sobota, 28 grudnia 2013

Podsumowanie świąt + sylwestrowe plany.

To były drugie święta naszego synka. I podobnie jak w zeszłym roku - Wigilia z rodziną męża, a pierwsze święto z moją. W tym roku synuś był zachwycony choinkami. U teściowej była sztuczna, ale i tak większa i wspanialsza niż nasza malutka w domu, ale u moich rodziców  była prawdziwa, żywa choinka z kolorowymi bombkami, które zachwycały naszego malca. Ciągle podchodził, pokazywał paluszkiem, dotykał. Całe szczęście igły choinki były kłujące i to powstrzymywało młodego przed dalszą eksploracją:P


Nie pytajcie ile zjadłam, to koszmar. Za dużo, chociaż i tak starałam się ograniczyć,ale w myśl zasady, że święta są raz w roku, to nic się nie stanie jak sobie pojem;) No i pojadłam i mam kilogram do przodu, ale co to jest kilogram, prawda? Łatwo przyszedł to i łatwo pójdzie;) Lubię święta, tą magię, otoczkę... Rodzina ma w sobie moc! Uważam, że bardzo ważne jest by dziecko miało korzenie, rodzinę, która stoi za sobą murem. Nie tylko mamę, nie tylko tatę, ale też babcię, dziadków, wujka, ciocię. By dziecko miało z rodziną kontakt. By wzrastało w poczuciu przynależności, w zgodzie rodzinnej i w miłości. Otoczone rodziną, która wpada kiedy chce, odwiedza. By synuś miał dziadka, który weźmie na kolana, zabierze do warsztatu, pokaże jak się majsterkuje;) by miał babcie, z którymi będzie wycinał z ciasta rogaliki czy pomagał piec ciasteczka, poczytają bajki. By miał kuzynów z którymi będzie się spotykał i bawił. Nad tym chcę pracować, nad korzeniami synka, by czuł całą rodzinę blisko. I to jest moje postanowienie na 2014 rok. Bardziej otwarty dom.

A  taki miałam widok jak szłam z samego rana do kościoła, niebo rzucało na wszystko różową poświatę, było ślicznie, świt ma w sobie magię: 


Święta zleciały jak z bicza strzelił. Bardzo szybko minęły te dwa dni i powrót do rzeczywistości a raczej do oczekiwania na nowy rok;) W tym roku planów na Sylwestra wielkich nie ma- o 20.00 otworzymy z mężem naszego ukochanego szampana- biały Cin Cin, ten sam, jaki piliśmy wraz z gośćmi na naszym weselu... To taka nasza tradycja, że pijemy go co roku na sylwestra;) Czasami kupujemy czerwony... wiem, że to nie jest "prawdziwy" szampan, a jedynie wino musujące, ale nie szkodzi. Uwielbiam. Ktoś zapyta dlaczego będę piła szampana o 20.00. A to dlatego, że mój szkrab budzi się często w okolicach północy i domaga się piersi, zatem piję lampkę szampana o 20.00 by do północy zdążyła się wywietrzyć;) W tym roku, zresztą jak z zeszłym nigdzie nie idziemy na Sylwestra, spędzamy go w domku z naszym maluchem. W zamian za to 4 stycznia w naszej rodzinie jest ślub i wesele mojej kuzynki na które jesteśmy zaproszeni... Więc potraktujemy to jako spóźnioną zabawę sylwestrową;) Martwię się tylko, że będziemy musieli zostawić naszego synka z opiekunką na sporą część nocy, bo wesele z maluchem to nie jest dobry pomysł... Jednak wiem, że niania dobrze sobie poradzi, więc mamy zamiar dobrze się bawić;) 

Przed nami nowy rok, klarują się plany... ale o tym w innym poście. Z takich szybkich planów i postanowień to cały czas ćwiczę swoją asertywność. Uczę się mówić otwarcie swoje zdanie, uczę się powiedzieć "nie". Uczę się jak zakończyć nieznośne znajomości, które mi nic nie dają, a tylko ciągną w dół, wysysają siły, męczą. Uczę się, jak robić porządki w swoim życiu. Wiem, co jest w moim życiu ważne, wiem czego potrzebuję. Cieszę się, że zaczęłam pisać bloga, poznałam tu w sieci dużo wspaniałych kobiet, cudownych mam. Dajecie mi wiarę, że wspaniałe kobiety istnieją, dobre matki, żony, ciepłe osoby z poczuciem humoru. Co mnie zadziwiło, to to, że w sieci można kogoś naprawdę poznać, że można kogoś naprawdę polubić, poczuć sympatię, czy pokrewieństwo dusz, nie znając go wcześniej osobiście, że nawet można za kimś zatęsknić, kiedy ten ktoś długo nie pojawia się na blogu! Że można z niecierpliwością czasem czekać na nowy post! Są takie blogi, które budzą ciepło na sercu, są jak bezpieczny dom, przystań czy port. Lubię do Was zaglądać, może kiedyś spotkamy się w realnym świecie?:)

14 komentarzy:

  1. Nic nie gadaj, ja aż oponę czuję po tym obżarstwie ;)
    Fajnie, że Święta się Wam udały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się cieszę. Co do opony, to szkoda gadać, hehe, ale od nowego roku biorę się za siebie:P

      Usuń
  2. Oj szybko zleciały, szybko;) Teraz czekamy na Sylwestra;)
    Macierzyństwo rzeczywiście weryfikuje znajomości. Ja przez pierwsze parę miesięcy czułam się strasznie samotna. A potem założyłam bloga;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jestem zdania, że macierzyństwo weryfikuje znajomości. A na blogach można poznać dużo wspaniałych mam!

      Usuń
  3. Wiesz mam dokładnie takie same odczucia, jak Ty - blog miał być jedynie fajną pamiątką dla mnie, mojego Męża i naszej Córci, a czego się nie spodziewałam, stał się miejscem dzięki któremu poznałam wiele wspaniałych Mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dokładnie tak! Dziękuję za odwiedziny u mnie;) mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Ja zaczęłam właśnie pisać bloga po to, by zapoznać młode mamy, ponieważ takich znajomości brak mi w najbliższym otoczeniu. Rodzina niewielka, małych dzieci jak na lekarstwo i to w dalszej tylko.

      Usuń
    2. Na pewno zostanę na długo! bardzo podoba mi się Twój blog, dlatego też z ogromną przyjemnością nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Po więcej informacji zapraszam tu --> http://misiaikot.blogspot.com/2013/12/liebster-blog-award-odsona-2.html

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Ja mam wielką ochotę na spotkanie! :)

    Mam to samo zdanie na temat rodziny co Ty - musi być duża i już! :)

    U nas podobne plany sylwestrowe, mała różnica dotyczy szampana - po raz 3 będziemy sączyć Piccolo. Najpierw była w ciąży z Szymkiem, potem karmiłam, teraz bliźniaki w brzuchu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duża rodzina to jest to! A kameralne spotkanie mam blogerek pięknie by było gdzieś w Trójmieście urządzić, wiem, że było takie w Krakowie, ale dla mnie to tak daleko...;) Co do Sylwestra, to karmienie piersią starszaka daje tą przewagę, że można sobie obliczyć porę następnego karmienia. bo z maluszkami, to nigdy nie wiadomo, kiedy zażądają cycusia;) A w ciąży, to alkohol w ogóle zakazany, jestem pod tym względem bardziej papieska niż papież^^.

      Ale domowe sylwestry mają w sobie coś! Nigdy nie przepadałam za imprezami z dużą pompą, wolę kameralnie, w domku;)

      Usuń
  5. Megi, kilogram na plusie to ja mam w dzień powszedni po obiedzie :) Ani się obejrzysz, a będziesz miała ze dwa na minusie :)
    Lila też w tym roku bardziej świadomie przeżyła Święta, ale wiesz co? Choinka Ją średnio interesowała. Za to już to co na stole-bardzo. Nie, żeby jadła, ale...
    Z blogiem mam podobnie. Jest taka garstka mam, które stały się mi bliskie, czekam na nowe posty... aż sama się dziwię, że te znajomości tak szybko i łatwo się zawiązują :)
    Znam tego szampana i lubię, u nas też w tym roku zagości :) I też nie o północy :) A co, nowa tradycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie interesowała jej choinka? Lila to prawdziwa indywidualistka;) Mam nadzieję, że bedą dwa kg na minusie! Widzę, że też popierasz nową tradycję picia szampana na rozpoczęcie nowego roku o 20.00;) A co.

      Też jest parę blogów, gdzie czekam na nowe posty, w tym Twój właśnie;) Z tego co wiem, mieszkasz też nad morzem, tyle że w Szczecinie, o ile się nie mylę?:)

      Usuń
  6. W końcu takie święta, gdzie jest obżarstwo są tylko dwa razy z roku. Trzeba korzystać, a co tam ;)
    Mojego Ancymonka też interesowała choinka, ale jak poczuł, że igły kłują, to jakoś to zainteresowanie zmalało, nie wiedzieć czemu ;)
    A może i ja się skuszę na lampkę szampana, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki miły klimat, nastrój płynie z tego posta... :)
    U nas też choinka wzbudziła zachwyt u Małej, na szczęście na oglądaniu się skończyło. :)
    Sylwestra też spędzamy w 'białej sali', sącząc wino/szampana grubo przed północą. ;)
    A wesela trochę zazdroszczę! Chętnie bym przeszła się na jakieś weselicho czy zabawę karnawałową. ;) Niania na pewno poradzi sobie z Twoim Synkiem. W końcu znają się nie od dziś! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz piękne postanowienie na Nowy Rok - i ja muszę pomyśleć o umacnianiu więzi rodzinnych. Tak łatwo czasem zapomnieć o tym, co jest najważniejsze! Pięknie napisałaś o blogach - podpisuję się obiema rękami - i zastanawiam się też, jak to jest, że w "realu" tak rzadko można spotkać pokrewne dusze, a w sieci zdarza się to o wiele częściej.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...