poniedziałek, 24 lutego 2014

O nierównościach między rodzeństwem na własnym przykładzie.

Moi rodzice faworyzują mojego młodszego brata. Od zawsze tak było, może winą jest to, że jest między nami duża różnica wieku. Kiedy on się urodził, moje dzieciństwo się skończyło-musiałam dorosnąć, zająć się młodszym. nie buntowałam się, cieszyłam z narodzin braciszka i pokornie bez buntu znosiłam utratę swojego pokoju i dziecięcych przywilejów. Byłam podekscytowana narodzinami brata i bardzo dużo przy nim pomagałam, a im był starszy tym więcej czasu z nim spędzałam. Jak sięgam pamięcią wstecz, zauważam, że to ja się z nim bawiłam, rozwijałam go, czytałam książeczki.

Co w tym czasie robiła matka, która była na wychowawczym? -mama sprzątała, gotowała obiadki dla nas i dla taty, który wracał z pracy, zajmowała się praniem, prasowaniem, ogólnie domem. Jak byłam w szkole to zajmowała się bratem, a jak ja wracałam to robiłam lekcje i spędzałam z małym czas. Lubiłam to.

Jak wspominam swoje dzieciństwo, to nie mam wspomnień w których mama się ze mną bawi. Bawił się ze mną tata, tata czytał mi i opowiadał bajki, tata pomagał mi w lekcjach. Moja mama uważa się za osobę, która bardzo lubi dzieci, ale chyba tylko takie małe-takie większe, które zaczynają być wymagające to już chyba mniej. Myślę, że nudziły ją zabawy z dzieckiem, wolała by dziecko zajęło się sobą samo. Zawsze się dziwiła, że ja tyle czasu poświęcam mojemu synkowi, bawię się z nim i zajmuję, mówiła, że ja dużo czasu spędzałam w kojcu, bo ona musiała ogarnąć dom i ugotować obiad.

Ale odbiegłam od tematu-moj brat od początku do dziś był oczkiem w głowie rodziców. Wyczekany syn. Ja zeszłam na drugi plan. Byłam jednak tak ułożona i grzeczna, że nie buntowałam się, nadal bardzo dobrze się uczyłam i nie sprawiałam żadnych wychowawczych problemów. Jednak zawsze było mało. Najgorzej było jak poszłam na studia- mama stała się jeszcze bardziej wymagająca, oceniająca mnie, jeszcze bardziej surowa. Nie zrozumcie mnie źle były też dobre dni. Zawsze jednak pamiętam, że się jej bałam, to ojciec był dla mnie dobrą duszą.

Zmieniło się jak poszłam na studia. Wymagania wzrastały, a dorastający brat żył sobie jak pączek w maśle, zero obowiązków, robić musiałam ja, on nie musiał nic. I tak zostało do dziś. W oczach rodziców pod każdym względem brat jest lepszy niż ja. Ma lepsze studia, ma lepszą, dobrze płatną pracę. Jego dziewczyna jest lepsza niż mój mąż. ich relacja jest lepsza. Moi rodzice wspaniale traktują dziewczynę brata- jest dla nich jak rodzina. Mojego narzeczonego - męża krytykowali i zwalczali. Szczególnie celowała  w tym mama. Czarnowidziła- nie kocha cię, zostawi cię. Nie ożeni się z tobą, takich jak ty ma na pęczki. Jak siedziałam w pokoju moja matka wparowywała do niego bez pardonu, do mojego brata jak chce wejść- to zapuka.

Ciężko mi było to przetrwać, bolało bardzo. Te posty będę traktować jako terapię, by się wygadać, potrzebuję tego. Boli mnie ta różnica w traktowaniu mojego brata i traktowaniu mnie.

Obecnie z rodzicami dzwonimy, odwiedzamy się, urodziny, święta itp. Jednak zadra we mnie jest. Ale jak coś mamie wypomnę, to mowi z całym przekonaniem, że tego nie pamięta, nie pamięta by mnie obrażała, nie pamięta by mnie poniżyła. Nigdy za nic nie przeprosiła, i wiem że nigdy nie przeprosi. Jak zaczynam jakiś temat tego typu, zaczyna dramatyzować, że jak mogę narzekać, miałam ciepły dom, ładne ubrania, miałam wycieczki zagraniczne, kursy językowe, o co mi chodzi? Ale nie dostałam zrozumienia i bliskości matki. Jestem przekonana, że moja mama ma się za najlepszą matkę i nie ma sobie nic do zarzucenia. I przypomina, ze wszystkie moje koleżanki ze szkoły mówiły jaką mam wspaniałą mamę i one też chcą taka mieć. Przy koleżankach odgrywała rolę wspaniałej, wyluzowanej mamy-przyjaciółki, która ma poczucie humoru i z którą można pogadać o wszystkim. Tym trudniej mi było.

Zdając sobie z tego sprawę wiem, że takie rzeczy wynosi się z domu. Matka wyrosła w chłodnym domu, z bardzo wymagającym ojcem. Takie wzorce od ojca przeniosła w swój sposób wychowania. Ja nie chcę być taką matką dla mojego dziecka jaką moja była dla mnie. Chcę być lepsza, chcę szanować jego uczucia, nie chcę by się mnie bał.

W chwilach słabości zdarzyło mi się kilka razy krzyknąć na małego, czułam się wtedy podle... Powiedziałam mężowi by zwracał mi uwagę, bo nie chcę być rodzicem, który krzykiem umacnia swój autorytet. Pracuję nad tym, będę pracować. Jeśli będę miała kiedyś drugie dziecko nie będę dzielić na lepsze, gorsze, nie będę porównywać jednego do drugiego. chcę być najlepszą mamą, uważam, że przeproszenie swojego dziecka wymaga od rodzica prawdziwej siły. I prawdziwej miłości.


17 komentarzy:

  1. Miałam zapytać jakie relacje miała Twoja mama ze swoimi rodzicami, ale sama pod koniec napisałaś. I to jest właśnie odpowiedź. To co widziała przez swoje życie, to co wyniosła z domu przelała na Ciebie. A czemu nie na Twojego brata? Nie wiem, może dlatego, ze był kolejny, może dlatego, że Twoja mama miała już jakieś doświadczenie, może dlatego, że jest mężczyzną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest młodszy 10 lat, mama urodziła go późno w wieku 33 l. Więc pewnie dlatego. Wiem, że to też nie tak że mnie nie kocha, po prostu bardzo dużo wymaga ode mnie, a brachol się ślizga po życiu. I też mama wychodzi z założenia, że facetowi więcej wolno.

      Usuń
  2. I to jest kolejna rzecz, która nas łączy! Miałam bardzo, bardzo podobnie, tyle że zamiast 1 brata, dwóch od razu. I sytuacja wyglądała u mnie niemal identycznie. Jedyna różnica jest taka, że teraz jest dobrze.
    Wiedząc i myśląc o błędach mamy, nie powielisz tego wzorca. Jestem tego pewna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie i u mojej mamy na pierwszy rzut oka wszystko gra. Rozmawiamy, dzwonimy do siebie często. Myśle, że moja mama nie zdaje sobie sprawy z tego wszystkiego, a ja nie potrafię o tym szczerze rozmawiać z nią... też nie chcę sprawiać jej przykrości.

      Fajnie, że u Was się poukładało, rozumiesz mnie, bo u Ciebie było to wszystko razy dwa, też musiałaś być starszą siostrą i matkować młodzikom;)

      Dziękuję za wsparcie*

      Usuń
  3. Pierwsze dziecko zwykle ma gorzej. Zwłaszcza przy rodzicu tego rodzaju. Skoro dziecko już trochę podrosło, to przecież w zasadzie nie potrzebuje już naszego wsparcia. Bawić się z 8 latkiem? To prawie jak patologia. Czemu samo sobie zajęcia nie znajdzie? Ale z drugiej strony taki 8 latek, to już posprząta, garnki pomyje, trawę skosi. I płacić nie trzeba. Idealny niewolnik XXI wieku.

    Ja tego nie przeżyłem tylko dzięki temu, że mój tata to przeżył. I podobnie jak Ty postanowił sobie, że nie dopuści, żeby jeden brat był lepszy od drugiego. I udało mu się.

    Musimy znajdywać pozytywne cechy tego, że spotkały nas ciężkie chwile, bo dzięki nim, stajemy się lepszymi ludźmi. Ty na przykład, na pewno będziesz lepszą matką, niż ta która Cię wychowywała. O ironio, zawdzięczać to będziesz właśnie jej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, taki 8latek samodzielny, to już niby nie potrzebuje uwagi, bo zajmie się sobą sam i jeszcze w domu pomoże. to częsta pułapka rodziców. Staram się zawsze znajdowac pozytywne strony wszystkiego i tak jak mówisz będę lepszą matką niżmoja była dla mnie. na pewno bardziej czułą i sprawiedliwą. a też uważną i traktującą poważnie uczucia swojego dziecka.

      Usuń
  4. Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię rozumiem. Tylko u mnie to tata jest wpatrzony w moją siostrę. Jak żyła mama, to starała się jakoś to nierówne traktowanie zatrzeć, ale odkąd jej zabrakło między mną a tatą nie ma już chyba nic. Myślałam, że to się zmieni, jak urodzi się Filip. Tak, widujemy się raz na miesiąc, nie bardzo ze mną rozmawia. Czasem wydaje mi się, że czuje się winny, ale chyba tylko mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, zę narodziny dziecka coś bardziej zmienią. Na pewien czas zmieniło, ale teraz krytykują moj sposób wychowania, że się z małym za bardzo "cackam". Przykro mi z powodu Twojej mamy i ze z tatą jest tak a nie inaczej. Powinniście trzymać się bliżej, bo zostaliście sami, a jest jak jest. Szkoda czasami, ze tak a nie inaczej życie się układa...

      Usuń
  5. Rozumiem o czym mówisz. U nas różnica wieku jest minimalna-niecały rok, więc nie było problemu, że ktoś się musiał kimś opiekować. Za to ojciec na każdym kroku dawał mi odczuć, że woli mojego brata. Było to i jest nadal, bardzo przykre. Mimo, że dużo się od tego czasu zmieniło. U nas z kolei ojciec nie znosi partnerki mojego brata, za to uwielbia Ich syna, Eliza i Lilę traktuje po macoszemu... Trochę już przywykłam. Wiem, że pewnych rzeczy nie zmienię. Od tego, że będzie mi przykro czasu się nie cofnie, ojciec się nie zmieni, więc po prostu staram się o tym nie myśleć.

    Co do tego, że Twoja mama uważa się za świetną matkę, to jakbym czytała o mojej teściowej. Mojemu mężowi też dała generalnie normalny domy, zagraniczne wyjazdy, nowe, czyste ubrania itd. Ale nigdy nie kochała Go tak, jak On tego potrzebował. Zaspakajała Jego potrzeby żywieniowe i bytowe, ale tych wyższych absolutnie nie.

    Jedyne co napiszę na usprawiedliwienie Twojej mamy to to, że sama przerabiam jak to jest być mamą w wieku lat 20+ i 30+. I też widzę różnicę. Tyle, że u mnie problem jest bardziej złożony, bo z Lilą to jest takie spokojne macierzyństwo również dzięki temu, że nie przechodzimy tych wszystkich szpitali, badań, lekarzy, jak z Elizą. Ale widzę po sobie, że inaczej podchodziłam do pewnych spraw mając lat 20+ a inaczej teraz. Wtedy chociażby- poganiałam czas, chciałam, żeby Eliza już chodziła, mówiła itd. Z Lilą celebrowałam każdy miesiąc, każdy moment... To jest inne macierzyństwo i wiek ma tutaj znaczenie. Przynajmniej dla większości kobiet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja mama mówi to samo, że mnie wychowywała na chłodno, dopiero prawdziwie dojrzała do macierzyństwa w ciąży z moim bratem. Rozumiem o czym piszesz- zaspokojanie bytowych potrzeb dziecka-jedzenie ,ubrania itp, ale te wyższe potrzeby to już nie... a dziecko potrzebuje też tej uwagi a nie zrobiłeś lekcje, okej, to zajm się sobą i nie przeszkadzaj.

      Usuń
  6. nie warto rozpamiętywać tego co było...
    ciesz się tym co masz teraz:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, trzeba się cieszyć tym co jest teraz. I najczęściej mi wychodzi. Jestem jednak osobą wrażliwą i czasami wspomnienia dopadają i osaczają.

      Usuń
  7. Współczuję! W jednym masz rację - rodzicom nie wytłumaczysz ani nie przekonasz, oni zawsze wiedzą lepiej. Ja już próbowałam chyba wszystkiego, a oni udają że wszystko jest ok. Tyle, że wciąż mnie zaniedbują i moje dzieci. Ja już się poddałam tylko szkoda mi moich dzieci bo ciągnie ich do dziadków.

    Czasami myślę, że rodzice w trudnych czasach się wychowali i nie zdają sobie sprawy z tego jak poróżnili własne dzieci. Cóż moja teściowa jest kolejnym przykładem-jak w twoim tekście.
    Dobrze, że wiesz jaka nie chcesz być. Ja myślę podobnie, tyle że przy dwójce dzieci jest trochę trudniej. Więcej pracy, a dzień krótki. Sama łapię się na tym, że obarczam starszego syna opieką nad młodszym. Ale ciągle nad tym pracuję i jest co raz lepiej. Myślę, że jeśli bardzo się chce to można być lepszym dla swoich dzieci, niż nasi rodzice dla nas. Trzeba tylko dużo sił i pracy nad samym sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moi też są przekonani, że wszystko okej i są w stanie to argumentować do upadłego i nie odpuszczą nawet na milimetr. BO na pierwszy rzut oka wszystko jest okej-dom bez przemocy, alkoholu, zgodne małzeństwo rodziców. Więc o co mi chodzi... tym trudniej jest.

      Usuń
  8. i wydawałoby się, że dzieciństwo, młodość to jakiś rozdział bez powiązania z całością, a tak na prawdę to w jakim domu wzrastamy ma wielki wpływ na nasze życie. Twoja mama swoje dzieciństwo przełożyła potem na swoje życie i wychowywanie dzieci a Ty już dostrzegasz, że nie do końca jest ok i chcesz nad tym pracować będąc dla swoich dzieci inna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieciństwo bardzo rzutuje na dorosłe życie, wszelkie problemy jakie mamy teraz bardzo często mają swoje źródło w przeszłości.

      Usuń
  9. To jest okropne i mogłabym wiele mówić na ten temat Megi ale zaraz mi się podle robi na sercu. Z tego powodu mam wiele kompleksów do dziś. Ogólnie masakra

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...