wtorek, 22 kwietnia 2014

I po.

Już po. Zleciało tak szybko...a to mój Szkrab z rana. Czytając książeczkę;)


W Wielkanoc byliśmy u mamy męża,- było sporo gości - babcia, siostra męża z dziećmi, za to w poniedziałek wielkanocny byliśmy u moich rodziców- było kameralniej. Święta uważam za udane, synuś dostał przepiękne prezenty! Nie muszę mówić, że to co dostanie on cieszy mnie, jakby to było dla mnie. 

Jestem dumna z synka. Mimo takich wrażeń było w porządku- pięknie bawił się z prawie 3 letnią kuzynką - w sensie, że obserwowali się wzajemnie, podbierali zabawki, ale fajnie było patrzeć jak mój syn wchodzi w interakcje z młodą- i widać podobało mu się;) Też prawda taka, że córeczka siostry męża jest słodka i grzeczna, delikatna w obejściu, mimo niespełna 3 lat bardzo dużo mówi, nie mogę się doczekać, aż mój mały będzie tak mówił, to będzie następny krok w naszej relacji!

Prezenty piękne, chociaż jak dla mnie zbyt bogate. Zajączek, to powinny być słodycze, a poczułam się nieco skrępowana, że młody dostał tyle prezentów od rodziny męża, od babci, od chrzestnej. Od moich rodziców prezent był skromniejszy, ale jednak. Za to synuś czuł się u nich swobodniej, było ciszej, nie było tyle gości, miał więcej miejsca by pobiegać i zwiedzać mieszkanie;) też cieszę się, że mój brachol, a chrzestny synka, po raz pierwszy ruszył tyłek na dywan, aby pobawić się z chrześniakiem, no cud;) ucieszyłam się. Mój brat jest antydzieciowy, ale tym razem się postarał, nawet z klocków pobudował, jak na niego-to naprawdę postęp, doceniam. 

Nie pytajcie ile zjadłam, wstyd.

Święta minęły szybko, zbyt szybko. Lubię Wielkanoc, dla nas to nie tylko żarcie i odwiedziny bliskich, ale też msza święta i jedność z Chrystusem. Może to nie jest zbyt popularne co piszę, zdaję sobie z tego sprawę. Jednak im jestem starsza tym bardziej jakoś czuję, że wiara jest dla mnie bardzo ważna i tak chcę wychować synka.

Byliśmy w Wielką Sobotę ze święconką, młody po raz pierwszy od długiego czasu w kościele siedział w wózku. Ja poszłam z nim w boczną nawę, mąż z koszykiem pod ołtarz. Młody na początku czuł się nieswojo, kiedy zagrały organy zakomunikował, że nie czuje się zbyt pewnie, jednak odwróciłam jego uwagę pokazując mu witraże, które tak się mu spodobały, że zaczął robić amen ;) pozwiedzaliśmy zatem tyły kościoła, obejrzeliśmy witraże i króciutkie nabożeństwo dobiegło końca.

Z mężem w oba święta byliśmy w kościele- mąż. 6.30 rano, ja na 7.45. Pięknie. 
Chcę tak wychować synka, dając dobry przykład. Okropnie boli mnie, że brat i tato ateizują. Nie wiem, który którego bardziej nakręca. Nie wiem skąd takie wzorce. Nie wiem, kiedy to się zaczęło, bo jednak brat bierzmowanie ma i kiedy przystępował do tego sakramentu to wszystko wydawało się w porządku. Wierzę, że się opamięta, bo dobry z niego chłopak i szkoda go na ateistę.

15 komentarzy:

  1. W kwestii wiary i kościoła, to ja się nie będę wypowiadała. Temat ten może i popularny nie jest, ale jeśli dla Ciebie wiara jest ważna, to czemu miałabyś o tym nie pisać? W końcu to Twój blog, masz prawo pisać o czym chcesz, podoba mi się to, że nie prawisz morałów, tylko piszesz co czujesz.
    Piękne włosy ma Twój Mini, mój to prawie łysy w dalszym ciągu, ma włoski, ale w daleka wygląda jakby ich nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziekuje:-) Szymonek zapewne bedzie mial bardzo jasne wlosy jak dorosnie- a to rzadkosc i jest oryginalne,malo jest takich nordyckich blondynow:-) co do wiary,to pisze z serca i nie moralizuje i nie pouczam, a kto sie zainteresuje,to fajnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki już duży, pewnie sama dziwisz się, że tak urósł :)
    \W mojej rodzinie nie ma zwyczaju podarowania prezentu na Wielkanoc. Ale od teściowej mała dostała jakieś drobiazgi.
    Dla mnie jakieś takie bardzie magiczne jest Boże Narodzenie niż Wielkanoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże Narodzenie jest bardziej magiczne, to prawda! Ale za to Wielkanoc jest najważniejszym świętem w roku. Kiedyś niezbyt lubiłam, dopiero jak zrozumiałam o co w tym wszystkim chodzi... jednak Boże Narodzenie zajmuje w moim sercu szczególne miejsce.

      Usuń
  4. Brat bawił się z siostrzeńcem, bo z takim dzieckiem niewtajemniczeni mogą się bawić ;) Już dużo rozumie i chętnie współpracuje. Pewnie była to przyjemność dla brata
    :)
    Zatracają się drogi do kościoła, ale ja wierzę, że do Boga można spotkać nie tylko w budynku, że nosimy go w sercu. Nie trzeba się wstydzić wiary. Podoba mi się to, że mówisz o tym otwarcie.Matka Kubiczkowa też wierzy. Nie popieram tylko instytucji i zakłamania... co innego jest błądzić, a co innego żyć z zakłamaniu. Nie dziwię się, że ludzie stają się ateistami. Może nie wiedzą, że Boga nie trzeba tylko i wyłącznie szukać w murach kościoła.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Mamo Kubiczkowa, Kościół to nie tylko budynek, ale przede wszystkim wspólnota ludzi wierzących w Chrystusa i msze, w których zachodzi tajemnica przemiany chleba w Ciało Chrystusa, to jest ta moc- której nigdzie indziej się nie znajdzie. A zakłamanie... masz na myśli zło, które się dzieje w kościele, niechlubne akcje niektórych księzy?No ale czy nie wszędzie znajdą się czarne owce, w każdym zawodzie? czy warto np obrazić się na fryzjerów, bo ten fryzjer jest to dupy i spieprzył mi włosy - to znaczy, że wszyscy są do kitu i nigdy do żadnego nie pójdę?

      Usuń
  5. Straszne jest to, że po zdjęciu wnętrza książki dokładnie wiem co to za tytuł, a Mikołaj zaważył i też chce poczytać Auto Artura - taki mały off topic :) Święta zawsze za szybko mi mijają. A odchodzenie od kościoła, od wiary to temat na długie rozmowy i rzeczywiście coraz częstszy problem. Niestety. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)tak, dobrze zauważyliście;) mamy też wóż strażacki Jacka i Ciężarówkę Czarka, mały uwielbia. No a ja znam już te teksty z książki na pamięć, mogę recytować;)
      pozdrawiam ciepło

      Usuń
    2. My mamy wszystkie, które się ukazały na razie... to chyba 19 czy 20 ekhm... ale mały uwielbia i rzeczywiście często czyta. Tak kupowaliśmy po jednej dwóch raz na jakiś czas i się uzbierała cała seria. Pisałam nie raz, że nam ciut odbija czasami, prawda? :)

      Usuń
  6. Każdy powinien wierzyć w co chce. Nikogo się zmusić nie da. To ich wybór. Jak jest im tak dobrze :)
    I ja po świętach objedzona ale nie tak jak zawsze :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście,ale tu chodzi o moich bliskich, zatem nie jest mi obojętne w co wierzą.

      Usuń
    2. A nie jest ważne ze są z tym szczęśliwi ? Ja bym się z tym pogodziła to ich decyzja. Nie przeszkadzałoby mi to. Po co się przejmować takimi rzeczami. Dla mnie i tak byliby najbliżsi. Nie da się tego zmienić. Niestety nikt tego nie zmieni. Oni sami musza chcieć,
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Czy są z tym szczęśliwi? Za duże słowo. A ja się z tym nie pogodzę, bo tu jak napisałam chodzi o moich najbliższych, więc nie jest mi to obojętne. Najbliższymi pozostaną nadal, niezależnie od tego, czy wierzą, czy nie, bo to chodzi o mojego tatę i brata. Piszesz po co się przejmować"takimi rzeczami", dla mnie to nie są "takie rzeczy", dla mnie to są jedne z fundamentalnych podstaw życia. NIe zgadzam się, że to czy wierzą czy nie to przesądzona sprawa, której nic nie zmieni jak piszesz. Z jedym się zgodzę, że sami muszą chcieć i nic na siłę. Ale ja mogę im pomóc, wskazać coś, na coś zwrócić uwagę, podejść odpowiednio. WIerzę, że się uda. pozdrawiam również;)

      Usuń
  7. Och, w kwestii tego ile ja zjadłam, to nawet nie ma sensu się wypowiadać :) I owszem-spacery były, ale z Lilą za rękę to wygląda tak- krok do przodu i trzy do tyłu :)
    Dziś napiszę o ciastach :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak teraz taki okres, że cięzko spacerować z dzieckiem, ja już daję chodzić gdzie chce(no prawie) przytrzymuję tylko z tyłu za kurtkę, by się nie przewrócił. Dorobię się garba;) Czekam niecierpliwie na opinie na temat tortu kokosowego;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...