sobota, 21 września 2013

Ach te noce...

Zmęczenie, ostatnio permanentne niedospanie. Rano do pracy z bólem głowy. Praca 7godzin dziennie przy komputerze, praca wymagająca skupienia. Nie mam możliwości zdrzemnąć się w trakcie dnia z dzieckiem, jak wtedy kiedy byłam na macierzyńskim.

Wczoraj nie spałam od 4.35. Przedwczoraj również. Mój mały chyba ząbkuje, bo ciągle nie ma tej dolnej dwójki, a na górze cztery ząbki, na dole trzy wszystkie duże, ładnie wyrżnięte. Innego wytłumaczenia nie mam dlaczego moje ładnie śpiące w nocy dziecko nie da się już uśpić nad ranem. Zwykle się budził w nocy 3 razy, ale zawsze był cycuś i spaliśmy dalej. A wczoraj, dzisiaj od 4tej już marudzi, kręci się, siada z zamkniętymi oczkami, wstaje (!!!), jednym słowem zamiast spać, to robi wszystko by się wybudzić:( Wczoraj straciłam cierpliwość, postawiłam męża na nogi. Padły przykre, gorzkie słowa. W złości mówi się różne rzeczy, nie zawsze mądre i budujące. Dziś powtórka. Mężuś śpi w drugim pokoju, ja z małym w sypialni. No i nie mogę liczyć, by po takiej ciężkiej nocy wziął synka i bym mogła w spokoju chociaż pół godziny poleżeć. W końcu o 8.00 zaczynam pracę! Jak wstał i wziął małego, to mały przesikał pampersa, płacz.

Ja przewinęłam, przebrałam, podałam synka mężowi. Poszłam się położyć. Nie uleżałam 3minut,ryk nie z tej ziemi. No cóż wstałam. Godzina 5.50. U mnie na rękach mały uspokoił się w chwilę. Mąż wyleciał z sypialni w trybie natychmiastowym odprowadzany nieprzyjemnymi epitetami. I takie chwile się zdarzają.

W nocy nawala. Każdy ma potrzebę snu, ja też. Mąż sobie śpi całą nockę, ja w nocy wstaję do synka, lulam to snu, karmię. Tak było od samego początku, ile razy w nocy mąż wstał do dziecka mogę policzyć na palcach u rąk. Nie wymagałam tego nigdy jak byłam na macierzyńskim. Odespałam sobie nockę w dzień, bo w dzień synuś zawsze ładnie i długo spał. Teraz jak pracuję - a mam w nocy kryzys zmęczeniowo - nerwowy jak mój mały po parenasty raz nawiewa mi z łóżka a ja mam pobudkę 3minuty od zaśnięcia, to mam prawo być zmęczona/ niewyspana/ połamana/ rozżalona/ osamotniona. A mąż nie ma prawa łapać focha jak przepraszam pi*pa z PMSem jak sprowadzę go do pionu. A że użyłam przykrych słów? Przepraszam. Jestem tylko słabym człowiekiem.

Tak chciałam się pożalić;(

Całe szczęście dziś lepiej. Maluch przebudził się jak zwykle o 4.30;)) No i nie dał się ululać, piersi już nie chciał opity mlekiem do granic możliwości. Kiedy już pogodziłam się z tym, że trzeba będzie wstawać z łóżka i zacząć dzień, zrobiłam coś innego niż wczoraj i przedwczoraj. Kiedy śpiący kręcił się i wiercił i siadał przytuliłam go mocniej, szeptałam do uszka, "ciiii ciii ciiii". Uspokoił się, objął mnie łapkami. I tak zasnęliśmy. Kiedy się zbudził, patrzę na zegar i przecieram oczy ze zdumienia - 7.40! Rekord! Widocznie chciał objąć mnie po prostu rączkami, czuć blisko. Bo jak odchodzę to szuka piersi i wyciąga rączki przed siebie. Może ma taki etap tej bardzo porannej potrzeby bliskości.

O ile lepiej się człowiek czuje jak jest wyspany. O wiele życie bardziej kolorowe, piękne! Zdaje się różami usłane! Nic więcej mi nie trzeba, ale takiej nocki, kiedy maluch mój kochany da mi pospać dłużej niż 5 nad ranem!;) Cudownie jest.

A z mężem pogadaliśmy wczoraj od serca tak. Przeprosiliśmy.

Wyjdziemy dziś na spacer późnym popołudniem. Mąż w nowej chuście;) Bardzo się cieszę na jesień i chłodniejsze dni! 
Słońce świeci i na zewnątrz i w sercu. 
Miłego weekendu kochani!

15 komentarzy:

  1. :( Przytulam i pocieszam - to nie potrwa wiecznie! Może ten jednorazowy dłuższy sen jest zapowiedzią zmian - na plus... A mężowie są różni, czasami nie rozumieją... Na szczęście mój wstaje, chociaż pracuje i żyje!
    SIŁ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz męża skarb! Pracuje, wstaje do dziecka. Ile bym dała by się wyspać porządnie!

      Usuń
  2. Wiem co to znaczy, bo przechodzimy to samo:(
    Olka tylko ze mną się uspakaja. Z racji tego, że mąż pracuje, a ja tylko pomagam czasami w tej pracy to nie każę mu zajmować się małą, ale czasami jednak chciałabym żeby mi pomógł, bo mam dom i podwórko na głowie...
    Ostatnio i dla mnie noc to mordęga, bo Ola kręci się i pojękuje cały czas :( ewidentnie idą dalej zęby tylko nie wiem które...tak jakby trójki albo czwórki...
    Ojj te nasze przylepy cyckowe! :)
    I masz prawo się wydzierać, pamiętaj ;)) Ja też czasami już nie wytrzymuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, można nie wytrzymać prawda/ ja czasami jestem jak auto wyścigowe na czerwonej strzałce;) A krzyknąć czasem warto by się samiec do pionu postawił.

      Usuń
  3. Takie noce dla nikogo są nieprzyjemne... Ale zapewniam, to minie! :)

    Dużo siły i radości życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uhh niech minie jak najszybciej, bo posiwieję;)

      Usuń
  4. oj widzę u Ciebie też gorsze dni. :-*


    Gorzkie słowa czasem muszą paść :-* nie przejmuj się tym.
    Niech ten ząbek szybko wyjdzie i będzie lepiej.

    pozdrawiam i tulę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzkie słowa czasami potrzebne, byle nie za często.

      Tak, ostatnie noce były nieciekawe. A i u Ciebie się poukłada!

      Usuń
  5. och też mnie wkurza czasem, że ja muszę wstawac w nocy, a mąż nawet rano nie wie ile razy takich pobudek było, bo spał twardym snem... trzymam kciuki, żeby ząbek szybko wyszedł i zebyś mogła dłużej pospać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nasi to sobie pośpią;) szczęściarze.
      Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  6. Dużo dużo siły !!
    Takie noce znam sama dlatego podziwiam, że trzymasz ciało w pionie w pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem ciężko w pracy usiedzieć, ale wbrew pozorom ja tam czasami... odpoczywam... ;)

      Usuń
  7. Mój co prawda w nocy budzi się ze mną, bo śpimy w jednym pokoju z Małą, ale w dzień czasami mnie po prostu osłabia. Gdzie ci Faceci mają mózg. Siedzimy w jadalni, mała idzie gdzieś, gdzie iść nie powinna, i co? Mój mąż siedzi i czeka. Na co? No chyba na to, aż ja wstanę! A ja mam ochotę 5minut na tyłku posiedzieć. A już teraz kiedy Mała ząbkuje i ma katar w ogóle mam wrażenie, że padnę po prostu i nie wstanę.
    Super zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci faceci... oni wiedzą, ze my ich wyręczymy... po prostu;) Albo czasem brak im wyobraźni.

      A zdjęcie zrobione na Kozim Wierchu ok 20.30. Mąż pstrykał. Byliśmy zupełnie sami ze względu na późną porę. Bajka.

      Usuń
  8. Oj ciężko wspominam te nocne pobudki po zakończonym macierzyńskim. Na szczęście dość szybko Seba zaczął przesypiać całe noce.
    A takie poranne "dosypianie" przy mamie, to sporo dzieciaczków praktykuje. Może po prostu są już stęsknione po całej samotnej nocy w swoim łóżeczku :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...