wtorek, 3 września 2013

11 miesięcy. Próbuję chodzić;)

Ostatni miesiąc niemowlęctwa przed nami. 

Z przerażeniem obserwuję, że mój słodki niemowlaczek przeistacza się w coraz większego chłopca, ta przemiana cieszy mnie ogromnie, ale jednocześnie uświadamia upływający czas. Ostatni miesiąc i mój maluch skończy roczek. Będzie tort i jedna świeczka na nim, będą goście i prezenty. Pierwsze urodzinki mojego synka!

Największa zmiana w tym miesiącu, która mnie zaskoczyła to spanie na brzuszku:

Zauważyłam, że coraz częściej układa się do snu właśnie w tej pozycji, czego wcześniej nie robił. Jak był noworodkiem, nigdy do snu nie układałam go na brzuszku, później zawsze spał na plecach lub na boczku. A teraz obraca się na brzuszek. Często ma podkurczone nóżki i śpi jak żabka;) Migruje po całym łóżeczku. Przebudziwszy się-siada i bach na drugą stronę łóżeczka, oczywiście na brzuszek. Czasami boję się, czy ma czym oddychać jak śpi tak nosem w kołderce i czujnie sprawdzam, czy wszystko w porządku. Ze snem jest bez zmian, 3 razy na noc cycuś musi być. Najtrudniej jest około 6 rano- to loteria-albo zaśnie i śpimy do 7.00, albo wstajemy o 6.00. On nie pyta o godzinę, niestety;)

Ząbki:
7 ząbków, czekamy na ósmy ząbek- dolną dwójkę. Jak na razie jej nie widać i to jej przypisuję winę za ostatnio niespokojne i marudzące nocki mojego szkraba.

Mowa:
Oj tu szalejemy! Synuś mówi prawie wszystkie sylaby, te najpopularniejsze wśród dzieci i robi swoje mixy w stylu "bapma". Puszcza bąbelki ze śliny, naśladuje samochód- brum brum:)) Do tego najczęściej mówi "mama" i myślę, że już ze zrozumieniem. Serce rośnie!

Co jemy:
Nadal podstawa to cycuś mamy;) Uwielbiamy to oboje, i jak na razie nie myślimy o odstawieniu. Cycuś dobry na wszystko, na gorsze samopoczucie i zmęczenie, na przytulenie, no i zapewnia też pełnowartościowy posiłek. Prócz tego obiadki i owoce ze słoiczka. Czasami surowy banan, jabłko. W weekend synek zjadł pierwsze "dorosłe" śniadanko złożone z mikro kanapeczek z wysokogatunkową wędliną z drobiu. Smakowały;) Ma jednak trudności z uchwyceniem małych kawałków rączką i upchaniu do buźki. O wiele chętniej sam otwiera pyszczek by mu taką smakowitą kanapeczkę włożyć. W rozsądnych ilościach oczywiście. 

Przestawiliśmy się na wodę;) z czego bardzo się cieszę, a wiec adios słodzone, granulowane herbatki!

Waga - myślę, że coś pod 12,5 kg, ubranka nosi 80, czasami zakładam 86. 

Raczkuje, sprawnie wstaje, chodzi przy meblach trzymając się jedną rączką. Potrafi przejść pół mieszkania na nóżkach trzymając się ścian, drzwi, brzegów mebli, kanapy. Wczoraj na chwilkę puścił się i stał przez moment sam na nogach. Ciekawe, kiedy odważnie spróbuje iść, na razie daję mu czas, bo go ma i czekam na rozwój wydarzeń, w myśl zasady, że dziecko rozwija się w swoim tempie i nie ma co niczego przyspieszać.

Charakterek:
Potrafi być kochanym, słodkim przytulaskiem i przylepką, ale potrafi też pokazać swoje ja i napyskować;) Szczególnie głośno protestuje jak się mu coś nie podoba, ale równie głośno się śmieje i cieszy. Potrafi się sam bawić jakiś czas, potrafi skupić uwagę, z ogromnym zainteresowaniem ogląda książeczki, przygląda się szczegółom zabawek, potrafi wskazać paluszkiem oczka u pluszaków. Uczymy go robić papa- ale to loteria, czasami pomacha, czasami nie. Słodki jest i kochany. Coraz więcej zauważa, interesuje go wszystko. Lubi muzykę, ma swoje ulubione teledyski, które z uwagą ogląda. Lubi być brany na ręce i tańczyć. A najbardziej lubi jak tata bierze go na barana! Świat oglądany z takiej wysokości jest jeszcze ciekawszy! Też coraz częściej się przytula świadomie, kładzie główkę na ramieniu, lubi jak go głaszczę po buźce, całuję.

Z uwagą obserwujemy rozwój naszego synka. Daje tyle radości każdego dnia, ale by nikt nie myślał, że u nas same ochy i achy, to powiem, że w kość też dać potrafi, ponieważ wcale się nie słucha. Mogę mówić sto razy "nie wolno" jak podchodzi do kabli, chce zamykać i otwierać drzwi, albo do kuchenki gazowej i próbuje odkręcać gaz, a on i tak czyni swoje:) cwaniaczek, uparciuszek. No nic pozostaje żelazna konsekwencja i podkreślanie słów nie wolno wynoszeniem synka z kuchni do pokoju, jak po raz kolejny interesuje go coś co interesować nie powinno. Ale słodki jest strasznie jak daje buziaki swojemu odbiciu w lustrze;)

Ucieszyły mnie wczoraj słowa koleżanki z pracy, jak jej pokazywałam zdjęcia małego, powiedziała "ale udał się wam syn!" ;) 

Duma mnie rozpiera i radość;)

16 komentarzy:

  1. Pięknie, zdolniacha jeden! :)) A z cycusiem to masz rację, ja jestem nastawiona na odstawienie, ale widzę, że nici z tego, przynajmniej jeszcze przez jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję;) ja na razie planuję karmić do półtora roczku. Jak się urodził chciałam pół roku, później się wydłużyło do roku. Na razie nie wiem jak to będzie, bo nie wyobrażam sobie nocek bez cycusia, bo w nocy bez cyca to się nie da... chyba pół bloku by obudził.

      Usuń
    2. U mnie też podobne plany, ale dziecko wszystko zweryfikowało - to nie takie proste odstawić :)
      Mamy dzieci piersiowe hehe, bo niektóre Mamy bez problemu odstawiają :)
      Może jak ząbki wyjdą będzie spokojniej i wtedy coś w tym temacie będzie dało się zrobić (tylko kiedy to będzie?:)

      Usuń
    3. Mi też się karmienie wydłużało i w końcu odstawiłam jakoś w 14 miesiącu, bo chciałam hormony unormować i drugie planowaliśmy, więc cykle chciałam mieć normalne. A noce - karmiłam właśnie na noc i w nocy piersią by nie wstawać i nie robić mieszanek, a jak zaczęłam dawać na noc butelkę, to zaczął przesypiać i nie trzeba było dawać ;) Błędne koło :D

      Usuń
  2. Spory ten Twój synuś! Szymek ma rok i 10,5kg...
    Umiejętności cudne! Rozwija się idealnie.
    Tak się tylko zastanawiam, dlaczego nadal dajecie mu obiadki ze słoiczków? Może dlatego ma małe kłopoty z samodzielnym jedzeniem? Poza tym, żeby zaczął sam jeść, zaczęłabym od dużych kawałków, bo je łatwiej chwycić. Pamiętaj - ja tylko pytam, nie mądrzę się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spory, fakt, ale duży sie urodził- 4500, też jesteśmy wysocy z mężem. A Twój Szymek też się cudownie rozwija! A że lżejszy, to nie szkodzi przecież, na swój wiek jest odpowiedni, każdy maluch rozwija się swoim tempem.
      A co do diety- to faktycznie daję mu obiadki ze słoiczków, ale on w ogóle je mało "stałego"jedzenie. Codziennie połowę dużego słoiczka obiadku i deserek. NIe daję mu żadnych kaszek, soczków itp. Dlaczego nie daję mu domowych obiadów-otóż tak myślę, że jedzenie ze słoiczków jest bezpieczniejsze, przebadane, spełnia określone normy. NIestety nie mam dzialki i dostępu do ekologicznych warzyw i mięsa, inaczej bym mu gotowała sama. Ale myślę, ze jak skończy półtora roku to zacznę go powoli przestawiać na dobre, domowe jedzenie.

      Większe kawałki mówisz? może masz rację, bo takich małych nie potrafi uchwycić, a jak dam mu pajdkę chleba do rączki to sobie poradzi i zje. Cenna rada!;)) U mnie dobre rady- zawsze w cenie, lubię dowiedzieć się czegoś mądrego od kogoś i korzystać z doświadczenia innych mam;) pozdrawiam

      Usuń
    2. :)dzięki za taką obszerną odpowiedź!
      Na Waszym miejscu zaczęłabym już teraz z tymi stałymi pokarmami, bo z czasem może być coraz trudniej. Sama wiesz z naszego bloga, że Szymek je już to co my. Ale rozumiem argumenty, którymi się kierujecie :)

      Usuń
    3. Megi,
      masz szczęście, że w ogóle je te słoiczki :) U mnie tak trochę z łaski to jedzenie wcina i czasami skubię jej coś od nas już powoli(nie przyprawione jakoś tam bardzo mocno).
      Ale fakt jest duży patrząc na to, że dajesz małemu tylko trochę tego jedzenia i żadnych kaszek :) Chyba masz jeszcze dobre mleko :)
      Moja waży ponad 10kg i jak na swój wiek jest ok., ale teraz widzę, że robi się smuklejsza przez raczkowanie.

      Mam Anka,
      masz rację trzeba i jedzenie w kawałkach podawać :)
      Ja podaję na przemian raz papki (papki, ale nie takie zupełne) raz kawałki (np.mini-kanapki).

      Usuń
  3. czytam tego posta a moje dziecko wlasnie kotluje sie w lozeczku i robi to co twoj czyli uklada sie na brzuchu. Wczoraj moj 5letni siostrzeniec mowi, ej ona wyglada jakby zabil ja zolnierz ;p
    jestesmy na podobnym etapie. Olka tez juz sie puszcza i tak smiesznie podnosi rece do góry zeby utrzyac rownowage.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj mój tylko raz się puścił;) Poza tym jest ostrożny. a tekst Twojego siostrzeńca miażdży:D:D;))

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystkiego najlepszego! rośnie Twój synek tak pięknie, ony tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj masz być z kogo dumna to fakt!!! więc możesz głowę wysoko nosić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moi uwielbiają spać na bzruchu - Mikołaj od zawsze, Dominik też, podobne sama tak zawsze spałam. Teraz głównie na boku, ale to przez dwie ciążę, bo przed nimi też na brzuchu przeważnie :) Dzieci rosną szybko - czasami mam wrażenie, że za szybko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też;) ale w tym urok dzieci, ze ciągle się zmieniają. chociaz my rodzice chcielibyśmy zatrzymać ich chwile słodkiego dziecińśtwa jak najdłużej;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...