piątek, 7 marca 2014

17 miesięcy. Za miesiąc półtora roczku.

Młody jest coraz bardziej komunikatywny i coraz więcej rozumie. Mówi niewiele, bardziej po swojemu, wtedy są słowotoki,ale gdybym to miała powtórzyć za nim to słabo^^. Potrafi za to bardzo wyraźnie potwierdzić, jeśli się go zapytam czy chce biszkopta, czy chce cycusia, to powie głośno i wyraźnie "DA!", czyli tak:P W języku Putina:P



Poza tym jest bardziej dźwiękonaśladowczy, brum brum, naśladuje odgłosy samochodów, samolotów, helikopterów, które uwielbia. Na określenie psa i kota ma tą samą nazwę, jak widzi jakieś zwierzątko, wydaje dziwny odgłos, który ciężko powtórzyć, i nie jest to klasyczne hau hau czy miau. No cóż, na to musimy jeszcze poczekać. Mówi za to wszelie mama, baba, dada, i wariacje od nich.

Bardzo dużo rozumie co się do niego mówi, w zasadzie prawie wszystko, poproszony potrafi przynieść przedmiot, wykonać proste polecenia. Czasami zadziwia mnie, ile on rozumie.

Coraz ładnie się bawi i coraz samodzielniej. Potrafi sam się sobą zająć, bawić się samochodami, które uwielbia i których ma dużo. potrafi przynieść wskazany z nazwy samochód, pokazać w książeczkach. Uwielbia oglądać książeczki, domaga się tego głośno przynosząc książkę i pakując mi się na kolana. Nasz dzień wygląda tak, że po pracy po prostu spędzam z małym czas w 90% na dywanie, gdzie bawimy się autami, czytamy ksiażeczki, budujemy z klocków, garaże, hangary na helikoptery i wieże. Młody jest coraz aktywniejszy w zabawie, zaczął budować sam. I całkiem sprawnie mu wychodzi, potrafi tez układać proste układanki, kółko w kółko, dopasowywanie kształtów. Buduje też proste wieże z klocków i pomaga w tworzeniu domków.

Najbardziej jednak lubi jak mam coś do zrobienia w kuchni "pomagać" a owa pomoc polega na wyciąganie zawartości szaf na podłogę. Najbardziej ciekawa jest szafa w której są rzeczy takie jak mąka, makaron i cukier, zdarzało mi się sprzątać nie raz rozsypaną mąkę czy przyprawy z torebek. Szczytem było rozlanie na podłoge w sypialni jedną trzecią butelki oleju, która mały partyzant niepostrzeżenie wyniósł z kuchni po czym otworzył, wylał i zamknął:D Jak przyszłam to z niewinną minką grzebał w rozlanym oleju paluszkiem, wcześniej pochodził po plamie skarpetkami i mieliśmy pół mieszkania w tłustych śladach:P Całe szczęście nie rozlał oleju na nowiutką sofę. Broi niesamowicie. Uwielbia bawić się garnkami i pokrywkami, sztućcami. Jak wygląda kuchnia jak młody to wszystko powyciąga na podłogę! Ale czasami jest to cena spokoju bym mogła spokojnie zmyć naczynia. Garnki wyciągać pozwalam- mąki, cukru, makaronu i oleju juz nie:P Zresztą butelka kujawskiego po tamtej akcji zawędrowała i znalazła bezpieczne miejsce na blacie poza zasięgiem tych ciekawskich,małych łapek.

Młody jest kochany. Jak ma fazę na to, to uwielbia się przytulić, ukochać. Ukocha pluszowego pieska, przytuli główkę do podusi w kształcie serca. okropnie wzrusza mnie jak synuś kładzie główkę na poduszkę, nie wiem dlaczego:OP wygląda to przesłodko. Jest pogodnym, roześmianym dzieckiem, ale ma też swoje gorsze dni, kiedy kaprysi, tupie nogami i nic mu się nie podoba. Lubi się "ubierać", jak dorwie jakąś rzecz, to zakłada na głowę i na ramiona i biegnie obejrzeć sie do lustra jak wygląda;P

Nie lubi obcych, szczególnie starszych facetów. Najbardziej nie lubi naszego gospodarza bloku, jak on przyjdzie do nas z papierami do podpisania, czymś odnośnie czynszu, to nie ma zmiłuj, jest ryk na całe mieszkanie, biedny gospodarz ucieka w pośpiechu:D Albo czeka za drzwiami  a ja w naprędce podpisuję papiery;p Młody nie lubi starszych facetów i już. Boi się też starszych ludzi ogólnie. Jest do nich bardzi nieufny, nie daj Boże spotkać jakiś starszych sąsiadów na klatce schodowej wychodząc na spacer...

Rytuały-mile widziane. Jak mąż robi nam poranną kawkę, młody wie, że w szafce z kawą jest jego puszka z biszkoptami i głośno się domaga jednego, stoi, pokazuje paluszkiem i woła "Da!".

Z jedzeniem z każdym miesiącej obserwujemy postępy - nadal je obiadki ze słoiczków i deserki,ale staramy się włączać domowe jedzenie z róznym skutkiem. Próbuje jednak coraz chętniej nasze jedzenie, więc jestem dobrej myśli. Do tego trzy razy w tygodniu je kaszkę z mlekiem modyfikowanym, lubi. Kaszkę robi mu mąż jak ja wychodzę do pracy, zanim przyjdzie jeszcze niania. Bardzo lubi moje domowe naleśniki, nie wzgardzi też pierogami, smakuje mu makaron z domowym sosem pomidorowym- ostatnio się skusił;) Do tego samodzielnie je banana, uwielbia potarte na tarce jabłko, kanapki z masłem i szynką, szynka tak mu smakuje, że ściąga ją z chleba i zajada samą. Z serem żółtym podobnie, który daję mu dopiero od paru dni. Czasami dostanie troszkę jogurtu lub serek wiejski, nie są to jakieś duże porcje, ale najważniejsze, że już tak nie odmawia.

Nadal jest karmiony piersią, nie pije wcale mleka modyfikowanego. Jeśli za dnia pije sobie ile chce, to nocami z tym róznie, najgorzej jak budzi się po 3-4razy i za każdym razem domaga się piersi.

Noce- właśnie, noce. Są takie nocki spokojne, kiedy położony spać o 20.00 pierwszą pobudkę zalicza o 2.00 i do tego czasu śpi w łóżeczku, czasami po nakarmieniu z obu piersi odkładam go z powrotem do łóżeczka i śpi w nim do 4.00-4.30. No ale bywa, że pierwsza pobudka jest ok północy, lub nawet 23.00, więc wtedy i całą noc śpi z nami w łóżku. Tak się do tego przyzwyczaiłam, że czasami nie wiem ile razy się budzi. Jak są dobre noce, to budzi się dwa razy, mleczko i śpimy dalej. Czasami mąż nawet się nie obudzi i śpi sobie całą nockę. Ten ma dobrze. W nocy pracuję nad tym, by na każde stęknięcie młodego nie przystawiać do piersi,ale próbować by zasnął bez. Też zabieram pierś wcześniej nim nie wpadnie w głęboki sen by uczył się nie zasypiać z piersią w paszczy, tylko bez niej. I coraz częściej się to udaje. Młody się napije, pokręci, pokręci i zasnie. Kiedyś było to nie do pomyślenia, wszelkie próby odłączenia go od piersi kończyły się protestem i wrzaskiem, teraz jest inaczej. Dorasta mi dziecko.

Waga 14 kg,
Wzrost 88 cm.
Pieluszki 5.
Ząbków 13.

Patrzę na niego i nie mogę uwierzyć, że jest taki duży, samodzielny. Przez to też łatwiej się nim zająć, nie trzeba juz tyle nosić, a kręgosłup odpoczywa;) Jest taki duży, a jednocześnie czasami jak mam go przy piersi albo oporządzam po kąpieli a on po niemowlęcu podkurcza nóżki wydaje mi się jeszcze taki malutki;) Ach;P Młody nie chodzi,ale biega, staram się przewidywać wszystkie niebezpieczne sytuacje i zabierać przeszkody spod jego nóg, a jak mu się zachce kręcić w kółko wokół własnej osi aż do zawrotu głowy, to chociaż stawiam go na środku pokoju na dywanie, by nie uderzył się w futrynę:P Bo jakie pomysły roją się w tej małej główce! Uwielbia wchodzić na łóżko i biegać po nim, i nie pomyśli, że może spaść na podłogę, uwielbia z głośnym śmiechem pełzać po pościeli i pokładać się na poduszki:D A ja tylko pilnuję by nie spadł i sama zanoszę się od śmiechu. A on widząc,że ja się śmieję, śmieje się jeszcze bardziej.
Uwielbiam.


24 komentarze:

  1. Oh, mój też uwielbia zabawy z kuchni. Tyle, że my mamy wszystkie szafki z przyprawami zabezpieczone, a makaron, ryż, kasze trzymam w wysokim cargo, które się ciężko otwiera więc nie ma bata by sam otworzył. Jedyną szafką, do której ma dostęp to tą z garnkami, pięknie się nimi bawi, i potrafi się zająć na długo. Z tym olejem, to nieźle Ci narobił. Współczuję tego sprzątania.
    Szymek też nie lubi niektórych mężczyzn, bez znaczenia czy są starsi czy nie. Zresztą teraz przechodzi taki okres, że jest mocno zawstydzony przy obcych.
    Jeśli chodzi o jedzenie, to pisałam o tym u siebie. Jest różnie, ale generalnie mięsa, wędliny jeść nie chce. Chociaż dziś rozmawiałam z pediatrą i uspokoiła mnie w kwestii jedzenia Szymka. Krótko mówiąc nie jest tak źle jak myślałam, że jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, garnki są the best i zabawa z nimi także. Z tego co czytałam u Ciebie z jedzeniem Szymka jest lepiej niż u nas, - no i je tylko domowe jedzonko!

      Usuń
  2. My mamy dużo mniej miesięcy (jakąś połowę) a jednak nocki wyglądają podobnie :) Dzisiaj chyba 3, albo 4 pobudki, a Mąż rano - mmm... Dzisiaj dobra nocki, bo tylko raz się zbudziła :P No ale takie jego prawo, jak do roboty chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z rozrzewnieniem wspominam czasy jak byłam na macierzyńskim- to mogłam taką nockę odespać w dzień. A teraz czasami padam w pracy;) No ale cóz, mozna się przyzwyczaić;)

      Usuń
    2. Ja nie mam opcji odespać :) ale jakoś mi te przebudzenia nie przeszkadzają, a Mąż śpi :)

      Usuń
  3. Ja olej trzymam w lodówce ;) Bałagan podobny i u nas :) W kuchni poprzekładałam wyżej co tylko się da. Jeśli idziemy do łazienki, bo np. chcę się pomalować to sadzam ją na vc i grzecznie siedzi, bo z vc nie umie zejść, inaczej robi rozróbę w szafce, która stoi na ziemi.. Co do mowy to u mnie jeszcze nie mówi nic sensownego. Jak coś chce to jęczy. I jak tak czytam co u innych to myślę sobie, że wszystkie dzieciaczki są mądrzejsze :/ Ale to chyba każda mama tak ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzi sama,? mój pewnie złaziłby nie patrząc czy spadnie, czy nie;) NIe ma co porównywać dzieci, bo dzieciaczki rozwijają się każde w innym tempie. Jak czytam czasami na forach, że niektóre dzieci chodzą w wieki 8 mcy...;)

      Usuń
  4. Czytam jakbym o naszych posiłkach i nocach czytała;) Filip ma 10 miesięcy, a wygląda to tak samo;) No i zabawy w kuchni;) Też uwielbia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fifi daje Ci popalić, no ale jeden całus i wszystko mu wybaczasz:) U nas to samo!

      Usuń
  5. Zanim sie obejrzymy synowe nam przyprowadzą:) Moj maly jest na etapie siadania bez podpierania, wiec podbój kuchni jeszcze przede mną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Synowa... będę wspaniała teściowa! serio, mam własnie taki plan, by nie być jędzą i zołzą, ale równą babką dla mojej przyszłej synowej;)

      Usuń
  6. Jeszcze ma chłopak czas na rozgadanie się. Pamiętam przy Pietruszce jak sie nie mogłam doczekać pierwszych słów. A teraz to nawet bym się czasem ucieszyła gdyby chwilę pomilczał ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi,a ja z radością przyjmuję każde słowa młodego. Nie mogę się doczekać aż rozgada się na dobre;)

      Usuń
  7. Mój mały ma dokładnie 16 miesięcy, a jego popisem jest uciekanie z miską na głowię - tak pomaga mamie w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomoc w kuchni nieoceniona;)moj na głowę zakład sitko i pędzi do lustra zobaczyć jak wygląda;) Widzę, że mamy synków w podobnym wieku!

      Usuń
  8. Kuchnia to chyba raj dzieci ;) Młodszy lubi, starszy już pomaga zdecydowanie. Super Ci się rozwija Bąbel :) A to wrażenie, że jest duży i tyle potrafi, a za chwilę, że to jeszcze taka kruszynka i mi towarzyszy (i przy 3 latku i przy niespełna rocznym) - nie wiem czy to kiedyś minie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zawsze to będą po prostu nasi mali chłopcy...

      Usuń
  9. Moj Jasko tez uwielbia zabawy w kuchni ;)
    Nasi chłopcy sa rówieśnikami tez kończymy w kwietniu pierwsza 18 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będziemy świętować;) pierwsza osiemnastka!

      Usuń
  10. O j u nas też kuchnia to prawdziwy raj na ziemi dla Małej... Tam się nigdy nie nudzi, chociaż sprzątania mam później co nie miara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas jak młody wystawi połowę zawartości szaf z garnkami, doda do tego stos talerzy i wysypie łyżeczki na podłogę, to w kuchni wygląda jak po przejściu tornado. To jest cena za chwilę spokoju by zmyć naczynia...;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...