niedziela, 13 kwietnia 2014

Brak prądu. Brrr.

Tak rzadko się to teraz zdarza, że stanowi prawie atrakcję. No prawie;) A wieczór miał inaczej wyglądać. A skończyło się tym, że jak odkładałam synka do łóżeczka, to zgasło światło. Najpierw myślałam, że przepaliła się żarówka, a okazało się, że wyłączyli prąd na całym osiedlu. Bloki ogarnięte ciemnością wyglądały mrocznie, ulice niepokojąco... ciemność nie jest moim żywiołem, o nie. 


Pozapalaliśmy w całym mieszkaniu świece i zrobił się fajny nastrój... Usiedliśmy naprzeciwko siebie w fotelach przy kawce (dobrze, że mamy w użyciu oldskulowy czajnik na gaz;)), i rozmawialiśmy. Psioczyliśmy na tych skubanych drani z elektrowni. Za naszego dzieciństwa, w latach wczesnych 80tych, takie przerwy w dostawie energii elektrycznej były normą, wszak żartuje się, że nasz rocznik '81, to ten, kiedy było ich najwięcej, do tego doszła zima stulecia ,no i wyż demograficzny gotowy. Kiedyś też, jak nie było prądu, ludzie też ze sobą więcej rozmawiali, a teraz włączy się TV i komentuje to co jest na ekranie, ale ile to ma wspólnego z prawdziwą rozmową? Pamiętam za dzieciństwa, jak nie było prądu,to sąsiedzi często zbierali się u kogoś w mieszkaniu, piło się kawę, herbatę, lub coś mocniejszego, brało na wspominki, czy straszne opowieści, mniej lub bardziej wyssane z palca kogo co kiedyś nie spotkało:)Ludzie byli jakoś bliżej siebie. I sąsiedzi, z którymi było się bardziej za pan brat, a teraz, to jedynie wymienia się grzecznościowe dzień dobry mijając na schodach.


Ci w wieżowcu naprzeciwko mieli więcej szczęścia, u nas przerwa w dostawie trwała prawie 2 godziny;) Fajny był efekt, jak na moment włączali prąd by go zgasić- bloki zapalały się i gasły jak włączone do prądu lampki choinkowe. 

Poza tym ciemno jak oko wykol- widać było tylko księżyc:


A tak w ogóle, to ciemność nie jest moim żywiołem. Nie lubię nocy, zdecydowanie bardziej wolę dzień. Jednym z moich największych lęków jest właśnie strach przed ciemnością, dodać do tego ciasne, klaustrofobiczne pomieszczenie i mam zawał serca. Zwyczajnie mówiąc - boję się ciemności, nie ma się czym chwalić... Prawda taka, że śpię przy lampce do dziś- zaczęło się jak urodził się synek, wolałam go widzieć, więc paliła się w pokoju malutka lampka... do teraz. Nie jest to mocne światło, ale widać dokładnie co jest w pokoju. Tak wolę.  Świece uwielbiam- ale pod warunkiem, że mam ten komfort, że zawsze mogę włączyć światło, które maksymalnie rozproszy mrok.

Mam nadzieję, że w nocy prądu nie wyłączą! A u Was wyłączają?
Miłych snów;)


18 komentarzy:

  1. No kiepsko. Kiedyś sobie jakoś ludzie radzili, a gdyby tak wyłączyli na 3 dni ? Tragedia :D
    U nas parę miesięcy temu wyłączyli gaz na 5 dni.. To było dopiero :D

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie to normalka. Jeśli wyłączają na dłużej prąd albo wodę to wcześniej o tym zawiadamiają.
    Ja nie wiem jak kiedyś ludzie żyli bez takich rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. macie rację, to tragedia, ja nie wyobrażam sobie zycia bez tego magicznego włącznika z prądem:D

      Usuń
  3. Ja nie lubię jak jest ciemno bo zwyczajnie sie jej boje :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też... aż wstyd się przyznać:D

      Usuń
  4. Kiedy się wprowadziliśmy na nasze osiedle, przerwy w dostawie prądu były regularne... Strasznie mnie to irytowało, zwłaszcza, że my kuchenkę mamy na prąd. Także, ani kawy, ani herbaty, ani nic ciepłego do zjedzenia. Potem sobie zorganizowaliśmy małą turystyczną kuchenkę. To znaczy inaczej-po 3latach nacisków na męża- w końcu kupił...
    To prawda, kiedyś z sąsiadami żyło się inaczej, ale teraz- czasy są inne i ludzie są inni. Choć oczywiście zdarzają się miłe wyjątki, ale to zdecydowana rzadkość. Ja się bardzo jakiś czas temu przejechałam na sąsiadach (para w naszym wieku i też z dziećmi) i raz na zawsze wyleczyli mnie z sąsiedzkich zażyłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można się przejechać, to prawda. Ja w zasadzie zawsze z obcymi jestem na dystans, więc mniejsza szansa na rozczarowanie, ale to też nie jest dobra postawa, z góry zakładać, ze się nie uda na pewno.

      Usuń
  5. U nas prądu ostatni raz nie było chyba 3 lata temu i to tylko u nas, bo korki nam wywaliło i dostać się do szafki nie mogliśmy;) Taka przerwa w dostawie, to w dzisiejszych czasach nie lada atrakcja.

    OdpowiedzUsuń
  6. jejj a myślałam, że tylko ja jestem dużą dziewczynką, która się boi ciemności:)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas kilka razy prądu nie było tuż po przeprowadzce, ale to dlatego, że nowy blok i jeszcze drugi budowali, zawsze wcześniej była o tym informacja i nie trwało długo, no i w dzień, więc tego wspaniałego nastroju świec nie było :) Też pamiętam, że kiedyś prądu nie było częściej. Świeczki były w strategicznych punktach z zapałkami w razie awarii :) A rozmawianie... cóż czasy się zmieniają, ale też sporo od nas samych zależy :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, czasy się zmieniają, ludzie są bardziej anonimowi, można mieszkać wbloku i nie znać wszystkich sąsiadów, a im wiekszy blok tym gorzej.

      Usuń
    2. ale też można wiele osób z tego bloku na placu zabaw poznać :) my mieszkamy w małym bloku, ale wspólnota składa się z dwóch i przy większym jest plac zabaw właśnie. Ze swojego znam, może raczej kojarzę wszystkich, z większego nawet więcej osób z piaskownicy, a mieszkamy tu krótko. Dwóch łobuziaków chodzi też do przedszkola do grupy Mikołaja, a jedna dziewczynka do starszej i też od razu wspólne tematy do rozmów, czy spotkania organizowane w przedszkolu i nie są to bliskie znajomości, ale są i prawdopodobnie część z nich się pogłębi, chociaż na pewno nie wszystkie.

      Usuń
  8. I u nas w sobotę wieczorem była taka awaria. Pierwszy raz widziałam caluteńkie osiedle (25tys. mieszkańców) spowite w totalnej ciemności. I to już było lekko przerażające. Aczkolwiek akurat przypadkiem siedzieliśmy ze znajomymi przy kolacji , siłą rzeczy zrobiła się z tego kolacja przy świecach i ostatecznie było bardzo sympatycznie :) A co do tego jak kiedyś wyglądały relacje międzyludzkie,to święta prawda. Często o tym rozmawiam z rodzicami, bo pamiętam jak wyglądało ich życie towarzyskie, a jak nasze....z niekorzyścią niestety dla współczesnego, choć niby możliwości mamy większe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no u Was musiało być fajnie i wesoło- przy swiecach, znajomi i miły nastrój;)

      Usuń
  9. No tak, w dzisiejszych czasach brak prądu paraliżuje życie niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raz na jakiś czas może być miło, byle nie za często;)

      Usuń
  10. Jesteśmy przyzwyczajeni do wszystkich nowinek technicznych do tego stopnia, że nie posiadamy nawet czajnika na gaz;) Czyli jakby zabrakło prądu usiedlibyśmy na kanapie i płakali:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my mamy na gaz właśnie z tego względu no i lubię gotować "na ogniu" :D mąż natomiast twierdzi, że tylko kawa zalana wodą" z ognia" mu smakuje:P

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...