wtorek, 29 października 2013

Zmęczona.

Ile bym dała za to by jak dawniej przyjść do domu, położyć się pod ciepły koc i pospać te dwie godziny. Ostatnio jestem ciągle zmęczona, niedospana. Mój maluch budzi się w nocy. Do 01.00-02.00 śpi w łóżeczku, biorę go do siebie, śpimy do 04.00, a później to już pobudka co godzinę. A teraz o 5.30 on już zadowolony, to chyba przez zmianę czasu nie chce wstać, bo to wg jego zegara biologicznego jest 06.30. Co nie zmienia faktu, że jestem zmęczona... Kiedyś nie doceniałam tego, że mogłam sobie spać kiedy chciałam, wracałam z pracy, coś przekąsiłam i kładłam się odpocząć. A teraz? NIe ma mowy! Przychodzę i nadal zasuwam na wysokich obrotach. Nie, nie żałuję, że mam synka. Ale czasami jestem taka zmęczona...
do tego często boli mnie głowa, to już w ogóle przechlapane.

piątek, 25 października 2013

Dziś mam wolne!

Dziś mam wolny dzień i siedzę z synkiem w domu. Korzystając z tego, że udał się na swoją przedpołudniową drzemkę mam czas dla siebie i dla bloga. Ostatnio mało nas, a to nie dlatego, że dużo się dzieje, bardziej brak czasu na wszystko. Jestem zabiegana pomiędzy pracą i domem, w międzyczasie zakupy i wszystko na głowie. Mąż pomaga, owszem, ale wiadomo, że mimo wszystko główny ciężar obowiązków spoczywa na mnie.

sobota, 19 października 2013

O teściowej.

No i przyszła. Lubię jesień, lubię jak jest chłodniej. Teraz mamy jesień w rozkwicie, taką złotą, polską. Widzę, że mój synek również woli, nie to co latem, kiedy biedaczek był ciągle cały spocony i miał mokre włoski i co chwilę musiałam go przebierać. Teraz to jest komfort! Przedwczoraj poszliśmy na spacer jak wróciłam z pracy. Była około 16.15, maluch nakarmiony, poszliśmy. I zaskoczenie- pięknie świecące słońce za moment się schowało, zrobiło się chłodniej. Dobrze, że miałam kocyk, rękawiczki. Synuś nie może się do nich przyzwyczaić i im nadziwić. Całe szczęście pozwala sobie je nałożyć;) Wczoraj również chciałam iść z małym  po pracy na spacer, ale padał deszcz. Ot- jesień;) A to widok z okna w sypialni:

wtorek, 15 października 2013

Kiedy mama wraca do pracy.

Spora część mam staje przed dylematem - zostać z dzieckiem na urlopie wychowawczym, czy też wrócić do pracy? Ja wybrałam powrót do pracy. Przemówiły za tym różne względy, przede wszystkim względy ekonomiczne. Mam dobrą pracę, pracuję w korzystnych godzinach, bardzo dobre warunki. Bałam się ryzykować to wszystko idąc na urlop wychowawczy. Tym bardziej, że jak zaszłam w ciążę i od szóstego miesiąca ciąży siedziałam już na zwolnieniu nie raz słyszałam zapewnienia od strony szefostwa, że miejsce pracy na mnie czeka. To było miłe, czułam się doceniona. Ale im bliżej było powrotu do pracy, tym bardziej się bałam. Jak sobie poradzę z tym, że nie będę non stop przy moim synku? Jak sobie poradzę z niepewnością jak on reaguje na to jak mnie nie ma? No i karmiłam piersią, bałam się, że jak wrócę do pracy, może być problem z zasypianiem synka, którego usypiałam tylko ja i który usypiał mi zawsze przy piersi. Okazało się, że bałam się niepotrzebnie. Moja mama, która zajęła się Juniorem poradziła sobie wyśmienicie. Synuś pił moje odciągnięte do butelki mleko, a babcia potrafiła go uśpić bez problemu. Mały radził sobie bardzo dobrze. A w czasie pracy dostawałam od mamy mmsy - przede wszystkim jego śpiącego, to mnie uspokajało i nastawiało pozytywnie;) 

sobota, 12 października 2013

Łowy w Lidlu. Kozaczki.

Około 7.40 przypomniało mi się, że od dzisiaj w Lidlu są kozaczki na zimę, które chciałam sobie kupić. Zatem szybko decyzja, wskakuję w auto i pędzę do sklepu. W Lidlu byłam 8.05. Sklep otwierają od 8.00. Przy stoisku z butami kłębił się już tłumek ludzi, ale nie dałam za wygraną:) Normalnie noszę rozmiar 39, ale wiadomo, że zimowe buty, to lepiej mieć nieco większe, bo dochodzi często dodatkowa skarpetka itp. Na szczęście ktoś odłożył jedne 40tki, więc natychmiast je upolowałam;) Mówię wam- 15minut po otwarciu sklepu pozostało dosłownie kilka par butów, rozeszły się jak świeże bułeczki. Podobną akcję miałam jak chciałam sobie kupić biustonosz do karmienia, to mimo, że byłam szybko po otwarciu czekały na mnie ostatni dwie sztuki. Z czego jedna szczęśliwie w moim rozmiarze. Zewsząd słyszę, że dzień promocji w Lidlu to jakby przenieść się w kolejki w czasy PRL. Ludzie kłębią się, przerzucają towar, wykupują po kilka sztuk. Jeśli chodzi o te buty, to dziewczyny brały po 3 pary i gdzieś z boku sobie mierzyły, dużo osób miało po dwie pary, część wykonywała jakieś tajemnicze telefony;) Normalnie szał.

środa, 9 października 2013

Impreza roczkowa.

W sobotę robiliśmy urodzinki synka. Sami najbliżsi- jego dziadkowie i chrzestni z rodzinami. Kameralnie, ale pięknie. Zamówiłam tort z cukierni, kupiłam gotowe ciasto, za to kolację przygotowałam już sama. Same tradycyjne smakołyki. Od rana mieliśmy dużo pracy z przygotowaniem wszystkiego, mąż musiał przynieść duży stół z piwnicy, krzesła, bo łącznie miało nas być 10 osób. Martwiłam się, jak synuś zareaguje na taką liczbę gości, ponieważ miesiąc wcześniej były moje urodziny i dla niego było zdecydowanie za głośno i nadmiar bodźców musiał odreagować w nocy, kiedy spał kiepsko i budził się co godzinę. A tu miał być w centrum uwagi, wszak to jego urodzinki i jego goście!


czwartek, 3 października 2013

Roczek.

Mój syn ma roczek.
Rok temu urodziło się nasze szczęście. Zaplanowane, ukochane.  

 źródło-Internet
Ten rok był wyjątkowy. 
Wiedziałam, z czym się wiąże macierzyństwo, czego mogę oczekiwać, wiedziałam, że wszystko się zmieni.
Wiedziałam, że będę bardzo mocno kochać moje dziecko.

Ale nie myślałam, że aż tak! To uczucie jest nieporównywalne z żadnym innym jakiego doświadczyłam, jest bezwarunkowe, piękne, czyste. Kocham bardziej niż kocham rodziców, niż kocham męża (sorry Winetou;) Hmmm, kocham po prostu inaczej. To jest wpisane głęboko w serce i umysł, uczucie instynktowne, silne. Ten rok właśnie jest rokiem narodzin mojej największej w życiu miłości.
I nie wstydzę się o tym mówić.

wtorek, 1 października 2013

Wyjście na koncert. We dwoje;)

W niedzielę miało miejsce wspaniałe dla nas wydarzenie. 
Koncert Piotra Roguckiego. 


Zapewne każdy słyszał o zespole Coma, ale nie każdy wie, że lider zespołu P.Rogucki nagrał też dwie solowe płyty. Jakże inne od tego, co gra Coma- nastrojowe, wyciszające. Klimatyczne. Poetyckie. Można powiedzieć, że materiał dla wymagającego odbiorcy. Ale jakże piękny.

No to pojechaliśmy. Synuś został z moimi rodzicami, zgodzili się go przypilnować. Przyjechali wcześnie, wypiliśmy kawkę, pogadaliśmy, ja jak zawsze miałam pełno wskazówek co i jak, ale że moja mama ma wprawę przy małym, to nie martwiłam się. Synuś czuje się przy dziadkach dobrze i komfortowo. Zostawiłam w butelce moje odciągnięte mleko do uśpienia, piżamkę, przygotowałam wszystko i odprowadzani słowami "bawcie się dobrze" wyszliśmy.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...