niedziela, 24 listopada 2013

O jedzeniu.

Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza. Jednak udało się wczoraj wyjść na spacer. Wyszliśmy po 15.00, wracaliśmy już po ciemku. Nawalam ze spacerami, wiem, synek nieczęsto wychodzi. Pracuję do 15.00, jak wracam to szczególnie ostatnio wietrznie, chłodno, mżawki. Czasami robię w ten sposób, że wkładam małego do chusty, zakładam mu czapeczkę i wychodzimy przewietrzyć się na balkon;) Nie jest to wiadomo spacer, ale mała namiastka i można pooddychać chłodnym powietrzem. Dziwi się, że ciemno, że tyle świateł;)


Nie mogę doczekać się śniegu, tej iskrzącej słońcem i bielą zimy. Mamy nowe sanki, wypróbować je, to będzie coś! Poza tym dni mijają podobnie, staram się dzielić czas między pracę a dom, w międzyczasie zakupy i jak najwięcej czasu z synkiem. A synuś jest coraz bardziej komunikatywny, rozumie tak dużo, że aż nas czasami zadziwia. Wie jak nazywają się wszystkie maskotki, poproszę by przyniósł tygryska, to przyniesie, misia również, wie gdzie maskotki mają oczy i noski, potrafi to samo wskazać u nas. Jak poproszę by włączył telewizor, to włączy;)Jednak równie chętnie go wyłącza, taka zabawa;) Nadal trwa akcja zaklejanie szuflad i szafek, bo inaczej byłoby tornado. Niestety nauczył się otwierać szafki w kuchni i wyciąga na podłogę talerze i sztućce. Ostre noże musiały powędrować wyżej poza zasięg jego ciekawskich łapek. Garnki i pokrywki rządzą! Mini uwielbia się nimi bawić. Też wszelkiej maści samochody, nauczył się naśladować ich dźwięk i jeździ po pokoju z "brum brum" na ustach^^. To samo na spacerze, na ich widok tylko brrr brrrum:P Takim dziecięcym, słodkim głosikiem.

No a ja jestem z siebie dumna! Zainspirowana przepisem od Kasi upiekłam ciasto czekoladowe . Wyszło przepyszne! To kolejny etap w dążeniu do tego by być supermamą- w sensie, że chcę również piec wspaniałe, przepyszne ciasta, co do tej pory było moją piętą achillesową, gdyż potrafiłam upiec może dwa czy trzy. Jak na razie idzie mi nieźle. Chociaż mąż straszył, że je przypalę^^ Mam nieco trudniej, gdyż kupując 4 lata temu piekarnik kupiliśmy gazowy, zamiast elektryczny. Gdybym mogła cofnąć czas, kupiłabym elektryczny, cena nieomal taka sama, a o ile prościej wyregulować temperaturę. By nie być gołosłownym, moje dzieło:


W takie chłodne wieczory najlepiej się siedzi przy winku. Ja jako mama karmiąca starszaka mogę sobie pozwolić na lampkę po wieczornym karmieniu, kiedy wiem, że maluch obudzi się najwcześniej o północy. Lampka to niewiele, ale i tak mnie cieszy;) Ach co za smak!


Zmieniając temat rozmyślam o diecie mojego synka. Analizując co je-je niewiele, codziennie obiadek i deserek. Prócz tego czasami wypije rozcieńczony sok Hipp, około 80 ml, poza tym pije moje mleko. Czyli nie ma zbyt wiele stałych pokarmów. Nie je wcale kaszek, biszkoptów, czasami skubnie pajdkę chleba, zje połowę banana. Jak czytam o tym co jedzą roczne dzieci, że obiad z dwóch dań, kanapki, kaszkę, biszkopty, to myślę, że mój naprawdę niewiele je. Zaskakuje jednak jego waga, waży 12.5kg, a może i 13? Dowiem się niedługo dokładnie z okazji szczepienia. Może gdyby był szczuplutki, czy wątły, to bardziej martwiłoby  mnie to, że niewiele je. Od przyszłego roku planuję powoli zacząć mu sama gotować. To będzie dla mnie megawyzwanie! Tym bardziej, że wczoraj ugotowałam mu mix warzyw  z mrożnki- różyczki brokuła, kalafior i marchewkę w plasterkach, położyłam przed nim na talerzyku i zaliczyliśmy falstart. Nie chciał z tego nic zjeść. Jedynie jak wzięłam nieco na łyżeczkę to zjadł, skrzywił się i było po jedzeniu;) Obawiam się czasami nieco, że może będzie niejadkiem. Nie stosowałam nigdy BLW, jedyne co je sam, to właśnie kromkę chleba, czy kawałek bułki. Nawet banana nie chce wziąć do łapki, brzydzi się^^. Serio, dotyka go i robi minę w stylu "bleeeh, co to jest, takie zimne i obślizgłe, łeeeee". Ale karmiony być lubi. Jak czytam o mamach maluchów które same jedzą, zastanawiam się, że może popełniłam gdzieś błąd?

Znacie może jakieś stronki z sprawdzonymi, tradycyjnymi przepisami dla maluszków? 
A może polecicie coś, co łatwo ugotować a jest pożywne i zdrowe dla malucha?
Może doradzicie coś? Wasze dzieci same jedzą, dużo?

16 komentarzy:

  1. Moja Ola tak o 7 rano je kaszkę, a potem po jakimś czasie wypija sok (tak mniej więcej 300ml). Kładę ją na podłodze i ona sobie pije, a ja w tym czasie nastawiam jej zupkę, którą potem mrożę w szklankach na dni kiedy nie chce mi się gotować. Jeszcze niedawno kaszek nie chciała jeść, ale spróbowałam znowu i je :) Sadzam ją na kolanach i karmię łyżeczką zabawiając zabawkami.
    Potem jeszcze staram się jej podać kanapkę, ale nie zawsze chce zjeść. Dalej o 9:30-10 jest pierś i ona usypia. Po drzemce podaję obiad o 12-13. Pisałam Ci, ze gotuję sama. Najczęściej daję jej zupki i potem jeszcze trochę od nas z obiadu (jeśłi go ugotuję;). Czyli nie jest to mdłe i bez smaku. Dalej jest znowu pierś i kolejna drzemka o 14-15, albo bez drzemki. Po drzemce po 16 podaję jej kanapki, albo zupę z obiadu. Potem po 18 robię kaszkę. Po 19 jest kąpiel, a po 20 pierś na dobranoc.
    Przez cały dzień po posiłkach niemlecznych podaję jej starte jabłko (ścieram na tarce o trochę grubszych oczkach). I przez cały dzień Olka pije rozrobiony z wodą sok.
    Ja też nie stosuję BLW, bo Olka w ten sposób się nie naje. W swoim czasie i tak nauczy się jeść sama.
    Moje BLW jest takie, że to ja podaję jej kawałki do buzi.
    U mnie z jedzeniem jest różnie. Mają na to na pewno wpływ idące zęby i to, ze np. jest zmęczona, niewyspana po nocy. Kombinuję cały czas, żeby jadła, niestety nie zawsze jest lekko ;)

    Nie będę Cię pouczać co i jak masz robić, może zrób sobie ściągawkę jeśli uważasz, że ja dobrze robię, albo zapytaj lekarza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupka

    Wlewam zimną wodę do niedużego garnka i wrzucam kawałek mięska. Zagotowuję.
    Potem zmniejszam ogień i zbieram szum. Wrzucam 2 ziela angielskie i liść laurowy. Wrzucam też 3 średnie obrane świeże marchewki, 1 pietruszkę, mały kawałeczek selera, delikatnie przyprawiam żeby mięsko było smaczne. Gotuję tą zupę na niewielkim ogniu ze 2h. Pod koniec gotowania wrzucam (i tutaj różnie) makaron, ryż, ziemniaki. I jeśli chcę jakieś inne warzywa to wrzucam właśnie wtedy mrożone, np. szparagi, kalafior, brokuły itp.
    Pod koniec gotowania wrzucam też kawałek pora (albo cebulę) i jak już wyłączam zupę to wyjmuję tego pora (cebulę) i wyrzucam.
    Jeśli zupa dalej jest mdła to jeszcze troszkę przyprawiam.
    Potem jak nalewam zupkę staram się żeby wszystko co dodałam było w miseczce i dodaję mięsko.
    Wcześniej wrzucałam do blendera, a teraz rozgniatam widelcem, żeby nie było zupełnej papki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, z tym karmieniem naszych dzieci, to wiecznie problem. Ja też cały czas się zastanawiam czy Fifi je dobrze. Czy nie za dużo, czy nie za mało, czy nie za dużo mleka, czy nie za mało. I tak w kółko...

    OdpowiedzUsuń
  4. Biorąc pod uwagę wiek Twojego Synka, to rzeczywiście je niewiele - a raczej mało różnorodnie, bo przecież nie o ilości tu chodzi :) Moim zdaniem nie ma się co martwić o to, czy dostaje to, co powinien, bo przecież nadal go karmisz. Pomyślałabym jednak na poważnie nad rozszerzeniem jego diety, nad wprowadzeniem nowych smaków. Wiadomo - czym skorupka... A poza tym nauczy się też samodzielności.
    Ja też nie stawiałam BLW na pierwszym miejscu, ale prawda jest taka, że Szymon od dawna je niektóre rzeczy sam. Inne podaję mu na widelcu lub łyżce.
    Postaram się jutro skrobnąć jakiś post na temat posiłków Szymka - zajrzyj! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehh, skąd ja znam taki rytm praca-dom, praca-dom. Wiem, co czujesz, bo mam podobne rozterki. Ale radzimy sobie dobrze, więc będzie dobrze! :)

    Twoje ciacho (z mojego przepisu ;) wyszło super! Twoje obawy przed pieczeniem są zupełnie bezpodstawne! Chociaż też wolę piekarnik elektryczny :)

    Co do jedzenia... Z tego co piszesz wynika, że Twój synek nadal na pierwszym miejscu stawia mleczko mamine! I dobrze. Zna smak, lubi się przytulić do Twoich piersi, pije to, co najlepsze. Myślę, że miłość do innych smakołyków, bardziej dorosłego jedzenia przyjdzie z czasem. Mój kuzyn pił z piersi do 3 roku życia. Początkowo też świata poza cycem nie widział. Około 2 r.ż. tak pokochał inne jedzonko, że potrafił zjeść parówkę czy bigos (!), ale na koniec i tak zapić mlekiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://dania-dla-najmlodszych.blogspot.com/

    Tu masz Kochana bloga z przepisami na dania dla Maluchów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ostatnio też mam jakąś "spinkę" z tym jedzeniem, też się martwię, że w sumie mało tych stałych pokarmów... I podobnie jak u Ciebie, Mała źle nie wygląda... U nas jest Sinlac, bo mała nie chce jeść kaszy na mleko modyfikowanym, deserek Nestle (mleczny), zupka,owoc. Czasami zje bułkę z masłem, i osobno plasterek wędliny-to akurat nowość :) bardzo za to lubi jogurt naturalny i potrafi zjeść go bardzo dużo. Czyli wcale tak źle to może nie wygląda?
    Kochana myślę, że będzie ok, nie zrażaj się... Lila jak Jej kładę coś innego poza makaronem to też nie bierze nawet do rączki, ale próbujemy, w końcu może załapie... Oby!

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam się u Ciebie ;) Jak widze, nie tylko u mnie jedzeniowe dylematy ;) Nie martw się, dzieci są różne. A to, że inne jedzą pięknie same, a Twoje nie, nie znaczy, że to Ty popełniłaś gdzieś błąd. Próbuj, próbuj, w którymś momencie polubi ;)

    Co do stronki, to ja też polecam: http://dania-dla-najmlodszych.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Moj Jasiek i ja mamy ten sam problem jedzeniowy :-/
    Choć często mnie zadziwia wczoraj chociażby palaszowal szpinak ze smakiem i chciał jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  10. Na początku polecę Ci dwa blogi:
    Rodzice w kuchni
    Alternatywa dla słoiczków.

    Faktycznie Twój Synek je mało rzeczy poza Twoim pokarmem. U nas na pierwszym miejscu też cycuś ;)
    A oprócz tego lub jak kto woli w między czasie ;)
    Rano kaszka, później jogurcik, ja kupowałam Gerbera, bo Szymek nie chciał jeść tych naturalnych. Ostatnio kupuje danonki. Daje po 2 te małe kubeczki, bo jeden to za mało ;) później zupka, która ostatnio zamieniła się w obiadek jest po prostu mniej wywaru. A wieczorkiem je jeszcze deserek ze słoiczka. W między czasie próbuje różności od nas z talerza.

    Ja ostatnio pytałam pediatrę czy Szymek powinien jeść już obiad składający się z dwóch dań. Bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego. Doktor powiedziała mi, że według Niej to zalecenie jest mocno przesadzone, ponieważ takie dzieci w większości wypadków nie są w stanie tyle zjeść. Tak więc ja się tym nie przejmuje po prostu zaczęłam robić zupki, które bardziej przypominają obiadek swoją konsystencją.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na początku polecę Ci dwa blogi:
    Rodzice w kuchni
    Alternatywa dla słoiczków.

    Faktycznie Twój Synek je mało rzeczy poza Twoim pokarmem. U nas na pierwszym miejscu też cycuś ;)
    A oprócz tego lub jak kto woli w między czasie ;)
    Rano kaszka, później jogurcik, ja kupowałam Gerbera, bo Szymek nie chciał jeść tych naturalnych. Ostatnio kupuje danonki. Daje po 2 te małe kubeczki, bo jeden to za mało ;) później zupka, która ostatnio zamieniła się w obiadek jest po prostu mniej wywaru. A wieczorkiem je jeszcze deserek ze słoiczka. W między czasie próbuje różności od nas z talerza.

    Ja ostatnio pytałam pediatrę czy Szymek powinien jeść już obiad składający się z dwóch dań. Bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego. Doktor powiedziała mi, że według Niej to zalecenie jest mocno przesadzone, ponieważ takie dzieci w większości wypadków nie są w stanie tyle zjeść. Tak więc ja się tym nie przejmuje po prostu zaczęłam robić zupki, które bardziej przypominają obiadek swoją konsystencją.

    OdpowiedzUsuń
  12. A i zapomniałam napisać o piciu. U nas to wygląda tak, że Szymek piję w zasadzie tylko wodę. I pije jej bardzo dużo (jak na Niego), bo od kiedy ma nowy kubek ze słomka (pisałam o nim) to wypija około pół litra wody. Wcześniej z niekapka pił do 150 ml przez cały dzień.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś superową mega najlepszą MAMĄ!

    Gotowałam marchewkę ziemniaczka na rosołku z piersią kurczakową blenderowałam i dodawałam świeżej natki koperku i pietruszki :D Ale tylko dla Zońki z Miłoszkiem się nie bawiłam w takie rzeczy :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie rady i sugestie;) Od razu jaśniej w głowie;) Pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaglądam do Ciebie często. Ostatnio nadrobiłam posty typowo" chustowe" , bo Mamuszka zaraziła mnie swoją chustomanią!
    Jesteś szalenie optymistyczną dziewczyną, wspaniała mamuśką.
    Lampka winka- o tak!! Za jakiś czas i ja będę mogła sobie na nią pozwolić ;))

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  16. dziekuje za przemile slowa! tez uwielbiam chuste i zaluje,ze tak pozno zaczelam:-) lampka wina to jest to:)) powodzeniaw chustonoszeniu,bede zagladac jak sobie radzisz:-P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...