wtorek, 11 lutego 2014

Wypad nad zimowe morze.

Wczoraj spędziliśmy przemiłe przedpołudnie i kawałek dnia. Wzięliśmy razem dzień zaległego urlopu, młody został z opiekunką, a my pojechaliśmy sobie nad morze. Tam, gdzie jeździliśmy zanim zaszłam w ciążę, czyli kierunek Stegna- nasza ulubiona plaża;)

 Ludzi jak na lekarstwo, pustki, wszystko pozamykane, zaparkowaliśmy przy samej plaży. Pogoda cudowna, świeciło słońce, bezwietrznie, idealnie na zimowy spacer brzegiem Bałtyku. Woda pioruńsko zimna! Do tego na brzegu wiele pozostałości po mrozach - linia brzegowa poprzecinana lodowymi pułapkami pod którymi czai się woda- zatem spacerowac blisko brzegu trzeba ostrożnie by nie wpaść w wodę morską po kolana;)


 Krążyliśmy zatem i lawirowaliśmy brzegiem by czasami zostać odciętymi ,trzeba było wracać i szukać drogi naookoło, fajna zabawa;) nie uśmiechało mi się wpaść w lodowatą wodę do kolan;) Do tego okropnie ślisko. Ale pięknie i klimatycznie, morze szumiało, było tak ciepło, że zdjęliśmy czapki. 


Położyliśmy się na piasku, zamknęliśmy oczy... lub patrzeliśmy w niebo... cisza, spokój, rozkosz kontaktu z naturą. Uwielbiam. Szliśmy za ręce, a to rozdzielaliśmy się, kiedy raz jedno, raz drugie zostawało uwięziona wśród lodowych, pękającyh tafli;P Fajnie spędzony czas.
  

Cieszę się, kiedy możemy pojechać i zrobić coś razem-sami, we dwoje. Jesteśmy rodzicami, ale też mężem i żoną i raz na jakiś czas lubimy wyjść gdzieś razem. Nasz synuś jest cudowny, ale jak jesteśmy we troje to jednak ten czas, uwagę poświęcamy młodemu. To normalne. A jak jesteśmy tylko we dwójkę, to jest to nasz i tylko nasz czas. Mozemy spokojnie porozmawiać, poprzytulać, pobyć razem, nikt mnie nie ciągnie za spódnicę i nie wchodzi na kolana:) Czasami każdy musi odetchnąć. Takie nasze wyjścia nie są częste, więc traktujemy je szczególnie.
    
Wróciliśmy o 16.00, od razu musiałam przystawić młodego, piersi ledwo mieściły nadmiar mleka, w ruch poszedł też laktator. Nasz słodki synuś- to nie tak, że wyjście było 100% bez niego- rozmawialismy dużo o nim i planowaliśmy, że jak przyjedziemy nad morze jak będzie ciepło we trójkę, to synkowi na bank się spodoba. Kupimy mu łopatkę, wiaderka, grabki i foremki, będziemy z nim robić babki z piasku i budować zamki... już oczami wyobraźni widzę taki obrazek...;) aż serce się uśmiecha.
   

 Jak wracaliśmy przez nasze niziny, oczom ukazała się ekologiczna elektrownia wiatrowa. To lubię!;)

Do tego w weekend była akcja sprzątanie i wzięło mnie na przestawienie regałów w pokoju. Mała zmiana, ale fajny efekt i więcej miejsca. Lubię zmiany i przemeblowania, lubię jak się coś zmienia! Od razu jakiś powiew świeżości!:)

13 komentarzy:

  1. Jesteśmy rodzicami, ale i mężem i żoną - dokładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Na pewno Wam taki wypad dobrze zrobił, może i nam się uda za jakiś czas. A zmiany... ostatnio też trochę przemeblowałam i dalej planuję :) Coś się musi dziać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja przemeblowań nie lubię. Ostatnio Mąż zrobił mi niespodziankę i przemeblował sypialnie. Byłam okropnie na Niego zła. Choć w sumie mi się podoba tak jak jest teraz ;)
    Zazdroszczę, że mogliście pozwolić sobie na taki wypad, no i tej bliskości do morza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Wy macie bliżej w Tatry;) i tego ja zazdroszczę;) a mąż mega- sam przemeblował! ja bym się cieszyła, lubię takie zmiany^^

      Usuń
  4. Super, faaaajnie :) Zazdroszczę trochę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. piękny spacer :)

    my planujemy wakacje nad morzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można odpocząć, chociaż ja bym pojechała w góry... jednak za daleko, i boję się taką trasę robić z maluchem.

      Usuń
  6. O!!! Super! Też tak chcę!
    My może nad Morze w wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a konkretnie gdzie? Nad otwarte morze, czy może gdzieś okolice trójmiasta?p)

      Usuń
  7. A mnie też się ostatnio jakoś zatęskniło za morzem :)
    Nasz pierwszy wyjazd na noc bez Eliz, do Gdańska, zaowocował tym, że non stop gadaliśmy o Niej :) Że fajnie jakby tu była z nami, że to by Jej się spodobało itd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skąd to znam... a widziałam u Was na blogu, że były fotki znad morza z łabędziami;) blisko macie do morza?

      Usuń
  8. To jest ten kawałek Polski, który kocham. Pięknie i wspaniale. Takie spscerowanie umacnia związek. Pamiętam, jak dopiero pisałaś, że trudno zostawić Ci synka, a tu takie zmiany. ; D nasi mali chłopcy też potrzebują wytchnienia od mamy. Milka nigdy nie trzymałam tak zachlannie, jak Zoni.
    Dziękuję za wsparcie. ;*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...