czwartek, 3 października 2013

Roczek.

Mój syn ma roczek.
Rok temu urodziło się nasze szczęście. Zaplanowane, ukochane.  

 źródło-Internet
Ten rok był wyjątkowy. 
Wiedziałam, z czym się wiąże macierzyństwo, czego mogę oczekiwać, wiedziałam, że wszystko się zmieni.
Wiedziałam, że będę bardzo mocno kochać moje dziecko.

Ale nie myślałam, że aż tak! To uczucie jest nieporównywalne z żadnym innym jakiego doświadczyłam, jest bezwarunkowe, piękne, czyste. Kocham bardziej niż kocham rodziców, niż kocham męża (sorry Winetou;) Hmmm, kocham po prostu inaczej. To jest wpisane głęboko w serce i umysł, uczucie instynktowne, silne. Ten rok właśnie jest rokiem narodzin mojej największej w życiu miłości.
I nie wstydzę się o tym mówić.

Udało mi się, to o czym zamarzyłam - karmię piersią rok. Pełny rok cycusiania, godziny wpatrzonych we mnie cudownych, ufnych oczek,  godziny spędzone na patrzeniu przeze mnie jak synuś odpływa w błogi sen, najedzony, zrelaksowany, spokojny. Kochany. Mój. Niesamowicie się z tego cieszę.

Miesiące upływały na obserwowaniu jego rozwoju. Jak z bezbronnego delikatnego noworodka przeistaczał się w wszędobylskiego, coraz silniejszego szkraba. Jak z ciemnych krótkich włosków zaczęła wyrastać jasna, puszysta czuprynka. Obserwowanie jak początkowo nieskoordynowane maleńkie rączki jedynie trącały podane zabawki, by później chwytać je coraz mocniej i pakować sprawnie do buzi. Obserwowanie jak zaczyna unosić główkę, przekręcać się z pleców na brzuch i odwrotnie, siadać, pełzać do tyłu, wreszcie do przodu, raczkować, wstawać na nogi, chodzić trzymając się mebli. Zobaczenie mojego dziecka w pozycji stojącej uświadomiło mi, że niedługo pożegnamy okres słodkiego niemowlęctwa, że oto wchodzimy w dziecięctwo. Jestem tego szalenie ciekawa. Jego rozwoju, tego jak zacznie mówić. Na razie mówi ze zrozumieniem słowo "mama". Jak jest mu źle, jak coś chce, chce się przytulić, na ręcę, to mówi "mama,mama" i wspina mi się po nodze wyciągając rączki.

Zawsze byłam cierpliwa, ale moje dziecko dało mi prawdziwą lekcję cierpliwości. Pokory. Rezygnacji z własnego egoizmu. Stało się dla mnie naturalne, że to potrzeby tego małego człowieczka są numerem jeden. Najpierw on, później, on , długo nic i wreszcie ja. Może po latach się to przewartościuje, ale póki co- póki jest malutki, to jego potrzeby są na pierwszym miejscu. Staram się mówić jego językiem- budzi się przed 6.00 rano, trudno, nie zmuszam do spania, nie męczymy się, po prostu wstajemy i zaczynamy dzień. On nie ma poczucia czasu, nie zna się na zegarku. Staram się go zrozumieć.

Jest coraz bardziej komunikatywny, jest małym śmieszkiem, wiele rzeczy go bawi i rozśmiesza, różne odgłosy, robienie głupich i śmiesznych min, śpiewanie piosenek na różne głosy. Rozumie jak mówię "daj piłkę, daj misia" wyciąga wtedy zabawkę w moją stronę i daje. Rozumie jak mówię "proszę" z wyciągniętą zabawką, to bierze ją do rączki. Przytula pluszaki. Robi "baranki" główką;)

Były i trudniejsze chwile. Kiedy wczesnym wieczorem byłam zmęczona po pracy, a synuś marudził i chciał dużo na ręce, a ja miałam obowiązki w domu. Nie raz i nie dwa było mi ciężko. Nie raz i nie dwa brakło mi cierpliwości. Złościło, że tak się staram a synek marudzący, a mama zmęczona. Nie zawsze z pomocą przyszedł mąż, często sam zmęczony po pracy. Padały wtedy gorzkie słowa, zniecierpliwienie brało górę.

Ten rok to był tez wielki sprawdzian dla naszego małżeństwa. Były słabsze chwile, ale myślę, wyszliśmy obronną ręką. Wcześniej byliśmy tylko my, sami dla siebie, pojawił się nasz synek i trzeba było całkowicie zmienić nasze życie, obyczaje. Ale było warto! Fakt, że mamy mniej czasu tylko dla siebie, że większość rzeczy robimy pod synka, bo on jest na pierwszym miejscu;) Staramy się jednak raz na jakiś czas wyjść gdzieś sami we dwójkę i udaje się. Mam wrażenie, że nasza relacja dojrzała, stała się mniej egoistyczna, jesteśmy rodziną, mamy cudowne, zdrowe dziecko, z którego jesteśmy dumni, możemy na siebie liczyć. Zrobię wszystko by moje dziecko miało cudowne, szczęśliwe dzieciństwo, by mu niczego nie zabrakło!

Marzenia się spełniają! A jest ich więcej do spełnienia!
100 lat kochany synku!

11 komentarzy:

  1. Ooo to dopełnienie tego co napisałam ja. Widzisz, że w przeciwieństwie do mnie potrafisz pięknie opisać uczucie, które czuje rodzic - mama czy tata :)
    Czuję dokładnie to co Ty :)
    Zdrówka przede wszystkim i wszystkiego co sobie życzcie dla swojego synka i dla Was! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo miłości i wytrwałości dla Was Kochani!!! Dużo niech Wam się spełnia! 100 lat :*

    OdpowiedzUsuń
  3. To także Twoje święto - święto Twojego macierzyństwa! Wszystkiego najlepszego, kochani! I jeszcze więcej cudownych chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wzruszyłam się Twoim wpisem :)
    Wszystkiego najlepszego dla Twojego Maluszka :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Gorące uściski i samych słodkości dla Malucha! A dla Mamy - gratulacje. Przetrwać pierwszy rok, to nie takie "hop siup" :)
    No i oczywiście post przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzruszające słowa, bardzo emocjonująco napisane.
    Życzyć mogę Wam jedynie, aby kolejne lata były jeszcze piękniejsze i jeszcze bardziej szczęśliwe.
    100 lat dla Juniora :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrówka!:) Rośnij duży i okrąglutki Rodzicom ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego, co piękne na kolejne lata, Kochany! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze urodziny to ważny dzień również dla Mamy... Wspomnienia wracają jak żywe, mimowolnie dokonuje się podsumowań, bilansów... Pamiętam, że w pierwsze urodziny Elizki przez cały dzień nie mogłam pohamować łez, tyle było we mnie emocji tego dnia, zwłaszcza, że w naszym przypadku to był bardzo ciężki i trudny rok.
    Synkowi życzę przede wszystko zdrówka, a Wam siły, cierpliwości i wielu wielu wzruszeń, no i codziennego pękania z dumy, że się taki Cud powołało do życia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkim ślicznie dziękuję za piękne życzenia! Niech się spełnią;)) Pozdrawiam ciepło kochani;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...