środa, 7 sierpnia 2013

Wizyta u kardiologa dziecięcego.

W 31 tygodniu ciąży poszliśmy na usg prenatalne, by jeszcze przed porodem zbadać dzidziusia, zobaczyć co i jak, sprawdzić dokładnie wagę, zobaczyć go w 4D. Wszystko było w porządku, tylko jedna rzecz nas zmartwiła : "lekka niedomykalność zastawki trójdzielnej". Doktor powiedział, że to częste i że występuje w życiu płodowym dosyć powszechnie, i w chwili porodu ta zastawka może być już zupełnie sprawna. Zalecił jednak by jak dziecko się urodzi skontrolować sprawę. Martwiłam się jednak o to w ciąży, by wszystko z serduszkiem było w porządku. Po porodzie zgłosiłam ową niedomykalność w szpitalu, zrobiono małemu ekg, z którego wynikało, że nie ma nieprawidłowości. Jednak podczas wizyty szczepiennej pediatra wykrył osłuchując małego lekki szmer sercowy. Zlecił morfologię, która wyszła bardzo dobra i dał skierowanie do kardiologa dziecięcego. 


Dziś poszliśmy z synkiem z samego rana do kardiologa na umówione echo serduszka. Nie ukrywam, bałam się tego badania, modliłam się o to, by wszystko było z serduszkiem w porządku. Pani doktor najpierw osłuchała małego, później położyłam go na kozetkę do usg serca. Nie podobało mu się to, zaczął głośno płakać. Lekarka zapytała czy mam dla niego coś do picia, bo smoczek nie działał, zabawki też nie chciał. Ja mówię, że mogę podać pierś. "To niech pani poda!". Dużo nie myśląc, położyłam się obok mojego malucha na kozetce i przystawiłam go do piersi. Uspokoił się w sekundę! Lekarka mówi, że w swojej praktyce z maluchami, to jest najlepsza metoda na uspokojenie malca - cycuś;) Dalej badanie przebiegało już spokojnie, lekarka wykonała dokładne echo serduszka. 

No i wspaniała wiadomość - zastawka trójdzielna prawidłowa, serduszko zdrowe! A ten lekki szmer wynika z zaistnienia w sercu dodatkowej "nitki", która daje taki szmerek- taka uroda serduszka;)

Kamień spadł nam z serc!;) Niesamowicie się z mężem cieszyliśmy. Nasz kochany szkrabik;P

13 komentarzy:

  1. Ufff... no to bosko!
    A cycuś dobry na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) i na ząbkowanie i na wszelkie smutki ;)

      Usuń
  2. Taaak cycuszek to jest to ;)
    Całe szczęście, że wszystko w porządku, czytałam z zapartym tchem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie jak pomyślę, to w sekundę przystawiłam małego. Nie myślałam w tym momencie, że wystawiam cyca na wierzch, tylko o tym by synek się uspokoił i można go było dokładnie zbadać. Ach..., serce matki!;)

      Usuń
  3. :) Ufff... Cieszę się z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również;) dziękuję za dobre słowo;)

      Usuń
  4. u nas po porodzie też jedna pani doktor wysłuchała lekki szmerek ale na szczęście okazało się że serducho jak dzwon :) potem byliśmy jeszcze na kontroli i już ok :) cieszę się że i u was też :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Lepiej sprawdzić zawsze czy wszystko okej, dla własnego spokoju,no i zdrówka dziecka;)

    Dobrze że i u Was na strachu się skończyło i że z serduszkiem wszystko w porządku!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem co przeżyliście, bo u nas w 20tygodniu okazało się, że jest maleńki ubytek w przegrodzie. Choć lekarza nas uspokajała, że najpóźniej zamyka się on do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia, a nawet jeśli się nie zamknie, to żadnych powikłań z tego tytułu nie będzie, bo ludzie z tym żyją, to jednak stres był-nie powiem. W końcu to serce... I kamień spadł mi właśnie z tego mojego matczynego serca, kiedy po porodzie okazało się, że wszystko się ładnie pozamykało, na usg w ost.tyg. ciąży nie można było potem tego stwierdzić, bo Lila była źle ułożona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kamień spada z serca, dokładnie! My matki musimy się przyzwyczaić do tego, że odkąd mamy dziecko/dzieci, to nasze serce jest już na zewnątrz ciała;) I martwimy się o nasze szkraby strasznie! Od życia brzuszkowego po dorosłe...
    A z mojej mamy się śmiałam jak pouczała mojego 20letniego brata by uważał na siebie nad jeziorem i nie szalał za bardzo po piwie z kumplami. Teraz wiem już o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pod tym względem to w ogóle jestem wybitną masochistką, bo lubię snuć takie wyobrażenia, że Eliza wyjeżdża gdzieś z ewentualnym chłopakiem, albo idzie na pierwszą dyskotekę/randkę... I już myślę, co ja Jej powiem, że mąż pojedzie autem i będzie czekał pod dyskoteką... Czasami mam wrażenie, że będę na pograniczu wariactwa kiedy One wejdą w taki niebezpieczny wiek. Co nie znaczy, że teraz człowiek się nie martwi. Martwi i to jak, tylko o co innego.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...