piątek, 28 lutego 2014

Liczy się każda sekunda!

Bardzo się cieszę na wspólny wolny weekend z mężusiem:) Będzie więcej czasu by cieszyć się sobą, ja zaczynam swój weekend już dziś od 15.00;) Pogoda coraz bardziej wiosenna i piękna, już jutro marzec, mój maluch kończy 17 miesięcy.
      

Mówiłam, że życie jest piękne?;)
Nocka też w miarę, to nic, że młody zaliczył pierwszą pobudkę o 22.55, i chcąc nie chcąc wzięliśmy go do naszego łóżka. Był zaspany, ale nie chciał się dać ułożyć w swoim łóżeczku. Samo przytulenie w dużym łóżku też mu nie wystarczyło, kręcił się i marudził, zapytałam więc cicho "chcesz cycusia?" , "daa, da!" usłyszałam odpowiedź-wszystko jasne. Przygarnęłam więc to moje przekochane maleństwo do piersi, ucałowałam pachnące, miękkie włoski. Ile ciepła i cudownych uczuć on we mnie wyzwala! Jak ogromne pokłady cierpliwości i miłości mam w sobie. Noc minęła nawet nie wiem kiedy, trzeba było podnieść się do pracy. Uff, całe szczęście piątek, piątek rządzi się innymi prawami, w piątek inaczej leci czas w pracy. Pracujące mamy obecnie, i te które pracowały przed ciążą zapewne przyznają mi rację, piątek w pracy to magia! Oczekiwanie na weekend!

Od marca biorę się za siebie. Czeka nas Wielki Post i podejmuję się niejedzenia słodyczy przez 40 dni. Uściślę- kupionych słodyczy, żadnych ciastek, czekolady, batoników. Mogę zastąpić słodkości domowymi wypiekami. Ten Wielki Post i to zobowiązanie niech będzie wstępem to całkowitej eliminacji kupionych słodkości. I mobilizacja do tego by w domu częsciej coś piec. Przyznam i pochwalę się, że ostatnio 3x piekłam rogaliki domowego przepisu i z każdym kolejnym razem wychodziły i ładniejsze i pyszniejsze. Postaram się dać fotki, bo planuję je upiec w niedzielę;)

Jutro przychodzi do nas z wizytą teściowa. Na moje domowe naleśniki, które uwielbia. Nie jestem mistrzynią kuchni,ale moje naleśniki wychodzą mi przepyszne... ;) Cieszę się, że babcia odwiedzi młodego, dawno się nie widzieliśmy, wcześniej babcia trochę chorowała. Ma z nim dobry kontakt, nie mogę narzekać, jak się widzimy jest zaangażowana i widać zależy jej by zaskarbiać sobie sympatię młodego. Z reguły ma dla niego jakiś upominek, a to ubranko, zabawkę lub coś ze słoiczków. To miłe, doceniam każdy miły gest w stronę mojego dziecka. W niedzielę zaś wstępnie mamy jechać do moich rodziców. Jak jeszcze moja mama okej-stara się i lgnie do małego,to mój tato jest raczej chłodny i wycofany. A szkoda, nie wie co traci. Takim zachowaniem sprawia, że młody jest zawsze na początku bardzo do niego nieufny i reaguje płaczem. Błędne koło.
  
Zdecydowanie bardziej wolę jak ktoś przychodzi do nas do domu. Mini ma swoje zabawki, swoje kąty, a u kogoś to jego największą zabawą jest otwieranie szaf, szafek ,szuflad i próba wyciągania zawartości na podłogę. Kto ma niespełna półtoraroczniaka wie, że to dla niego jest najlepsza zabawa. U nas szafki są zabezpieczone przed otwarciem,ale w gościach takich zabezpieczeń nie ma. Więc pilnowanie młodego jest uciążliwe, przydałoby się mieć dodatkowe pary oczu;) Lubię jak ktoś nad odwiedza, zależy mi by młody miał więcej kontaktu z ludźmi. By nie wzrastał tylko z rodzicami. Chciałabym zapewnić mu jak najlepsze warunki rozwoju. Przychylić mu nieba. By miał cudowne, bezpieczne dzieciństwo. Ciepły dom, ostoja, przystań. By z każdym problemem mógł przyjść do mamy, do taty. By czuł się kochany, rozumiany. Staram się od początku, noszę, przytulam, dbam, spędzam czas. I lubię to! Aktywnie, a nie posadzić w kącie z zabawkami a ja zajmuję się sobą. Jak dużą część dnia jestem w pracy, to lubię po pracy jak wrócę spędzić aktywnie czas z dzieckiem. Przytulić się, poczytać książeczki, pobudować wielkie wieże z klocków! Młody we wszysktim mi towarzyszy. Zwykłe codzienne rzeczy. Z których potrafię się cieszyć.  Nastawiamy i segregujemy pranie. Mini włącza samodzielnie pralkę, by po chwili paluszkiem pokazać, gdzie mokre pranie będzie się suszyło. Później robimy papa pralce i zamykamy drzwi od łazienki. TV włączony- leci mój ukochany serial. W międzyczasie grzeję mu obiadek. Jemy w krzesełku. Po obiadku cycuś na popitkę. Uwielbiam to. Uwielbiam moje dziecko. Zakochana po uszy, spełniona w macierzyństwie, małżeństwie, w pracy.

Uśmiecham się do losu. Proszę o jeszcze.


Miłego weekendu kochane!

12 komentarzy:

  1. Uśmiechnęłam się ciepło do Twojego synka. Tak mi się wydaje, że Twój synek ma najlepszą mamusię na świecie, jaka mogła mu się trafić. Nie martw się o Wasz kontakt, nie jesteśmy idealne, ale wydaje mi się, że jeśli w ogóle podejmujemy starania o to żeby nie popełniać błędów naszych matek, to o tyle chociaż jesteśmy lepsze. Nie bój się, bo strach właśnie wtedy ma wielkie oczy i wygląda na nasze małe niedociągnięcia :D
    Twój mały Syneczek, to już całkiem duży facet :D Mój w marcu skończy 20 miesięcy... kiedy to zleciało? Zazdroszczę Ci karmienia piersią, strasznie, straszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej, miło mi że wpadłaś;) Twój maluch już 20 mcy...! Kawał czasu... Co do karmienia, to sama nie wierzę, kiedyśjak byłam bardzo młoda uważałam karmienie za coś obrzydliwego, coś czego ja sama nigdy nie będę robiła.. teraz wstydzę się tych dawnych poglądów, jak człowiek może się zmienić, jak miłość do dziecka może zmienić człowieka;)

      Usuń
  2. Chyba o to właśnie chodzi, żeby dać tym młodym ludziom wszystko co mamy najpiękniejsze, aby oni mogli to samo przekazywać w przyszłości swoim dzieciom. Świat staje się przez to lepszy, a my swoim postępowaniem mamy wpływ na kolejne pokolenia. Pozdrawiam kochana, też mam synka - skończył wczoraj 7 miesięcy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również pozdrawiam! Zajrzałam na Twojego bloga- no,no, język francuski jest piękny i elegancki,ale przyznam, że jak go słucham, to wydaje się szalenie trudny;) 7 mcy, pamiętam jak mój miał tyle, zaczął siadać tak na poważnie:)

      Usuń
  3. :) no to miłego weekendu :* a jakie to te naleśniki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nalesniki z serem na słodko, pyszne;) Zawinięte w kwadratowe poduszeczki. Takie "jak z przepisu babci". Uwielbiam.

      Usuń
    2. To ja mam nawet gotowe fotki do wpisu z takimi naleśnikami, ale myślałam, że jakiś superowy przepis na ciasto :)

      Usuń
  4. Więcej takich chwil, więcej takich dni!
    Zazdroszczę, bo mi znowu opadły skrzydła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczytałam u Ciebie na blogu- ... mam nadzieję, że ten leżący czas i tak będzie piękny, czasem i taki okres trzeba przetrwać, wszystko dla dobra maluszków;)

      Usuń
  5. Uwielbiam dni, kiedy mąz ma wolne od pracy ;) Miłego odpoczynku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) najlepiej wlasnie jak slubny w domu, przy dziecku pomoże i jest się do kogo odezwać;) lubię taki zwykły, rodzinny czas...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...