środa, 26 lutego 2014

Słabszy dzień.

Wstałam rano z bólem głowy. zwykle gdy tak jest, to ból głowy dokucza mi cały dzień, chyba że wezmę tabletkę. Ze względu na karmienie piersią dozwolony jest paracetamol,więc zażywam Apap. Mam niestety tego pecha, że bóle głowy jakie mi dokuczają to te z tych migrenowych, do których dochodzą mdłości. Nic przyjemnego. Kiedyś, przed dzieckiem-bolała głowa, brałam sobie coś na ból, albo piłam coś mocniejszego w stylu dwa piwka, kładłam się i było ok. A teraz muszę być na chodzie, czy to w gorszej formie, czy w lepszej, muszę iść do pracy, po pracy na zakupy, a później do domu, gdzie czeka na mnie synuś. A Miniuś nie rozumie, że mama w gorszej dyspozycji, wymaga czytania książeczek, układania wież z klocków i zabawy samochodami;)


 Dziś w pracy koleżanka poratowała mnie nurofenem, bo ja gapa nie wzięłam rano swojego apapu. Siedzieć w pracy z bólem głowy to masakra, ani skupić się na zadaniach, ani nic. Marzyłam o pójściu do domu, wtuleniu głowy w poduchę, zapuszczeniu rolet i śnie. Marzenia ściętej głowy! Przeczytałam ulotkę Nurofenu- przy krótkotrwałym braniu, nie trzeba odstawiać dziecka od piersi, zatem zażyłam. I po godzinie ból wyciszył się na tyle, że można było zacząć czerpać z życia radość:)
Uff.

Jak przychodzę z pracy, to od razu jest cycuś. A po niecałej godzince robię synkowi obiadek, bawimy się i czekamy  na tatę. Młody lubi mieć mnie na wyciągnięcie reki. Najchętniej siedziałby mi na kolanach, "czytał" ze mną książeczki. Jak usiądę obok niego na dywanie, to zaraz wchodzi mi na kolana. Dużo przytulam, dużo. Potrzebujemy tego oboje, ile siły daje mi ten mały człowieczek! Nawet kiedy dzień był kiepski a widzę jego uśmiechnięta buźkę, od razu cieplej robi się na sercu, a wzięcie go na ręce i przytulenie daje siłę i ładuje dobrą energią. Nie mogę się doczekać, kiedy będziemy mogli sobie już prawdziwie pogadać.


Młody od dwóch dni robi prezent mamusi i tatusiowi- pierwszy raz budzi się po 02.00 w nocy i do tej godziny śpi w łóżeczku. Jaka przyjemność spać we dwoje, bez tego kręcącego się wokół własnej osi szkraba. Jaka przyjemność musi być w całości przespanej nocy, bez zaliczenia kopniaka pod żebro. Przyznam, że nad tym pracuję- jak synuś się budzi nocami, to zawsze próbuję go uśpić ponownie bez piersi- układam wygodnie, okrywam kołderką, zanucę coś ściszonym głosem ( :)) ), i w połowie przypadków mi się udaje-młody sam zapada w sen. Widzę ogromny postęp  z jego strony, kiedyś było nie do pomyślenia by w moim towarzystwie zasnął inaczej niż z piersią w paszczy;) A teraz jest pół na pół-dorasta mi dziecko! Też często w nocy po pierwszej pobudce odkładam go z powrotem do łóżeczka. Liczę, że jak wyjdą ząbki, to będzie spał jeszcze spokojniej.

A w niedzielę byliśmy na spacerze, pogoda była cudowna i wiosenna, a młody po wyjściu z wózka biegał po trawie. Cudownie było na to patrzeć, fakt, jeszcze opatulony w kombinezonie,ale wyglądał jak takie duże dziecko. Patrzeliśmy na niego z mężem z dumą, jak biegał, bo nie chciał spokojnie chodzić, to nic, że się przewracał. Sprawiało mu to wielką radość, takie pierwsze eksplorowanie świata, wszystko go interesowało, trawa, ławki, patyki, koła od wózka. Świat widziany z niezwykłej perspektywy pewnie wydawał się bardzo interesujący. To niesamowite,jakie dzieci robią postępy;) Czekamy na wiosnę, kiedy ubiorę go lżej, zdejmę rękawiczki i wyjdziemy w plener;) Lubię ten nasz rodzinny czas, z mężem, synkiem. Poza górskimi wyprawami, odkąd mam synka jestem domatorką, lubię zacisze, domowe ciepełko i czas we trójkę. Lubię jak jesteśmy razem, robimy coś wspólnie. Lubię nasze rytuały, które ustaliliśmy by zapewnić synkowi poczucie bezpieczeństwa,czyli drzemka o stałej porze, kąpiel, zasypianie przy piersi. Później czas dla nas, film, bliskośc, często rozmowy do późna. Rozmowy o wszystkim,bo tematy się nie kończą, zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.


Ostatnio mam trochę starych problemów z rodzicami, więc gryzę się z tym. Rozmowa trochę pomaga, zrozumienie i to, że tkwimy w tym razem. Dużym problem i to co powoduje tarcia z nimi jest fakt, że stałam się bardziej asertywna. Jasno wyznaczam granice, mówię wprost, co mi się podoba a co nie, nie tulę uszu po sobie jak niegdyś. To powoduje zdziwienie i niezadowolenie, bo wcześniej taka nie byłam, dawałam po sobie jeździć, na za wiele pozwalałam, dawałam z siebie dużo dobra, nie otrzymywałam w zamian i połowy tego. Widzimy się w niedzielę, na rodzinnym obiadku. 

Ja sama mam dość zimy i czekam na cieplejsze dni. Bardzo żałuję, że nie mogę już nosić młodego w chuście, jest za duży, doszło trochę problemów z kręgosłupem. A tak bardzo to lubiłam, tą jego bliskość i zasypianie na mojej piersi, kiedy chodziliśmy na powietrzu a on składał główkę i odpływał w sen. Cudo. Chusty czekają na nowego noszaczka. Chciałabym:)


7 komentarzy:

  1. Mam podobnie też jestem bardziej asertywna - to chyba wiek robi swoje :)
    Co do cycania to widzisz, że warto próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, wiek-jestem już po 30tce, nie mogę zachowywać się jak smarkula. Też to, że mam dziecko- chcę dawać przykład i uczyć asertywności, zatem pierwszą zmianę muszę zacząć od siebie.
    Odnośnie cycusiania-próbuję, próbuję! Chociaż dziś jak usypiałam zaliczylam falstart, młody położony do łóżeczka przebudził się i musiałam wziąć go z powrotem do duzego łóżka, całe szczęscie chwilka przy cycku i usnął;) Mam nadzieję, że nocka będzie znośna;) Zazdroszczę, że Wy rozwiązaliście już sprawę nocnego cycusiania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też były takie sytuacje, ale spokojnie jak to się mówi po nitce do kłębka i z czasem być może nocne karmienie będzie zażegnane :)

      Usuń
  3. Nienawidzę bołu głowy, jest straszny i na niczym się skupić nie można.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też kiedy boli mnie głowa zażywam Apap, choć często jest tak, że ból jest na tyle znośny, że nie biorę prochów. I tak meczę się cały dzień, ale ból głowy w pracy, zresztą nie tylko głowy, jest okrutny. Na niczym nie można się skupić :/
    Mój Bączek ostatnio bardzo często się przytula. Szczególnie po drzemce nawet i pół godziny siedzimy przytuleni. Uwielbiam te chwile, czerpie z nich ile się da :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś wspaniałą i dzielną mamą. Trzymam za Was kciuki i na pewno będę tu częściej wpadać. Nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award, szczegóły na moim blogu: http://annability.blogspot.com/2014/02/kolejne-nominacje-do-liebster-blog-award.html. Pozdrawiam, Ania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rodzice mają to do siebie, że nie zauważają, że my jesteśmy dorośli i pewnego razu, jak im się "postawimy" są bardzo zdziwieni. Ja mam dokładnie to samo z moim tatą. Mam wrażenie, że on nie wie, jak ze mną rozmawiać, bo całe życie tylko coś mi kazał, a teraz może sobie swoje nakazy w kieszeń wsadzić i to go strasznie boli;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...