czwartek, 25 lipca 2013

Chusta. Ja też chcę!

Naczytałam się mam blogerek i teraz mam. Dylemat. Dojrzała we mnie myśl, że chciałabym nosić mojego malucha w chuście. Ale dochodzi masa pytań - jaka chusta, czy mój synek nie jest za duży i za ciężki na chustę, czy będzie chciał być w niej noszony, jaką chustę wybrać? Wstępnie już zorientowałam się, że elastyczna to nie dla nas. Mój maluch niedługo skończy 10 miesięcy i waży 11,5 kg, nieco późno jak na chustę, chociaż...? Byłam  na stronkach z chustami, nieco czytałam, naoglądałam się i zakochałam w kilku wzorach...

Otóż, zastanawiam się miedzy chustą tkaną a kółkową. Firmy jakie wchodzą w grę to Natibaby i Lenny Lamb. Między tymi dwiema firmami wybrałabym. Oglądałam chusty jakie mają w ofercie i są przepiękne... Urzekła mnie Islandia:

 źródło - Internet

Zastanawiam się, jaka chusta będzie dla mnie praktyczniejsza, jaka lepiej posłuży, czy tkana wiązana, czy może kółkowa? Wiązana na pewno będzie bardziej uniwersalna, ale czy poradzę sobie z jej zawiązaniem? Kółkowa za to jest prostsza w obsłudze - ot zakładasz na ramię i masz. Łatwo do niej dziecko włożyć, łatwo wyjąć, zajmuje wszystko chwilę.Ostatnio zastanawiałam się nad chustą, jak musiałam z małym podejść do lekarza, padał deszcz, a ja nie mogłam wtedy wziąć wózka. Ciężko było iść z synkiem na ręku i z parasolem w drugiej;) Pomyślałam, że jakbym miała chustę o ile byłoby mi prościej.

Wreszcie - jaka długość chusty - 4,6m czy 5,2? Ja mam ponad 170, rozmiar ubrań, hmmm 40? Ogólnie budowa dość szczupła. Więc jaka długość chusty byłaby odpowiednia?A może używana? Co to znaczy, że chusta jest "złamana"? ;/

Poradzicie coś? Bo mam mętlik w głowie. I jeszcze mąż -niezupełnie przekonany do chust, mówi, że to może być niewypał;) Hmm, ja zaś chciałabym, by to był wybór trafiony;) 

Pomożecie dokonać wyboru?

18 komentarzy:

  1. Mnie się wydaje, że to trochę późno na chustę. Oczywiście możesz spróbować, ale ja sama wycofałam się z tego pomysłu, bo:
    1. Szymek miał już kilka miesięcy.
    2. Był (tak jak Twój szkrab) ciężki.
    3. Od momentu, kiedy zaczął się przemieszczać, nie lubi trzymania w jednej pozycji i podejrzewam, że by marudził.
    Moim zdaniem jeśli ktoś się decyduje na chustę, to powinien zacząć od razu, żeby też dziecko się przyzwyczaiło.
    Ale to tylko moje zdanie, więc rób jak Ci sumienie podpowiada! Życzę wytrwałości i sukcesu!
    I czekam na relację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez mam takie właśnie dylematy. Czy nie jest za późno itp. Z jednej strony kusi, a z drugiej się nieco obawiam niewypału. No cóż, na blogu napiszę, czy się zdecydowałam czy też nie;)

      Usuń
  2. Nie doradzę bo nie używałyśmy, ale mój kręgosłup chyba źle by to zniósł :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. mój ortopeda kategorycznie mi zabronił ze względu na słaby kręgosłup i wagę mojego szczęścia

    OdpowiedzUsuń
  4. a może zorientuj się czy w Twojej okolicy jest jakaś chustomama, która i nauczyłaby wiązać i sprawdziłabyś jak Maluch się w chuście czuje. Bo z ciężarem to jest tak, że dobrze zawiązana chusta odejmuje sporo kilogramów! Mój Tym ma 3,5 m-ca i waży 7,5 kg, a ja raczej z cherlaków jestem i spokojnie daję radę. :)
    A! i mam nati i złamana faktycznie łatwiej się wiąże. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam na takim wygwizdowie, że tu raczej nie ma, bo już szukałam, niestety też nie znam osobiście żadnej mamy, a znajome mamy i w rodzinie, nikt tak malucha nie nosił, byłabym prekursorką;)

      Usuń
  5. Nie jestem doradcą chustowym, ale ;)

    Złamana - lepiej się dociąga, jest bardziej lejąca się, nie tak sztywna (łamie: pranie, prasowanie, noszenie, zaplatanie w warkocze, itd.). Jak kupisz nową, to może Ci się początkowo trudniej wiązać, ze względu na jej sztywność. Na Twoim miejscu kupiłabym używaną, bo raz, że taniej, dwa złamana - tylko od kogoś, kto złamał, a nie, że otworzył, założył i sprzedaje ;)

    Czy wiązana czy kółkowa... Mi kółkowa kojarzy się z założeniem na chwilę i przejściem z samochodu do sklepu, czy sytuacja typu maluch jedzie rowerkiem/idzie, zmęczy się i chce na ręce, wyciągasz chustę zakładasz i bam - w sumie to samo można z wiązaną ;) Kółkowej nie miałam, więc nie wiem. Wadą jest obciążenie jednego ramienia, ale zawsze możesz zmieniać, ale ja bym na plecaczek z wiązanej postawiła. Plus jest mniejsza. Czy łatwiejsza nie jestem pewna, bo tam też trzeba dociągnąć i dobrze materiał w kółku rozłożyć ;) Najprostsze by były chyba nosidełka ergonomiczne - tylko te ceny...

    Czy za późno - wg mnie nie, ale to pewnie kwestia dyskusyjna. Mój ma na razie 8 kg i jak noszę go z przodu w chuście, to prawie nie czuję i kręgosłup mnie nie boli, a wystarczy, że ponoszę na rękach to mi siada. Jak będzie cięższy przerzucę się na plecy. Przy wadze 11,5 kg raczej w grę wchodzi noszenie na plecach (przeróżne plecaczki) i na biodrze (kółkowa, ale i wiązaną tak można). No i oczywiście wspomniane nosidło.

    I tak jak Klaudyna radziła - nie masz może od kogo pożyczyć by sprawdzić?

    Jeżeli chodzi o LL lub Nati, to ostatnio trochę u siebie porównałam.

    A długość... ja mam 170cm i niestety rozmiar 42 i przy 4,6 m chuście na kieszonkę mi spokojnie starcza, więc i plecak prosty spokojnie. Z jednej strony krótsza lepiej, bo nie przerazi Cię rozmiarem aż tak i nie będzie CI długi ogon wisiał, ale z długiej porobisz wszystkie najdziwniejsze wiązania :) Ja jeszcze nie kombinowałam, ale myślę, że te 4,6 mi wystarczy.

    Wiązania czy trudne... generalnie jak masz dobrą instrukcję - mogę Ci potem podesłać kilka linków, to nie. Ważne by na początku trochę czasu na naukę i dokładne dociąanie przeznaczyć, jak dobrze zamotasz, to ciężar się rozkłada, maluchowi wygodnie i ok, jak źle, to co chwilę coś Ci będzie przeszkadzało, uwierało i będziesz dociągać i ogólnie rzucisz chustę w kąt.

    Jak coś napisz do mnie na mail jeszcze jakieś pytania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu się rozpisałam ;)

      Usuń
    2. dziękuję za obszerny komentarz!
      nosidła ergonomiczne kuszą, ale te ceny... powalają! sumując - co do chusty, to chyba ważne jest samo podejście, i czy się zbyt łatwo nie zniechęcę, bo jednak zaczynanie przygody z chustą w wieku prawie 10 mcy to jednak trudniejsze niż z maluszkiem;) Dzisiaj np jak byliśmy na spacerze i maluch marudził pod koniec w wózku i musiałam go wziąć na ręce, to jednak trochę ważył:) Ale z drugiej strony jak piszesz (jak i inne mamy piszą) w chuście tak się nie czuje tego obciążenia. A marzą mi się jesienne spacery w chuście z małym, czy z przodu, lub bardziej na biodrze, lub na plecach jak będzie roczniakiem.

      Myślę o chuście używanej nati, jest jedna na allegro, wysłałam zapytanie i czekam na odpowiedź. A jak nie to najwyżej nowa, hmm, jak się przy synku nie sprawdzi, to może poczeka na drugiego noszaczka;)

      Usuń
  6. Ja przestałam nosić w chuście Sebastiana, kiedy ważył ok 9 kg. Zwyczajnie było mi już zbyt ciężko na dłuższe dystanse. A on też stawał się ruchliwy i wcale nie chciał już w chuście siedzieć. Ale używaliśmy kilka miesięcy zwykłej tkanej chusty, żadnej firmowej. Była jakby flanelowa ze skośnym splotem - bardziej elastyczna i długa na 5m - ja mam 160cm, ale nadwagi trochę ;)
    Wiązanie to banał - kilka prób i nabiera się wprawy, kręgosłup też wcale nie czułam, żeby był obciążony.
    No ale jednak nie wiem czy już nie jest za późno dla Was niestety. Co prawda znam ludzi, co dłuuugo swoje dzieciaczki tak noszą, no ale u nas niestety w pewnym wieku przestało się to sprawdzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że jest etap "ja sam" i na ręce nie. Mikołaj tak miał, a teraz chętnie jak się zmęczy wskakuje tacie na barana i dalej się rozgląda. Z przodu na pewno by się nie dał zamotać, ale na plecach chce, tylko jeszcze nie mogę znaleźć czasu by spróbować. Jak mi się uda wieczorem to dam znać jak z odczuwaniem wagi - u nas 15 kg, więc mogę zwyczajnie siąść ;)

      Usuń
    2. A i wysyłam Ci link na mail z cynkiem do kółkowej do testowania.

      Usuń
    3. Na chustach napisane, że i 3 latka można nosić, też zdjęcia widziałam większych, chodzących maluszków w chustach, no i spodobało mi się. No ciekawe, na ile to reklama a na ile real;) hmm, zobaczymy!

      Usuń
  7. Ekhm, to teraz ja:D

    Moja droga, mogę być nieco "zbyt przekonywująca", ale chustonosić się uwielbiam!

    Odpowiem chronologicznie według Twojego wpisu:


    Tak jak już doczytałaś - elastyczna odpada, bo Twój maluch jest już duży.
    Twój syn nie jest za ciężki na chustę. Owszem, pewnie nie będzie w niej siedział cały dzień, ale zmęczone nóżki chętnie odpoczną przy długim spacerze a i drzemkę można uciąć. Polecam dla większych dzieci wiązanie na plecach. Maluchowi jest równie wygodnie, a mamine (tatine?^^) plecy lepiej to zniosą niż wiązanie z przodu. Mój Antuan waży 9 kg i ciągle noszę go przed sobą. Michał jeszcze długo tak ponosi, ale ja niebawem przerzucę go na plecy (już próbowałam - przypadło mi do gustu).
    Uwaga! dziecko może się opierać przy pierwszych motaniach, zupełnie tak samo jak rodzic... Mnie nauka poszła relatywnie szybko (choć na początku pociłam się na samą myśl), ale Antek faktycznie wykazywał niecierpliwość. Teraz na widok błękitnej poły materiału macha nóżkami z radości! No i wiązanie trwa zaledwie małą chwilkę - jak zakładanie swetra czy spodni...

    Czy będzie chciał być noszony? A lubi na rękach? Lubi kiedy pokazujesz mu świat ze swojej perspektywy? Lubi być przytulony i ciągle czuć Twoją bliskość? Macie wybór - albo wsadzisz zmęczonego synka do wózka i tam po chwili zaśnie albo zamotasz się z nim i po chwili zaśnie otulony Twoim zapachem.

    Tkana czy kółkowa? Obie są świetne, miałam okazję widzieć profesjonalne zakładanie (bo to już chyba nie motanie^^) takiej chusty kółkowej i rzeczywiście trzeba przyznać - hop! i już. Ale. No właśnie. Chusta kółkowa przeznaczona jest do noszenia dzieci (samodzielnie już siedzących) na biodrze. To istotne, nie ma innych wiązań na kółkową. Teraz pytanie: Ile byłybyśmy wstanie chodzić z dzieckiem na biodrze? Mało. Potem zmiana, drugie biodro, chwila i już. Taka chusta, moim zdaniem, będzie rewelacyjna przy dwójce maluchów: jednego zaprowadzasz do np. szkoły/przedszkola, a drugiego wkładasz w pośpiechu na biodro - super. Na pewno taką sobie w przyszłości kupię.
    Jeśli chcesz "łazić i łazić" (nawet na wycieczkę w góry!) to zdecyduj się na chustę tkaną do motania. Wygodna pozycja malucha pozwala mu spokojny spacer a nawet sen!

    Wiązań jest kilka, niektóre są skomplikowane (wg mnie - motylek. No nie umiem po prostu), ale niektóre, to naprawdę łatwizna. Kluczowe jest podciąganie każdego fragmentu poły - dziecko musi być otulone jak bandażem. Małego Antosza wiązałam tak, że prawie brakowało mi tchu, teraz jest trochę więcej luzu, żeby mógł oglądać świat.

    To prawda, w brzydką pogodę chusta (na pewno i kółkowa i wiązana) to błogosławieństwo. Dzieciaczek suchy i czysty, a spiesząca się mama ma wszystko pod kontrolą (a w drodze powrotnej kalosze i pelerynka, niech dziecko też się wyszaleje;))

    Jeśli chodzi o rozmiar... Chusta idealnie dobrana z pewnością jest łatwiejsza/przyjemniejsza w wiązaniu - nie lata Ci to to między nogami i w ogóle... Ale ja mam tę największą 5,2 m, bo męża mam szerszego, ale świetnie sobie radzę. Ważę 57 kg przy 168 cm wzrostu, Michał 110 przy 185. Mam tylko taki wielki ogon, albo kokardę niczym księżniczka przy sukni^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu druga część, bo za długi mam komentarz heh:D



      Ja mam używaną, bo taka jaką chciałam jest bardzo droga - nowa 530,00 zł z przesyłką, a my kupiliśmy za 200,00. Moja chusta była już złamana - lekka w wiązaniu, przyjemna w dotyku, delikatna jak firanka. Oczywiście, wszystko zależy również od materiału, z którego jest wykonana - my mamy z domieszką jedwabiu, więc już sam skład sugeruje delikatność. Pomyśl nad używką, bo to zawsze taniej i już rzeczywiście może być łatwiejsza do wiązania.

      Nie zastanawiaj się dłużej, wybierz tylko motyw i kup! Jeśli Twój maluch nie zechce chusty, to będziesz miała na później;)

      A tata? Tata, to niech sobie popatrzy na mojego męża;) Michał bardzo sobie chwali, lubi się motać (pomagam mu, bo on z tyłu nie zawiąże się sam - taki gimnastyk^^).

      I jeszcze jedno. Są jeszcze wspaniałe nosidła Mei-Tai. Są piękne, równie wygodne w noszeniu, a zakładanie to "klik" i już. Myślę nad zakupem (żeby Michał mógł nosić, kiedy mnie nie będzie w pobliżu), ale dla mnie nosidło zamiast chusty to tak jak wjechanie kolejką górską na szczyt zamiast samodzielnej satysfakcjonującej wspinaczki. Chusta mnie jara, ot co! :D


      Poniżej linki do moich postów gdzie pisałam o chuście lub wstawiłam zdjęcie. Żebyś miała wszystko w kupie;)

      http://marys.blox.pl/2013/03/Jaka-chusta-Ratuuuunkuu.html
      http://marys.blox.pl/2013/05/Taki-byl-maj-2013.html
      http://marys.blox.pl/2013/05/Taki-byl-maj-2013.html
      http://marys.blox.pl/2013/07/Chustonoszenie-zaraam.html
      http://marys.blox.pl/2013/07/Zamotalimy-si-w-sobie-czyli-Chustowe-Love.html
      http://marys.blox.pl/2013/07/Kiedy-jest-milosc.html




      PS. Baaardzo mi miło, że zapytałaś mnie o poradę!

      Usuń
    2. ślicznie dziękuję za wyczerpujące komentarze;) A zapytałam o radę bezpośrednio mamy, o których wiem, że chustować lubią i chustują z pasją;) A Ty do nich należysz ^^

      Chyba zdecyduję się na chustę dłuższą, bo lepiej jak coś z tyłu podynda niż miałoby mi tych 10 cm zabraknąć;) I męża może uda mi się namówić na noszenie. Jedyne moje obawy, to takie, że mały będzie rozpaczał jak będę go mościć i dociągać w chuście, ale liczę że się przyzwyczai. Bo na rękach uwielbia być noszony - fakt, i lubi oglądać świat z tej perspektywy bardzo.

      Ja jestem bardzo na tak- jeśli chodzi o chustę, gorzej z mężem,-zabronić mi nie może (hehe) ale straszy, że to będzie niewypał chustowy, taki z niego czarnowidz, ja mu pokażę^^.

      Usuń
  8. Pozwól, że zapytam - z którego miesiąca masz skarba? my jesteśmy z września 2012:)
    ściskamy: http://www.kolanapiety.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój synek jest z października;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...