poniedziałek, 13 stycznia 2014

Z rozmyślań o wakacjach...

Powoli nadchodzi czas, że zaczynamy się zastanawiać nad letnim urlopem. Na takich prawdziwych wakacjach byliśmy w 2011 roku. Oczywiście w Zakopanem. 2012 -byłam w ciąży, więc urlop odpuściliśmy z wiadomych względów, a 2013, to Junior był w niemowlęctwie, więc tez nie chcieliśmy z nim dalej jechać.


 chyba należę do przeczulonych matek. Z maluszkiem - nad morze- jedynie w odpowiedniej pogodzie- przy skwarnych upałach- nie, bo dziecko szybko się odwadnia i łatwo o udar słoneczny. Las- nie bardzo- przede wszystkim ze względu na kleszcze. Pozostają spacery w okolicy, gdzie latem wybieraliśmy się prawie codziennie jak upał zelżał- wychodziliśmy około 18.30. Słońce lekko chyliło się ku zachodowi, pogoda byla optymalna, przyjemna.
 
Teraz rozmyślamy jak z urlopem w tym roku. Zakopane odpuszczamy po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw. To podróż przez całą Polskę, z jednej strony sa dwa rozwiązania albo autem albo pociągiem. Pociąg jedzie ponad 14 godzin, każdy z nas wie jakie w pociągach są warunki, szczególnie po kilku godzinach jazdy, mam na myśli "toalety". Można by wziąć wagon z miejscami do leżenia- i tak zawsze robiliśmy, ale teraz jechalibyśmy z małym dzieckiem. Nie wiadomo kto byłby naszym współpasażerem, nie wiadomo, bywa, że ludzie w pociągach zachowują się głośno, nie zawsze kulturalnie, my jadąc wiele razy do Zakopanego trafialiśmy na różne klimaty. Czasami było sympatycznie, czasami niezupełnie, szczególnie jak za ścianą trafiła sie alkholowa libacja z przekleństwami, śpiewami i akordeonem, tudzież harmonijką ustną. Nie jesteśmy święci, ale nie przeszkadzałoby nam to, gdybyśmy jechali sami, ale z maluchem, to już inaczej.
  
Zostaje jeszcze samochód, ale jechać te minimum 12 godzin, z Juniorem w foteliku, który czasami ma problem by wysiedzieć w nim pół godziny? Kiepsko to widzę... nie jestem taką egoistką by skazać małego na niewygodę. Jechaliśmy raz do Zakopanego samochodem i pamiętam jak się jechało całą Polskę, męczące, niewygodne, jak dojechaliśmy byliśmy zrypani jak konie po westernie. Tym bardziej, że na zakopiance latem korki okrutne,  a staliśmy w korku w upale takim, że pot po tyłku ciekł. Nie wyobrażam sobie stać w takim korku w takich warunkach z dzieckiem. Teraz w sumie mamy auto z klimatyzacją, ale jednak...
  
Pozostaje jeszcze opcja by zostawić go dziadkom i pojechać na kilka dni, ale to nie wchodzi w grę- nie ma szans bym go zostawiła, jest zbyt mały, nie rozumiałby rozłąki, a ja sama zatęskniłabym się:P Lub szukanie czegoś na miejscu, może nad morzem? Tyle, że byliśmy zwykle przyzwyczajeni do innej formy wypoczynku... Może wyjdzie tak, że będziemy po prostu wyjeżdżać na jednodniówki, do zoo, nad morze itp... Też wynajmując domek gdzieś nad morzem obawiałabym się, czy synka nie rozreguluję noclegami gdzie indziej itp. Kiedy będzie starszy taki nocleg będzie dla niego atrakcją, ale póki jest mały i nie rozumie, zapewne wolałby spać w domu.
  
Najgorsze, że jak w ogóle nie widzę innego urlopu jak w Zakopanem "po staremu". I mogę całe wakacje znowu siedzieć w domu, bo gdzie indziej po prostu jechać mi się nie chce... Żenada co? W te wakacje młody i tak za mały by rozumieć jakąś ideę wakacji, zacznę z nim wychodzić powoli na plac zabaw, "do ludzi", by miał kontakt z innymi dziećmi, powoli uczył się zachowań społecznych.
     
A z nowości to wyrżnęły się nam lewe górna i dolna trójka i dolna lewa czwórka- że widać po białym kawałeczku ząbków. Reszty nie widać, tylko dziąsła spuchnięte i przekrwione. Noc dzisiaj podobna do poprzednich, budził się często i marudził, dobrze, że cycuś dobry na wszystko. Mieliśmy tez w sobotę drugie postrzyżyny- podcięłam mu włoski z tyłu, bo zachodziły już mu na kark. Włoski zachowałam, znacie moje umiłowanie do zbierania pamiątek:) TU

A wy jak planujecie urlop z dzieckiem? Gdzieś dalej, czy w okolicy? A może wcale?;)

6 komentarzy:

  1. Nam w tym roku marzą się wakacje nad morzem, jak co roku Kołobrzeg, bo najbliżej ;-) ja tylko obawiam się czy Misiakówna nie będzie jeszcze za mała na taką eskapadę. Pewnie podejmiemy decyzję w ostatnim momencie w zależności od możliwości naszego Maluszka :-)

    Pozdrawiamy cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Do lasu i w góry jeździliśmy w zasadzie od pierwszych miesięcy, moskitiera daje wystarczającą ochronę. Korzystaliśmy też z chusty i nosidełek, bo z wózkiem nie wszędzie da się wejść. Na pierwszą daleką (ponad 8 godzin) podróż zdecydowaliśmy się w okolicach roczku i całą drogę maleństwo przespało. W te wakacje jakiś spontan, zobaczymy jaka będzie pogoda i za czym zatęsknimy bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My co roku stawialiśmy bardziej na wakacje zagraniczne. Wcale nie wychodzi drożej, a niczym się przejmować nie trzeba. No, ale w tym roku nie wiem jak wyjdzie. Na razie utrzymujemy, że lecimy do Grecji, ale plany mają to do siebie, że lubią się zmieniać.
    A polskie morze też mi się marzy;) Może przekonam męża i się wybierzemy;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz morze blisko, więc nie musisz wyjeżdżać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. My w tym roku morze a w przyszłym Karpacz :) I nie wyobrażam sobie zostawić malucha pod opieką i jechać na wakacje, wyjazd służbowy to jeszcze rozumiem, ale wakacje ? :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Napiszę tak- uważam, że dużo, dużo lepiej robią rodzice świadomi, ale nieprzeczuleni. Ale uwaga- ja niestety do nich nie należę. Tzn. świadoma jestem, ale przeczulona również. I właśnie przez to w zeszłym roku nie pojechaliśmy do Zakopanego.
    Mamy styczeń i na chwilę obecną jednak w góry się wybieramy. Najpierw w maju do Karpacza- to krótsza trasa. A w wakacje, jeśli w Karpaczu będzie ok, ruszymy autem do Zakopanego. My z Elizą zawsze wyjeżdżaliśmy nad ranem, około 5-tej, jedzie się naprawdę dużo szybciej. A 12 godzin to jechaliśmy tylko zimą. Jak trzeba będzie to z jadać z Lilą zatrzymamy się gdzieś w połowie na dodatkowy nocleg i da radę.
    Nie wiem jak to dobrze ująć, bo wiem, że ta nasza panika i przeczulenie, wynika tylko i wyłącznie z troski o dziecko, ale chyba nie jest ani do końca zdrowa, ani wskazana. Wielokrotnie widziałam na szlaku ludzi z naprawdę maleńkimi dziećmi i krzywda się Im nie działa, a rodzice szczęśliwi :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...