wtorek, 19 listopada 2013

Lubię listopad. Święta.

Czuć w powietrzu nadchodząc zimę. Pracę kończę o 15.00, zakupy i w domu jestem przed 16.00. Robi się szaro. Raczej nie ma mowy bym wyszła gdzieś z synkiem w tygodniu, co innego w weekend. Brrr. Mimo wszystko lubię tę porę roku. Nostalgicznie, szaro, ale ten czas ma coś w sobie, powoli zaczyna się myśleć o świętach.


Lubię listopad. To miesiąc w którym zaczęłam być z moim mężem. Rozkwitła nasza miłość. W tym miesiącu też oboje zdaliśmy prawo jazdy! Listopad to prawie grudzień, a grudzień jest jednym z moich ulubionych miesięcy. Kocham Boże Narodzenie i przygotowanie do niego. Dziś kupiłam w Lidlu naklejki na okno - w kształcie choinek, bałwanków i płatków śniegu. Przykleiłabym je już teraz! Ale cierpliwie zaczekam do początku grudnia. Synkowi się na pewno spodobają! Wyciągnę również pochowane ozdoby. Lubię przygotować mieszkanie wcześniej, by rozwijać nastrój- wcześniej zawiesić dzwoneczki, przyczepić tu i tam czerwone kokardki... w tym roku nie będzie choinki. Chociaż zawsze wybieraliśmy jak największą i żywą, w tym roku poprzestaniemy na malutkiej sztucznej. Ze względu na synka - z jego wszędobylskością i ciekawością świata nie wyobrażam sobie co by było jakby w mieszkaniu stanęła choinka. Ale w przyszłym roku na pewno! Do tego taki klasyczny elektryczny świecznik na parapet, który jest chyba w każdym domu, taki w kształcie trójkąta. Jak się mieszka w blokowisku (niestety), to widać jak ludzie mają je na swoich oknach. Ładnie to wygląda, tak świątecznie. Nie będzie choinki, ale przystrojony dom będzie. Wieniec na drzwi, czerwone świece, świeczniki w kształcie reniferów, takie na tealighty, uwielbiam. Uwielbiam ten nastrój, zapach piernika, pomarańczy, cynamonowego ciasta...

Chociaż nastrój tworzą ludzie, nie tylko przedmioty. Mam nadzieję, że święta upłyną miło - Wigilię spędzamy z teściową i siostrą męża z rodziną, a Boże Narodzenie u moich rodziców. Tak po cichu marzyła mi się taka nasza Wigilia tylko dla mnie, dla męża i synka- we troje. Spokojnie, kameralnie, cichutko w zadumie. Oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę na niebie.

Opowiem Wam przy okazji jedną z pierwszych Wigilii jakie pamiętam, miałam wtedy chyba 5 lat. I były to czasy kiedy wierzyłam jeszcze w istnienie świętego Mikołaja. Pamiętam to jak dziś. Był to bodajże rok 1986, ostra zima, śniegu nasypane, mieszkaliśmy wtedy kawał za miastem i pamiętam, że co jakiś czas wychodziłam z tatą przed dom by zobaczyć, czy aby nie ma pierwszej gwiazdki i czy nie widać sań świętego Mikołaja. Za którymś razem gdy wyszliśmy uradowana dostrzegłam gwiazdę na niebie i pomknęliśmy z powrotem do domu. A tam pod choinką były już ułożone prezenty. Mama oznajmiła mi, że niestety święty Mikołaj bardzo się spieszył, bo musiał rozwozić prezenty i właśnie odjechał swoimi saniami;) Uwierzyłam, byłam nieco rozczarowana, ale rzuciłam się by oglądać prezenty, które zostawił. 

Kochani moi rodzice! Po latach dopiero zobaczyłam te ich starania o to by święta były wyjątkowe, by trwał ten mikołajowy dziecięcy sen. Pamiętam choinkę, kolorowe, szklane bombki, światełka w oknach, dobre jedzenie, zapach ciasta, marcepanu i zawsze święty Mikołaj dawał mi to, o czym pisałam w liście dyktowanym tacie;) 

Chciałabym, by mój synek też miał takie miłe wspomnienia z Bożego Narodzenia od których robi się cieplej na sercu, nawet jak się jest dorosłym.

Nie mogę się doczekać. 

14 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą. Też chcę, żeby święta były wyjątkowe i magiczne dla Filipa. Będzie choinka, ozdoby, prezenty. Może nie będzie tego pamiętał, ale my chcemy, żeby ten nastrój był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Nastrój najważniejszy, to wyjątkowy okres w roku. nie mogę się go doczekać, uwielbiam wszystko co z tym związane;) Nawet te ckliwe amerykańskie piosenki świąteczne;P

      Usuń
  2. A ja płaczę, teraz!
    Kocham Święta i ten obraz, który namalowałaś jest mi szczególnie bliski. Łezka mi kapie, bo te Święta będę daleko... daleko od tego co w Święta ważne i najważniejsze. Zabezpieczyłam się troszkę i kupiłam już pół miesiąca temu parę rzeczy w świątecznym wystroju żeby nasze nowe mieszkanie na obczyźnie było choćby bliższe. Ubolewam nad choinką, od ośmiu lat Misiek przynosił pachnącą choinkę. w tym roku nie będzie takiej. Całuję i ściskam.
    Pięknie i pachnąco napisałaś. Całusy dla Panicza :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak właśnie pomyślałam, ale też jakie piękne są święta i jaka cudowna zima w Norwegii! Mówi się, że najważniejsze by w święta byli najbliżsi ze sobą. A Wy będziecie - Ty, Twój mąż i dzieci. Będziecie razem, to najważniejsze. Ściskam!

      Usuń
  3. Ja pamiętam jak Mikołaj u nas przez lufcik wchodził. Pamiętam, pamiętam. Ach, pięknie napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, i zwiewał oknem. Zostawiał ślady na parapecie;) Też przez pewien czas na pewno będę synkowi mówić, że Mikołaj istnieje. To święte prawo dzieciństwa!;)

      Usuń
  4. Mam podobne wspomnienie - Mój Dziadek w Wigilię zawsze wyprowadzał mnie do ostatniego pokoju, wychodziliśmy na balkon i rozglądaliśmy się za pierwszą gwiazdką. Kiedy się znajdowała i wracaliśmy na kolację, okazywało się, że prezenty w magiczny sposób już pojawiły się pod choinką :) W tym roku po raz pierwszy dopełnię tej tradycji z Sebastianem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisałaś ;-)
    Dla mnie te święta będą wyjątkowe, bo z Antałkiem. Z każdym rokiem będzie więcej frajdy, bo zaczną się prezenty, udawanie Św. MIkołaja ;-)
    Ach ;-)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Moi rodzice mówili tak samo "Mikołaj już odjechał" :)
    Ja też mam takie ciepłe wspomnienia z czasów dzieciństwa i jak sobie o tym przypominam to buzia się uśmiecha. Nie mogę doczekać się miny mojej córki jak będzie rozpakowywać kiedyś prezenty i jak będzie czekać na tę pierwszą gwiazdkę :)
    Będę też starała się żeby to dzieciństwo trwało jak najdłużej i żeby nie odczuła braku zapracowanych rodziców tak jak ja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też uwielbiam te święta. Najbardziej wspominam czasy, kiedy byłam dzieckiem i całą rodziną spotykaliśmy się u babci. Było pysznie, pachnąco i radośnie:) prezenty rozdawał Mikołaj, ale najpierw trzeba było powiedzieć wierszyk albo zaśpiewać kolędę. Jejku...co to były za czasy.
    U nas w tym roku też bez choinki z podobnych powodów jak u Ciebie, ale w przyszłym roku będzie na 100% i to mam nadzieję już u nas. Wtedy będę miała możliwość przystrojenia domu i zrobienia atmosfery świątecznej już wcześniej i tak jak ja chcę. Teraz nie mam, bo mieszkamy u teściów, dla których święta to żadna magia. A ja marzę, żebyśmy naszą trójką siadali najpierw tylko sami do Wigilii. Takiej małej, ale tylko naszej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne masz wspomnienia, ja też bardzo miło wspominam święta kiedy byłam małą dziewczynką. Długo wierzyłam w Mikołaja i moi rodzice bardzo się starali bym wierzyła jak najdłużej, niestety mój starszy brat szybko wytłumaczył, że prezentów nie przynosi Mikołaj ;)
    U nas w tym roku też tylko mała sztuczna choineczka będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe wspomnienie. Też mam kilka pięknych świątecznych. U nas ostatnio co wigilia to zmiany :) Pierwsza z narzeczonym, mężem, w ciąży, z Mikołajem, w drugiej ciąży i teraz w czwórkę ;) Wszystkie wyjątkowe i niezapomniane. My choinkę mieliśmy M miał 10-11 miesięcy i nie było problemu, a kilka pierwszych samodzielnych kroków właśnie w kierunku bombek zrobił ;) Mieliśmy takie rękodzielnicze moje, by nie zbił nic. Też się nie mogę doczekać świąt, chociaż ten tydzień M chory i jakoś mi umyka, że to już całkiem niedługo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniałe wspomnienia !!

    Pięknie to napisałaś

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie ostatnio też rozmawialiśmy z mężem, że w tym roku, pierwszy raz bez choinki Święta... No ale przy Lilce, to mowy nie ma, żeby była...
    I też mi ostatnio jakoś wyjątkowo świątecznie jest, tak nastrojowo...
    Tylko te krótkie dni mnie tak dołują, właśnie to, że człowiek ograniczony jest z tymi spacerami... Eh, w grudniu będzie już lepiej!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...