sobota, 19 października 2013

O teściowej.

No i przyszła. Lubię jesień, lubię jak jest chłodniej. Teraz mamy jesień w rozkwicie, taką złotą, polską. Widzę, że mój synek również woli, nie to co latem, kiedy biedaczek był ciągle cały spocony i miał mokre włoski i co chwilę musiałam go przebierać. Teraz to jest komfort! Przedwczoraj poszliśmy na spacer jak wróciłam z pracy. Była około 16.15, maluch nakarmiony, poszliśmy. I zaskoczenie- pięknie świecące słońce za moment się schowało, zrobiło się chłodniej. Dobrze, że miałam kocyk, rękawiczki. Synuś nie może się do nich przyzwyczaić i im nadziwić. Całe szczęście pozwala sobie je nałożyć;) Wczoraj również chciałam iść z małym  po pracy na spacer, ale padał deszcz. Ot- jesień;) A to widok z okna w sypialni:


A dziś przychodzi do nas teściowa na obiad. Obiad robimy wspólnie- teściowa przyniesie upieczonego kurczaka, my przyrządzimy resztę, ziemniaczki, marchewkę z groszkiem. Ogólnie nie mogę narzekać za dużo na teściową, ale jest w niej coś co mnie drażni. Przede wszystkim to, że wszystko wie najlepiej. Wie najlepiej jak co zrobić, jak gospodarować pieniądzmi, ma największy w domu porządek (jest pedantyczna), do tego lubi mówić ludziom co i jak mają robić.

Kiedyś miałam z nią na pieńku, z powodu tego, że była obrażona, że jej syn się ożenił i nie potrafiła sobie dać z tym rady, ale to dawne czasy, ja też staram się być ugodowa i złego nie pamiętać, szczególnie teraz jak mam synka, to zależy mi, by kontakty z dziadkami obojga stron były dobre, maluch potrzebuje dziadków, czuć więź i łączność z rodziną. Mimo wszytko, z teściową żyję dobrze, jednak tak do końca przemóc się nie mogę. Lubię ją, ale coś mnie w niej wewnętrznie drażni, nie daje spokoju. Ten jej ton, w jakim wypowiada zdania, to, jak mi mówi, jak mam wychowywać dziecko, że ona robiła tak czy tak. Że ona wysadzała swoje dzieci na nocnik w wieku 6 miesięcy, a w wieku roczku już były nauczone wołania i nie chodziły z pieluchą. Od narodzin spały w swoim łóżeczku. Te jej konfabulacje i bajania, że opowiada po parę razy tą samą historię a zakończenia bywają inne. To, że musi mieć wszystko zaplanowane nawet na wiele tygodni naprzód - np Wigilia, planowałam zaprosić ją i moich rodziców, a wyszło, że muszę zaprosić całą rodzinę męża- teściową, babcię, i szwagierkę z rodziną. A wszystko to wydarzyło się na roczku małego, nawet nie wiem kiedy, wszyscy wprosili się do mnie. Gdzie moja asertywność? Sama się sobie dziwię, że tak przystałam na to i jestem na siebie zła... To wyszukiwanie sobie chorób, tutaj zaboli, tam zaboli, od razu do lekarza, pełno badań. W jej wieku to raczej jakby nic nigdzie nie doskwierało, to raczej byłby problem, mówią, że jak po 50tce nic nie boli, to lepiej sprawdzić puls;)

Ale koniec z końców teściowa nie jest zła i bardziej ją lubię niż jej nie lubię. Z zalet teściowej- jest bardzo uczciwym człowiekiem, ważne są dla niej wartości rodzinne, jest pracowita, nic nie odkłada na później. Jest szczera - podzieli się tym co ma, nie sępi. Punktualna. Jest dobra dla wnuków, zawsze coś kupi, a tu drobiazg, a na większe okazje takie jak święta czy urodzinki, to zawsze piękny prezent. Też można na niej polegać i jej słowo jest coś warte, a ja to bardzo szanuję w ludziach. Koniec z końców mogłam mieć w sumie gorszą teściówkę.

A jak Wasze teściowe? Zołzy i stare jędze, czy można przeżyć? A może lubicie swoje teściowe?;)

zdjęcie pochodzi ze strony Joe Monster.pl

14 komentarzy:

  1. Ja o zaletach swojej teściowej mogę powiedzieć, że na swój sposób kocha moje dzieci. Reszta wszystko bokiem wychodzi i to nie jest subiektywna ocena. Wiem czemu taka jest. Nie da się tego zmienić. Taka zostanie. Nie będę opisywać, bo pomimo tego, że nie szanuje mnie jako matki i żony to ja Ją jako matkę mego męża powinnam uszanować. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja swoją też lubię, nie widzimy się za często, ale dzwonimy do siebie. W lipcu zmarł jej mąż, a mój teść, więc ciężko jej teraz i staram się z nią od czasu do czasu pogadać, bo na pewno tego potrzebuje. Często zawiesza jej się głos przez słuchawkę (płacze), a ja wtedy staram się jakoś wybrnąć z tego i ją zagadać, nie pytam jak się czuje, bo to pytanie tylko przypomina jej o mężu. Jakoś tak nigdy nie miałam z nią zażyłego kontaktu i nie mówię do niej 'mamo', ale kobieta jest w porządku :) Zupełnie inna niż moja mama.

    Ps. Twoją też lubię, bo i ja jestem pedantką to się rozumiemy ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. My też dziś w rękawiczkach - rękawiczkowy tegoroczny debiut ;) Co ważne, 'odzienie na łapki' zostało przyjęte z aprobatą przez Zosię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A co do teściowych... Mam nadzieję, że Twoja Twojego bloga nie czyta... ;P Chociaż koniec końców stwierdziłaś, że taka zła nie jest :)

    Moja Teściowa też nie najgorsza, ale duża w tym zasługa odległości, jaka nas dzieli. Wiesz, widzimy się rzadko, to i sprzeczać nie ma się o co. ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mojej teściowej nie miałam okazji poznać. Zginęła w wypadku zanim zaczęłam się spotykać ze swoim. Znaliśmy się już wtedy i byłam na Jej pogrzebie, ale wtedy nawet nie przypuszczałam, że kiedyś będę żoną Jej syna. Z tego co słyszę, była to wspaniała osoba, wszyscy, absolutnie wszyscy mówią o Niej w samych superlatywach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tak samo jak Ty. Bardziej lubię moją Teściową, niż jej nie lubię. Obecnie jest jedyną mamą jaką mam i jedyną babcią dla mojego syna więc mimo jej wad staram się utrzymywać z nią dobre kontakty. Ma fioła na punkcie Filipa i czasem mnie to wkurza, ale ogólnie jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to ja się teraz wyłamię, bo ja mojej nie znoszę do tego stopnia, że od prawie dwóch lat nie mamy ze sobą kontaktu. Ona też mnie nie lubi, i uważam, że ma do tego oczywiście prawo. Różnimy się jak ogień i woda, więc pewnie zawsze ciężko byłoby nam się dogadać, a przy tym kiedy nie ma odrobiny dobrej woli, to jak widać w ogóle nie ma o czym mówić. To z czym się nigdy nie pogodziłam, i co było powodem ostatecznego zerwania z teściami kontaktów, to fakt, że ich niechęć do mnie przekładała się zawsze na traktowanie Elizy, bo Lilki nawet nie poznali i mam nadzieję, że tak zostanie.
    Moja teściowa ma ciężki charakter i jest trudną osobą, nie wiem nawet co mogłabym o niej dobrego napisać... Podoba mi się, że Ty umiesz zachować obiektywizm w stosunku do swojej teściowej. No cóż moja pewnie jest dobrą gospodynią, ale za to taką, która wszystko zawsze robiła i robi najlepiej, i przy okazji narzuca innym swoje metody. Matką też pewnie najgorszą nie jest, bo od strony technicznej dbała o wszystkie dzieci-zawsze były czyste, zadbane, jeździły na wycieczki itd, ale taką miłością prawdziwą kochała tylko najmłodszego syna, którego miała późno.
    To co irytowało mnie w niej do granic możliwości, to to, że prawie wszystko robiła na pokaz, pod ludzi. Podam taki głupi i w sumie śmieszny przykład-na grób brata teścia jak przynosiła okazałe kwiaty w doniczce, to zawsze ją podpisywała, że to od niej..., bo córka tego zmarłego brata średnio dbała o ten grób, to znaczy może nawet nie średnio, po prostu kupowała jednego znicza, albo kwiatka (no ale nie takiego wypasionego jak teściowa). I takie przykłady mogłabym mnożyć.
    Chociaż na pewno odbija się to w jakimś sensie na moim małżeństwie, na naszych córkach to dziś mogę napisać, że jestem bardzo szczęśliwa, że nie mam z nimi kontaktu. Ale to bardzo, bardzo długo historia i nie da się streścić jej w jednym komentarzu. Zresztą, nie bardzo lubię do tego wracać, bo cała ta rodzina jest specyficzna...

    OdpowiedzUsuń
  8. No niestety w tym temacie nie mam nic do powiedzenia ;) Ale jak patrzę na księgową z mojej firmy, to myślę sobie, że można naprawdę FATALNIE trafić i na pewno będę o tym pamiętała, kiedy się może wreszcie własnej teściowej dorobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z moją teściową mieszkam i narzekać nie mogę. Nie jest tak, że teściowa nie słucha moich czy męża rad, naszego zdania na dany temat, ale jak się na coś uprze, to już zdania nie zmieni:) Ma jakieś opinie na pewne sprawy i zwykle ich nie zmienia. Jak ja coś robię inaczej niż ona, to mi podpowiada, ale nie narzuca. Czasami mnie denerwuje swoimi przemyśleniami, ale da się to przeżyć.
    Z Twoją łączy mnie pedantyzm:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja teściowa także jest bardzo poukładana, zaplanowana, konkretna i wymagająca. To w niej cenię. Wielkim minusem w jej charakterze jest to, że mówi to, co myśli, nawet jeżeli może kogoś swoją wypowiedzią zranić. Kiedy byłam w połogu usłyszałam od Niej np. że powinnam iść do fryzjera, bo z taką brzydką fryzurą na spacer z synkiem nie powinnam iść. Komentowała również nadmiar moich kilogramów po ciąży. Urodziłam wiosną a ona zastanawiała się w co ja biedna ubiorę się latem. Zachęcała do kupienia ubrań w większym rozmiarze. Obowiązki świeżo upieczonej Mamy sprawiły, że nie musiałam zmieniać garderoby. A teraz z przekąsem mówi, że jak będę tak dalej się odchudzać, to nie będę miała siły na zajmowanie się dzieckiem.

    Złote zdania Teściowej :) :D od nich świat od razu staje się bardziej różowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do kilogramów... Przypomniało mi się, jak zrzuciłam swoje, tak dość sporo, bo w krótkim czasie chyba z 10kg. I na jakiejś imprezie moja teściowa dosłownie! wycedziła przez zęby "Ale schudłaś." Mimo, że sama nie jest gruba. Owszem szczupła też nie, ale jak na swoje lata to powiedziałabym, że w normie, więc nie wiem skąd u niej taka złość... Teściowa-po prostu :)

      Usuń
  11. Ja swoją teściową planuję wysłać w kosmos. I wieżę, że mi się uda.
    e-mamuska.pl
    kosmiczna@e-mamuska.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj dziewczyny i wy też kiedyś będziecie tymi Zołzami, Jędzami i Wrednymi Teściowymi !!!! szczególnie jeśli macie synów ..... przecież one wychowały swoich synów a waszych mężów ...... teściowa - matka dwóch synów

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak tu sobie czytam i nie wiem kto jest gorszy.Czy te co chca pomóc i cokolwiek radza czy te co je tak tutaj oplotkowaly.Moja przedmowczyni ma racje.Same kiedys bedziecie tesciowymi....... Jeszcze nie tesciowa.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...