wtorek, 7 stycznia 2014

I po weselu.

Pewnie zapytacie jak było, otóż- wyjechaliśmy o 14.00 z minutami, ślub miał być na 15.00. Niania przyszła do synka, akurat jadł obiadek, to skończyła go karmić. Miałam wszystko przygotowane dla niego - deserek, serek waniliowy, soczek, mleko na noc, mleko jakby obudził się około północy i nie chciał spać... Zdarzało nam się wychodzić wieczorem na koncert czy do kina, ale nigdy nie mieliśmy tak późno wrócić, przerażało mnie to. Wstępnie zadeklarowaliśmy powrót do godziny drugiej w nocy, wiadomo jak na weselu, o północy oczepiny, co trwa tak z pół godziny, może dłużej nieco.. i akurat o pierwszej planowaliśmy się zmyć, powrót do domu około 40 minut, no i w domu na 2.00... Jak zaplanowaliśmy tak zrobiliśmy, wróciliśmy do domu kilka minut przed drugą w nocy, w domu ciemno, synuś spał.

  
Na moje pytanie jak było, to że do 19.00 fajnie, byli na spacerze, bawili się, zjadł deserek, wypił mniejsze mleko, ale od 18.00 nie chciał już nic zjeść. Nie wypił mleka tuż przed snem tego mleka "do usypiania"! Po prostu nie chciał... więc w sumie musiałam wylać 2 kubki mleka do zlewu. Biedaczek od 19.00 już popłakiwał a o 20.00 nie chciał mleka i usnął. I jak zasnął tak spał do 02.30. Nie wiem jak to możliwe, kiedy ja jestem w domu on nigdy tyle nie śpi. Może wyczuwał, że nas nie było? nie lubię zostawiać mojego dziecka na tak długo samego, on nie rozumie dlaczego mamy nie ma, może tez dlatego się nie obudził, bo wiedział, że nie ma nas w domu, dzieci są mądrzejsze niż myślimy.
   
Na drugi dzień za to do południa był jakiś nieswój. Marudził i zrzędził, byle co doprowadzało go do płaczu. Czuliśmy z mężem oboje, że młody był wybity z rytmu dnia. Kończąc- zostawić synka mogę- jak idziemy do kina, czy na mszę, że nie ma nas z dwie godziny. Też jeśli jedziemy na koncert, że znikamy o 18.00, wracamy 23.00. Ale takiej długiej przerwy, to już w bliskim czasie nie planuję... Może jestem matką kwoką, co trzyma młode pod skrzydłami, inaczej nie potrafię.
   
Martwiłam się o niego bardzo. O 20.00 niania napisała sms, że zasnął, co mnie nieco uspokoiło, dzwoniłam też wcześniej po ślubie, z przed kościoła, to usłyszałam, ze wszystko gra, wrócili ze spacerku, bawią się;)
   
A samo wesele- hmmm, jak dla mnie niezbyt udane. Sam ślub był piękny, romantyczny, wystrój kościoła jeszcze bożonarodzeniowy, cudowne kazanie, kameralnie... panna młoda pięknie wyglądała... ale wesele to już niespecjalne, im dalej tym gorzej. Myślę, że dużą winę ponosił za to DJ, bo był DJ, który odtwarzał muzykę zamiast zespołu. Albo się gość dopiero uczył, albo nie miał do tego smykałki. Skąd oni go wytrzasnęli, oczepiny to dopiero była porażka w jego wykonaniu, cisza, przestoje, brak pomysłów, nie miał potrzebnych gadżetów do zabaw, między innymi do zawiązania oczu, w pewnym momencie napięcie sięgneło zenitu i panna młoda się popłakała. Sytuacja niezręczna i okropna, gość próbował ratować nastrój i obrócić wszystko w żart, ale goście byli wkurzeni... szczególnie starsi goście i w średnim wieku, nie mieli za bardzo przy czym potańczyć. Na wesele jednak najlepszy jest zespół! Nawet jeśli gra przaśne kawałki, to jednak to bardziej podrywa ludzi do tańca i zabawy.
  
Gości było około 80, towarzystwo bardzo podzielone, w zasadzie rodziny nie bawiły się razem ze sobą, ale oddzielnie, może nie ma się czemu dziwić. Ja dużo czasu spędziłam z mężem przy stole z moimi rodzicami i bratem z dziewczyną, bawiliśmy się razem. Też rozmawiałam z dalszą dawno nie widzianą rodziną i usłyszałam mnóstwo komplementów- jakoby ja się wcale od lat nie zmieniam i zawsze wyglądam tak samo;) chyba to był komplement, bo poznawali mnie ludzie, których ja nie mogłam rozpoznać, bo się zmienili, a mnie rozpoznać nikt nie miał problemu, chyba dobrze;)
   
Z minusów to jeszcze koszmarny tort- z tych "nie do zjedzenia". Ciasto również... nie zrozumcie mnie źle, ale tradycja mówi"jaki tort weselny takie całe życie", a ten tort był niesmaczny, okropny... tym bardziej, że to są ludzie zamożni...

No ale -kończę obgadywanie- na poprawiny nie pojechaliśmy, bo nie chciałam znowu zostawiać synka. No i chyba się trochę obrazili rodzice panny młodej, złapali focha jak nic. Dlaczego nie chcę zabrać młodego, nie wiem czy tłumaczenie iż bardzo głośna muzyka i tyle obcych ludzi przestraszą małego, ze to nie jest dla niego miejsce. Dodam, że imprezowanie to nie dla mnie. Spałam trzy i pół godziny i pół dnia byłam połamana;) Na dodatek restauracyjne jedzenie mi nie służy, nie ma to jak po domowemu!

A jak Wasze wesela? Dużo osób? DJ, zespół? Impreza udana?;)

8 komentarzy:

  1. Czułabym się tak samo :) My matki tak mamy - przywiązanie i ogromna miłość do dziecka robią swoje :)

    Nam szykują się chyba ze trzy wesela w tym roku, ale pożyjemy i zobaczymy jak będzie, bo pierwsze dopiero chyba w maju.

    Masz rację co do zespołu - lepszy na pewno niż DJ, bo przecież starsi ludzie nie lubią takiej nowoczesnej muzyki, a młody człowiek nawet przy disco polo pobawi się.
    Na naszym weselu (ponad 3 lata temu) był zespół i zabawa była super, głównie też dlatego, że było sporo naszych młodych znajomych, ale zespół też świetnie umiał wszystko poprowadzić, do tego śpiewała w nim nasza znajoma (która a propos ma teraz na styczeń termin porodu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas na weselu był DJ z wodzirejem. Początkowo chcieliśmy zespół, a w zasadzie mój Mąż chciał, ale pół roku przed naszym weselem byliśmy na weselu siostry ciotecznej Męża i u nich był właśnie DJ z wodzirejem. To było najlepsze wesele na jakim byliśmy. Było sporo młodych ludzi, ale i też sporo starszych, którzy bawili się świetnie i to było widać. Postanowiliśmy, że i u nas będą Oni. DJ z wodzirejem z Mocnej Grupy Wodzirejów. Nie żałowaliśmy, było wspaniale, wszyscy się świetnie bawili. Ja nie lubię tych "wiejskich" zabaw oczepinowych, ale po konsultacjach wybraliśmy fajne zabawy, na oczepinach na naszym weselu ludzie sikali po nogach ;)
    Myślę, że to jest kwestia profesjonalnego podejścia i oczywiście umiejętności. Nie ważne czy to jest zespół czy DJ, trzeba umieć wyłapać przy czym ludzie się chcą bawić. U nas na weselu grali różną muzykę, tak aby i młodzi i przede wszystkim starsi się też mogli pobawić, bo młodzi to przy każdej w zasadzie muzyce się bawią. Słyszałam o niejednym nieudanym weselu, gdzie był zespół. Także nie ma na to reguły. Trzeba po prostu dobrze trafić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie lubię wychodzić bez dziecka. Maluszek czuje się najbezpieczniej ze mną, a i ja nie czuję się zbyt dobrze bez niego:)
    Widzę, że wesele było średnio udane. Od DJ'a wiele zależy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja akurat nie mam nic przeciwko zostawianiu dziecka na dłużej od czasu do czasu. Mieliśmy kilka miesięcy temu dwa wesela. Wyruszyliśmy z domu o 15 i wróciliśmy ok. 4 nad ranem ale tylko dlatego, że wiedziałam, że Młody obudzi nas już o 8 i nie pośpimy za długo. Moim zdaniem takie właśnie podejście to największa krzywda dla naszych dzieci...zresztą dla nas samych też

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze zrozumiałam, że Niania już wychodzi z Małym na spacerki? Teraz taka pogoda, że aż szkoda nie skorzystać. Nie byłam na weselu z DJ więc nie mam porównania. Myślę, że dużo zależy od tego co kto lubi i od tego czy to DJ amator, czy profesjonalista. A wiesz, że pierwszy raz słyszę o tym powiedzeniu z tortem? Ale to przecież rzecz gustu :) Nam nasz smakował, a czy innym? Hm, tego nie wiem, bo nie chodziłam i nie pytałam :)

    My w październiku zrezygnowaliśmy z wesela bo Lila nie umie pić mleka z butli, mama by sobie z Nią nie poradziła...Nie chciałam stresować jednej i drugiej. Co nie znaczy, że trochę nie żałuję... Tak dawno nie byliśmy na weselu, i teraz pewnie długo, długo nie będziemy.
    Nasze wesele uważam za baaaardzo udane. Pyszne domowe jedzenie, fajny zespół na weselu i poprawinach, duża sala (mieliśmy 100gości), no i przede wszystkim goście-bez Nich nie byłoby zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nawet nie pamiętam kiedy się bawiłam na weselu, wokół tylko konkubinaty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach mnie wzieło na wspominki swojego wesela :D tez tak masz że Twoje wydaje się najlepsze :D?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju jak Panis się martwi o synka! Jeżeli chodzi o DJ u nas jest tak samo. Zespół to zespół, skoczne, proste piosenki przejdą, DJ podkręca BASY i po 15 minutach goście są już na dworze...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...