wtorek, 3 grudnia 2013

14 miesięcy. Wszędzie go pełno!

Mój synek skończył 14 miesięcy. 
Jest już dużym chłopcem, wie czego chce, jest komunikatywny. Czasami wystawia naszą cierpliwość na próbę, ale generalnie jest wspaniale.

Rozwija się cudownie. Chodzi, czasem biega, dziwi się wszystkiemu. Zaakceptował buty! Takim punktem przełomowym było jego szczepienie, kiedy czekaliśmy w poczekalni, założyłam mu buciki i dzięki temu mógł zwiedzać i dreptać z tatą;) Od tego momentu nie protestuje jak mu je zakładam, no może troszke:) by zaraz śmigać w bucikach;) Mąż powiedział, że teraz jak ma buty na nogach wygląda tak "dorośle".

Na 14 miesiąc- waga 12,8 kg, wzrost 80 cm.
Ząbków 8.
Włoski- coraz dłuższe, nieco nachodzą na oczy, ale zaczesuję je na bok, na hitlerka;) Nie mam serca obciąć, nie, nie teraz.

Coraz więcej mówi, opowiada po swojemu. Rozumie tyle, że nie możemy się z mężem nadziwić. Podaj misia/ żyrafę/ pieska/ słonia/ samochód, wszystko potrafi wskazać. Wie gdzie zabawki mają oczka, noski, ogonki. To samo potrafi pokazać na nas, i wskazuje chętnie. Rozumie jak mówimy by włączył/ wyłączył telewizor, wskazuje paluszkiem różne przedmioty w domu, gasi i zapala światło. Też rozumie, że nie wolno odkręcać gazu i nie mamy z tym takiego problemu jak wcześniej. Czasami się buntuje na zakaz i
płacze, ale zakazuję mu jak naprawdę już muszę, jeśli chodzi o jego bezpieczeństwo. Resztę to może broić ile dusza zapragnie:)

Nauczył się bić brawo! To umiejętność dosłownie sprzed dwóch dni. Późno, bo był oporny na wszelkie "kosi kosi",ale w końcu zaczaił i bardzo go to cieszy. Wczoraj bił brawo obudziwszy mamę o 2.40;) Można i tak:)

Rozsypał mąkę na podłodze i zdziwiony dotykał paluszkiem badając konsystencję:) Daje całusy- w sensie, że nadstawia czółko do całowania. W usta dziecka nie całuję i nie pozwalam na to nikomu^^

Drzemki-jedna dłuższa od półtora do ponad dwóch i pół godzin, zależy. Jeśli do południa śpi długo, to nie ma drzemki po popołudniu, a jeśli śpi krócej, to lubi sobie jak wrócę z pracy i przystawiam do piersi to często przy piersi zasypia i śpi i do 40 minut na rękach. Pozwalam. Patrzę na jego śpiącą buźkę, mały przez sen cycusia i jest pięknie. To nasze chwile, TV wyłączony lub cichutko gra, cisza, spokój. To też mój relaks, odpoczywam wtedy i chłonę spokój małego. Wyciszam się.

Coraz bardziej komunikatywny ten mój mały ludzik. Mówi wszelakie sylaby i wariacje od nich. Uwielbia bawić się samochodami. Naśladuje odgłosy samochodów "brum brrrum" te sprawy...:P Mąż szaleje z nim na samochodzie jeździku, mały wsiada, a starszy go wozi po całym mieszkaniu. Ale jest zabawa! Synuś uwielbia jak tata przychodzi z pracy, tata go najbardziej rozśmiesza, a mały się tak cieszy całym ciałkiem, że aż się przewraca czasem ze śmiechu bo nie może utrzymać równowagi;) mama jest od
przytulenia, ukochania, a tata od rozśmieszania. Nie zrozumcie mnie źle, ze mną mały tez się śmieje, ale to z tatą jest śmiechowy hardcor. Tak to się udziela, że sama leję ze śmiechu;) Fajne chwile. Dobrym jest ojcem.

Nocki ostatnio cięższe. Budzi się czesto, marudzi, przewraca na brzuch i siada. Widzę, że senny, zmęczony, chwieje się, ale siedzi! No a co! Jeśli to powtarza się trzeci, czwarty raz w ciągu nocy, mam ochotę wcisnąć głowę pod poduszkę i załkać. Ale cierpliwie biorę tego mojego słodkiego synusia i układam przy sobie, daję cycusia. W łóżeczku śpi do pierwszej, max drugiej drzemki, no i zawsze w ciągu dnia. Te słabsze noce zwalam na szczepienie jakie przeszedł niespełna tydzień temu, jest
bardziej niespokojny.

Poza tym jest słodki, kochany, mądry, śliczny. Uwielbia książeczki, nowości, wszystko co zabawkami nie jest. Najlepszą zabawą jest wyciąganie talerzy i garnków na podłogę w kuchni i bawienie się tym... cud, że jeszcze nic nie potłukł.


Karmię go piersią, nie pije mleka modyfikowanego, nie je kaszek. Na razie obiadki, deserki, ale raz na jakiś czas podaję serek homogenizowany, lub jogurt. W weekend mąż usmażył mu jajecznicę na masełku, ale zaliczyliśmy falstart, synuś nie chciał zjeść, a kawałek włożony do buźki z obrzydzeniem wypluł^^ Za to bardzo lubi jabłka, banany, pomidory. Staram się mu urozmaicać by jadł różniejsze rzeczy, nie tylko słoiczki, cały czas się uczę.

A przytulasek z niego straszny! Uwielbia przychodzić do mamy na kolana, przytulić się całym ciałkiem, ukochać;) A słowa, których go uczę brzmią "dorośle" nie jakieś dziwaczne zdrobnienia. Uczę go nazywać rzeczy tak jak faktycznie brzmią. Nie mogę się doczekać, aż zacznie mówić! :) I wszystko mi opowie;)

8 komentarzy:

  1. Widzę wiele wspólnego z Lilą, jednak miesiąc różnicy to praktycznie jak żadna różnica wieku :) No może poza wagą :) Nawet na jajecznicę tak samo zareagowali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie dziwię... nie cierpię jajec;P

      Usuń
  2. Mmmm! Wspaniale i jak zwykle skrupulatnie. Faceciki to wielka radość :D

    Zazdroszczę Tej piersi. Jak ja bardzo zazdroszczę... i to chyba jedyna rzecz jakiej zazdroszczę niepozytywnie, ze smutkiem i żalem. Mam porównanie :( Zonię karmiłam do 18 mce, a Miłka do 3 mce. Tak bardzo chciałam :( Pozrawiam dużego Chłopczyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 18 mcy to piękny wynik! 3mce, - i tak się układa czasem. Najwazniejsze że chciałaś. Chociaż - wszystko przed Tobą, może powiększy się Wam Kubiczkowo w Norwegii;)))

      Usuń
  3. Też w niespokojne noce mam czasem ochotę schować głowę pod poduszkę, ale cierpliwie wstaję i lulam. A nasz Filip jutro kończy 7 miesięcy;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodki ten Twój malec :) Moja Lusia jest w podobnym wieku, bo ma 16 miesięcy. I to niesamowite jak dzieci potrafią się różnić i jak wcześnie pokazują wiele cech charakteru. Moja np. uwielbia się stroić i buty nigdy nie były problemem. Za to już ich brak, lub nieodpowiedni kolor tak :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne ma te włoski, a tą fryzurą na hitlera rozbawiłaś mnie do łez ;)

    Mojemu też jajecznica nie podeszła, ale, a jakby jego było mało wyszło, że jest uczulony na białko, okropnego uczulenia dostał po nim :/ a ja robiłam na parze.
    Dziś po tym szczepieniu też mieliśmy ciężką noc i niestety obawiam się, że nie skończy się na jednej złej nocy. Dobrze, że te piersi ratują nas z opresji.
    Szymek za książeczkami nie przesady, a szkoda, ale mam nadzieję, że zmieni Mu się ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie to napisałaś, z resztą jak zawsze.
    Martwiłaś się, że dużo nie potrafi, a tutaj trzeba cierpliwości i będzie umiał.
    I kochana nie patrz na dziecko koleżanki, że potrafi więcej tylko poczekaj i sam załapie:)
    A noce jakoś musimy przetrwać, jeszcze trochę..
    My całą trójką jesteśmy przeziębieni, więc szczepienie się u nas odwlecze...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...