poniedziałek, 22 grudnia 2014

Pojutrze Wigilia. Plany i krótko o bilansie dwulatka.

Juz pojutrze... rano z meżem powiedzieliśmy sobie, ze jakbyliśmy dziećmi, to już spać nie mogliśmy:-) Teraz... choinka stoi od tygodnia, dom udekorowany, czuję święta, ale tej magii trochę brak...moze to wina całonocnej i całodniowej ulewy za oknem...

A J.?



czwartek, 18 grudnia 2014

Nie rozumiem lesbijek.

Nigdy ich nie zrozumiem. Czy jest cos cudowniejszego dla kobiety niż mężczyzna? Tak jak to urządziła natura?

Weźmy taki związek lesbijski. Kto naprawi cieknący kran? Wniesie 6 litrowe baniaki z wodą z auta na 3 pietro, lub opakowanie 20 litrów mleka? Kto skoczy wieczorem do piwnicy/ odetka kibel/ zatankuje i umyje samochód/ sprawdzi w nim stan oleju? Ubije pająka? 

Nie mówiąc o aspektach wizualnych....:-):-) 
Nie mówiąc wreszcie o męskiej sile, cudownej chemii, tym wszystkim co sprawia, ze czujemy się księżniczkami... kto jak nie mężczyzna tak okropnie seksy ściąga z siebie t-shirta ciągnąc go w górę? Tak seksownie wygląda w bokserkach, tak seksownie zawadiacko potrafi się uśmiechać, że ten uśmiech rozkłada na czynniki pierwsze, mąci w głowie, sprawia, że hormony szaleją? Wreszcie to męskie spojrzenie, ktore mówi: szykuj się mała, dziś będziesz moja...:-)

Dodam, ze uwielbiam trzydniowy zarost, czysty testosteron... i koszule i lekko obcisłe t- shirty z rękawkiem do połowy bicepsa. Aaaaaaaaa!

Nie mogłabym być lesbijką, nigdy ich nie zrozumiem:-)

środa, 17 grudnia 2014

Lubię swoją pracę!

Praca ostatnio daje mi dużo radości i satysfakcji. Ostatnio coraz częściej slyszę masę miłych słów pod swoim adresem. 

Lubię swoją pracę. Jeżdże do niej z radością, nie, to nie jest ściemka:-)
Mimo natłoku obowiązków, bo czasem nie mam czasu zjeść, w pracy odpoczywam psychicznie. 

poniedziałek, 15 grudnia 2014

O dawnej przyjaźni. A w zasadzie o jej końcu.

To było drugiego lub trzeciego dnia na studiach, bylysmy na jednym kierunku, podeszła do mnie, zagadała i tak już zostało. Zaprzyjaźnilysmy sie, z miesiąca na miesiąc bardziej, ja miałam etap zachłyśnięcia się studenckim życiem, które wydawalo mi się cudowne w porównniu do kujońskiego czasu LO. Tu nagle zaczęłam mieć cała masę kolegów ( męski kierunek), chodzić do pubów, gdzie godziny spędzalo się przy piwku maglując rózne egzystencjonalne i przyziemne tematy, troszke imprez, zaczęlam się czuć tak naprawdę lubiana, wreszcie otaczało mnie mnóstwo fajnych ludzi:-) Do tego ja i moja przyjaciółka zakochałyśmy się w róznych facetach, wyznając sobie te uczucia z rumieńcami na policzkach ...

Minął rok.

środa, 10 grudnia 2014

Brak mi przyjaciółki.

Brak mi Przyjaciółki. 
Takiej prawdziwej od serca. 
Takiej, której bym mogła w 100% zaufać,lub chociaz w 90...
Takiej, której nie wstydziłabym się powiedzieć o moich słabościach, obawach czy lękach. Takiej, która rozumiaļaby...

niedziela, 7 grudnia 2014

Dentofobia...?

Czytam jedno forum o tematyce dentystycznej i widze jak wiele osób boi się dentysty. Dorosłych osób!

Ja też nie lubię dentysty, i trochę się boję... co nie zmienia faktu, że od wielu lat regularnie chodzę, czy mi się chce czy nie. To, ze moj dentysta, który tani nie był okazał się dupkiem, nie wplynęło na moją awersję do reszty dentystów. Teraz jestem na etapie poprawiania po nim, jak myślę o kosztach, jakie muszę ponieść, to nóż się w kieszeni otwiera... ale muszę to zrobić. Moja nowa dentystka jest osobą, której zaufałam, liczę na to, że naprawi to, co tamten uwalił... mam już cały plan poprawek, najgorzej, że czekają mnie trzy reendo. Dała mi radę taką, by na dentystów wybierać takich w przedziale 30-40 l:-) Bo to zupełnie inna szkoła leczenua. Z zębami mam schizę taką, że jak z kimś rozmawiam zaraz spojrzę na zęby. Zęby i ręce to dwie rzeczy, które muszą być bez zarzutu w sensie, że nie oczekuję hollywoodzkiego uśmiechu,ale nie mogłabym łazić z dziurami na wierzchu i nie mam za dobrego zdania o kimś co z dziurami na wierzchu chodzi i nic z tym nie robi. Polska niestety jest w tyle Europy jeśli chodzi o zęby, Polacy zębów nie myją i o nie nie dbają...

Jak czytam na dentoforum, ze jedna dziewczyna pisze, że ma w buzi kilka samych korzeni, bo po zębach zostało wspomnienie, wiele, wiele rozległych ubytków, jedzie na środkach przeciwbólowych, boi sie iść do dentysty, a za niedługo wychodzi za mąż, to mnie szokuje jak znalazła faceta, itp... czy myśli o sobie, o ewentualnej ciąży, kiedy wiadomo, że zęby powinny być wyleczone? I mnóstwo takich ludzi pisze, chciałam znaleźć info o strachu przed dentystą, bo sama się boję, by się podbudować trochę i poczytać jak inni sobie radzą, i zszokowało mnie jaki ludzie potrafią sobie w buzi zapuścić cmentarz. To dla nich osobisty dramat i gryzienie się ze sobą. Ja zawsze jak mam iść to mam cykora, ale i tak ide, chociaż mąż się śmieje, że jak idę, to mam spinę i caly wieczór do kitu:-P ale i tak idę, bo wiem, że muszę, że trzeba i koniec.

Jakby nie patrzeć uśmiech jest naszą wizytówką, nie każdy musi mieć uśmiech jak z reklamy ale ważne by ząbki były  wyleczone, zadbane... taki wzorzec przekażemy naszym dzieciom... to bardzo ważne:-) 

czwartek, 4 grudnia 2014

Druga dobra wiadomość:-)

Zaczynam się czuć świątecznie. Uwielbiam oglądać w sklepach ozdoby świąteczne, bombki, lampki, obrusy, różne dekoracje... najchętniej kupiłabym to wszystko! W tym roku raczej jednak pozostaniemy przy tej samej malutkiej choince co w zeszłym roku <rok temu>  tylko że z lampkami:-) 

Grudzień to mój ulubiony miesiąc w roku. Świece, śnieg, domowe ciepełko, grzane wino,piwko z sokiem malinowym...Lubię jak rok dobiega końca, taką leniwą końcówkę, poźniej Boże Narodzenie, które kocham i uwielbiać zawsze będę... mam całą masę cudownych wspomnień. Też lubię sylwester, mimo,ze od lat spędzamy go w domku:-)



A najlepsza wiadomość to ta, że Adaś wraca do zdrowia. Jak dowiedziałam się, ze chlopczyk w wieku mojego synka wyszedł w nocy na mróz w samej piżamce i zaginął, a gdy go odnaleźli byl w stanie bardzo ciężkim, a jego ciałko miało temperaturę 12 stopni,serce mi się ścisnęło.... modliłam się za tego malucha... udało się. Cieszę się ogromnie! Żyje, reaguje, to cud, wielki cud, ewenement na skalę światową. Na święta najpewniej będzie w domu z bliskimi:-)

Chwalmy Pana!

wtorek, 2 grudnia 2014

Dobra wiadomość po dłuższym czasie.

Odebrałam dziś wyniki cytologii... i

Pierwszy stopień!:-):-):-) 
Kamień z serca...
Chociaż coś do przodu, bo martwiłam się jak zwykle przed wynikami... i dość zmartwień ostatnio mam.

Dziewczyny, róbcie cytologię, usg, nie zaniedbujcie tego. Cytologia raz w roku być musi. 

A to mój Szkrab. 


wtorek, 25 listopada 2014

Strach.

Są takie dni, kiedy wszystko mnie wkurza, problemy kumulują się, zdaje mi sie, że wszystko jest w ciemnych barwach.

Kiedy tak jak dziś w pracy bolesne wspomnienia wracały co jakiś czas, wywołując łzy, które ukradkiem szybko ocierałam rękawem, by nikt ich nie zauważył. 

Czasami tak bardzo się boję i martwię.


sobota, 22 listopada 2014

Dentysta jak z horroru:-)

Wczoraj usuwałam szóstkę. Dlaczego- pisalam tu <klik>Pierwszy raz w życiu byłam na nfz, w związku z tym, że wydałam 450 zł za usunięcie ósemki, czekają mnie 2 lub 3 reendo, po 400 zł każdy, do tego most lub implant w miejsce straconej szóstki, bo nie chcę chodzić z luką, zawzięłam sie i pomyslałam, ze 6tke usunę na nfz, bo ten mój dentysta- partacz, prócz tego, ze ma gabinet prywatny przyjmuje też państwowo w wiosce 10 km od miasta w którym mieszkam. Pomyślalam, ze w takim razie pojade do tej wsi, ze zdjęciem rtg i niech usuwa za darmo to co tak spieprzył, też przy okazji chciałam go zapytać co myśli na pdstawie zdjęcia panoramicznego na temat leczonych kanałowo przez siebie zębów. 

czwartek, 20 listopada 2014

Mąż wkurzony. Jak to jest naprawdę?

Z tego wynika, ze komentować atrakcyjność facetow moge jedynie jeśli chodzi o kogoś nieosiągalnego. A jak w grę wchodzi mężczyzna z krwi i kości, z którym mogę porozmawiać, czy się do niego uśmiechnąć sprawa już nie wygląda tak łatwo. W moim samcu włącza się silny terytorializm, i nie ma zmiłuj. Nie był zdowolony z poprzedniego posta, to delikatnie powiedziane. Wkurzył się.

wtorek, 18 listopada 2014

Ale przystojniaka dziś widziałam...!

Postawmy sprawy jasno. Jeśli chodzi o mężczyzn mam bardzo wysokie wymagania. W sensie, że bardzo, bardzo rzadko podoba mi się ktoś z reala. Podoba mi się Brad Pitt, długo, długo, długo nic. Uprzedzając pytania, mój mężuś podobał mi się zawsze - jak jeszcze nie byliśmy parą uważałam go za drugiego w kolejności największego przystojniaka na roku, dodam,ze na roku bylo coś ok 70 facetów ;) Ten, który był na pierwszym miejscu miał byle jaki charakter, zero ikry i jarał pety, zatem odpadał. 

Ale wróćmy do olśnienia jakie na mnie spłynęło...

niedziela, 16 listopada 2014

Jeszcze nie mówi.

Mój szkrab nie mówi. Młodsze dzieci mówią od niego wiecej, mam wrażenie, ze jego mowa zatrzymała się na jakimś etapie i bardzo wolno się rozwija. Nie buduje zdań. Mówi jak półtoraroczniak, a ma 2l i miesiąc...

Bardzo nas to martwi.

Miałam nawet myśli, że to moze autyzm... ale z drugiej strony rozumie wszystko sie do niego mówi. Lubi sie przytulić, patrzy w oczy i pokazuje palcem, czego autystyczne dzieci nie robią. Ale jego słownictwo jest takie ubogie... córeczka znajomych jest pol roku młodsza a mówi zdaniami, aż nie mogłam uwierzyć... tez mi przykro i niestety trochę wstyd, bo w rodzinie pytają, czy mały już mówi i zdziwienie, że jeszcze nie. Nie mogę się doczekac, aż zacznie, to bedzie dla nas wielkie święto!

Przed nami bilans dwulatka, zobaczymy co powie pediatra. 

wtorek, 11 listopada 2014

Troszkę lepiej. Troszkę o świętach.

Dziś był pierwszy dzien, kiedy czułam się w miarę dobre. Pierwszy dzien, kiedy nie odliczałam czasu wieczorem do przyjęcia tabletki przeciwbólowej. Pogodziłam się z myślą, ze w przyszlym tygodniu pożegnam się z dolną szóstką. Nie chcę z tym czekać. Skoro nie nadaje się do niczego, to nie bedę myślaļa, że jest ładna i cała to ją zostawię. Chcę to już mieć za sobą...

Co do dłutowania ósemki... do głowy mi nie przyszłoby, że to może tak bolec.  Nie spodziewałam się też szczękościsku takiego, że tabletki wsuwalam sobie do buzi przez malutką szparkę, bo tylko na tyle byłam w stanie otworzyć usta. Spuchłam okropnie, teraz opuchlizna się cofa, do tego mam siniaka na twarzy jakbym zaliczyła lewy sierpowy. 

sobota, 8 listopada 2014

Dół jak ch...

Zabieg trwał 45 min. W trakcie nie bolało jakoś mocno, raczej nieznośny dyskomfort i poczucie rozpychania. Wykonywało go dwoch lekarzy na raz, a ja lezalam na fotelu z glowa nisko i balam sie, ze sie zadławię czymś:-) w trakcie dodano mi znieczulenia, bo zaczęłam czuć ból i bałam się, ze będzie gorzej. Po 45 min rozwiercania zęba i siłowania sie z nim zdołano go w kawałkach wyciągnąć. Ale mocno siedział:-) na koniec szwy, które mam iść zdjąć w piątek. Antybiotyk, lek przeciwbólowy. Nie dało sie bez antybiotyku, rana była zbyt duża. I boli teraz okropnie jak zeszlo znieczulenie...

czwartek, 6 listopada 2014

W sobotę pożegnam się z zębem:-)

Ale mam cykora. Pojutrze usuwam chirurgicznie dolną ósemkę. W koncu sie za nią wzięłam. Ząb trudny, skośnie ułożony, po tym jak ostatnio dał mi popalić, bo co jakis czas puchło mi dziąsło, tak ze nie moglam jeść, ani przełykać bez bólu, pomyślalam, ze nadszedł jego czas. Niestety zabieg bedzie wykonany prywatnie za 400 zł ( i 50 zl zdjęcie rtg), ze względu na odległe terminy na nfz. Zatem w sobote na 13.00... boję się tego wszystkiego, ból, szwy itp, nic miłego,ale jak trzeba to trzeba:-) dam rade, no nie:-)?

wtorek, 4 listopada 2014

Jak nauczyć męża sprzątać?

Jestem zmęczona. Rano jade do pracy, pracuję 8-16.00. Po pracy jadę na zakupy, w drodze do domu. Spieszę się, by zmienić opiekunkę. W domu zajmuję sie małym, kazdy kto ma dwulatka, wie jak takie dziecko jest wymagające. Do tego mamy problem z kupami na nocnik o czym jeszcze napiszę...

środa, 29 października 2014

Dynia już gotowa.

Zajął sję tym mężuś:-) i jak na pierwszy raz.. zobaczcie sami:


Jak na debiut myślę całkiem udana:-) dziś krótko bo wracam do trunku władców północy i rozmowy z moim menem przy świecach:-)-) A dynia? Podoba się Wam?:-) Słodkiej nocki:-)

poniedziałek, 27 października 2014

Publiczna histeria za nami.

Pojechaliśmy do sklepu. J.ma hyzia na punkcie wózków i kółek wszelkiego kalibru, zatem w sklepie nie chce w tym sklepowym wózku siedziec, tylko go pchać. Wkroczył w taki etap, że jak cos mu nie pasuje, to piszczy i krzyczy az uszy więdna.

No i poszło- przy wyjsciu ze sklepu młody nie chciał zostawić koszyka. Wrzask i płacz cała drogę w aucie. Myslalam, ze mu przejdzie, ale gdzie tam...

piątek, 24 października 2014

Pierwsza w życiu dynia. Troszkę smutku i piękna jesień.

Pierwsza w życiu. Długo się zastanawiałam. Jestem przeciwniczką halloween, w sensie chodzenia dzieci po domach i zabaw w stylu: cukierek albo psikus. No ale dynia... - dynia może być. Po prostu chcemy zrobić uśmiechniętą dynię bez podtekstów;)

Zatem wybrałam:


wtorek, 21 października 2014

Odpieluszkowanie. Nieoczekiwany problem.

W sobotę zabraliśmy się za odpieluchowanie.

Decyzja niezbyt trafiona w czasie ze względu na porę roku...- wszak każdy powtarza, że najlepiej uczyć na nocnik latem. Jednak młody skończył 2 lata, wzięłam to na klatę i postanowiłam, że zaczynamy z nauką. Nieśmiałe próby były robione wcześniej, młody nocnik znał, czasami sobie na niego dla zabawy siadał, ale nigdy nie udało mi się złapać siusiu. Nadeszła zatem sobota, by zacząć od weekendu i ściągnęłam maluchowi pieluchę, wytłumaczyłam (;)) że teraz nie ma pieluszki i siusiu robimy na nocnik. Początkowo- dramat, do południa miałam już mokrych 4 pary majtek, rajstop i skarpetek, nasiusiane na dywanie i na podłodze. 

sobota, 18 października 2014

Operacja powiększenia piersi w planach.

Pisałam o tym już kiedyś tu: <klik> w punkcie pierwszym. Jak byłam bardzo młoda miałam kompleks małych piersi. Świat jest jaki jest a współczesne wzorce i lansowane kanony piękna mi nie ułatwiały;) Jako młoda dziewczyna marzyłam o większych piersiach niż dała mi natura, a okres nastoletni, to bardzo wrażliwy czas, kiedy to kształtująca się kobiecość szuka potwierdzenia dla swojej wartości. Ja tego potwierdzenia nie dostałam od najważniejszej kobiety wtedy w moim życiu - od mojej mamy. Przeciwnie, matka podsycała moje kompleksy chwaląc walory innych kobiet, czy to z mojego bliskiego otoczenia, czy z telewizji. Łatwo mi nie było.


poniedziałek, 13 października 2014

Do kitu!

Cholercia, nigdy nie dogadam sie z moją matką. Nadajemy na roznych róznych falach. Szkoda mi i przykro, ze w cięzkich i trudnych momentach mojego zycia nie potrafi dac mi wsparcia...  tak brak jej empatii, zrozumienia, nie potrafi mnie wesprzeć. Wszystko postrzega przez pryzmat siebie, bo ona tak czuła, nie rozumie, że ja jestem inna, że czuję i myślę inaczej. Kiedys mnie to bolalo, teraz mam to w nosie... chociaz przykro mi okropnie... 

piątek, 10 października 2014

...w pogoni za kasą?

Zawsze miałam wylane na kasę. Oczywiście byla wazna, ale nigdy nie patrzylam na ludzi przez pryzmat tego, co posiadają. Nigdy tak nie dobierałam przyjaciol, ni znajomych, nigdy tak nie wybierałam chłopaka. Kiedy zakochałam sie do szaleństwa, nie zwracałam uwagi na to co posiada obiekt moich westchnień. Ovzywiście zdaję sobie sprawę, ze pieniadze sa wazne, bardzo wazne. Ale nigdy nie były i nie bedą moim bożkiem. Za kasę nie kupi się miłosci, prawdziwego szczęścia, ani rodziny. Pieniądze mogą pomóc utrzymac zdrowie, ale w obliczu ciężkiej choroby tego zycia nie uratują...

wtorek, 7 października 2014

Pożegnanie z cycusiem. Po 2 latach bez 1 tygodnia.

I stało się. Nie karmię piersią. Karmiłam 2 lata bez jednego tygodnia. Targają mną różne uczucia. Z jednej strony tak mi przykro, że to już się skończyło i ten przecudny etap za nami a z drugiej strony jestem z siebie i z nas taka dumna... To był cudowny czas i bardzo Ci Synku za niego dziękuję! Najlepszy prezent jaki mogłam dostać. Marzyłam o karmieniu piersią, ale przy początkowych kłopotach<klik> chciałam karmić pół roku, później rok, później dałam nam dwa lata. I udało się tak jak sobie wymarzyłam. Dodam, że Synuś był totalnym cycoholikiem, który w niemowlęctwie ssał pierś kilkanaście razy na dobę w tym po 3-4 razy nocą, ukończenie roczku wiele nie zmieniło, nadal się budził by przytulić do cycusia;) 

Tez od urodzenia zasypiał tylko przy piersi. Nawet jako prawie dwulatek;)

czwartek, 2 października 2014

poniedziałek, 29 września 2014

23 miesiące. Bardzo spóźnione.

Mój synek kończy za niedługo dwa latka. Czas płynie niemożliwie szybko. W sobotę robimy jego drugie urodzinki...

23 miesiące zatem mocno spóźnione, króciutko i ku pamięci...

piątek, 26 września 2014

Jesień. Wspomnienia.

Jesień, moja ulubiona pora roku...nawet nie zauważyłam jak nadeszła i zmieniła świat... wierze,ze ta jesień przyniesie mi wiele dobrego. Jest kilka planów - bardzo chciałabym kupić dynię i zrobić z niej tradycyjnego stwora na Halloween. Wszak nigdy nie świętowaliśmy Halloween tak tradycyjnie i raczej podchodzę do tego święta sceptycznie, bardziej potraktowałabym to jako atrakcje dla młodego.

wtorek, 23 września 2014

Czas leczy rany.

Długo mnie nie było. Moja nieobecność wynikła z tego, że odszedł ktoś bardzo bliski. Musiałam się z tym zmierzyć, przegryźć, otrząsnąć. Wykrzyczeć wściekłość, rozpacz i żal, wykłócić się z Bogiem, zadając Mu multum pytań, by w końcu schylić głowę i poddać się. Wrócić do świata z powrotem, podnieść się z kolan. Ostatnie 3 tygodnie były bardzo ciężkie, ciężki okres dla nas, dla całej rodziny, ale czas leczy rany. To banalne stwierdzenie, ale jakże prawdziwe... 

Zastanawiałam się nawet czy nie zarzucić bloga, nie przestać... poznałam tu jednak tyle wspaniałych, kochanych osób, z którymi nie chciałabym tracić kontaktu. Też brakowało mi tego pisania, zaglądałam też do Was, choć nie komentowałam z braku czasu i nawału zmartwień... 


Mam dla kogo żyć.

środa, 13 sierpnia 2014

22 miesiące. Za 2 miesiące 2 latka;)

Nie może zabraknąć podsumowania kolejnego miesiąca rozwoju.


Reakcje mojego malca są o wiele bardziej złożone- on rozumie prawie wszystko co się do niego mówi. Robi prawie zawsze to o co się go poprosi, przyniesie, pomaga posprzątać zabawki po sobie, ułożyć książeczki, poukładać klocki na miejsce. Poproszony przyniesie żądaną książeczkę, wyszuka ją ze stosu innych. Zaczął układać puzzle- i podoba mu się to.

sobota, 2 sierpnia 2014

... byle do września.

Upał mi dokucza. I zmęczenie przez to. Odliczam dni do końca upałów-  cieszę się, że sierpień nigdy nie jest w całości gorący. Bardzo mnie to cieszy. Chociaż prognozy są dla mnie niekorzystne- jeszcze następny tydzień da mi popalić, to jednak staram się myslec pozytywnie i to przetrwać.

Może co innego jak się siedzi w domu, ale ja chodzę do pracy, gdzie z upałów dokucza mi ból głowy, zmęczenie i senność, do tego w biurze nie ma klimatyzacji. A po pracy wsiąść do nagrzanego samochodu, gdzie jest z 40 stopni i nie ma czym oddychać a fotel grzeje w tyłek- żadna przyjemność.

wtorek, 29 lipca 2014

Udało się!

Udało się! Mogę się pochwalić. W końcu uwolniłam się od laktatora- od tego tygodnia nie odciągam już mleka dla mojego szkraba. Nareszcie trafiliśmy w jego kulinarny gust- i jest nim mleko Bebilon 4. Fakt, jest to mleko dla dzieci powyżej drugiego roku życia,ale J. kończy dwa latka za dwa miesiące, więc... myślę że można.


poniedziałek, 21 lipca 2014

Uwaga, narzekam!

Lato daje mi się we znaki. 
W nocy nie mogę spać-bo upał. Młody się kręci i zwykle budzi wcześniej niż zwykle- przeszkadza mu gorąco. Łatwo o przeciągi i tu muszę uważać, bo jeśli wieczorem jest ciepło i parno, to noce bywają chłodne i nad ranem bywa po prostu zimno- i boję się, że młody się zaziębi. 

Teraz będę narzekać, a co!

środa, 16 lipca 2014

piątek, 11 lipca 2014

21 miesięcy. Potrafi dać popalić.

Zdałam sobie sprawę, że za 3 miesiące będziemy mieli w domu dwulatka. Wcześniej jak odwiedzałam inne mamy, to dziecko prawie dwuletnie wydawało mi się już takie duże, takie "dorosłe". A teraz sama mam w domu takiego szkraba. To niesamowite, powtórzę slogan-kiedy to zleciało...

Maluch mi dorasta, każdego dnia uczy się czegoś nowego i zaskakuje nas-nie zawsze na plus.

wtorek, 8 lipca 2014

Nie lubię lata...ponarzekam.

Nie jest to zbyt popularne, zdaję sobie z tego sprawę. Pisałam o tym tu: <klik> i tutaj  <klik>. Zdecydowanie lato nie jest moim żywiołem. Uwaga, będę narzekać. Upały sprawiają, że mam ochotę zaszyć się w domu, zapuścić szczelnie rolety i zalegnąć na kanapie z książką w ręku, mając blisko schłodzone piwko;) Zarówno jedno jak i drugie jest poza moim zasięgiem;) Może kiedyś.

piątek, 4 lipca 2014

Przedwczoraj. Jeziorko i mężowska kąpiel w deszczu;)

Urlopu ciąg dalszy. Pogoda była taka pół na pół, ale za namową męża pojechaliśmy nad jezioro Borzechowskie. Do Borzechowa^^. Ślicznie tam, a jeziorko pierwsza klasa. Kiedyś odbywaliśmy w nim prawdziwe pływackie rajdy... No ale do rzeczy. Było lekko chłodno- co lubię, no ale jak dojechaliśmy na miejsce zaczął lekko popadywać deszcz.


wtorek, 1 lipca 2014

Przed i po fryzjerze.

Wizyta u fryzjera za mną. To moja pierwsza wizyta od dobrych kilku lat. Zapuszczam włosy, do tej pory podcinał mi mąż, ale po tym jak ostatnio miał z tym problem, gdyż końcówki stały się zbyt grube, postanowiłam że następnym razem oddam włosy w ręce profesjonalisty. Interesowało mnie podcięcie i wyrównanie włosów na równo- jak pod linijkę. Dążę do tego by całe włosy (prócz grzywki) były równej długości. Zastanawiałam się nad obcięciem włosów w literę U, ale zadecydowałam, że jednak cięcie będzie zupełnie proste.
 
Przed:

niedziela, 29 czerwca 2014

Co u nas/ Mundial / jutro fryzjer;)

Wczoraj przypadały urodziny mojego taty, zatem świętowaliśmy. Były prezenty i miła rodzinna atmosfera, nie mówiąc już o jedzeniu. Mojej mamie mogę zarzucić to i owo, ale gotuje bardzo dobrze, tak jak lubię. Spotkaliśmy się z tą częścią mojej rodziny, z którą spotykamy się rzadziej, nie widzieli młodego od listopada, no i byli zaskoczeni jak wyrósł. Oczywiście padły porównania do kogo podobny, każdy przyznaje, że ma moje oczy- w zasadzie tylko oczy ma za mną, reszta wykapany tatuś;) 

Niesamowite jest jednak,  jak patrzę na niego, a on na mnie i widzę to tak dokładnie. 
Łapie to za serce, mocno.

środa, 25 czerwca 2014

Wieczór dla mnie. Nowy nabytek. Książka.

Dziś przypada jeden z nielicznych wieczorów, kiedy jestem sama, bo mąż wytoczył się na piwko i bilard. Też potrzeba mi takiego czasu dla siebie, kiedy mogę zrobić sobie wieczór dla siebie, pobyć ze sobą, nic nie goni, nie przeszkadza, mogę porozmyślać, pomarzyć, poleżeć, poczytać. Uwielbiam takie momenty, kiedy robię sobie leniwie kawę, rozsiadam się na kanapie z nogami na stole, obłożona poduszkami dla jak największej wygody i oglądam- babski film, lub jak nie ma nic ciekawego mam czas by odpłynąć w lekturę. Są takie filmy, które w zasadzie mogę obejrzeć tylko ja sama, bo ślubny za nimi nie przepada. Niegdyś to były filmy z Bradem Pittem, bo żartował, że nie patrzę na film, ale ślinię się do Brada, no może coś w tym było. Fakt pozostaje faktem, "Wichry namiętności", czy "Joe Black" to raczej nie są filmy zbyt chętnie oglądane przez ślubnego. Do tego grona zalicza się także mój ukochany "Thelma i Louise"^^

niedziela, 22 czerwca 2014

Ja - matka kwoka.

Jestem matką kwoką. I wcale się tego nie wstydzę. Mój maluch od zawsze ma rytuały. Po pół roczku, kiedy zaczął mieć rozszerzaną dietę posiłki o stałych porach. Codziennie w podobnej godzinie - kąpiel, cycuś i spać. Rytuały i przewidywalność dnia dają mu poczucie bezpieczeństwa. 

czwartek, 19 czerwca 2014

Kokardka antyurokowa.

Nie wiem, czy wierzycie w coś takiego jak "złe spojrzenie". Tak jak ja nie jestem przesądna, tak jeśli chodzi o moje dziecko to stosuję zasadę "nigdy nie wiadomo". Z tego właśnie względu jeszcze będąc w ciąży przyszykowałam mojemu maleństwu czerwoną kokardkę z medalikiem i przytwierdziłam do wózka.


poniedziałek, 16 czerwca 2014

Anty mm. Uwolnienie od laktatora cd.

Dziś podjęłam drugą próbę z mlekiem Bebiko 3.
Zanim przygotowałam butelkę pytam męża-"jak myślisz, wypije?". Mąż się uśmiechnął i powiedział "wątpię...". 

Wykrakał.

czwartek, 12 czerwca 2014

Dziś też morze, ale ... wietrznie, sztormowo.

Dzisiaj dla odmiany pojechaliśmy do Jantara. Zwykle jeździmy do Stegny, ale ślubny znalazł ciekawą drogę, gdzie mamy nad morze poniżej 50 km. 

Pogoda była zupełnie inna niż przedwczoraj. Morze przywitało nas spienionymi falami i solidnym wiatrem, zatem nie mogło być mowy o takim jak ostatnio wygrzewaniu się w słońcu w bikini. Dzisiaj przyszła pora na getry i bluzę;)

środa, 11 czerwca 2014

Młody kocha wodę. Jak tatuś;)

Cudowna pogoda, zatem zgodnie z planem pojechaliśmy nad morze. Kierunek Stegna;) Ruszyliśmy wcześnie, 8.10, i po niecałej godzince zajechaliśmy na miejsce. Pogoda- kryształ, prawie bezchmurne niebo i niewiele ludzi, czyli to co lubimy najbardziej, gdyż nie ma nic gorszego nad morzem, niż tłumy;P


niedziela, 8 czerwca 2014

Jak urlop to tylko na łonie natury;)

I nadszedł, upragniony! Dzisiaj odwiedziliśmy jedno z naszych ulubionych miejsc - arboretum Wirty. Bywaliśmy tam już wiele razy, też na naszą rocznicę ślubu;) Przyjechaliśmy rano, prócz naszego auta było tylko jeszcze jedno, cisza spokój. Idealne miejsce na odpoczynek.

czwartek, 5 czerwca 2014

Tęsknię za ogrodem.

Chyba zapeszyłam chwaląc się nockami- dzisiejsza do bardzo udanych nie należała- pierwsza pobudka o 02.30, później mąż wział go do naszego łóżka, i pobudki były o 4.00, 5.30 i jeszcze zasnął i spaliśmy do 6.45. Zastanawiam się, co czasami młodemu przeszkadza zasnąć- ząbki na pewno nie, bo wszystkie już ma. Być może to jest to, że kazdy z nas tak naprawdę budzi się parokrotnie w ciągu nocy i zapada w dalszy sen nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Być może młody nie do końca ma opanowany ten mechanizm samodzielnego zasypiania i potrzebuje do tego by zasnąć obecność kogoś bliskiego, przy kim czuje się bezpiecznie.

Mimo tego , ze złoszczą mnie czasem jego przebudzenia,dałam już na luz. Łapię się na tym, że przytulając go całuję go we włoski, jest cudowny, pachnie cudownie, uwielbiam go.

Do tego muszę się pochwalić- ja anty-kwiatowa zasadziłam na balkonie pelargonie i małego iglaka. 


sobota, 31 maja 2014

Zgoda! Moi rodzice na dniu dziecka.

Nie będę się kłócić.

To nie leży w mojej naturze.
Dzisiejsze spotkanie mnie w tym utwierdziło. Było miło, było w porządku. Nikt z nas nie poruszał drażliwych tematów, młody bawił się z dziadkami, dostał wielki samochód Wadera, też prezent od mojego brata, który nie przyjechał, bo był na uczelni. Nie mogę być kłótliwą, zawziętą jędzą. Nie chcę być taka. Sama nie lubię takich ludzi. Którzy nie potrafią wyciągnąć ręki do zgody, kłócą się na zabój. Chciałabym żyć z każdym w zgodzie, w szczególności z bliskimi. Asertywność jest ważna, oczywiście i cały czas się uczę. Jednak nie chcę być toksyczna, zamotać się w złe wspomnienia, pielęgnować je i gorzknieć.

piątek, 30 maja 2014

Stanik do karmienia/ decyzja co do spotkania z rodzicami.

Oto co dzisiaj złowiłam - nowy stanik do karmienia. Wcześniej pokazywałam Wam biustonosz do karmienia z Lidla tu <klik>. Mam ich w domu kilka, i takich ładniejszych i zwykłych też, ale dziś zaskoczyła mnie jakość z Biedronki, zatem wstawię kilka zdjęć, może jakaś mama się skusi, bo warto. Ja się skusiłam, chwilę dumałam, ale bielizny nigdy za dużo a ja w sumie już 20 miesięcy noszę staniki do karmienia ^^.

wtorek, 27 maja 2014

Dzień matki i kłótnia z ojcem.

Wczoraj dzień matki.

A ja pokłóciłam się z ojcem przez telefon. Wstyd pisać... już raz się z nim spięłam też w dzień matki bodajże w 2010 roku. Mój ojciec jest apodyktyczny i silnego charakteru, jego zdanie musi być najwazniejsze, lubi rządzić. Nigdy nie tolerował sprzeciwu, ani jak miałam inne zdanie, zawsze na to kiwał powątpiewająco głową i umniejszał mi. Ale globalnie był (jest?) dobrym ojcem. Przyznam że podobnie jak matka byli lepszymi rodzicami jak byłam zupełnie małym dzieckiem, niż jak weszłam w okres dorastania, wtedy ja i moje problemy poszły w odstawkę-bo jakie ja moge mieć problemy? Ciepło, jedzenie i czyste ubranie jest, o co mi chodzi? I to się w zasadzie ciągnie do dzisiaj. Pisałam o tym też TU -klik

sobota, 24 maja 2014

Marzenie o ... pięknych włosach.

Parę dni temu podcięłam młodemu włoski z tyłu, bo zachodziły mu już znowu na kark, a przez te upały, to włosy się bardziej pocą itp. Nawet ładnie mi to wyszło- tata zabawiał synka, a ja cieniowałam:) Efekt-bardzo zadowalający, w sumie mam wprawę, bo jestem też fryzjerką-amatorką męża, który fryzjerów nie lubi i unika,zatem od dobrych 5 lat obcinam mu włosy ja. Mamy trymer, nożyczki i radzimy sobie w ten sposób. Dla mnie największą gratyfikacją jest zdanie teściowej w temacie, która raz powiedziała do niego "byłeś u fryzjera?jak ładnie:)". Teraz będę zapewne fryzjerką młodego.

Sama również skracam sobie grzywkę, z uwagi na to,że zapuszczam włosy do fryzjerów nie chodzę. Końcówki też podcina mi mąż- chociaż za jakiś czas myślę wybiorę się na profesjonalnie podcięcie końcówek na prosto, takimi mega ostrymi nożyczkami. Oto moja krótka historia.

piątek, 23 maja 2014

Upał. Plany na dzień mamy. Rodzina blisko.

No i nadeszły. Upały. Czyli coś z czym nie jestem za pan brat;) Plany na weekend? Jutro moja mama robi dzień matki i jesteśmy całą rodzinką zaproszeni do moich rodziców na obiad, ciacho, kawkę. Mam już dla mamy drobiazg- coś na wzmocnienie-suplementy diety, sok zamiast słodyczy i może dokupię jeszcze jakiś kosmetyk. Za to w niedzielę dzien mamy robi teściowa, mama męża-więc weekend zapowiada się rodzinny i o to chodzi. Młody dziadków bardzo lubi i ostatnio reaguje fajnie, serce mi się cieszy;)


poniedziałek, 19 maja 2014

Nie chce i już.

W zeszłym tygodniu kupiłam opakowanie mleka Bebiko o smaku bananowym - w myśl planów pt.: uwolnienie od laktatora. I cóż powiedzieć- a powiem krótko - Młody nie zaakceptował następnego mleka, podobnie jak nie zaakceptował Bebilonu i Humany.


piątek, 16 maja 2014

Nocki...

Trochę o naszych nockach miałam napisać.

Otóż- któryś raz w tym tygodniu obudził się o 5 rano. Ja w zasadzie mu się nie dziwię, bo nakręciliśmy takie błędne koło- opiekunce śpi w dzień i prawie trzy godziny. Po naszych prośbach- wybudza go ze snu, tak by spał maksymalnie dwie i pół. Jak śpi trzy, to widzę, że trudniej zasnąć mu wieczorem, no i budzi się bardzo wcześnie- o 5 rano jest gotów by zaczynać dzień. Też nie ułatwia to, że rano jest tak okropnie jasno. Mąż założył roletę w sypialni,-ale i tak jest jasno- okna mamy na wschodnią stronę, rano zagląda nam w okno poranne słońce. Młody nie rozumie zależności, że jest wczesna godzina-dla niego- jasno-oznacza nowy dzień.

wtorek, 13 maja 2014

Długo nas nie było. Urodziny. Kino.

Trochę czasu minęło i trochę się działo. Weekend mężuś miał cały wolny, w sobotę były 3 urodziny córeczki jego siostry. Uroczystość odbyła się w restauracji, trochę bałam się, jak Młody poradzi sobie z taką ilością obcych ludzi od strony rodziny szwagra-których nie zna, ale zadziwił mnie- wcale nie płakał, jedynie był nieufny. Takie urodziny w restauracji to wspaniały pomysł- dużo miejsca, przestronnie, w rogu kącik dla dzieci z bujawką, zjeżdżalnią, zabawkami, a wiadomo- każde inne zabawki są fajne, bo nieznane;)

Młody szalał na jeździku, bujał się na koniku na biegunach, bawił się z kuzynką -( raczej obserwował), zwiedzał otoczenie, co podobało mu się najbardziej;) Wchodzeniu w każdy kąt nie było końca. I ja jestem zadowolona, bo o wiele łatwiej było mi go upilnować tam, niż u kogoś w domu, gdzie wiadomo- mniej przestrzeni. Był tak pobudzony i zaaferowany tym wszystkim, że nawet nie miał głowy do tego by napić się soku, na szczęście cycusia nie odmawiał. W karmieniu były w rodzinie szwagra weteranki, które karmiły swoje dzieci - jedna dwa lata, druga dwa i pół roku, zatem ja z moimi prawie 20 miesiącami cycusiania nie robiłam wrażenia;)

środa, 7 maja 2014

19 miesięcy. Mam swoje zdanie;)

Ostatnie naście. 19.

Ten miesiąc przyniósł nam wyraźne zaznaczanie własnego zdania. Wydaje mi się, że weszliśmy wcześniej w okres buntu dwulatka. Jak coś się młodemu nie spodoba lub jest nie po jego myśli głośno krzyczy lub (i) kładzie się na płasko na podłodze. Kilka razy dziennie wystawia moją cierpliwość na próbę.

piątek, 2 maja 2014

Ulubione perfumy...

Davidoff Cool Water EDT. Po takiej długiej przerwie dostałam niedawno od męża na rocznicę ślubu. Mogę powiedzieć z całym przekonaniem, że to moje ukochane. Przypominają mi początki, moją wczesną młodość, kiedy zaczynałam studia i dostałam flakon na urodziny od mojego chrzestnego. Zapach randek, ulotnych chwil, zakochania tego prawdziwego, świeżego uczucia. Randkowania w klubie Ygrek, kiedy zrywaliśmy się w przerwach między wykładami, lub po prostu w szale zakochania zrywaliśmy się z zajęć w ogóle. Byle znaleźć spokojne miejsce by móc popatrzeć sobie w oczy, poprzebywać ze sobą.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Nasz dzień. Miedziana;)

No i minęła rocznica ślubu. Miedziana;) Wzięliśmy oboje urlopy, młody z opiekunką, a my w auto i przed siebie. Pojechaliśmy nad jezioro, w piękne, urokliwe miejsce.


sobota, 26 kwietnia 2014

Minął rok odkąd wróciłam do pracy. Dziś będzie o niani.

Zleciało, tak szybko! 
Ta decyzja była trudna, ale od początku wiedziałam, że do pracy wracam. Im bardziej zbliżał się termin powrotu do pracy tym było mi trudniej - karmiłam małego piersią, zasypiał tylko przy mnie i tylko i wyłącznie przy piersi. Bałam się jak to będzie, jak poradzi sobie z zasypianiem beze mnie? Niepotrzebnie miałam takie obawy. Młody zniósł mój powrót do pracy wyjątkowo dobrze. Pierwsze dwa dni były ciężkie, ale im dalej, tym lepiej. Początkowo przez okres około 3 miesięcy synka pilnowała moja mama, później mieliśmy opiekunkę z polecenia. Bardzo sobie ją chwalę! W zasadzie tak między nami mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że wolę jak ona zajmuje się małym, niż moja mama. Niania jest młoda, ma dużo energii,zawsze mam pewność że przyjdzie do pracy, a jak była moja mama, to czasem o 6.00 rano odbierałam telefon, że źle się czuje i nie przyjdzie i ja lub mąż musieliśmy wtedy brać urlop na żądanie. Z nianią takich sytuacji nie ma. Jest zawsze dyspozycyjna, punktualna. 

środa, 23 kwietnia 2014

Humana nie trafiła do łask.

Młody gardzi Humaną. 

Nie chce jej pić. Moje plany odnośnie tego, by opiekunka podawała mu buteleczkę sztucznego pod moją nieobecność, co uwolniłoby mnie od laktatora, póki co spełzają na niczym. Młody poczuje sztuczne - odpycha butelkę i podnosi lament na pół bloku. Chociaż Humana wg mnie przewyższa Bebilon- jej zapach jest delikatny, neutralny i ledwo wyczuwalny, a Bebilon tak wali, że nie dziwi mnie, że młody nie chciał wypić. Inspirowane mlekiem matki-dobre.

wtorek, 22 kwietnia 2014

I po.

Już po. Zleciało tak szybko...a to mój Szkrab z rana. Czytając książeczkę;)


W Wielkanoc byliśmy u mamy męża,- było sporo gości - babcia, siostra męża z dziećmi, za to w poniedziałek wielkanocny byliśmy u moich rodziców- było kameralniej. Święta uważam za udane, synuś dostał przepiękne prezenty! Nie muszę mówić, że to co dostanie on cieszy mnie, jakby to było dla mnie. 

sobota, 19 kwietnia 2014

Już jutro;)

Jutro Wielkanoc;)

A przygotowania? W domu wszystko leży. Mąż w pracy do 14.00, ja wyszłam z młodym na spacer, nieco ponad godzina,a tak mnie wypompowała, chyba się starzeję^^. Poszliśmy na plac zabaw, pustki. Nie nadążam za bieganiem za nim, chyba doczekam się garba;) Miałam plan, by porobić zdjęcia, ale się nie udało, zrobiłam tylko jedno:


czwartek, 17 kwietnia 2014

Plany na święta.

Niedługo święta, które w tym roku spędzamy z bliskimi- Wielkanoc u jednej babci, razem z siostrą męża z rodziną,a poniedziałek wielkanocny u moich rodziców. Prezenty już kupione- na zajączka, stawiamy na drobiazgi, wszak to nie Boże Narodzenie;) U nas jest taka tradycja, że na Wielkanoc kupuje się tylko dla dzieci, słodycze, zabawki. Mój maluch w związku z tym, że nie je słodyczy dostanie z pewnością deserki w słoiczkach, soczki, ale z tego co mnie słuchy doszły zabawki też będą czekać;) Z każdego prezentu dla niego cieszę się sama jak dziecko. Będzie pięknie- rodzinnie, mam w planach zrobić dużo zdjęć.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Brak prądu. Brrr.

Tak rzadko się to teraz zdarza, że stanowi prawie atrakcję. No prawie;) A wieczór miał inaczej wyglądać. A skończyło się tym, że jak odkładałam synka do łóżeczka, to zgasło światło. Najpierw myślałam, że przepaliła się żarówka, a okazało się, że wyłączyli prąd na całym osiedlu. Bloki ogarnięte ciemnością wyglądały mrocznie, ulice niepokojąco... ciemność nie jest moim żywiołem, o nie. 

środa, 9 kwietnia 2014

Z rozmyślań o ... miłości!

Mąż na piwku ze znajomymi, a ja w domu. Po pracy zrobiłam szybkie zakupy i zmieniam się z opiekunką. Zjadłam obiad z synkiem na kolanach, młody również się skusił, zawsze mam w zanadrzu jego plastikową łyżeczkę jakby miał ochotę zjeść ze mną. Może nie jest to zbyt wychowawcze, ale cieszę się, jak ma ochotę spróbować cokolwiek innego poza słoiczkami.

Później zabawa, przytulanie, książeczki, które czytaliśmy razem, młody wędrował po mnie i po kanapie, by oczywiście usiąść mi z nimi na kolanach. Znosił mi za każdym razem inne. Uwielbia jak mu czytam, zadaję pytania o różne przedmioty, potrafi tyle bezbłędnie wskazać, w zasadzie wszystko rozumie.


Wreszcie kąpiel, a teraz słodko śpi, a ja mam rzadką chwilę czasu dla siebie. 

niedziela, 6 kwietnia 2014

Oglądanie pociągów. Ja sam!

Pogoda cudna.

Poszliśmy dzisiaj na spacer przed drzemką. Tym razem kroki skierowaliśmy gdzie indziej. 
Poszliśmy "oglądać pociągi".

sobota, 5 kwietnia 2014

Ślicznie jest.

Kocham wiosnę. Umajone drzewa, wszystko budzi się do życia. Teraz tylko trzeba wyjść w plener z aparatem, porobić zdjęcia cudownym kwiatom, porobić zdjęcia bliskim.

Kiedyś nie lubiłam zdjęć, ale teraz im jestem starsza widzę jaką mają wartość. Widzę jak bliscy się zmieniają, jak dorastają dzieci, jak dojrzewałam ja, jak przybywa lat. Z jednej strony cieszy, ale z drugiej smuci, bo widzę jak rodzicom przybywa wieku, jak pojawiają się na ich twarzach zmarszczki i wtedy dopada mnie lęk, że z każdy rok zbliża... Ale nie o tym chciałam pisać. Chcę napisać, że odkąd mam synka w ogóle oszalałam na punkcie robienia zdjęć. Chciałabym zatrzymać tyle chwil w kadrze, jego cudowne uśmiechy, to jak się zmienia, rośnie. Też mam ten problem, że większość zdjęć jest w formie elektronicznej, fakt, że mamy po trzy kopie, ale jednak, to nie jest papier... Stawiam sobie za cel to, by systematycznie zacząć drukować wybrane zdjęcia u fotografa. Album synka kończy się na trzech miesiącach jego życia, a młody ma już półtora roczku. Ile zaległości się porobiło! Ale w związku z tym, że tyle mamy zdjęć, też ciężko będzie wybrać najlepsze, skoro każde piękne, każda minka bezcenna i pragnę ją zachować:P jakbym mogła wydrukowałabym wszystko, no prawie wszystko.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Półtora roku.

Mijają dni, a z każdym kolejnym zauważamy jak nasz maluch się zmienia. Półtora roczku.
Niesamowite!

Półtora roku ani jednej nieprzespanej nocki.
Półtora roku karmienia piersią.
I zakochiwania się ciągle na nowo.


środa, 26 marca 2014

I po usg. Krótka wizyta w rodzinnym domu.

No i po lekarzu. Zrobiła mi usg tarczycy- całe szczęście wszystko w porządku, z zastrzeżeniem, że mam małą tarczycę:D W sumie lepsza mała niż powiększona, ale minus tego taki, że muszę przyjmować tabletki z hormonami, a plus taki, że nie muszę mieć robionej punkcji. :) Nie myślałam w sumie, że to wszystko będzie tak wyglądało - gdybym nie zbadała tak rutynowo tsh to nawet nie wiedziałabym, że coś się dzieje, podobno szczęśliwi ci, co w nieświadomości żyją... Ale ja jestem za tym, by się badać, nawet kiedy to ma przynieść stres, uwierzcie, kiedy leżałam na kozetce i robiła mi usg tarczycy, przez głowę przebiegały mi dziesiątki myśli - czy wszystko w porządku, a jeśli potrzebna będzie punkcja,a jeśli wyjdzie, że mam guzy,itp. 

Badam się, bo mam synka i zależy mi by być zdrowa i w formie. Dla mnie,ale przede wszystkim dla niego.

wtorek, 25 marca 2014

Zmęczenie / endokrynolog.

Chcę się wyspać. Legnąć się do łóżka o 23.00 i obudzić o 7.00 rano. By nikt mnie w nocy nie obkopał, bym nie musiała  mojego małego zbiega układać wygodnie, asekurować gdy raczkuje na pół śpiąco w każdy zakątek łóżka by zaliczyć bliskie spotkanie ze ścianą. Niedługo skończy półtora roczku, a nie przespał do tej pory nigdy całej nocy. Najdłużej to właśnie od 20.00 do 3.00. Więc przespana noc to nie jest. Jak słyszę o maluszkach, które od w zasadzie wczesnego niemowlęctwa przesypiają nocki, to zupełnie po ludzku nie mogę się nadziwić, bo ja jestem przyzwyczajona do czegoś innego. Chociaż są też maluchy budzące się co godzinę, więc może nie powinnam narzekać.


sobota, 22 marca 2014

Falstart z Bebilonem.

Zaliczylismy dziś falstart z mlekiem modyfikowanym. Synuś nie chciał go wypić,ryk nie z tej ziemi. Akurat była to saszetka Bebilonu2. Hmm, jak to samo będzie z Humana,to odpuszczam. w sumie nie dziwie się, że nie wypił, zapach tego mleka był lekko mówiąc nieciekawy... może spróbuję tej Humany bananowo- waniliowej, może będzie ma ładnie pachniała, tak kaszkowo.

Mam mętlik w głowie...

środa, 19 marca 2014

Rozkminy o mleku modyfikowanym.

W związku z ostatnim tematem, (dziekuję dziewczyny za liczne rady, jesteście kochane!), wertowałam internet w poszukiwaniu jak najlepszego sztucznego mleka. Czytałam opinie, porównywałam składy. Spędziłam sporo czasu w marketach w działach dla dzieci oglądając etykiety, czytając skład, porównując ilości składników odżywczych, dodanych ulepszaczy, witamin itp.

No i wybrałam. Pech chce, że to mleko trudno dostępne.

poniedziałek, 17 marca 2014

Uwolnienie od laktatora.

Ostatnio roi mi się w głowie plan pt. "uwolnienie od laktatora". Chciałabym zrezygnować z odciągania mleka w pracy. Mój maluch ma półtora roku a ja nadal odciągam by miał porcję na czas jak będę w pracy. I tak odciągam już jeden raz a nie jak było do niedawna dwa razy w pracy. Zastanawiam się, czy by przestać odciągać, na czas jak jestem w pracy opiekunka podałaby mu butelkę z mlekiem modyfikowanym. Piłby mm z butelki przed swoją przedpołudniową drzemką, po mleku szedłby spać, a mleczko z piersi piłby do woli w trakcie dnia, wieczorem, w nocy i przed moją pracą. O Boże, jak to brzmi, sama nie wierzę, że to piszę, nie jestem przekonana. Najchętniej wcale nie dawałabym mu mm, ale co w takim razie mógłby zjeść przed snem, bo zwykle pił butelkę mojego mleka. Mógłby jeść kaszkę, ale kaszki są słodkie i boję się o jego ząbki. Kanapkę? Na to picie? Sama nie wiem, mam dylemat! Czym można zastąpić , co można podać dziecku przed snem w dzień?


piątek, 14 marca 2014

Dlaczego nie pojedziemy do Zakopanego/ i Liebster Blog ;)

Podobno w weekend ma być gorsza pogoda- "super", tym bardziej, że weekend to czas, który lubimy spędzać rodzinnie, no nic, wychodzi na to, że będzie szaruga z oknem. No ale i to ma swój urok, staram się we wszystkim szukać plusów.

wtorek, 11 marca 2014

Plany na urlop, noce i dzień mężczyzny;)

Zaczynam rozmyślać o letnim urlopie jaki planujemy na pierwszą połowę czerwca. urlop spędzimy najprawdopodobniej na miejscu, chyba, że mąż znajdzie nam przyjazną dla małych dzieci kwaterę nad morzem;) Ja przychylam się bardziej do tego, by spędzić urlop w domu- wyjeżdzając codzien na tak zwane jednodniówki. Do zoo, nad morze, nad jezioro, czy do lasu. Chodzi mi o to przede wszystkim, że jedyny urlop jaki mnie naprawdę jara to urlop w górach, a że mamy małe dziecko i mieszkamy na drugim końcu Polski na jakiś czas o urlopie w Zakopanem możemy zapomnieć. Zatem wybierzemy takie wypady na jeden dzień np nad morze, a wracać będziemy na późne popołudnie, wieczór do domu, by młody spał w swoim łóżeczku, by rytuałom w stylu kąpiel itp, stało się zadość;) Też wolę mieć wszystko pod ręką i wiem, że w domu będziemy się lepiej wysypiać z maluchem. A i on jest na razie taki mały, że nie rozumie samej idei wakacji i nie kręci go nocka poza domem, myslę, że za dwa lata dopiero stanie się to dla niego prawdziwą atrakcją, a wtedy weźmiemy to pod uwagę. Też wybieramy terminy pierwsza połowa czerwca i koniec sierpnia- by uniknąć tych największych upałów. Nie moge się doczekać, kiedy zasiądę z synkiem na plaży i będziemy robić babki i budować domki z piasku;)

piątek, 7 marca 2014

17 miesięcy. Za miesiąc półtora roczku.

Młody jest coraz bardziej komunikatywny i coraz więcej rozumie. Mówi niewiele, bardziej po swojemu, wtedy są słowotoki,ale gdybym to miała powtórzyć za nim to słabo^^. Potrafi za to bardzo wyraźnie potwierdzić, jeśli się go zapytam czy chce biszkopta, czy chce cycusia, to powie głośno i wyraźnie "DA!", czyli tak:P W języku Putina:P


czwartek, 6 marca 2014

Szczepienie przypominające 5w1 Infanrix IPV+Hib i pneumokoki.

Wczoraj wypadła wizyta szczepienna- tym razem dwa ukłucia :przypominające dawki Infanrix Ipv+Hib (tak zwana 5w1), oraz Prevenar 13 (pneumokoki). Od dawna jak myślałam, że na tej wizycie mają być dwa wkłucia, to cierpła mi skóra. Jak mój synek to zniesie?

Już od początku wizyta nie układała się dobrze-młody nie znosi lekarza, zawsze jak go bada Mini drze się wniebogłosy, ciąg dalszy historii- co ten facet z brodą ode mnie chce?;P Jest to jednak dobry, rzeczowy lekarz. Pediatra zbadał bardzo dokładnie, osłuchał, policzył ząbki, sprawdził czy klejnoty na miejscu, pouciskał brzuszek, "można szczepić".

poniedziałek, 3 marca 2014

Poczucie bezpieczeństwa. Strach. Wojna.

Jest takie ważne... nie doceniamy tego co myślimy należy się nam z automatu- mam na myśli życie w czasie pokoju. Nasi dziadkowie, pradziadkowie tego szczęścia nie mieli, obie wojny światowe, ciężkie czasy, później okres PRL, lżej, ale jednak nie tak jak teraz. Ostatnie wydarzenia na Ukrainie, które obserwuję z niepokojem uzmysłowiły mi, co by się stało, gdyby wojna przeniosła się na nasze ,zwykle zapalne terytorium. Co zrobić wtedy? Boże! Mamy małe dziecko, mamy plany, w naszych głowach jest marzenie o drugim maluszku,  a jakaś porąbana sytuacja międzynarodowa może to wszystko zniszczyć. Wkurza mnie to, bo wojna przede wszystkim uderza w cywilów, zwykłych, szarych ludzi, takich jak my.

źródło

piątek, 28 lutego 2014

Liczy się każda sekunda!

Bardzo się cieszę na wspólny wolny weekend z mężusiem:) Będzie więcej czasu by cieszyć się sobą, ja zaczynam swój weekend już dziś od 15.00;) Pogoda coraz bardziej wiosenna i piękna, już jutro marzec, mój maluch kończy 17 miesięcy.
      

Mówiłam, że życie jest piękne?;)
Nocka też w miarę, to nic, że młody zaliczył pierwszą pobudkę o 22.55, i chcąc nie chcąc wzięliśmy go do naszego łóżka. Był zaspany, ale nie chciał się dać ułożyć w swoim łóżeczku. Samo przytulenie w dużym łóżku też mu nie wystarczyło, kręcił się i marudził, zapytałam więc cicho "chcesz cycusia?" , "daa, da!" usłyszałam odpowiedź-wszystko jasne. Przygarnęłam więc to moje przekochane maleństwo do piersi, ucałowałam pachnące, miękkie włoski. Ile ciepła i cudownych uczuć on we mnie wyzwala! Jak ogromne pokłady cierpliwości i miłości mam w sobie. Noc minęła nawet nie wiem kiedy, trzeba było podnieść się do pracy. Uff, całe szczęście piątek, piątek rządzi się innymi prawami, w piątek inaczej leci czas w pracy. Pracujące mamy obecnie, i te które pracowały przed ciążą zapewne przyznają mi rację, piątek w pracy to magia! Oczekiwanie na weekend!

środa, 26 lutego 2014

Słabszy dzień.

Wstałam rano z bólem głowy. zwykle gdy tak jest, to ból głowy dokucza mi cały dzień, chyba że wezmę tabletkę. Ze względu na karmienie piersią dozwolony jest paracetamol,więc zażywam Apap. Mam niestety tego pecha, że bóle głowy jakie mi dokuczają to te z tych migrenowych, do których dochodzą mdłości. Nic przyjemnego. Kiedyś, przed dzieckiem-bolała głowa, brałam sobie coś na ból, albo piłam coś mocniejszego w stylu dwa piwka, kładłam się i było ok. A teraz muszę być na chodzie, czy to w gorszej formie, czy w lepszej, muszę iść do pracy, po pracy na zakupy, a później do domu, gdzie czeka na mnie synuś. A Miniuś nie rozumie, że mama w gorszej dyspozycji, wymaga czytania książeczek, układania wież z klocków i zabawy samochodami;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...