wtorek, 15 października 2013

Kiedy mama wraca do pracy.

Spora część mam staje przed dylematem - zostać z dzieckiem na urlopie wychowawczym, czy też wrócić do pracy? Ja wybrałam powrót do pracy. Przemówiły za tym różne względy, przede wszystkim względy ekonomiczne. Mam dobrą pracę, pracuję w korzystnych godzinach, bardzo dobre warunki. Bałam się ryzykować to wszystko idąc na urlop wychowawczy. Tym bardziej, że jak zaszłam w ciążę i od szóstego miesiąca ciąży siedziałam już na zwolnieniu nie raz słyszałam zapewnienia od strony szefostwa, że miejsce pracy na mnie czeka. To było miłe, czułam się doceniona. Ale im bliżej było powrotu do pracy, tym bardziej się bałam. Jak sobie poradzę z tym, że nie będę non stop przy moim synku? Jak sobie poradzę z niepewnością jak on reaguje na to jak mnie nie ma? No i karmiłam piersią, bałam się, że jak wrócę do pracy, może być problem z zasypianiem synka, którego usypiałam tylko ja i który usypiał mi zawsze przy piersi. Okazało się, że bałam się niepotrzebnie. Moja mama, która zajęła się Juniorem poradziła sobie wyśmienicie. Synuś pił moje odciągnięte do butelki mleko, a babcia potrafiła go uśpić bez problemu. Mały radził sobie bardzo dobrze. A w czasie pracy dostawałam od mamy mmsy - przede wszystkim jego śpiącego, to mnie uspokajało i nastawiało pozytywnie;) 

Jak wróciłam do pracy mój maluch miał równe 7 mcy. Pracuję po 7 godzin, bo przysługuje mi przerwa na karmienie piersią.

Z perspektywy czasu, doświadczenia, czytania różnych blogów widzę, że jednak dla zdrowia psychicznego większości mam dobrze jest, jeśli wracają do pracy. Mam na myśli dobrą pracę, w systemie jednozmianowym, taką w której się nie zaniedba dziecka. Myślę, że praca też jest odskocznią, oderwaniem, miejscem gdzie można psychicznie odpocząć. Ja np po dniu pracy stęsknię się za moim małym, wracam do domu jak na skrzydłach i widzę radość na malutkiej buźce. A czasami jest tak zajęty zabawą, że spojrzy i bawi się dalej:) Obecnie od półtora miesiąca mały jest z opiekunką i też sobie dobrze radzą;) Moja dobra koleżanka powiedziała mi, że praca zawodowa daje fajną równowagę w życiu. Mama wychodzi do ludzi, przebywa wśród ludzi, zakłada lepsze ciuchy, robi staranniejszy makijaż. Nie oszukujmy się, w domu ciuch ma być przede wszystkim wygodny i nie krępujący ruchów, nie zawsze jest czas na makijaż i ochota na to. 

Też kwestia pieniędzy. Można mieć dobrze zarabiającego męża, ale zawsze warto mieć te "swoje" pieniądze. Wiem, że w małżeństwie wszystko jest wspólne, ale dobrze jest, jeśli oboje dorzucają do wspólnej kiesy a nie kobieta zwala wszystko na garb męża. Zresztą warto dbać o swoją pracę, wypracowanie emerytury (abstrahując od tego co może przynieść przyszłość). Warto pomyśleć, że różnie może być, mąż może mieć wypadek, może stracić pracę, może nadejść rozwód, warto być zabezpieczonym.

Często czytam na blogach, że matki siedzące w domu piszą, że są zmęczone dzieckiem. Że nie wiedzą w co się bawić dzieckiem, są znudzone, że dni mijają tak samo. Czy o to chodzi w siedzeniu w domu z maluchem? To już lepiej iść do pracy, stęsknić się za dzieckiem, wrócić i poświęcić mu czas. Zdążyć się stęsknić. Jeśli dziecko ma dobrą opiekę, naprawdę na tym nie ucierpi drogie mamy. Odwagi! 

Często słyszę, "nie mam z kim zostawić dziecka". Od czego są opiekunki? Pada argument "za mało zarabiam na opiekunkę, nie opłaci się..." . Zawsze się opłaci. Pomijam skrajne przypadki, kiedy pracująca mama musi być poza domem od 8.00 do 20.00. Ale inne przypadki naprawdę można pogodzić. Trzeba tylko chcieć. Dziecko woli mieć stymulujące otoczenie, niż znudzoną życiem matkę, która spędza większość dnia przed netem lub tv. 

Oczywiście są mamy, które kochają czas spędzony z dziećmi, zawsze coś dla nich wymyślą, wychodzą na spacery, czytają książeczki, czas spędzony z dzieckiem jest pasją i sprawia im przyjemność. Gorzej jak kobieta żyje z dnia na dzień i czeka tylko by położyć dziecko spać, a sama zająć się sobą i swoimi sprawami. 

Myślę że w takim przypadku warto rozważyć powrót do pracy. To naprawdę nic strasznego!  A dziecko potrzebuje mamy szczęśliwej i zadbanej.

Czasami jest mi ciężko pracując- muszę pogodzić pracę zawodową z pracą w domu, wychowywaniem dziecka. Ale prędzej czy później do pracy i tak musiałabym wrócić. Myślę, że czasem lepiej zrobić to wcześniej, kiedy dziecko jest mniejsze. Takie maluchy mają nieprawdopodobną zdolność adaptacji do nowych warunków. Lepszą niż starsze dziecko;) Hmm, u nas na razie jest fajnie. Ogarnęłam wszystko w miarę, przyzwyczaiłam się do porannej bieganiny i nowego rozkładu dnia. Pracuję już pięć i pół miesiąca. Mój powrót do pracy nie oznaczał rezygnacji z karmienia piersią, bo karmię nadal. Ale o tym w innym poście;)

22 komentarze:

  1. Wszystko się da zrobić, wystarczy tylko odpowiednia motywacja. Jeśli kobieta kocha być gospodynią domową, to trzeba to uszanować. Jeśli kobieta chce się realizować zawodowo, to trzeba jej dać taką możliwość i nie krytykować. Grunt, żeby wszystkie mamy były szczęśliwe. A ja chcę być pracującą kurką domową. Uda się? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli tego chcesz, to się uda! Najważniejsza jest dobra organizacja i wiara, że to co robimy jest dobre. Zresztą ktoś mądrzejszy powiedział "po owocach poznacie";)

      Usuń
  2. Bardzo pozytywnie nastawia mnie Twój post, ja planuję wrócić do pracy lub też samemu podjąć działalność po roku macierzyńskiego. Z niecierpliwością czekam na post o karmieniu i pracowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) O powrocie do pracy pisałam tu: http://www.megi8.blogspot.com/2013/05/powrot-do-pracy.html

      a o karmieniu jeszcze napiszę;) pozdrawiam ciepło;)P

      Usuń
  3. Zdecydowanie jestem na TAK. Z Elizą byłam bardzo długo w domu, za długo. Z Lilą jeszcze zobaczymy jak to się ułoży, ale już na pewno tak długo nie zamierzam siedzieć... Wszystko w granicach rozsądku, a jak się chce, to wszystko można zorganizować. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, grunt to dobra organizacja i wiara w siebie, że robimy słusznie;)

      Usuń
  4. Ja jestem z tych, które kochają być z dzieckiem w domu :) Mogłabym jeszcze wiele miesięcy tak spędzić, ale niestety w lutym przyjdzie mi się zmierzyć z pracą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam być z synkiem. Odwagi! Powrót do pracy nieunikniony, ale też zostawisz go z dziadkami;) więc bedzie łatwiej! Zobacyzsz, że wszystko się ułoży, i Twoja praca zawodowa i opieka nad synkiem, wsyzstko pięknie pogodzisz.

      Usuń
  5. Ja jestem przekonana, że idealne byłoby pół etatu, albo 3/4. Cały, to jednak bywa zbyt wiele. Przynajmniej w moim odczuciu. Chociaż już przyzwyczaiłam się do tego...ale sporo czasu to trwało. Za powrotem do pracy ogólnie,zdecydowanie się opowiadam. I też jestem zdania, że jednak prościej wcześniej niż później.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, 3/4 etatu byłoby idealnie. Dobrze, że udaje mi się urywać godzinę dziennie za karmienie, uff.

      Usuń
  6. A ja zanim urodziłam, wiedziałam, że chce być w domu z Synkiem. Nie żałuję, że nie wróciłam do pracy, dobrze mi tak jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I najważniejsze, że jesteście oboje zadowoleni i spełnieni;)

      Usuń
  7. ja aktualnie jestem po powrocie do pracy od 1,5 tygodnia. jest ok, tak jak piszesz, jest to fajna odskocznia, wyjście do ludzi, a jednak... bardzo tęsknię za córką. dzisiaj to się zastanawiałam, co ja robię przy tym biurku, zamiast bawić się z córką i się nie cieszyć... mam nadzieję, że wkrótce jednak się przyzwyczaję i będę lepiej to znosić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIe myśl tak, że coś Ci umyka. Nic nie umyka. A córci nic nie bedzie jak nie będzie z tobą 24 na dobę. Na razie pracujesz króciótko, poczekaj jeszcze 3 miesiące, to też zmieni się myślenie. Ona też jest coraz większa. A tobie będize coraz łatwiej i zobaczysz, ze taki dzień nadejdzie jak np będziesz miała z nią zostać na tydzien, że pomyślisz, o kurcze, jednak zwariowałabym w domu. wszystko jest kwestią przyzwyczajenia;) Powodzenia!

      Usuń
  8. Przypomniałam sobie na nowo i to znowu u Ciebie :) jak musiałam Zońkę zostawić. To byłą praca na dwie zmiany w sklepie :( najgorsze co mnie w życiu spotkało! Planowanie ciąży z Miłkiem było wybawieniem od horroru zostawiania dzieciątka, które miało 16 miesięcy.

    Zastanawiam się też, po której barykadzie stoję. Matki zmęczonej czy zadowolonej. Ja wiem :) Ale nurtuje mnie myśl, jak Ty mnie widzisz.

    Jestem pełna podziwu dla Ciebie. Doceniam i radośnie mówię: "Kochana! Cała na przód"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę ze bardziej zadowolonej. Ja np Ciebie podziwiam za to, że potrafisz pięknie i smacznie ugotować prawie wszystko. I upiec;) I ogórki zaprawić;) Ja tego nie potrafię. JEsteś prawdziwą strażniczką domowego ogniska;)

      Usuń
  9. Ja wróciłam do pracy jak mój syn miał 10 miesięcy (za chwilę będzie kończył roczek). Na początku bałam się jak to będzie- to normalne. Wiedziałam, że będę tęsknić, zwłaszcza, że pracuję daleko od domu i nie ma mnie od 6.30 do 18.30. Ponadto moja teściowa, która opiekuje się Małym też stresowała się tym, czy sobie poradzi. Wszystko okazało się prostsze- synek się przyzwyczaił, ja też. I chociaż są dni, że nie chce mi się go zostawiać, to myślę, że powrót do pracy sprawił, że nabrałam dystansu, mam więcej cierpliwości. Generalnie- jest dobrze:)
    pozdrawiam
    http://mamatestujaca87.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie napisane, również mam ten dylemat wracać czy nie...Pozdrawiam autorkę i wszystkie mamusie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. witam, świetny artykuł, właśnie takiej motywacji potrzebowałam!!:) Jestem mamą 4 miesięcznego aniołka i stoję przed wyborem powrotu do pracy lub zostania z małym. Co prawda jest możliwość zostania przez rok na macierzyńskim, ale niestety drugą część macierzyńskiego miałabym płatną tylko 60% wynagrodzenia, co jest dla naszej rodziny lekkim obciążeniem. Mam z kim zostawić małego, ale jestem z nim tak związana, że nie wyobrażam sobie zostawienia go na 8 h!:) Jednak kocham również swoją pracę, marzyłam o niej i tęsknię za nią. Mam dylemat bo gdy zostanę na macierzyńskim - będę tęsknić za pracą, a gdy wrócę do pracy - będę tęsknić za dzieckiem.... ale coś trzeba wybrać. Myślę że ważne jest zrobienie czasem coś dla siebie, bo zrealizowana mama to szczęśliwa mama i szczęśliwe dziecko:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ciesze sie,ze chociaz troche pomoglam. z perspektywy roku bo tyle minelo odkad wrocilam widze,ze to byla dobra decyzja i jak ma sie zaufana opieke to tym bardziej lzej:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja wracam za miesiąc i im bliżej powrotu tym coraz to skrajniejsze uczucia mną targają. Bo praca może od 9-17 ale dojazdy i korki to kolejne 3h :( czasem czuje że coś mi umyka, ale też chce być sobą, tą dawną mną, ambitną, zadbaną, na topie. Ale też kocham być mamą. Mam badzieję, że mi się uda być dobrą pracującą maną i nie odbije się to na naszych relacjach. Boję się, ale to chyba nie ja pierwsza, to głupie ale boje się też tego że córka bardziej pokocha babcie które będą się nią zajmowały niż mnie która będzie tylko wieczorami i w weekendy...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...