wtorek, 21 maja 2013

Powrót do pracy.

Łatwo nie jest, ale też nikt nie mówił, że bedzie. Ale nie narzekam;) Do pracy co rano przygotowuję sobie żelazny zestaw: jak widać na zdjęciu 2 laktatory, 3 pojemniczki na mleko, do tego dokładam malutką lodówkę turystyczną z wkładami chłodzącymi. Tak zaopatrzona jadę do pracy. Dzięki uprzejmości szefowej, mogę odciągać mleko w godzinach pracy. Chodzę 2x, tak około co 3 godziny. To cały rytuał, ściągam mleko z dwóch piersi na raz, tak jest mi najprościej, bo pobudzenie wypływu pokarmu w jednej piersi skutkuje też wypływem z drugiej;) Później pozostaje mycie laktatorów, osuszanie ręcznikiem, by mieć je czyste na drugą sesję ściągania. Później wkładam pojemnik z mlekiem do pojemnika chłodzącego. W zasadzie jakby nie patrzył, to schodzi mi na każde takie wyjście 15minut. A razy dwa to jest pół godziny... 



Cieszy mnie jednak fakt, że udaje mi się ściągać mleko, i że babcia która zostaje z Synkiem, może mu moje mleczko podać. A Mały za tym przepada! No a mi udaje się podtrzymać laktację na dobrym poziomie. Chociaż jest za tym nieco biegania i zachodu, jednak wiem, że warto, czuję, że warto. Zanim nie wróciłam do pracy martwiłam się, czy laktacja nie zmniejszy się, czy stres mi nie zaszkodzi, ale jak na razie radzimy sobie całkiem dobrze. Robię tak, że karmię go rano, też przed samym wyjściem do pracy z obu piersi, i od razu po pracy jest cycuś. Też cycusiamy nocą i tak śpimy sobie razem. Kocham te nasze chwile bliskości, to ciepełko i słodkość tego "cycusiowego przytulenia". Abyśmy mogli się tym cieszyć jak najdłużej! 

Jedno zmartwienie mi odeszło - karmię piersią mimo powrotu do pracy, udało się, nie mogło być inaczej! Za to czasu mam mniej, więc pracuję nad dobrą organizacją. W pracy tęsknię za moim Synkiem, nie mogę się doczekać, aż wezmę go w ramiona. A jak wracam i widzę w jakim dobrym jest humorku, to serce mi rośnie. Mały lubi być z babcią, babcia go rozśmiesza, rozpieszcza, hołubi, śpiewa piosenki, daje dużo miłości. A mały to czuje i odpłaca babci najwspanialszym uśmiechem. A ja wracając z pracy już za drzwiami słyszę czasami, jak sobie "gadają" i jak otwieram drzwi kluczem, to słyszę " kto przyszedł? gdzie jest mama?";) i za chwile wita mnie słodka buźka mojego Synka. Wiem, że ma dobrą opiekę, jest pogodny i zrelaksowany. A to ważne, by zostawiać dziecko pod opieką kogoś do kogo ma się stuprocentowe zaufanie. Wtedy można ze spokojną głową w pracy siedzieć. Tak raz dziennie babcia dzwoni do mnie do pracy mówiąc "a Wnusio zjadł deserek, spał ładnie ponad 2 i pół godziny, teraz się bawimy" a w tle słyszę jego głosik "mamamamama" , "dadadada" lub "babababa" w zależności od humorku;) Wtedy oddycham spokojniej, wiem, że wszystko jest w porządku.

Weekend zleciał rodzinnie, byliśmy w sobotę z mamą męża na spacerku, druga babcia też przepada za wnuczkiem, też chce być blisko niego. Cieszy mnie to, bo wiem jak ważna jest rodzina, jak ważni są dziadkowie w życiu dziecka i dla jego rozwoju, ważne są takie korzenie, świadomość rodziny, tego, że się ma bliskich na których można liczyć. Dlatego chcę by byli blisko mojego Synka, by ich znał i budował z nimi więź. By w przyszłości lubił jeździć do dziadków, spędzać z nimi czas. 

Podobno rodzice są od wychowywania a dziadkowie od rozpieszczania;) Coś w tym jest;) Jak myślicie?

6 komentarzy:

  1. Super, że pracujesz i nadal karmisz swoim mleczkiem!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również się cieszę, bo karmienie piersią jest dla mnie bardzo ważne i chcę je kontynuować przynajmniej do roczku. Martwiłam się, ale jak widać powrót do pracy nie wyklucza karmienia, trzeba jednak włożyć w to nieco wysiłku;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Karmienie piersią to dla mnie szczególnie ważny aspekt naszego życia ;)

    Super, że udaje Ci się utrzymać laktacje i oczywiście , że synek dostaje to co najlepsze czyli mleczko mamy !

    OdpowiedzUsuń
  4. tez tak myslę, warto dla dziecka się postarać;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę tego, że możesz odciągać. U mnie laktator nie mógł nic wskórać :(
    Świetnie sobie radzisz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudniej pobudzić wypływ pokarmu, a jak się uda, to leci już z górki. PS. Mi też było bardzo trudno miałam piersi bardzo oporne na laktator. Nawet myślałam, ze jakiś zepsuty kupiłam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...