wtorek, 27 sierpnia 2013

Po urlopie. Koncert i wieści co u nas.

No i po urlopie. Co dobre szybko się musi kończyć. A szkoda;) Pora na powrót do pracy i rzeczywistości. Pochwalę się, że po dwóch latach byliśmy na koncercie! Wcześniej w ciąży nie chodziłam na żadne z troski o brzuszek, a jak maluch się urodził to wiadomo, były ważniejsze rzeczy na głowie. Ale w niedzielę to się zmieniło, w niedzielę synuś został z dziadkami, a ja z mężem pojechaliśmy do sąsiedniego miasta na koncert.

Moi rodzice zgodzili się zająć synkiem i przyjechali do nas w niedzielę ok 18.00. Pozostawiliśmy im wskazówki, co i jak- moja mama ma wprawę, bo pilnuje wnuczka od maja odkąd wróciłam do pracy, zatem wie co i jak, radzi sobie bardzo dobrze. Zatem nie bałam się go zostawić- ale pierwszy raz został sam z kimś, kto miał go ułożyć na jego nocny sen. Zostawiłam swoje mleko w butelce, przygotowałam ciuszki dla małego na noc i wszystko i 0 19.30 wyjechaliśmy;) Mój tata się śmiał, że tyle rad udzielam i wskazówek, mówił, że na pewno sobie poradzą, wszak dwoje dzieci wychowali:)

Fajnie było wsiąść w auto, tylko we dwoje, wieczorem i pojechać.Poczuć się wolno i na luzie, poczuć wiatr w żaglach, tą szczyptę szaleństwa, którą nieco zatraciliśmy, przez to, że jesteśmy rodzicami. Czasami myślę, że jestem zbyt odpowiedzialna, nawet jeśli gdzieś jedziemy, czy idziemy, a zdarza się to bardzo rzadko i naprawdę okazjonalnie, to myślę o moim maluchu i jak go zostawiam z dziadkami (bo tylko z nimi odważę się go zostawić) to i tak wszystko muszę mieć dopięte na ostatni guzik i przemyślane.

A na koncercie pełno ludzi! Acid Drinkers - polska Metallica, nie trzeba przedstawiać. Uwielbiam. Ich koncerty to zawsze sceniczne show i wspaniałe widowisko i muzyczne przeżycie. Najpierw ulokowaliśmy się nieco dalej:
Ale jak Acid wyszedł i zaczęli grać, to nogi same nas poniosły pod samą scenę nieomal:


Staliśmy na tyle blisko by widać było dokładnie twarze członków zespołu a jednocześnie w bezpieczniejszym miejscu, w tak zwanej "ścianie śmierci", tuż za kotłem z pogo. A pogo było ostre, chyba się starzeję:) mąż też, bo zwykle wskakiwał do kotła a tym razem jednak z tego zrezygnował. Czaił się i czaił, ale jednak tym razem nie. Cóż mogę powiedzieć, koncert był cudowny, nie najlepszy na jakim byliśmy, ale wspaniale się było oderwać od rzeczywistości i tam być. Było pełno młodych twarzy, młodych ludzi, też nastolatków, a mówią, że rock is dead, że młodzi nie słuchają rocka, metalul. A ilu było młodzików z długimi włosami, młodych dziewczyn w glanach, pięknie było patrzeć. Sama nieco czułam się, że jestem z tych starszych, ale jednak Acid gra już ponad 25 lat i fani też się starzeją, ale dochodzą nowi i zawsze będą dochodzić.

Uwielbiam koncerty, ładują pozytywną energią, nie mogę żyć bez muzyki. Strasznie mi przykro, że koncert na jakim mieliśmy być w przyszłą sobotę odwołano. Szkoda bardzo. Jak wróciliśmy synek spał. Dostałam na koncercie smsa o 20.45, że mały już śpi;) Wypił mleczko i zasnął mojej mamie na rękach. Mój ojciec powiedział, że mały jest boski, kochany i grzeczny, i że musi częściej z dziadkami zostawać. Spał tak długo, że nawet jak wróciliśmy o 23 do domu, to jeszcze wypiliśmy sobie kawkę inkę, pogadaliśmy o wrażeniach z koncertu, a on dalej spał;)

A z poważniejszych rzeczy jutro jedziemy z synkiem do szpitala na oddział okulistyczny na konsultacje, ale o tym jutro... najprawdopodobniej czeka nas zabieg udrażniania kanalika łzowego... coś mnie za serce ściska jak tylko o tym pomyślę.

Synuś rozwija się cudownie, chodzi przy meblach, stoi pewnie na nóżkach, bawi się sam, "rozmawia", jest coraz bardziej komunikatywny. Kocham go ogromnie. Ostatnio też bardziej interesuje się tym co jemy i jak robimy sobie kanapki i mamy dobry, świeży chlebek, to koniecznie muszę mu dać małą pajdkę, którą Junior pałaszuje z prawdziwą przyjemnością. Muszę tylko pilnować by się nie zadławił;)

W sobotę też była u nas niania synka, od 2 września będzie z małym jak będziemy w pracy. Synuś reaguje na nią bardzo dobrze, nie boi się jej, bawili się razem, oglądali książeczki a później wyszliśmy na spacer we czwórkę, my z mężem, niania i nasz mały. Czuję, że będzie dobrze. Ona ma fajne podejście do dziecka, jest młoda, pełna energii, ma fajne zasady, które mi się podobają. Ale o tym jeszcze napiszę. Przyjdzie do nas jeszcze w niedzielę, a od poniedziałku już będzie na stałe, codziennie z synkiem... Boję się tego, w końcu to obca osoba będzie u nas w domu, powierzymy jej nasz dom i nasz najdroższy skarb. Ale tak być musi, taki etap w życiu i musimy go przejść razem. Do końca tygodnia z synkiem siedzi jeszcze mąż.

Trzymajcie za nas kciuki kochani, jutro mamy konsultacje w szpitalu.

11 komentarzy:

  1. Trzymam - koniecznie daj znać. A koncert - dobrze, że mogliście się oderwać od bycia rodzicem i od zmartwień. Paradoksalnie taki powrót do szkraba bardzo cieszy i choć czasami chcę się wyrwać, to potem szybko tęsknię - wariatka :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dokładnie, najpierw chcę się wyrwać, a później myślę o synku. No cóż- taka dola matki;)

      Usuń
  2. Wspaniale, wspaniale :)

    Niedługo synuś będzie wskakiwał w pogo, a do Taty będzie mówił "Tato nie rób siary!" :)

    Przeraża mnie to, że wszystko tak szybko starzeje się... nawet dziecka nasze. My wiecznie młodzi będziemy - tylko lustro będzie odbijało nie to co trzeba ;) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Co do młodości, młodość jest w sercu i w duszy;) zatem dużo lat młodości przede mną i przed nami:)

      Usuń
  3. Byłaś tyle czasu z synkiem i masz poczucie, że wszystko robisz przy nim najlepiej :)
    Powodzenia z nianią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że będzie dobrze. Ech, tak, robię przy małym najlepiej, ale to takie błędne koło, bo chcę robić wszystko sama, a jak zagonię męża to go krytykuję, że zrobił źle, czy niedobrze, czy nie tak;) całe szczęście szybko się uczy!

      Usuń
  4. trzymam kciuki za pozytywny wynik konsultacji! Koncert - super sprawa, fajnie że udało Wam sie pójść. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również pozdrawiam;) A koncerty rządzą, dają kopa!

      Usuń
  5. Ja bym chetnię też gdzieś wyskoczyła, wiem, że moi rodzice zostali by z Synkiem, nawet ostatnio mama mówiła, że zostaną z Nim, żebyśmy mogli pojechać na spokojnie na zakupy. Ale jakoś tak nam nie po drodze, chociaż np. do kina mamy od bloku jakieś 3 min drogi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy kino tak blisko, że widzę je z okna domu;) Oj Kasiu pora gdzieś wyskoczyć z mężem sam na sam, z tego co mówisz, Szymek będzie miał z kim zostać, zatem do dzieła!

      Usuń
  6. Mi też by się przydała jakaś randka z mężem... mam nadzieję, że mi się wkrótce uda ;p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...