sobota, 8 czerwca 2013

Poczytaj mi mamo!

Głęboko wierzę, że do wielu rzeczy prędzej czy później dziecko dorasta samo. Zauważam, że mój maluch tak jak niegdyś byłam mu do zaśnięcia potrzebna w 100%, teraz w sporej części zaczyna zasypiać sam. Owszem, zasypia przy piersi, ale często puszcza pierś, i nie protestuje od razu głośno, kiedy się ewakuuję. To samo z nocnym snem, po prostu czasami gdy się obudzi spojrzy czy jestem, po czym zamyka oczka i zasypia. W dzień śpi w łóżeczku, w nocy, hmm... jeszcze ze mną. Ale czuję, że spanie w łóżeczku nocą jest kwestią czasu. Też czasem ładnie się sam bawi, potrafi się sobą zająć na kilka minut.



Czekamy na krzesełko do karmienia. Przebywanie przez małego w bujaczku stało się średnio bezpieczne. Bujaczek nadaje się do odpoczynku jak najbardziej, ale Synkowi przestała się podobać pozycja półleżąca i w bujaczku siada. Jest przypięty pasem biodrowym, ale i tak się boję, że przewróci się razem z tym bujakiem na nos. Wcześniej w leżaczku go karmiłam, teraz tak sobie się to udaje:) Nie mogę się doczekać tego krzesełka, w pozycji siedzącej będzie mi łatwiej.


Co do krzesełka do karmienia to spotkałam się z różnymi opiniami. Wiele osób bardzo zachwala krzesełko, inni odradzają, jako zbędny, niepotrzebny gadżet, mówiąc, że dziecko nie lubi w krzesełku siedzieć, że kiedyś takich krzesełek nie było i jakoś się żyło, itp. Mi się wydaje, że to przydatna rzecz, do nauki samodzielnego jedzenia, a też do zabawy. Kiedyś jak chciałam coś zrobić w kuchni, zmyć naczynia itp, to brałam Synka do kuchni w leżaczku, a teraz on w leżaczku próbuje wstawać i siada zamiast leżeć, więc tak na serio nie mogę się skupić na pracy w kuchni. Liczę na to, że wysokie krzesełko ułatwi mi życie. 

Zdecydowaliśmy się na krzesełko firmy 4Baby. Przyjdzie do nas jakoś na początku tygodnia, czekamy z niecierpliwością.

Lubię kupować rzeczy dla Synka. Zawsze jak idę do marketu, to swoje kroki skieruję do działu dla dzieci, oglądam, czy są jakieś promocje na obiadki, deserki, to samo w Rossmannie, czy w Hebe. Zawsze też coś małemu kupię, a to obiadek, ubranko, skarpetki, czy zabawkę. Kiedyś jak zaglądałam do Rossmanna to wybierałam dla siebie kosmetyki do pielęgnacji ciała, włosów, a teraz buszuję w dziale dla maluchów. I sprawia mi to przyjemność! Jak mu coś kupię, to sprawia mi to taką radość, jakbym kupiła coś dla siebie. Całe szczęście mąż podziela moje odczucia w tej kwestii, bo oboje lubimy kupować rzeczy dla małego. Mówię nie tylko o dużych, droższych rzeczach, ale też o drobiazgach. 

Najważniejsze są jednak rzeczy niematerialne, miłość, uwaga i czas poświęcony Synkowi. Uwielbiam się nim zajmować, opiekować, dbać o niego. W związku z tym, że jest coraz większy, to i można coraz bardziej aktywnie się z nim bawić. Nie mogę się doczekać aż zaczniemy układać wieże z klocków, budować stacje benzynowe, bawić się samochodami, grać w piłkę i czytać książeczki. Nie mogę się doczekać aż będę mogła czytać mu bajki na dobranoc. Jestem wielką zwolenniczką czytania książek dzieciom. Mam dużo przeróżnych książek z bajkami, od klasyków jak baśnie Andersena czy braci Grimm, po bajki z różnych stron świata. Pragnę, by czytanie bajek stało się jednym z naszych rytuałów. Kąpiel, mleczko, bajka i całus na dobranoc... Ale to muszę jeszcze poczekać;) 
 


6 komentarzy:

  1. Oj tak - czas spędzony z dzieckiem jest bardzo cenny!
    Czytaj już teraz. My czytamy Szymkowi, odkąd skończył 4 miesiące. Mimo że nic nie kuma, to oswaja się z książką, a to też ważne. Zawsze może chociaż pooglądać ilustracje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. obrazki oglądamy, a jakże! Próbuję też mu czytać, ale średnio to idzie, bo najczęściej wyrywa mi książeczki ;) i na tym się kończy. Zamiast czytać, woli te książeczki "zjadać";)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też słyszałam często, że krzesełko do karmienia niepotrzebne, ale kupiłam i nie żałuję! :)
    jak chcę coś porobić w kuchni to mały ląduje w krzesełku rzucam mu zabawki czy robię kanapeczki, on ma zajęcie a ja mogę spokojnie porobić to co mam w planach.
    a co do zakupów - mam to samo ;)
    wiele razy szłam do jakiegoś sklepu z zamiarem kupienia czegoś dla siebie - wychodziłam z czymś dla smyka :)
    Artek na razie woli wyrywać kartki z książeczek a tekturowe ogląda. myślę, że doczekamy się kiedy będzie można poczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. doczekamy się! A nasze krzesełko wczoraj przyszło, zatem i ja będę w kuchni mieć towarzystwo :)

      Usuń
  4. A ja czytam praktycznie codziennie już od ciąży. Sama uwielbiam bajki i wierszyki dla dzieci,więc czytałam brzuszkowi, a później już synkowi. Dalej chyba niewiele z tego ogarnia, co słyszy, ale to tylko kwestia czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, bo czym skorupka za młodu nasiąknie...;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...