wtorek, 31 grudnia 2013

Moje Tatry.

Nie podsumowuję dzisiaj roku. Dzisiaj wspominam, szykujemy się nieśmiało na powrót w Tatry latem.

Fotki, po jednej z każdego wyjazdu. Było ich jedenaście w naszym wspólnym życiu. Ku pamięci.


Miłego oglądania i szczęśliwego Nowego Roku;)

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam Twoje fotki.
    Widzę, że macie za sobą też około zimowe wejścia? My aż tak doświadczeni nie jesteśmy... Uwielbiamy Dolinę Gąsienicową, co wyjazd wracamy do Murowańca i nad Stawy-Czarny i Zielony...
    Też po cichu planujemy latem się odważyć, najbardziej mnie ta podróż przeraża... Żal mi Lili, tyle godzin w aucie, czy da radę i w ogóle.

    Wspaniałego Nowego Roku, spełnienia marzeń i dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, zimowe warunki też nieco liznęliśmy. Ale niewiele- Giewont w śniegu, Wrota Chałubińskiego, Kasprowy, Czerwone Wierchy. Mieliśmy pecha, bo raz dowaliła lawinowa IV, i było śniegu dosłownie po pachy, dojść do Murowańca to był wyczyn;) Tak to głównie latem, jesienią. Kiedyś zimą połazimy, tylko kiedy? ;)

    Mnie też przeraża podróż, taki kawał, zastanawiam się czym, czy autem, a może jednak pociągiem? No i jak maluch zniesie tyle godzin, dlatego jednak chyba pociąg... Bo on nie wytrzyma w foteliku. Wy ze Szczecina, to jeszcze dalej... a myślałam, że dalej niż ode mnie być w Tatry nie może;) Zwykle czym jeździliście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze autem, wyjeżdżaliśmy nad ranem 4-5. Ale Eliza to jest zuch jeśli chodzi o podróże. No może, poza chorobą lokomocyjną, na którą cierpiała... Ale tak to fajnie się z Nią jeździ, jak na dziecko nie marudzi aż tak :kiedy", "daleko jeszcze" itd...
      Też myślę o pociągu, tylko, że wtedy już na miejscu to wszędzie busami... To niby złe rozwiązanie nie jest, bo przecież tam komunikacja jest dobrze rozwinięta, ale w auto wsiadasz i jedziesz... Eh, sama nie wiem.
      W śniegu podziwiam, nam brak doświadczenia i nie wiem, kiedy je zdobędziemy :) Bo z Lilą to znowu trzeba zaczynać od podstaw :)
      Ale dobrze będzie. Dzieciaki szybko rosną.
      Marzą mi się Tatry jesienią...
      Moja mama byłą w tym roku w październiku, ale już liście pospadały, więc efektu nie było, ale dumna z Niej jestem bo sporo pochodziła.

      Usuń
  3. piękne, cudowne zdjęcia. przenoszą myśli gdzieś w górę, w niebo... dziękuję Ci za nie :* Szczęścia w Nowym Roku i pięknych tatr latem!!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nigdy nie byłam zimą w górach ;) ale uwielbiam na nie patrzeć. I na żywo i na zdjęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne, uwielbiam góry, mają w sobie wielką MAGIĘ:)
    wszystkiego dobrego w Nowym Roku

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie i wspaniale! Zazdroszczę Wam wspólnego zainteresowania :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne widoki. Uwielbiam góry i na studiach we wrześniu jeździłam, jak byłam młodsza to na ferie zimowe prawie co roku z rodzicami - kurcze miałam dobrze. Może jakiś trudnych szlaków i szczytów nie zdobyłam, ale zawsze sporo się nachodziłam i wracałam z nowym zapałem. Mąż za to woda i woda i na góry go nie mogę namówić, ale wierzę, że się uda, bo bym na nartach pojeździła... :) Albo z maluchami pochodziła trochę. Kto wie? I jeszcze powtórzę - wspaniałe zdjęcia i widoki. Życzę wielu kolejnych udanych wypraw. Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne zdjęcia i emocje:)
    Nigdy nie chodziłem zimą w górach (boję się lawin i pogody).
    W niektórych z tych miejsc byłem, niektóre mam nadzieję przede mną (szczególnie mam ochotę na Rysy).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...