poniedziałek, 8 lipca 2013

Rodzinny weekend.

Weekend minął rodzinnie. W sobotę byliśmy na pysznym obiedzie u mamy męża  - druga babcia ma też fajny kontakt z Juniorem. Mimo tego, że mały jej nie widzi często, tylko 2-maksymalnie 3 razy na miesiąc to nie boi się jej. Ma takie fajne podejście do niego, delikatnie zagada, że małemu od razu się do babci buźka cieszy. To mi się podoba, hmmm, tak już mam, że każdy, kogo obdarzy zaufaniem i uśmiechem moje dziecko ma u mnie plus na starcie;) Dostał od  babci do zabawy nowe zabawki, a wszystko co nowe dla niego jest mile widziane.

Zatem zjedliśmy pyszny obiad. Był jednak problem z organizacją, bo Junior był zafascynowany nowym mieszkaniem do zwiedzania, wszystko takie nowe, ciekawe, trzeba dotknąć, zobaczyć, posmakować, że nie chciał siedzieć z zabawkami na kocyku. Mały krokodylek:) Zatem jedno z nas musiało pilnować, drugie jadło. Już się do tego przyzwyczaiłam. U nas w domu na czas obiadu można go posadzić w krzesełko do karmienia i maluch się sobą zajmie, ale jak jesteśmy w gości, to już jedno z nas musi go przypilnować, by nic nie potłukł, nie zniszczył. A ruchliwy jest bardzo i trzeba mieć oczy naokoło głowy. Bardzo interesowały go kwiaty, których nie mamy w domu. Broi strasznie.

Widać, że raczkowanie sprawia mu nieopisaną frajdę. Wszak to etap, kiedy może sobie iść gdzie chce! Gada przy tym do siebie i piszczy z radości. W domu ciężko już go upilnować, przemieszcza się niesamowicie. A jaki ma niezależny charakterek! Jednak serce rośnie jak patrzę na tą moją raczkującą kruszynę. Za to zgrzeje się zawsze okrutnie i muszę mu przebrać koszulkę, bo Junior- upał czy nie upał zasuwa jednakowo, upały mu nie straszne, raczkuje aż się cały zziaja:P

Chciałabym, by miał dobry kontakt z dziadkami z obojga stron. Ja miałam dobry kontakt jako dziecko tylko z rodzicami mojej mamy, a drudzy dziadkowie byli niestety bardzo obojętni. Mieli więcej wnuków, nie interesowali się mną za bardzo, ani mną ani moim bratem. To smutne, że nie mam prawie żadnych wspomnień związanych z nimi, takich ciepłych, rodzinnych, by tamta babcia opowiedziała mi bajkę, a tamten dziadek wziął na kolana i przytulił. Byli bo byli, odwiedzałam ich z rodzicami, ale byli chłodni i bardzo na dystans. Kiedy umarli nie czułam smutku, nie czułam straty, nie płakałam. Przykre to. Całe szczęście dziadkowie od strony mamy nadrobili w trójnasób. Chciałabym by mój synek nie miał takich wspomnień. By dziadkowie z jednej i drugiej strony kochali go, interesowali się. I jak na razie jesteśmy na dobrej ku temu drodze;) To ważne by miał dobry kontakt z dziadkami, łącznikiem starszego pokolenia, by czuł, że ma rodzinę, taką prawdziwą, dużą, by mógł do dziadków jeździć na wakacje;)

Za to muszę wziąć się za to, narzucić sobie dyscyplinę by odkładać go na noc do łóżeczka. Fajnie się z nim śpi, ale w związku z tym, że budzi się po 3x w nocy na karmienie, to bach na brzuszek i raczkuje po łóżku. A to już nie jest bezpieczne. W dzień nie ma problemu ze spaniem w łózeczku, śpi ciągiem i 2 i pół godziny, w nocy również, jedyny problem to właśnie to wstawanie do malca. Będę musiała ja sama się przestawić na inny porządek nocny. Bo jak teraz nie zacznie nocami spać w swoim łóżeczku, to może być problem. Zatem od dzisiaj, zaczynam go układać. Pięknie się spało z moim synkiem, ale już jest duży a miejsce dużego chłopca jest w jego łóżeczku^^ Tym bardziej, że odstawia w łóżku iście szalone akrobacje. 


 Kibicujcie mi bym się nie złamała ( z lenistwa!).

9 komentarzy:

  1. Przypomniałaś mi moich dziadków swoim postem. U mnie było podobnie jedni w porządku, drudzy obojętni. I na nieszczęście Ci fajni byli daleko, w zasadzie babcia, bo dziadka nie pamiętam, zmarł jak miałam 3 latka.

    U mnie z odkładaniem to nie mam siły, jestem nieprzytomna i jak już wezmę małą to nie odkładam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i miałam odłożyć i wyobraź sobie, że nie odłożyłam... ciężko zasypiał-chyba przez ten upał, no więc z tego zmęczenia (bo zasnął o 21.30) zostawiłam go na dużym łóżku. Od jutra,od jutra...

      Też się obawiam, że bede odkładać do pewnego momentu. Że jak juz wezmę nad ranem o 4-5.00, to już mały ze mną zostanie:)

      Usuń
  2. My ostatnio odwiedziliśmy nasze mieszkanie, Szymek gorzej sypia tu, gdzie teraz jesteśmy. Pojechaliśmy między innymi sprawdzić jak będzie spał i coś mi się w nocy ubzdurało i bach Go do nas do łóżka ;)
    U nas w zasadzie Szymek śpi w swoim łóżeczku, ja wstaje do Niego po kilka razy w nocy, ale karmię na siedząco i odkładam do łóżeczka, choć ostatnio są problemy z tym, bo nie chce sam spać, jak tylko kładę Go do nas, to od razu na boczek i śpi cwaniaczek z Niego jest ;)
    Megi trzymam kciuki za powodzenie akcji "Junior śpi sam" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. karmisz w nocy synka na siedząco? szczerze podziwiam! No wiadomo łóżko rodziców jest the best! Cwaniaczki małe;)

      Usuń
    2. od samego początku karmię na siedząco :)

      Usuń
    3. Ja tez karnie na siedząc, choć i moje dziecie ostatnio buntuje się przed łożeczkiem swym ;(

      Usuń
  3. Ja kiedyś codziennie brałam Synka do łóżka, kiedy Mąż wyjeżdżał do pracy. Od jakiegoś czasu tego nie robię, bo po 1. - kręci się niesłychanie, a po 2. wędruje po całym łóżku i nie mogę zasnąć ze strachu, że coś Mu się stanie.
    Wytrwałości, mamo! Konsekwencja to podstawa sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to kręcenie się. A Twój Szymek jak się kręci po łóżeczku to go to nie budzi, jak np uderzy się głową w szczebelki, albo obróci w poprzek łóżka? Mój w dzień śpi normalnie, ale w nocy wierci się na 4strony świata...

      Usuń
    2. Z tym wierceniem tez tak mamy

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...