poniedziałek, 3 marca 2014

Poczucie bezpieczeństwa. Strach. Wojna.

Jest takie ważne... nie doceniamy tego co myślimy należy się nam z automatu- mam na myśli życie w czasie pokoju. Nasi dziadkowie, pradziadkowie tego szczęścia nie mieli, obie wojny światowe, ciężkie czasy, później okres PRL, lżej, ale jednak nie tak jak teraz. Ostatnie wydarzenia na Ukrainie, które obserwuję z niepokojem uzmysłowiły mi, co by się stało, gdyby wojna przeniosła się na nasze ,zwykle zapalne terytorium. Co zrobić wtedy? Boże! Mamy małe dziecko, mamy plany, w naszych głowach jest marzenie o drugim maluszku,  a jakaś porąbana sytuacja międzynarodowa może to wszystko zniszczyć. Wkurza mnie to, bo wojna przede wszystkim uderza w cywilów, zwykłych, szarych ludzi, takich jak my.

źródło

Dziadek męża i mój tato zawsze podkreślali, jakie mamy szczęście, że mogliśmy my  i nasi rodzice wzrastać w czasie pokoju. że jest bezpiecznie wyjść na ulicę bez obaw, że nie wróci się do domu, że ma się pracę, pensję, za którą wejdziesz do sklepu, kupisz co chcesz... odkręcasz kran i masz ciepłą wodę, włączasz kontakt- zapala się lampa, ciepły, bezpieczny dom... niby to takie normalne, do tego się przyzwyczailiśmy, ale ile krajów jest pogrążonych w wojnie, ich obywatele nie mają tego do czego my jesteśmy przyzwyczajeni. A teraz tuż przy naszej granicy zaczyna się jakiś niepokój... wcześniej zanim nie miałam dziecka wszystko było prostsze, teraz młody jest najważniejszy, jego bezpieczeństwo i to by mu wszystko zapewnić. Mam nadzieję, że ten konflikt, który narasta nam przy granicach jakoś rozejdzie się po kościach, że będzie z dużej chmury mały deszcz.

Żałuję, że nie jesteśmy krajem neutralnym, że zawsze musimy się wpitalać w jakieś układy. Jakbyśmy nie mogli zachować chłodnego dystansu, tylko zawsze machać szabelkami. Gdzieś czytałam tekst, że dobrze jest sobie szukać przyjaciół blisko, a wrogów daleko, a my zawsze robiliśmy dokładnie odwrotnie i zwykle kończyliśmy z ręką w nocniku. Byle tylko teraz to wszystko co się dzieje na Ukrainie nie zaszkodziło tutaj nam-zwykłym ludziom w Polsce. Co robić? Planować coś? Zatankować do pełna bo za dwa tygodnie litr paliwa może skoczyć do 25 zł? Mam sporo obaw...

6 komentarzy:

  1. Śledzę codziennie wiadomości, ale przyznam się szczerze, że w ten sposób o tym nie pomyślałam. Właśnie przez to, o czym piszesz. My jesteśmy przyzwyczajeni i nie dopuszczamy do siebie myśli, że mogłoby być inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  2. to prawda,wyrosliśmy w czasie pokoju i wydaje sie,ze zawsze tak musi byc,a moze byc roznie... dla nadzych politykow przede wszystkim powinno byc wazne dobro Polakow,trzeba zachowac chlodną glowę i nie dac sie zbednym emocjom

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mnie wkurza, to, że nasi politycy wszędzie się pchają, a szczególnie w takie jakieś chore sytuacje. Mam nadzieję, tak jak Ty, że rozdejdzie się to wszystko po kościach, bo jak nie to, aż strach myśleć ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak. pchają się wszędzie, a my zwykli ludzie jak co dostaniemy po tyłku.

      Usuń
  4. I mnie to wszystko strasznie wkurza, ja nie chcę wojny, bo wojna to bezsensowne zabijanie ludzi i zarabianie przez polityków na przemyśle zbrojeniowym.
    I my mamy swoje plany, nie wyobrażam sobie ucieczki z naszego kraju, tułania się gdzieś po świecie...
    mam nadzieję, ze sytuacja się uspokoi i wszystko w miarę chociaż wróci do normy...

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja się śmieję czasem do męża, tak pół żartem, pół serio oczywiście... że dobrze, że w Czechach mieszkamy, bo wojny nas ominą. ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...