wtorek, 11 marca 2014

Plany na urlop, noce i dzień mężczyzny;)

Zaczynam rozmyślać o letnim urlopie jaki planujemy na pierwszą połowę czerwca. urlop spędzimy najprawdopodobniej na miejscu, chyba, że mąż znajdzie nam przyjazną dla małych dzieci kwaterę nad morzem;) Ja przychylam się bardziej do tego, by spędzić urlop w domu- wyjeżdzając codzien na tak zwane jednodniówki. Do zoo, nad morze, nad jezioro, czy do lasu. Chodzi mi o to przede wszystkim, że jedyny urlop jaki mnie naprawdę jara to urlop w górach, a że mamy małe dziecko i mieszkamy na drugim końcu Polski na jakiś czas o urlopie w Zakopanem możemy zapomnieć. Zatem wybierzemy takie wypady na jeden dzień np nad morze, a wracać będziemy na późne popołudnie, wieczór do domu, by młody spał w swoim łóżeczku, by rytuałom w stylu kąpiel itp, stało się zadość;) Też wolę mieć wszystko pod ręką i wiem, że w domu będziemy się lepiej wysypiać z maluchem. A i on jest na razie taki mały, że nie rozumie samej idei wakacji i nie kręci go nocka poza domem, myslę, że za dwa lata dopiero stanie się to dla niego prawdziwą atrakcją, a wtedy weźmiemy to pod uwagę. Też wybieramy terminy pierwsza połowa czerwca i koniec sierpnia- by uniknąć tych największych upałów. Nie moge się doczekać, kiedy zasiądę z synkiem na plaży i będziemy robić babki i budować domki z piasku;)

Dni mijają podobnie, rano do pracy, po pracy szybkie zakupy, później do domu zmienić opiekunkę, zajmuję się małym i czekamy na Tatę:) Później trochę czasu razem, kąpiel młodego i czas dla siebie.

Ostatnio Mini ma swoje humory, jak coś mu się nie podoba reaguje głośnym wrzaskiem, tupaniem nogami, w skrajnych przypadkach kładzeniem się na podłogę. Gdzie jest mój rozkoszny aniołek?;) w takich chwilach, jak wrzaśnie to więdną mi uszy, ale zdaje sobie sprawę, że tylko spokój może nas uratować, wiec zachowuję ten spokój. Wiem, że moje nerwy nic tu nie pomoga jedynie pogorszą sytuację, a takie bunty czy złości są w tym wieku normalne. Czasami drobiazg potrafi wyprowadzić z równowagi tego mojego nerwuska, albo odmowa dania drugiego biszkopta,albo to, że on w tej chwili chce czytać ze mną książeczkę, a ja muszę iść do łazienki. Tłumaczę, "poczekaj chwilę, mama idzie zrobić siusiu, zaraz będziemy czytać", czasami zrozumie i idzie ze mną mi towarzyszyć, a czasami zaczyna się dziki wrzask, w zależności od humoru. Biedni nasi sąsiedzi ...;)

Chociaż w ogromnej większości jest dobrze, wracam z pracy, bawimy się, karmimy, robię mu obiadek, sama coś jem. W międzyczasie w TV leci mój ukochany serial, który oglądam jednym okiem siedząc na podłodze, czytając z młodym książeczki na kolanach.

Wiecie co- ja zapomniałam już co to znaczy zjeść obiad przy stole... Najczęściej jem obiad na podłodze, z talerza oczywiście, hehe, ale siedząc na podłodze i trzymając talerz na kolanach. Nie jest to dobre, ale jak młody był raczkujący, to nie siadałam do stołu, bo wchodził pod stół itp, a teraz się złości jak siedzę, zatem jem na podłodze. Muszę nad tym popracować, by młody widział, że je się przy stole. On sam zawsze je w swoim krzesełku do karmienia.

A wczoraj był dzień mężczyzny - nie jest to jakieś wielkie święto dla nas, ale w naszym związku jest tak, że każda okazja jest dobra, by sprawić drugiej osobie miły upominek. Nie inaczej było w dzien kobiet no i wczoraj- ja kupiłam mężowi 800gr słoik Nutelli i różowego szampana, którego schłodziłam na wieczór. Też jak wrócił z pracy czekał na niego dobry obiad- schabowe z marchewką z groszkiem. dostałam całą masę komplementów, że robię najlepsze kotlety schabowe pod słońcem. Lubię się postarać i zadbać o niego... chciałabym, byśmy mieli dla siebie trochę więcej czasu. A wieczorem rozmawialiśmy i piliśmy szampana i nastrój też mieliśmy iście szampański! Wspominaliśmy sobie dawne czasy, te wczesne, kiedy jeszcze nie mieliśmy synka i żyliśmy jak boża rosa. Żadnych powaznych obowiązków, dni mijały lekko i przyjemnie, cisza, spokój, błogie lenistwo, czas na wszystko, dosłownie na wszystko. Ale i tak nie zamienilibyśmy tego co mamy za nic! Tamte czasy miały nieopisany urok, senne wieczorki przy piwku, upalne lata, wieczór, otwarty szeroko balkon... na stole mapy, alkohol, chipsy, planowanie wyjazdów w góry, tras, obmyślanie tego wszystkiego, wreszcie rozkminy czy przyda się następna koszulka termo, jaki czekan kupić... tyle czasu na pieszczenie związku, na dogranie się, by być jak dwie połówki pomarańczy. Teraz staramy się szukać tych chwil na powrót, bo ostatnio kłócimy się więcej, ale nigdy nic nie będzie już takie samo, mamy synka, przestaliśmy być beztroscy. Oczami wyobraźni widzę jednak nas- 40-, ja z moim menem pakujemy graty w nasze kombi, auto zatankowane pod korek, dzieci zostają z dziadkami, a my kierunek- Zakopane. Tak "po staremu". Pięknie by było. Czasami tak marzymy, marzymy... trzeba mieć marzenia by mieć do czego dążyć, by to urzeczywistnić.


Nocki... młody śpi z nami połowę nocy, ok,ok,ok,nie będę narzekać, bo to wszystko moja wina, brak konsekwencji, uleganie naszemu małemu człowieczkowi. Mimo wszystko uwielbiam te chwile jak zasypia wtulony w pierś, albo chwile w nocy, kiedy czuję to małe ciałko przy mnie, całuję puszyste włoski. Chciałabym mieć ciastko i zjeść ciastko- z jednej strony spanie z dzieckiem jest cudowne i przynosi słodkie chwile, a z drugiej trzeba się liczyć z obkopaniem po żebrach i brzuchu, nocnym niedospaniem. I bądź tu mądry;)

9 komentarzy:

  1. Jaki to jest paradoks, że ja bym z chęcią spędził urlop z dziećmi nad morzem, a mieszkam w górach :) nawet po lasach wolę chodzić tych płaskich :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Cię, ja wstaje połamana rano, gdy Szymek śpi z nami w nocy ;)
    Raz, że śpię w jednej pozycji, a dwa to właśnie, to wspomniane przez Ciebie obkopanie :)
    My też już powoli planujemy wakacje, Mąż koniecznie chce nad morze, najlepiej gdzieś za granicę, ale ja się trochę boję z dzieckiem za granicę. Głównie ze względu na pożywienie.
    Wstyd się przyznać, ale zapomniałam o dniu mężczyzny, choć od moich chłopaków dostałam piękny bukiet kwiatów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się też doczekać urlopu letniego nie mogę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem dlaczego rezygnujesz z wakacji w ukochanym miejscu? Nie twierdzę oczywiście, że to źle - każdy ma swoje priorytety, ale pozwolę Ci opowiedzieć Tobie o naszych zeszłorocznych wakacjach.
    Koleżanka zaprosiła nas na Mazury do swojego domu rodzinnego. Mała miała jakieś 10 miesięcy i przeżyliśmy sześciogodzinną podróż pociągiem z przesiadką w Olsztynie. Schodziliśmy Kętrzyn, w którym mieszkaliśmy, Wilczy Szaniec w Gierłoży (karmienie i przewijanie pomiędzy ruinami bunkrów było ciekawym doświadczeniem), Świętą Lipkę, Reszel... Kilka dni spędziliśmy w Borach Tucholskich na działce Teściów - w środeczku lasu. Mała spała w swoim łóżeczku - turystycznym, szalała ciesząc się i spotykając nowych ludzi. Co prawda baliśmy się, że może się pochorować od nadmiaru emocji. Na szczęście nic takiego się nie stało. Zasypiała na wyjeździe długo przed nami, a to że na co dzień śpi dużą część nocy z nami tylko pomagało - nie trzeba było się tego uczyć w nowych miejscach. Pociągiem na jednodniowej wycieczce byliśmy w Toruniu - nosidło i jazda. Z moich doświadczeń wynika, że z dzieckiem można robić wszystko co się chce - byle z głową. Pozdrawiam i życzę wesołych wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chce wakacje i urlop ! :) Teraz...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze te czasy błogiego lenistwa wrócą, jak dzieci puścimy w świat :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też miała ostatnio czas wspominkowy - poszło by się na spacer z piwkiem, a musimy iść z wózkiem ;) No, ale na wszystko była pora :d

    OdpowiedzUsuń
  8. My się wybieramy w tym roku nad morze, całą Polskę zjedziemy z dzieciakami żeby tam dotrzeć. Zawsze jeżdziliśmy w góry, Niuniek miał niespełna 5 miesięcy gdy jechaliśmy, problemu ze spaniem nie było padał od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Och Megi, jak ja Ciebie rozumie :) Pamiętasz mój komentarz o wakacjach? Że w tym roku Zakopane i koniec kropka? Już wymiękłam :) Przeraża mnie myśl, że Lila tyle godzin w aucie musiałaby przejechać, że byłaby zmęczona itd... I już Zakopane odpuściłam. I wiesz co? Nawet aż tak mi nie żal, chociaż to już ponad 2lata jak nie byliśmy... Jeszcze przyjdzie znowu nasz zakopiański czas :)

    Ps. U mnie czeka nominacja.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...