wtorek, 31 grudnia 2013

Moje Tatry.

Nie podsumowuję dzisiaj roku. Dzisiaj wspominam, szykujemy się nieśmiało na powrót w Tatry latem.

Fotki, po jednej z każdego wyjazdu. Było ich jedenaście w naszym wspólnym życiu. Ku pamięci.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

O małżeństwie.

Jutro Sylwek!
A plany takie, że siedzimy w domu z maluchem. O 20.00 otworzymy szampana. Młody się budzi zwykle około północy i muszę go przystawić do piersi, zatem wypita po karmieniu i uśpieniu lampka szamapna do północy zdąży wywietrzyć. Karmienie piersią starszaka daje tą przewagę nad karmieniem maluszka, bo z maluszkami nigdy nie wiadomo, kiedy zażądają:)

4 stycznia za to, idziemy na wesele do mojej kuzynki. To już niedługo, już w sobotę! Szczerze, to nie czuję tego wesela, wszystko wydarzyło się bardzo szybko- kuzynka jest dopiero 6 miesięcy z chłopakiem, już w ciąży. Ta wiadomość o ślubie, ciąży pojawiła się tak błyskawicznie, nawet nie wiedzieliśmy, że ma nowego chłopaka, dopiero co wyprowadziła się od poprzedniego... Akurat jestem przeciwnikiem brania ślubu ze względu na ciążę, bo ślub to zbyt poważna decyzja by ją podejmować na gorąco, ze względu na dziecko. No ale tak teraz ten świat skonstruowany, że często młodzi starają się o ciąże przed zawarciem związku małżeńskiego. Zdaję sobie sprawę z tego, że ile ludzi, tyle opinii, ale jestem pod tym względem do bólu oldskulowa:) Najpierw przyjaźń-miłość-zakochanie, później ślub, życie razem, później planowanie ciąży. Może i nie jest to zbyt spontaniczne, ale jestem zdania, że do bardzo waznych życiowych decyzji trzeba się przygotować. Mawiają, że szybki ślub- szybki rozwód, ale to też nie ma chyba reguły, są związki zawierane szybko i piękne i trwałe i są związki przechodzone zakończone ślubem, w których nie ma miłości. Nie ma reguły, jednak szanse rosną, kiedy robi się coś tak jak się należy. 

sobota, 28 grudnia 2013

Podsumowanie świąt + sylwestrowe plany.

To były drugie święta naszego synka. I podobnie jak w zeszłym roku - Wigilia z rodziną męża, a pierwsze święto z moją. W tym roku synuś był zachwycony choinkami. U teściowej była sztuczna, ale i tak większa i wspanialsza niż nasza malutka w domu, ale u moich rodziców  była prawdziwa, żywa choinka z kolorowymi bombkami, które zachwycały naszego malca. Ciągle podchodził, pokazywał paluszkiem, dotykał. Całe szczęście igły choinki były kłujące i to powstrzymywało młodego przed dalszą eksploracją:P

wtorek, 24 grudnia 2013

Dzień Cudu.

Wyjątkowy, szczególny dzień. Jedyny taki w roku. 

Dziś jedna z niesamowitych kobiet, jakie znam wirtualnie podzieliła się z nami swoim szczęściem. Jest w ciąży, a żeby było jeszcze piękniej nosi pod sercem dwoje maluszków. Spełnione marzenie, cud. Podejrzewałam, że oczekuje dziecka, czułam to, mimo, że się nie znamy osobiście, czuję jakieś pokrewieństwo dusz... może jest po prostu taką kobietą jakiej nie spotkałam w życiu prywatnym, ciepłą, rodzinną, kochaną, o dobrym sercu. 

Jej radość bardzo mnie cieszy! A wiadomość o szczęściu podwójnym, w ogóle wywarła wielkie wrażenie.

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie zazdroszczę. Zazdroszczę, ale tak pozytywnie, bez zawiści, moje serce się raduje, a do oczu napływają łzy wzruszenia. Marzę również o drugim dziecku, odkąd byłam jeszcze w połogu. Jest jednak strach- o pracę, o to jak zareaguje rodzina na tak szybkie powtórne macierzyństwo, wreszcie o to, że Synuś ma dopiero niespełna 15 miesięcy, jak bym sobie poradziła, z nim  i z rosnącym brzuszkiem, z karmieniem piersią. 

Dziecko to cud, dzieci to cud!

Raduję się i cieszę szczerze z Jej ciąży, z Jej szczęścia. Zasługuje na to, na tą radość. Wszystko będzie dobrze. Dziękuję Jej, za podzielenie się taką radością właśnie dziś. Te emocje i wzruszenie jest dla mnie jak prezent. Jak obiecałam, będę się modlić za zdrowie maluszków. 

Pochwalę się, 28 grudnia podejmuję się powtórnie Duchowej Adopcji, na mszy o 18.30. Kiedy będę stać przy ołtarzu z zapaloną świecą, pomyślę też o Jej maluszkach... a też pomodlę się za własne marzenie, które zdarzy mi się czasem nieśmiało nazwać. Że również pragnęłabym... Dzieliłam się już z Wami tym na blogu, to przypomnę, że kiedy ostatni raz podejmowałam się ślubowania Duchowej Adopcji w 28 grudnia 2011 roku, Bóg chciał, by i we mnie zaczęło wzrastać nowe życie. Kilka dni po ślubowaniu zaszłam w ciążę i moje własne i duchowo adoptowane dzieciątko są w jednym wieku. Czy to nie był cud? 

W tym wyjątkowym dniu życzę Wam kochani samego dobra i Bożego Błogosławieństwa. Niech szczęście, miłość i zgoda jak najczęściej zagląda do Waszych domów i gości w Waszych sercach.

źródło Internet
Wesołych Świąt!

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Dzień przed Wigilią.

Jutro Wigilia. Święta nie będą białe, a szkoda. Pogoda prawie wiosenna;) Może za rok bardziej nas porozpieszcza. W sumie zastanawialiśmy się z mężem, kiedy ostatni raz święta były u nas białe... i było to chyba Boże Narodzenia 2009 roku...;)

czwartek, 19 grudnia 2013

Mamy choinkę^^

Dziś z piwnicy przyniosłam lampki choinkowe i udekorowałam nimi okno w pokoju synka. Synuś nie może wyjść z podziwu! Podchodzi do okna, pokazuje paluszkiem, dziwi się. Jakoś fotek tego nie oddaje, lampki są niebieskie, całość wygląda magicznie na żywo...

wtorek, 17 grudnia 2013

Tydzień do Wigilii...

Wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia. W tym roku mamy dokładnie tak jak rok temu- Wigilię spędzamy u teściowej, będzie też prócz nas siostra męża z rodziną i babcia, a pierwszy dzień świąt u moich rodziców. Drugi natomiast mamy tylko dla siebie;) chyba, że coś ciekawego wyjdzie.


czwartek, 12 grudnia 2013

Po usg brzuszka.

Przedwczoraj byliśmy z maluchem na usg brzuszka. To była taka wizyta kontrolna, prywatna, zrobić usg, sprawdzić, czy wszystko okej - i jest okej. Przemiła pani doktor sprawdziła dokładnie wszystkie narządy wewnętrzne, obejrzała z każdej strony i nie ma zastrzeżeń, wszystko w największym porządeczku. Ufff. Tyle się słyszy o chorych dzieciach, problemach, które dotykają najmłodszych, że chciałam sprawdzić, czy wszystko jest dobrze. Całe szczęście jest! Dzięki Bogu!

Synkowi oczywiście nie podobało się. Płakał już jak przekroczyłam z nim próg gabinetu. Musiał być też 4 godziny na czczo, więc to tez nie ułatwiało sprawy w myśl zasady Polak głodny, Polak zły. By móc go porządnie i na spokojnie zbadać, musiałam się wraz z nim położyć na kozetce podczas usg i przystawić do piersi. Młody pił mleko, już nic się nie liczyło, był zadowolony, a pani doktor robiła usg brzuszka. Oczywiście nieco odpychał rączką, ale przytrzymałam go i było już dobrze. Co ja bym bez tego cyca zrobiła! Genialny wynalazek natury!

wtorek, 10 grudnia 2013

Karmienie piersią starszego dziecka.

Tak jak każdy w zasadzie mówi, że należy karmić noworodki i małe niemowlęta piersią, tak karmienie naturalne chodzącego dziecka powyżej roku budzi ogólne kontrowersje. W społeczeństwie przyjęło się wiele szkodliwych mitów, że karmienie piersią powyzej roku nie ma sensu, bo "dziecku nic nie daje". Albo że po roku "to z piersi płynie sama woda". Że to dobre, co dziecko miało wyciągnąć, to już wyciągnęło. No i dywagacje natury estetycznej- że karmienie piersią dziecka które chodzi i ma zęby jest obleśne i obrzydliwe i że kobiety, które to robią na bank w ten sposób zaspokajają swoje chore potrzeby.

piątek, 6 grudnia 2013

Morskie wspomnienia i śnieg.

Śnieg, śnieg, śnieg!

Cieszę się jak dziecko! I to śnieg taki z prawdziwego zdarzenia, czyściutki, puszysty! I to akurat na 6 grudnia. Czy mógłby być lepszy prezent? Dziś z rana na parapecie czekało czerwone wino od Mikołaja ozdobione czerwoną kokardką. W domu mamy naklejone na szyby ozdoby z bałwankami i ośnieżonymi choinkami. Cieszą synka, pokazuje na nie paluszkiem i całuje^^.

Wczoraj szalała wichura, jak wyszłam wieczorem do sklepu na chwilę, to zacinał śnieg- więc było do przewidzenia, że nasypie solidnie. Na Bałtyku sztorm, 10 w skali Beauforta, wyobrażam sobie, co się działo. Wzburzone, wyjące morze, prawdziwy żywioł! Wróciłam do domu i rozmawialiśmy z mężem do późna, że góry sa cudowne, ale morze też kocham. Morze ma coś w sobie, pisałam o tym :tu  . To potężny żywioł, rządzący się swoimi prawami. Troszkę w życiu pływałam promami przez Bałtyk i zawsze robiło to na mnie wrażenie.

wtorek, 3 grudnia 2013

14 miesięcy. Wszędzie go pełno!

Mój synek skończył 14 miesięcy. 
Jest już dużym chłopcem, wie czego chce, jest komunikatywny. Czasami wystawia naszą cierpliwość na próbę, ale generalnie jest wspaniale.

Rozwija się cudownie. Chodzi, czasem biega, dziwi się wszystkiemu. Zaakceptował buty! Takim punktem przełomowym było jego szczepienie, kiedy czekaliśmy w poczekalni, założyłam mu buciki i dzięki temu mógł zwiedzać i dreptać z tatą;) Od tego momentu nie protestuje jak mu je zakładam, no może troszke:) by zaraz śmigać w bucikach;) Mąż powiedział, że teraz jak ma buty na nogach wygląda tak "dorośle".

Na 14 miesiąc- waga 12,8 kg, wzrost 80 cm.
Ząbków 8.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...