środa, 18 września 2013

Natibaby Colorado w terenie.

Dziś po raz pierwszy wyszliśmy na dwór w chuście wiązanej. Wyszliśmy z małym naprzeciw mężowi, który wychodził z pracy, zrobiliśmy mu niespodziankę. Wrażenia? - Super! Bardzo wygodnie się nosi, ciężar rozkłada się równomiernie. Wybrałam wiązanie kieszonka. 

W domu wypróbowałam jeszcze wiązanie koala. Koala jest wg mnie prostsze, idzie mi łatwiej i szybciej, prościej się dociąga. No i po dłuższym spacerze z małym jednak chyba koala jest dla nas wygodniejsza. Na następny spacer zamotam małego właśnie tak. Próbowałam też wiązanie na plecach, ale nawet z pomocą męża mi nie wyszło. To jakaś wyższa szkoła jazdy! Póki co to wiązanie jest całkowicie poza moim zasięgiem!

W chuście tkanej w przeciwieństwie do chusty kółkowej mam wrażenie, że nóżkom synka jest wygodniej, nic nie uciska. Kółkowa sprawdza się na szybsze wyjścia, kiedy trzeba wyjść na chwilę, np po bułki do sklepu, czy do lekarza, ale nie wyobrażam sobie robić w niej dłuższej trasy. W tkanej maluch jest też ułożony bardzo stabilnie, podoba mi się to, że można malucha okryć dodatkowymi warstwami materiału kiedy jest chłodniej, a gdy jest cieplej, to można je rozsunąć na boki. Oj, coś czuję, że będzie nam towarzyszyć jeszcze w wielu jesiennych spacerach! 


Wszystko ładnie, ale jedyny minus to taki, że jak idę z małym w chuście, zauważyłam, że ludzie się nam przyglądają. Mieszkamy w średnim mieście i szczerze mówiąc jedynie dwa razy widziałam mamy niosące dziecko w chuście - raz jedna para miała maluszka w elastycznej, a raz jedna niosła większe dziecko w chuście, ale przodem do świata:/  Noszenie w chuście dziecka nie jest zbyt popularne, być może tu gdzie mieszkam, może w większych miastach jest inaczej;) W domu zamotałam męża i spodobało mu się. Może uda mi się go namówić na chustonoszenie poza domem;)


17 komentarzy:

  1. chusty są super :)
    ja też mieszkam w średnim mieście i czułam się czasem jak dziwoląg, gdy nosiłam w chuście córkę. za parę lat pewnie nie będzie to już taka atrakcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak;) a ja mam jeszcze chustę w czerwieni i w ogóle rzuca się w oczy. A kupując ją nie myślałam o tym, bardziej, że chcę kolory ciepłego lata i złotej polskiej jesieni;)

      Usuń
  2. Piękną masz tą chustę, te kolory są cudne :)
    Megi ja mieszkam w Warszawie i też bardzo rzadko spotykam mamy, które noszą swoje dzieci w chustach. A ja się zastanawiałam, że chyba już nie wyjdziemy na spacer w nosidle, bo za zimno, ale przecież można się ciut lżej ubrać i wio ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, przecież można założyć nosidło (lub chustę) np na polar lub ciepły sweter. A na to kurtkę. I zimą można nosić właśnie w ten sposób jak napisałam , wyczytałam to na forum chustowym, gdzie mamy noszą dzieci i zimą w chuście lub nosidle. Kiedy nie można wziąć wózka, to bierze się chustę/nosidło i w drogę. A malucha też grzejemy swoim ciałem a i maluch nas.

      Dziękuję, mi też się podobają. zależało mi na czymś ciepłym. A w rzecywistości są piękniejsze i bardziej nasycone niż na zdjęciu:)

      Usuń
    2. Ja mam bluzę dla dwojga, w której mogę nosić z przodu i tyłu i jak coś to zakładam na nas :) Chociaż na razie aż tak zimno nie jest i jedynie cieplej trochę ubieram - głównie nóżki, bo resztę o mnie grzeje. A jak pada, to wolę w chuście plus parasol i w drogę :)

      Usuń
    3. ja już też szłam pod parasolem z małym. A Twoje zdjęcie z synkiem w piaskowym agacie w Gdyni pamiętam;) Deszczowo było, ale ślicznie i klimatycznie. Morze ma to coś nawet w chłodny dzień!

      Usuń
  3. Ja miesszkaM w takim ok 100tys i niewiele widze ludzi z chustami. Przy kolejnym dziecku na pewno zakupie bo mi chrapki narobilaś ;p

    a ja miałam zastój na blogu, przeprowadziliśmy sie do domku ale domek jeszcze woła o wiele wiele rzeczy. Ola bardzo absorbująca :-) ale mam nadzieje, że jakoś znajdę chwilkę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie województwo?;) Ale fajnie, mieszkanie w domku to jest to! Na pewno macie jeszcze dużo rzeczy do ogarnięcia, a maluch też wymaga uwagi;) A może jednak chusta? Można używaną na allegro, a jak się nie sprawdzi to sprzedać dalej, albo poczeka na drugiego noszaczka;) Ja zaczęłam jak mój miał 10 miesięcy, bardzo późno. No ale drugiego maluszka, to zacznę nosić na pewno o wiele szybciej;)

      Usuń
  4. Wielkopolska :_)

    teraz na zimę chyba bym się bała kombinować zwłasszcza, że paniusia Olusia już nie lubi się nosić na rączkach, ona musi biegać. Nie ma czasu załadować jak to mówią ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ślicznie wyglądacie :) U nas początkowo też były spojrzenia, ale raczej ciekawość i miłe. Teraz już się przyzwyczaili, szczególnie, że z bloku obok dziewczyna też nosi. Nie raz mnie ktoś zaczepił, porozmawiał. Ostatnio jakaś kobieta pytała, co i jak, czy trudne, jakie polecam itd., bo jej się wnuczka rodzi i by chciała ;) A noszenie przez mężczyzn - mój się przekonał i teraz sam chce bym motała - samodzielnie jeszcze nie opanował. Uwielbia i się dziwi, że mały taki spokojny. Dobrze, że chusty się sprawdzają, u nas szał trwa i właśnie wczoraj przyszła z wełną, a dzisiaj MT powinno być... bez komentarza ;) I wczoraj wyszliśmy w wiązaniu na plecach :) A koala (ta podwójny x) - mi bardziej przy starszym pasuje, u młodszego wolę kieszonkę. Wczoraj też kombinowałam i zamotałam siodełko, ale jedno ramię to nie dla mnie. A na plecach na razie plecaczek prosty (kangurek z tyłu), ale próbnie już w plecaczku z krzyżem też wiązałam, ale czekam jednak na moment, gdy samodzielnie będzie siedział - na plecach nosi się super :) OK to się rozpisałam, nacieszyłam, a miałam jedynie powiedzieć, że dobrze wyglądacie i wow jakie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komplement;) Sama masz cudowne włosy! Widziałam na zdjęciach. Jak dla mnie wiązanie na plecach jest na razie poza zasięgiem, trudne okropnie, zawsze mi za nisko opada i boję się czy dołem nie wypadnie. Wiele jeszcze ćwiczeń przede mną.

      Sporo masz chust! Z wełną będzie super na zimne dni. No i MT... ;)
      to wciąga!

      Usuń
  6. Na nas też ludzie zawsze wielkie oczy robili, kiedy chodziliśmy w chuście. Szkoda, że jakoś szybko przestaliśmy, ja to bardzo lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem co masz na myśli. Noszenie malucha w chuście to wielka przyjemność mimo słodkiego ciężaru.

      Usuń
  7. Ja widziałam chyba tylko raz.
    Patrzyłam się na tą kobietę, ale tylko dlatego, ze to był piękny widok, a nie ze zdziwienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się zawsze przyglądam, ale z zaciekawieniem i dlatego tak patrzę, a ktoś sobie myśli, że jakąś dziwna, bo się przeglądam. Ale jak widzę mamę z maluszkiem w gondoli, to też często zaglądam ;) Mąż się ze mnie śmieje ;)

      Usuń
    2. ja też zaglądam do wózków, i spoglądam na maluszki. Kiedyś się z tego śmiałam. a teraz sam uśmiech wykwita mi na twarzy na widok malucha w wózku.;)

      Usuń
  8. Chusty są wspaniałe! Uwielbiałam nosić Małego w chuście. Niestety teraz me dziecię nieco ciężkie i nie mam siły dociągnąć go z przodu ciała, ana plecach nosić nie potrafię :/ Korzystam, więc z nosidła :) TULA.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...