środa, 26 marca 2014

I po usg. Krótka wizyta w rodzinnym domu.

No i po lekarzu. Zrobiła mi usg tarczycy- całe szczęście wszystko w porządku, z zastrzeżeniem, że mam małą tarczycę:D W sumie lepsza mała niż powiększona, ale minus tego taki, że muszę przyjmować tabletki z hormonami, a plus taki, że nie muszę mieć robionej punkcji. :) Nie myślałam w sumie, że to wszystko będzie tak wyglądało - gdybym nie zbadała tak rutynowo tsh to nawet nie wiedziałabym, że coś się dzieje, podobno szczęśliwi ci, co w nieświadomości żyją... Ale ja jestem za tym, by się badać, nawet kiedy to ma przynieść stres, uwierzcie, kiedy leżałam na kozetce i robiła mi usg tarczycy, przez głowę przebiegały mi dziesiątki myśli - czy wszystko w porządku, a jeśli potrzebna będzie punkcja,a jeśli wyjdzie, że mam guzy,itp. 

Badam się, bo mam synka i zależy mi by być zdrowa i w formie. Dla mnie,ale przede wszystkim dla niego.
Wracając odwiedziłam rodziców i brata, miło mnie ugościli, domowe ciasto, kawka i na obiad się załapałam... byłam zaskoczona miłą atmosferą, mama mnie uściskała,wyraźnie ucieszyła się, że wpadłam na chwilę. Mimo tego wszystkiego złego, też moich złych wspomnień, problemów wynikających z błędów wychowawczych mojej mamy, mimo tego kocham ich bardzo... bo kiedy jest dobrze, to i zapominam to co złe. Wracają dobre i miłe wspomnienia, ciepło rodzinnego domu... Wiem, że nie można w sobie uraz pielęgnować, ale skupić się na tym dobrym co jest i patrzeć w przyszłość. A moja mama jakby nie patrzeć jest szczera i dobra, a to co robiła w związku ze mną źle- chcę wierzyć, że nie było w tym złej woli, ale może brak wiedzy, brak oglądu jak to może rzutować na przyszłość... Nie ma co pielęgnować czy podsycać w sobie złych emocji, czasem trzeba położyć tamę na przeszłość, może i reką machnąć...bo nie warto- moja teściowa mówi "zgoda buduje, niezgoda rujnuje" - i zgadzam się z tym. Nie zawsze to co mówi do mnie trafia, ale w tym przypadku ma całkowitą rację.  Siedziałam zatem z bliskimi, patrzyłam na ich twarze i czułam się dobrze, jak wyjeżdżałam to jeszcze tato z bratem pomachali mi zza szyby. Mam nadzieję, odwiedzić ich w sobotę z racji tego, że trzeba zmienić opony na letnie,  a to mężowi od jakiegoś czasu przy tym tato pomaga.

A co do męża, to pokłóciliśmy się. Ostatnio ciężko się nam dogadać. Oboje zmęczeni, obojgu puszczają nerwy. Ja swoje, ten swoje. Siedzę teraz w sypialni z laptopem i zastanawiam się czy iść do drugiego pokoju, bo w TV leci akurat mój ukochany film "Skazani na Shawshank", ale z drugiej strony nie chce mi się znowu z nim kłócić... wyczerpaliśmy limit na dziś. 

Chyba jednak pójdę, pokusa filmu jest zbyt silna,a i może się dogadamy... 

14 komentarzy:

  1. cieszę się, że wyniki w porządku :)
    u nas ostatnio też kłócimy się z mężem i bywają dni, że wieczory spędzamy każdy w innym pokoju.... mam nadzieję, że szybko to minie

    OdpowiedzUsuń
  2. uff, dobrze, że wyniki są dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się też dzisiaj z Mężem pokłóciłam :/
    Dobrze, że Twoje wyniki są w porządku. Fajnie, że pomimo tego co pisałaś o rodzicach potrafią Cie Oni pozytywnie zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że nie jest aż tak źle między Tobą i rodzicami, zauważ jak mają inne rodziny (picie, bicie itd.) :)
    Ja też kłócę się ciągle z mężem i właśnie głównie przez zmęczenie i przyznam się szczerze, że to głównie ja zaczynam..Wy jeszcze spędzacie czas razem, a my bardzo rzadko, wiesz czemu..
    Też oglądałam Skazani na Shawshank.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oglądalismy więc razem. Cudowny film, zawsze się wzruszam na końcu.

      Usuń
  5. Bardzo się cieszę z radości, jaka spotkała Cię w domu rodzinnym. Takie chwile są ważniejsze niż całe zło... a ja tym czasem wpadłam w budowanie niezgody i sieję wszędzie dookoła nerwy i kłótnie :( Z mężem jeszcze żyję w zgodzie. To chyba w parze idzie, że albo z mężem dobrze i z "resztą" na ścieżce wojennej lub z "resztą" super, a z mężem do bani :( Życzę szybkiego załagodzenia sprawy, bo przecież Wasze uczucie to największe Twoje szczęście razem z Synkiem i górami :D
    Dużo zdrówka :*
    Czasami mamy o coś żal, a inni nawet nie wiedzą o co nam chodzi, że w ogóle o coś nam chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no włąsnie, czasami nosimy w sobie stare żale i niektózy nawet nie zdają sobie sprawy z ich istnienia... tylko my pielęgnujemy je w sercu,ale czy warto? stare sprawy potrafią boleć, ale nie można pielęgnować w sobie złości i żalu, bo to tylko niszczy człowieka

      Usuń
  6. Też ostatnio postanowiłam się gruntownie przebadać. Właśnie dlatego, że mam synka.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to super. Wyniki są dobre i nie musisz się denerwować złymi wynikami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. My za to pokłóciliśmy się wczoraj. I do dzisiaj mi nie przeszło.
    Dobrze, że wiesz na czym stoisz z tarczycą i że będziesz mieć to pod kontrolą.
    A takie chwile w domu rodzinnym to piękna sprawa. Oby więcej, oby częściej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, takie chwile są miłe i na tym się skupiam. A kłócić się nie warto, masz przecież wspaniałego męża!p)

      Usuń
  9. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award :) Zapraszam do zabawy http://czekamynacud.blog.pl

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...