam jego słówka, ale inni nie. 

Poszliśmy z nim pod koniec maja do logopedy dziecięcego, by go zbadała, oceniła jak fachowiec.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Na co uważać u dentysty.

W listopadzie zeszłego roku usuwałam chirurgicznie dolną 8kę - jakie kwiatki wyszły przy okazji: <klik> i <klik> 

:-(

Ostrzegam wszystkich- chodzcie do sprawdzonych dentystów, nie zawsze pod nowoczesnym, prywatnym gabinetem kryje się dobry fachowiec. Szczególnie trzeba uważać kto robi leczenie kanałowe i czy to potrafi...

Co powinno nas niepokoić u naszego dentysty:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...