piątek, 25 października 2013

Dziś mam wolne!

Dziś mam wolny dzień i siedzę z synkiem w domu. Korzystając z tego, że udał się na swoją przedpołudniową drzemkę mam czas dla siebie i dla bloga. Ostatnio mało nas, a to nie dlatego, że dużo się dzieje, bardziej brak czasu na wszystko. Jestem zabiegana pomiędzy pracą i domem, w międzyczasie zakupy i wszystko na głowie. Mąż pomaga, owszem, ale wiadomo, że mimo wszystko główny ciężar obowiązków spoczywa na mnie.

A nocka nie zawsze jest spokojna. Jak wiecie, śpię z synkiem tak od połowy nocy, bo uśpionego odkładam do łóżeczka, i najczęściej od 2.00 w nocy śpię już z nim, bo nie mam sił by odkładać go ponownie. A mały budzi się w nocy trzy razy i za każdym razem domaga się piersi, więc biorę go do łóżka i najczęściej z nim zasypiam. Jest progres jednak, zauważyłam, że w nocy ssie już krótko i szybko zapada w dalszy sen, ja jednak jestem takim leniem, że nie mam sił wstawać z ciepłego łóżka, odkładać synka do jego łóżeczka i ryzykować że się przebudzi. Wstyd.

Rano to jest dosłownie bieganina. Wstaje o 6.30, czasami i zdarzy się 6.55. Dodam, że na 8.00 mam do pracy. Notorycznie się spóźniam...  Tyle do zrobienia- poranna toaleta, mycie włosów, umycie laktatora po nocy i przygotowanie go do pracy. Zapakowanie torby "do pracy" a w niej laktatory, pojemniczki na mleko, pojemnik z wkładami chłodzącymi, coś do zjedzenia, jogurt, kanapka, jabłko, banan. Czasami zabraknie czasu na zrobienie kanapki, to biorę same owoce i jakiś serek. Pracuję za miastem, więc nie ma tam w okolicy żadnego sklepu, gdzie można na szybko wyskoczyć, czy coś kupić, więc jestem zdana na siebie, ewentualnie na automat z batonami, który mamy w firmie;) Do tego rano muszę synka przewinąć, przebrać z piżamki w nowe rzeczy, nakarmić z jednej i drugiej piersi przed wyjściem, podać witaminkę D. Zdążę jeszcze wypić kawkę inkę z mężem, wychodzę, żegnam się z moimi dwoma facetami, schodzę do samochodu, na zegarku 8.01. W pracy jestem 8.13-8.14. Hmm, ten kwadrans akademicki. A kiedyś byłam taka punktualna!

Zaangażowałam męża w mycie laktatora i przygotowanie synkowi wody w butelce na dzień. A co! Niech też coś zrobi. Czasami malucha przewinie i przebierze. On zaczyna pracę później niż ja, ma więcej czasu. Przyzwyczaiłam się do tego pośpiechu rano, dużo rzeczy robię już z automatu, mechanicznie. Więc teraz jak mam wolny dzień, to czas zdaje się płynąć tak spokojnie, tak leniwie... nie muszę patrzeć na zegarek, nic nie pogania...

Lubię być z synkiem. Poczynił duże postępy. Zaczyna samodzielnie chodzić! Na razie jest to jedynie kilka kroczków, ale widzę, ze jest coraz bardziej odważny i próbuje sobie coraz więcej. I sprawia mu to niekłamaną radość! A my cieszymy się razem z nim. Mam wrażenie, że z każdym dniem jest mi coraz bliższy. Kochany, słodki chłopczyk. Lubię z nim być, lubię się z nim bawić. coraz więcej rozumie, też zabawa z nim jest coraz przyjemniejsza bo coraz bardziej przypomina zabawę, do której dziecko jest czynnie włączone. Zaczyna próbować budować z klocków, układać, nie tylko burzyć to co ja zbuduję. Rośnie mi dziecko!

Dzisiaj go zmierzyliśmy jak stał, no i ma 80 cm. Zdziwiłam się, myślałam, że ma więcej, z tego względu, że nosi ubranka w rozmiarze 86 i są dla niego w sam raz.

Teraz jak jest ciemno wieczorem, to nie ma problemu z ułożeniem go na wieczorny sen. Kąpiemy go przed 20.00 i najczęściej o 20.00 już z nim leżę na łóżku, cycusiamy i usypiamy;) Zasypia też bardzo szybko, nie kręci się i nie wierci przez sen, 20 minut i odpływa w objęcia Morfeusza;)

I wtedy mam nareszcie czas dla siebie i dla męża. Uff. A i tak mojego malucha doglądam nawet śpiącego! Co około godzinkę zaglądam, czy przykryty, czy oddycha (!). Ma już ponad rok, a ja nadal sprawdzam, czy oddycha przez sen. Jak się urodził, bardzo bałam się SIDS, no i w zasadzie do dziś pozostał mi nawyk sprawdzania, mimo że w jego wieku ryzyko SIDS jest minimalne... 
Wstyd się przyznać, może faktycznie troszkę jestem nadopiekuńcza...;)

Idę poczytać, pora wrócić na łono pani Rice.


(książka zaczęta w ciąży i niedokończona... a więc czas dokończyć;)

12 komentarzy:

  1. Powinnaś bardziej zaangażować męża rano skoro on idzie na późniejszą godzinę do pracy:) ja swojego męża też tak oszczędzam i to duży błąd...tak myślę. Z drugiej strony mam niestety tak, że wolę coś zrobić sama w pośpiechu niż żeby ktoś zrobił to za mnie...bo przecież "ja zrobię to najlepiej":) ehh..my kobiety..
    pozdrawiam
    http://mamatestujaca87.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOkładnie, też myślę, że robię najlepiej, najdokładniej. a to prowadzi do tego, że robię sama. Błędne koło.

      Usuń
  2. Rozumiem Ciebie, na pewno jesteś zmęczona i to życie w biegu :)
    Pogoń troszkę męża w takim razie. Wiadomo, ze my kobiety znamy się lepiej jeśli chodzi o sprawy w domu, ale mimo to ;)
    U nas też małe zmiany jeśli chodzi o sen - jest jakby lepiej. Czwórki w natarciu, więc jednak ząbkowania ciąg dalszy.
    Mąż śpi teraz bez nas. Stwierdziliśmy, że tak będzie lepiej przez jakiś czas. To znaczy ja stwierdziłam i pościeliłam mężowi łóżko w innym pokoju, ale to w imię jego dobra ;)
    Mój mąż wstaje o 4 rano, więc takie budzenie przez Olę na pewno nie jest dla niego korzystne.
    Co do snu Małej to jest lepiej, ale jeszcze nie jest dobrze. Ola ma teraz więcej miejsca i może dzięki temu nie budzi się tak często. Jeszcze wieczorem odkładam ją do jej łóżeczka, ale potem to tak jak Ty nie mam siły na manewry z przenoszeniem.
    Ja nie pracuję, ale mam pracy od groma i jestem zmęczona.
    Zawsze rano obiecuję sobie, że się położę, a potem jak już się rozruszam to szkoda mi się kłaść..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co piszesz mamy podobnie ze snem naszych dzieci. A mężowi i Tobie na pewno tak wygodniej. to sytuacja przejściowa, na jakiś czas. U mnie za to trwa to już rok. Niedobrze, ale co zrobić.

      Usuń
  3. Ja czytam wieczorami, żeby się zresetować :-). Życzę Ci więcej takich dni, bez gonitwy i z czasem na dobrą lekturę.

    Ja w nocy wstaję kilka razy do Krzysia i czasami mam wrażenie, że tak będzie zawsze... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy się wyśpimy? Za rok, za dwa?;)

      Usuń
  4. Nie powinnaś się wstydzić tego, że śpisz z synem. Ja bardzo sympatyzuje wspólne spanie do czasu odstawienia nocnego karmienia. Rice bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja. Widziałam Waszą imponującą biblioteczkę!

      Usuń
  5. Poradzisz sobie ze wszystkim. Ściskam Cię mocno i życzę odpoczywania w dni wolne a nie nadganiania tego czego nie mogłaś zrobić.

    Kubiczkowo śpi całe razem w łóżku jednym i wielokrotnie co noc każde jedno zagrzewa na chwilę :)
    Dziękuję oczywiście :* Wiesz za co :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ze ciągle narzekam na brak snu, aż to nudne;)
      wiem, ściskam;)*

      Usuń
  6. Skąd ja to znam... Też ostatnio szukam sposobu na wydłużenie doby, bo brakuje czasu na wiele rzeczy. ;) Ale z tego co widzę, i Ty i ja radzimy sobie dobrze! :)

    A książka fajna? Polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Ale trzeba lubić takie klimaty;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...