czwartek, 28 listopada 2013

Po szczepieniu MMR.

Wczoraj mieliśmy wizytę szczepienną, Mini został zaszczepiony szczepionką MMR. Przyznam, że bałam się bardzo tej szczepionki, czytałam o niej długo wcześniej. Umówiłam mu nawet termin na krótko przed ukończeniem przez niego 14 miesięcy, by nie robić tego zbyt wcześnie. Nie lubię szczepień, nie lubię chodzić z małym na szczepienia, zawsze sama to odchorowuję psychicznie. Nie należę do tych wyluzowanych matek, które pójdą, dziecko przyjmie trzy wkłucia zamiast jednego i wszystko okej. Nie rozumiem, jak można nie kupić szczepionki 5w1, jeśli kogoś stać. W myśl zasady, nie bo nie, bo nas tak nie szczepili i jakoś żyjemy. To mój ulubiony tekst. I bzdury o tym, że skojarzone to samo zło, a kupowanie ich to idiotyzm napędzany przez lekarzy podległych koncernom farmaceutycznym. My od razu zdecydowaliśmy się na 5w1, wiedząc, że zamiast kłuć 6 tygodniowego maluszka trzy razy, wolę by zrobiono to jeden raz. Tym bardziej, że zawsze po ukłuciu płakał okrutnie, i długo nie mógł się uspokoić. Wczoraj nie było inaczej. Pierwszy raz dostał ukłucie w ramię. Biedaczek. Dopiero cycuś podany mu za moment w poczekalni go ukoił. Kiedy się uspokoił mogłam go ubrać i wyjść. Nie wyobrażam sobie za chwilę ponownie go ukłuć.  Nie wyobrażam sobie! I nie przemawia do mnie, że kiedyś jakoś dzieci dawały radę itp. Kiedy ja mogę oszczędzić mojemu dziecku cierpienia, stresu, to zrobię to. Nie kupię sobie dodatkowych butów czy płaszcza, ale na szczepionkę znajdę. Akurat MMR jest darmowa. 

niedziela, 24 listopada 2013

O jedzeniu.

Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza. Jednak udało się wczoraj wyjść na spacer. Wyszliśmy po 15.00, wracaliśmy już po ciemku. Nawalam ze spacerami, wiem, synek nieczęsto wychodzi. Pracuję do 15.00, jak wracam to szczególnie ostatnio wietrznie, chłodno, mżawki. Czasami robię w ten sposób, że wkładam małego do chusty, zakładam mu czapeczkę i wychodzimy przewietrzyć się na balkon;) Nie jest to wiadomo spacer, ale mała namiastka i można pooddychać chłodnym powietrzem. Dziwi się, że ciemno, że tyle świateł;)


wtorek, 19 listopada 2013

Lubię listopad. Święta.

Czuć w powietrzu nadchodząc zimę. Pracę kończę o 15.00, zakupy i w domu jestem przed 16.00. Robi się szaro. Raczej nie ma mowy bym wyszła gdzieś z synkiem w tygodniu, co innego w weekend. Brrr. Mimo wszystko lubię tę porę roku. Nostalgicznie, szaro, ale ten czas ma coś w sobie, powoli zaczyna się myśleć o świętach.

sobota, 16 listopada 2013

Czego o mnie nie wiecie;)

Zostałam zaproszona przez Kasię do zabawy 
"The Versatile Blogger Awards". 
 Nominacja zobowiązuje do napisania 7 rzeczy jakich o mnie nie wiecie i zaproszenia do zabawy kolejnych siedem blogów. Zatem dzielę się moimi sekretami:


środa, 13 listopada 2013

Dylematy związane z butami i marzenia ściętej głowy.

Moje dziecko chodzi cudownie, mi serce rośnie. To niesamowite patrzeć jak się rozwija, jak każdego dnia uczy się czegoś nowego. Noce gorsze, zwalam winę na czwórki, ciągle paluchy w paszczy, marudzenie, jęczenie. Całe szczęście zasypia szybko i bezproblemowo, ale częściej budzi się w nocy. Czasami wymiękam. Oczywiście bez przystawienia do piersi nie chce zasnąć, wierci się i kręci, przekręca z boku na brzuch, wstaje. Co pozostaje? Przystawiam małego, chwilka i śpi. Tej nocy budził się 4 razy.
Jaka jestem czasami zmęczona! 

sobota, 9 listopada 2013

13 miesięcy. Chodzę!

Ten miesiąc przyniósł nam ogromny krok milowy w rozwoju naszego synka. Już od ponad miesiąca synuś chodził, ale z podparciem - trzymając się mebli, stołów, ścian, foteli itp. 

Ale od dwóch dni chodzi - sam! 


Zupełnie sam tupta na swoich nóżkach nie trzymając się niczego i idzie gdzie chce. A sprawia mu to wielką frajdę! Nie jest też tak źle z utrzymaniem równowagi, jeśli za bardzo się rozpędzi, to upada do przodu na wyciągnięte ręce, jego opiekunka mówi, że upada jak kot;) Albo druga opcja- upada na pupę. Chociaż jak widzę jak zasuwa, to wyobraźnia podsuwa mi niemiłe obrazy, jak uderza głową w ścianę i nabija sobie solidnego guza. No ale są rzeczy jakich się nie uniknie!

poniedziałek, 4 listopada 2013

Pudełko wspomnień.

Jestem sentymentalna. Lubię zbierać przedmioty związane ze wspomnieniami. Stare bilety na pociąg do Zakopanego, bilety na koncerty, bilety na kolejkę linową na Kasprowy, pamiętniki... nie byłabym sobą, gdybym nie miała pudełka ze wspomnieniami związanymi z moim synkiem. Pierwszy smoczek, wcześniej upatrzony przeze mnie, który mąż kupił i przywiózł na porodówkę. Test ciążowy, pozytywny, który robiłam mroźnym, ciemnym porankiem styczniowym... pierwsza grzechotka synka, aniołek, którego dostał od prababci na pierwszą swoją Wigilię.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...