sobota, 12 października 2013

Łowy w Lidlu. Kozaczki.

Około 7.40 przypomniało mi się, że od dzisiaj w Lidlu są kozaczki na zimę, które chciałam sobie kupić. Zatem szybko decyzja, wskakuję w auto i pędzę do sklepu. W Lidlu byłam 8.05. Sklep otwierają od 8.00. Przy stoisku z butami kłębił się już tłumek ludzi, ale nie dałam za wygraną:) Normalnie noszę rozmiar 39, ale wiadomo, że zimowe buty, to lepiej mieć nieco większe, bo dochodzi często dodatkowa skarpetka itp. Na szczęście ktoś odłożył jedne 40tki, więc natychmiast je upolowałam;) Mówię wam- 15minut po otwarciu sklepu pozostało dosłownie kilka par butów, rozeszły się jak świeże bułeczki. Podobną akcję miałam jak chciałam sobie kupić biustonosz do karmienia, to mimo, że byłam szybko po otwarciu czekały na mnie ostatni dwie sztuki. Z czego jedna szczęśliwie w moim rozmiarze. Zewsząd słyszę, że dzień promocji w Lidlu to jakby przenieść się w kolejki w czasy PRL. Ludzie kłębią się, przerzucają towar, wykupują po kilka sztuk. Jeśli chodzi o te buty, to dziewczyny brały po 3 pary i gdzieś z boku sobie mierzyły, dużo osób miało po dwie pary, część wykonywała jakieś tajemnicze telefony;) Normalnie szał.

A oto złowiony łup:


Nie jest to szczyt elegancji, ale materiały są mocne i solidne, buty wykonane dobrze, myślę, że będą bardzo ciepłe i producent obiecuje, że nie będą przeciekać. W sam raz na śnieg! Kupiłam je przede wszystkim z myślą o wypadach z rodziną na sanki. By było mi ciepło w nogi, by nie przepuszczały śniegu. No i mówią, że ma być zima stulecia;) Dlatego wolałam się zabezpieczyć. No i cena 75 zł, też nie jest wygórowana, a za tą cenę jakość wykonania jest bardzo dobra. Jak dla mnie buty na zimę muszą być przede wszystkim na płaskiej podeszwie. Tak jest mi najwygodniej, no i teraz jak mam dziecko, a będę go nosić czasem i na rękach i w chuście- muszę stać stabilnie! Bardzo lubię zimę, lubię zimą wychodzić dlatego muszę mieć ciepłe, mocne buty. Takie eleganckie, skórzane, cienkie, to nie dla mnie. Wolę jak but ma w środku kożuszek, jak jest zrobiony z grubego materiału, podobają mi się też tak zwane "eskimoski". Pod względem ciepłoty buta jestem do bólu praktyczna, stawiam to nad jego wygląd. Nie raz widziałam paniusie w obcasach, w cienkich kozakach trzęsące się z zimna na przystankach. U mnie zimne nogi= szybkie przeziębienie pęcherza, dlatego tfu tfu, wolę dmuchać na zimne, ciepło w stópki to podstawa podstaw. No i czapka na głowie;)

Zobaczymy jak się będzie nosiło!

A w weekend nie planujemy nic specjalnego. Pogoda jest byle jaka, liczę, że uda się wyjść na spacer, pocykać jesienne fotki, pozbierać kasztany... Chciałabym. Teraz kończę czytać "Wszystko za Everest" i odpływam totalnie przy niej... Pisałam że uwielbiam książki? ;) 

Miłego weekendu kochani!;)

16 komentarzy:

  1. Gratuluję ;) Jakoś nigdy nie mogłam się zebrać, by wejść do sklepu z jego otwarciem, a może nie znalazłam niczego na czym by mi tak zależało, by w kolejce stać :) Ciekawe czy się sprawdzą na sankach, bo wyglądają ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszą się sprawdzić. Z tą myślą je kupiłam:P

      Usuń
  2. No, no, no :-). :-) BRAWO! Żadne zimno w stópki nie będzie Ci straszne :-) co do książek - czytam teraz "Lilkę" Kalicińskiej - lekkie babskie czytadło. Polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam często łowy na blogach z Lidla i mam jedno wyobrażenie - przeraża mnie ten sklep ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a polecam, mają sporo pysznych rzeczy, szczególnie sery i jogurty, cały nabiał jest w Lidlu bardzo dobrej jakości. No i pralinki marcepanowe...;)

      Usuń
  4. U nas w Lidlu sceny są podobne ;D
    Ok. południa nie ma już po co jechać, jak było 'rzucone' coś nowego. ;D

    Kozaczki fajne, choć nie w moim stylu. Ale niech dobrze służą! :)

    A książka o czym mniej więcej? Romansidło czy inny gatunek? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opis wydarzeń prawdziwych jakie miały miejsce na Evereście w 1996. Przejmująca. Prawdziwa.

      Usuń
  5. I ja mam podobne doświadczenia z Lidlem, jak się nie jest tam przed otwarciem, to często nawet po godzinie, nie ma już tam czego szukać, więc fajnie, że Tobie się jednak udało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo się z tego powodu cieszę;)

      Usuń
  6. Słyszałam o tych scenach dantejskich... Ja nie znoszę tłumu, więc na pewno nigdy nie zobaczysz mnie w kolejce :D
    Ale buty fajowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem antytłumowa;) Nie lubię ścisku, skupisk ludzi, tłoków i kolejek. Tylko cena skusiła a ja lubię promocje i kupić coś okazyjnie;)

      Usuń
  7. U nas w Lidlach to samo się dzieje i używając stwierdzenia, że Wieśniaki pchają się z łokciami, popychają są opryskliwi i wręcz chamowaci, nikogo nie obrazi. Masakra. Ale teraz w Lidlu warto kupować. Fantastyczne rzeczy mają. Biją na łeb Biedronki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, chociaz Biedronkę też lubię;)

      Usuń
  8. Pamiętam jak w Lidlu polowałam na kurtkę - udało się, ale dosłownie wyrwałam babce spod rąk mój rozmiar (nie jestem z siebie dumna, bo poczułam się jak drapieżca wyrywający ofiarę innemu).
    Oby kozaczki Ci dobrze służyły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Czasami trzeba wykazać się refleksem, Trudno, takie życie;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...