czwartek, 19 września 2013

Moja krew! Książki i góry. Plany.

Synuś uwielbia książeczki. Ma ich małą kolekcję, dokupujemy nowe. Też w zanadrzu czekają na niego moje bajki i baśnie, które sama czytałam jak byłam dzieckiem, ale o tym oddzielny post. Marzy mi się, że jak będzie nieco starszy i będzie bardziej rozumiał, to do naszych codziennych rytuałów dojdzie czytanie mu bajki na dobranoc. Jestem wielką zwolenniczką czytania dzieciom.


Junior lubi oglądać książeczki. Oglądać obrazki, pokazywać paluszkiem. Sama też mu "czytam" bardziej opowiadając co jest na obrazkach, ale słucha chyba z zainteresowaniem:) Czasami sam bierze jedną ze swoich książek do rączki, przewraca stronice, przygląda się obrazkom z wielką uwagą i wypisanym skupieniem na twarzy. Wydyma przy tym uroczo dolną wargę, i widzę w nim w tym momencie mimikę mojego męża, który robi identyczną minę jak się na czymś skupia. Jak podrośnie będziemy czytali bajki na dobranoc.

Sama kocham czytać. Czasu wiele nie mam, wcześnie było więcej jak Junior więcej siedział przy cycusiu. Teraz na tapecie jest "Wszystko za Everest" Jona Krakauera.

 

Jest niesamowita, wciąga i wgniata w fotel. Książka, której nie będę mogła długo zapomnieć. Temat gór jest mi bardzo bliski, kocham, uwielbiam. Mamy w domu całkiem fajną kolekcję górskich książek, ale o tym też w oddzielnym poście;) Dużo mam tych postowych planów;) Tematykę górską uwielbiam, trafia do mnie, uderza w najczulsze struny mojego ja, jest teraz w tej chwili, kiedy jestem uziemiona na nizinie namiastką tego wszystkiego co uwielbiam naprawdę.

Teraz jest głośno o Adamie Bieleckim i wypadku na Broad Peak, gdzie po udanym ataku szczytowym zginęło dwóch Polaków, między innymi Maciek Berbeka. Tym bardziej mnie uderzyło, że niegdyś, gdy z mężem mieliśmy w planach wynajęcie przewodnika na wejście na Mięguszowiecki Wielki w Tatrach, ktoś znajomy polecił nam właśnie Maćka Berbekę. Jako niesamowitego człowieka, takiego, który mimo ogromnego doświadczenia traktuje ciebie jak równego, nie daje odczuć różnicy jaka dzieli. Teraz nie żyje, podobnie jak Jerzy Kukuczka, Wanda Rutkiewicz, Artur Hajzer, w którego śmierć nie mogłam uwierzyć długo. Ten sam Hajzer, którego biała kosa się nie imała. A jednak.

Chciałabym, by syn ukochał góry. Że będzie w tym dobry, że osiągnie to wszystko o czym ja mogłam tylko pomarzyć. Że na wieść o jego dokonaniach będzie mnie rozpierała duma i radość. Do niczego nie będę go jednak przymuszać, pozwolę pasjom rozwijać się, ale kierunkować będę. Chciałabym by się ruszał, uprawiał sport, lubił to. Marzy mi się, że zapiszę go na ściankę, że będę wysyłać na kursy, najpierw wspinaczkowy skałkowy, później na letni i zimowy taternicki... By ukochał to wszystko co ja kocham.
Tyle planów i marzeń;)

17 komentarzy:

  1. my tez czytamy :-) tez o tym napisze jak mnie natchnie ;p Ola czyta w swoim jezyku ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz koniecznie. Mój raczej czyta w myślach, na głos jeszcze nie. Za to później "opowiada" po swojemu;)

      Usuń
  2. Z pewnością pokocha wszystko co mu pokażesz. Jestem przekonana o tym!


    A książeczki to i u nas są na tapecie. Antuan lubi w nie klepać rączką i wciągać do dzioba. Już maca nie tylko te czarno-białe. Ale jeszcze nie jest na tym etapie, żebym mogła mu pokazać gdzie jest słoneczko - niecierpliwi się^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz mój też maca nie tylko kontrastowe, jak dorwie to i naukowe "poczyta" ;) Za czarno-białymi wodzi wzrokiem i się na jakiś czas skupi. Starszy to ma manię czytania po nas :) Uwielbia i zawsze by mógł. No i my zakochani w książkach, a ja w górach dodatkowo.
      Wiecie a ja nie mam planów kim będą moje dzieci, co osiągną itd. Mam jedynie nadzieję, że będą szczęśliwi i chętnie do nas zajadą ze swoimi rodzinami. A kim będą - to jest pytanie bez odpowiedzi. W sumie to ja nie wiem kim jeszcze do końca będę, bo teraz to się zmienia. Zobaczymy.
      Dzięki za informacje o książce.
      Pozdrawiamy

      Usuń
    2. Też chciałabym by w przyszłości odwiedzał nas z rodzinką, oj to bardzo! a co do kierunkowania na góry, to po prostu marzy mi się by ukochał to co my, by zrobił więcej niż my. Chcę zaszczepić w nim tą pasję, a resztę mam nadzieję młody wyssie z mlekiem matki^^

      Usuń
    3. O tak, bicie łapką;) jesteście na fajnym etapie;) mój już z tego wyrósł, ale do paszczki wszystko wciąga. Nadal;)

      Usuń
  3. My też kochamy góry i już zaszczepiamy w Synku tą miłość ;)
    A książeczki też mamy, ale jakoś zainteresowania nimi póki co brak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to na wszystko przyjdzie czas. A ja czekam na chociaż jedno zdjątko z waszego górskiego urlopu z synkiem!;))

      Usuń
  4. Ja czytam narazie synkowi, ale już nie mogę się doczekać aż Anetka też zacznie wyciszać się przed snem przy bajkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo będziesz czytała obojgu na raz;)

      Usuń
  5. O!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    To mam na blogu bratnią duszą-bo my góry kochamy ogromnie. Czekam więc na wpis o literaturze typowo górskiej, bo u nas pełno przewodników, głównie po Tatrach, ale książek na razie jakoś brak, bo czasu na czytanie mamy oboje jak na lekarstwo. Też śledzą na bieżąco doniesienia o Broad Peak...
    W ciąży odpuściliśmy wakacje w górach, czego szalenie żałowałam, bo przecież poza szczytami, są też piękne doliny, a popatrzeć i serce i oko nacieszyć można też z dołu... No a w tym roku "wymiękliśmy" ze względu na Lilę, jakoś nie wyobrażałam Jej sobie jeszcze cały dzień na szlaku. Eliza pojechałam z moją mamą, a ja oglądając potem Ich zdjęcia tęskniłam za takimi aktywnymi wakacjami jeszcze bardziej. Marzy mi się, żeby przejść tyle szlaków w Tatrach, ale czy się uda... Lila do pewnych miejsc musi podrosnąć, bo z Elizką to można chodzić-jest zdyscyplinowana i lubi to, chociaż czasami mówi przed wakacjami, że może byśmy tak nad morze pojechali :) Więc kompromis musi być. Też marzę, żeby zakochała się w górach jak my...
    Ale fajnie, że o tym napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeździmy w Tatry od lat, w zasadzie prawie od początku znajomości, a jesteśmy razem 11 lat będzie. Też ze względu na moją ciążę odpuściliśmy wyjazd, można by i doliny, ale serce by mi pękło na widok szczytów... a i pewnie mąż chciałby zrobić trasę sam, a ja nie miałabym w sobie tyle egoizmu by mu zakazać chociaż jednego dnia na góry użyć. Też obecnie z moim synkiem nie wyobrażam sobie dalekiej podróży, no i z nim w góry też nie bardzo. Na razie, może jak dorośnie ? Fajnie za natrafiłam na drugą bratnią duszę odnośnie gór! A szlaków w Tatrach mnóstwo cudownych, na nas czeka Słowacja, bo po polskiej stronie wszystko zrobione co jest i to nie raz, nie dwa. No ale tyle miejsc cudnych, które serce kocha, że można wrócić i kolejny...

      A posta o książkach napiszę;) też nie mam dużo czasu na czytanie, ale staram się choć trochę go wygospodarować;)

      Usuń
    2. No my z tego samego powodu nie pojechaliśmy w ciąży, bo nam się wydawało, że ciężko będzie być tam uziemionym na dole :( Wybraliśmy za to agroturystykę i to było dla nas totalna porażka, bo okazało się, że tak w ogóle nie umiemy wypoczywać.
      My niestety kupę urlopów z czasów początków znajomości i narzeczeństwa zmarnowaliśmy na jakieś dziwne nadmorskie eskapady. W Tatrach dopiero debiutujemy, więc tam w zasadzie po polskiej stronie jeszcze masa szlaków przed nami, Karpacz i Szklarską mamy schodzone, bo tam więcej możliwości do chodzenia z dziećmi. Chociaż Eliza dzielnie maszerowała na Grzesia i Czarny i Zielony Staw Gąsienicowy. No właśnie naszym miejscem, gdzie za każdym razem wracamy będąc w Zakopanym jest Dolina Gąsienicowa. Pięknie tam...
      Czekam na kolejne posty o górskiej tematyce, a Ty będziesz moim zbiorem informacji jeśli chodzi o szlaki w Tatrach :) Pozdrawiam i miłego weekendu.

      Usuń
    3. Ja też nie potrafię wypoczywać inaczej jak "czynnie". Chociaż teraz z maluchem trzeba będzie się przestawić;) Chyba że pojedziemy sami z mężem "jak dawniej" się jeździło. A morze jak wiesz mamy blisko na wyciągnięcie ręki, więc tam zawsze możemy zajrzeć. A co do gór, to pewnie posty się pojawią, bo to moja miłość ogromna. Miłego weekendu równiez;)

      Usuń
    4. My się wręcz rok temu umordowaliśmy na tych wakacjach, a już nie wspomnę o tym, że Eliza w połowie pobytu dostała anginy :(
      Nam się po cichutku marzy wyjazd do Zakopanego za rok, ale mając Dzieci, już staram się nie planować, bo to różnie potem bywa. W każdym razie gdyby nam się udało pojechać, to myślimy o zabraniu Babci, która też lubi chodzić po górach i robieniu dyżurów-dwie osoby na szlak, jedna z Dziećmi w dolinach, ewentualnie Gubałówka/Krupówki :)
      Na razie planujemy intensywnie odkładać pieniądze cały rok i zobaczymy co nam z tego wszystkiego wyjdzie, jak masz fotki (a na pewno masz) to dołącz do postów :) A może w wolnej chwili napiszesz gdzie jeszcze można pójść z Dzieckiem w Tatry, z Twojego doświadczenia? Bo w przewodnikach brakuje takich informacji. Ja wiem, że to zależy wszystko od wieku, rozsądku i możliwości Dziecka :)

      Usuń
  6. Kocham książki i popieram "zarażanie od maleńkości" :) Nasz Szymek też uwielbia książki - sam je przegląda i każe o nich opowiadać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój Szymek jest starszy od mojego, więc już też bardziej rozumie. Mój lubi jak mu opowiadam, przygląda się wtedy z uwagą. Tak, trzeba zarażać, bo "czym skorupka za młodu...";)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...