sobota, 26 kwietnia 2014

Minął rok odkąd wróciłam do pracy. Dziś będzie o niani.

Zleciało, tak szybko! 
Ta decyzja była trudna, ale od początku wiedziałam, że do pracy wracam. Im bardziej zbliżał się termin powrotu do pracy tym było mi trudniej - karmiłam małego piersią, zasypiał tylko przy mnie i tylko i wyłącznie przy piersi. Bałam się jak to będzie, jak poradzi sobie z zasypianiem beze mnie? Niepotrzebnie miałam takie obawy. Młody zniósł mój powrót do pracy wyjątkowo dobrze. Pierwsze dwa dni były ciężkie, ale im dalej, tym lepiej. Początkowo przez okres około 3 miesięcy synka pilnowała moja mama, później mieliśmy opiekunkę z polecenia. Bardzo sobie ją chwalę! W zasadzie tak między nami mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że wolę jak ona zajmuje się małym, niż moja mama. Niania jest młoda, ma dużo energii,zawsze mam pewność że przyjdzie do pracy, a jak była moja mama, to czasem o 6.00 rano odbierałam telefon, że źle się czuje i nie przyjdzie i ja lub mąż musieliśmy wtedy brać urlop na żądanie. Z nianią takich sytuacji nie ma. Jest zawsze dyspozycyjna, punktualna. 

Co mi się w niej bardzo podoba, to to, że jest bardzo czysta i zadbana. Dba o małego, tak, że zawsze ma czyste rączki, buźkę, ubranka. Jak się ubrudzi- przebiera go. Jak się zgrzeje w zabawie- to też dba o to by przebrać go w suche rzeczy. Jest przewidująca - wychodząc na spacer zabiera np dwie czapki, jak się okaże, że jedna może być za ciepła to ubiera mu cieńszą. Dba o niego bardzo.

Też go wychowuje- uczy sprzątać i układać zabawki, uczy samodzielności, nie wyręcza we wszystkim. Je tylko w krzesełku, nie ma np chodzenia z bananem czy bułką po całym mieszkaniu. Teraz jak mały ma okres buntu i często próbuje wymuszać krzykiem, to ona tak nim pokieruje, że na jej wyjdzie, a młody się łatwo uspokaja. Potrafi go sprytnie podejść. 

Z karmieniem nie ma problemów- w większości Mini wszystko zje. Kiedy nie zje- ona uczciwie powie- nie zjadł, a miał etap, że ponad tydzień pod rząd nie chciał jeść obiadków. Wkurzałam się, też codzień pytałam, dlaczego nie zjadł- mogła dla świętego spokoju wywalić obiad do wc i powiedzieć, że zjadł, ale nie - jest prawdomówna i uczciwa, zawsze powie prawdę.

Ma dużo pomysłów na zabawę, rozwija małego. NIe przychodzi odsiedzieć, nie raz widziałam jak się czynnie bawią. Jak wracam z pracy, też chwilkę czasami podsłucham pod drzwiami, nie zdarzyło się, by był płacz, czasem młody jest tak zajęty zabawą z nią, że nawet nie zauważy jak wrócę. Czasem bywało, że podniósł główkę i bawili się dalej;) W większości jednak wita mnie entuzjastycznie;) 

Młody ją lubi. Cieszy się jak "ciocia" przychodzi, uśmiecha się do niej ,wyciąga rączki. 

Codziennie wychodzą na spacery. Ona spotyka się ze swoją przyjaciółką, która również od września ma chłopca pod opieką, który jest w tym samym wieku co mój syn - i dzieci bawią się razem na placu zabaw - bawią się - jak to mogą półtoraroczniaki, bardziej obserwują się wzajemnie i podbierają zabawki. Ale w przyszłości to zaprocentuje, młody ma kontakt z innymi dziećmi, co mi się podoba, uczy się zachowań społecznych. 

Nasza niania zawsze słucha co mam do powiedzenia i przyjmuje to. A ja korzystam często z jej bogatego doświadczenia ("wychowała" już 7 dzieci) i zna się na rzeczy, dlatego często się z nią konsultuję. Podoba mi się też, że jest wierząca, to dla mnie ważne.

Jednym słowem, znalazłam wspaniała opiekunkę dla synka. Gdyby mi ktoś powiedział kiedyś, że opiekunka do dziecka będzie tylko 2 lata starsza ode mnie, nie uwierzyłabym. A jednak postawiłam na młodość i energię, i znalazłam też bogate doświadczenie. Ona po prostu lubi dzieci, pracę z nimi. Też jej wychowankowie nadal mają z nią kontakt, rodziny goszczą ją na urodzinach dzieci, przypilnuje malucha w weekend. Mogę na nią liczyć. 

Minusem jest koszt- ale jeśli chodzi o moje dziecko, to nie oszczędzam i wolę zostawić go pod opieką zaufanej niani niż dać do żłobka. Nasza niania miała w żłobku praktyki zawodowe i mówi, że to nie jest dobre miejsce dla malucha- przedszkole- tak, ale żłobek, absolutnie nie. Takie maluszki nie potrzebują kontaktu z innymi dziećmi, ale spokoju, opieki, przewidywalności i poczucia bezpieczeństwa.

Podsumowując trafiła się nam niania-skarb!

Dlatego mogę polecić takie rozwiązanie. O wiele lepiej siedzi się w pracy wiedząc, że dziecko ma najlepszą opiekę. Ja np nie martwię się o synka, wiem, że ma ułożony dzień, do południa idą na spacer, po spacerku mleko i spać, a niani zawsze młody śpi pięknie i długo. Jest wypoczęty i ma dobry humor jak wracam. Widzę po synku, że mu dobrze, jest zrelaksowany i uśmiechnięty.

 Wiem, że opiekunka pochłania sporą część wypłaty,ale za taki spokój warto zapłacić, to są dobrze wydane pieniążki. Często mamy mówią, że nie warto wracać do pracy, ponieważ opiekunki są drogie i że za dużą część wypłaty trzeba im oddawać.  Pomijam skrajne przypadki, kiedy mama zarabia 1200, a opiekunka bierze 1000 zł. Ale bywa i tak, do pracy kiedyś wrócić trzeba a moim zdaniem lepiej trochę szybciej, niż za późno. Ideałem jest teraz urlop macierzyński roczny, ja wróciłam do pracy ja mój synek miał 7 miesięcy. Ten czas też można poświęcić na rozglądanie się za dobrą opieką dla malca, najlepiej rozpuścić wici po znajomych, popytać w rodzinie. My z naszej niani jesteśmy bardzo zadowoleni;) Chociaż na początku wydawało mi się, że wrócić do pracy będzie ciężko, z perspektywy roku widzę, że naprawdę było warto.
cdn.

A oto mój Ancymon dziś na spacerze, biegał, bawił się w piasku, obserwował i po swojemu komentował pracę śmieciarki, nadziwić się nie mógł:) I ja nie mogę się nadziwić,że mam już takie duże dziecko.

Miłego weekendu kochani;)

 

17 komentarzy:

  1. Fajnie, że trafiła sie Wam taka niania :)
    Ciężko znaleźć tą odpowiednią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, łatwo nie jest, ale jest to możliwe, tylko trzeba być ostrożnym, odwiedzić kandydatkę w domu itp.

      Usuń
  2. Jestem pełna podziwu jak ładnie o niej napisałaś. Aż mnie zazdrość wzięła. Dlaczego? Bo Twój synek ma 100% poświęconej uwagi. Bardzo często myślę nad tym, że nie mam tyle czasu dla córki....
    Co do żłobka jestem tego samego zdania! Tak malutkiemu dziecku potrzebny jest spokój. Ale szanuję wybór ludzi, którzy nie mają innego wyjścia.
    Moja teściowa opiekuje się dzieckiem ze swojej rodziny i jak się spotykamy to ciągle narzeka na matkę tego dziecka (ogólnie pisząc, ze jest złą matką). Druga sprawa to taka, że najchętniej zaopiekowałaby się Olą i daje mi to do zrozumienia, a ja mówię krótko, że sobie radzimy. A prawda jest taka, ze ja nie chcę jej u siebie w domu! Wolę się męczyć ze wszystkimi obowiązkami niż słuchać jej pouczeń (bo na pewno takie by się pojawiły).
    Gdybyś mieszkała gdzieś blisko to z chęcią bym Ci tę nianię podbierała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak warto wykorzystać teściową od czasu do czasu by mieć tą chwilkę dla siebie;)

      Usuń
  3. Taka niania to skarb. Ja właśnie jestem z tych co uważają, że lepiej zostać w domu z dzieckiem niż na nianię pracować. A do żłobka w życiu bym Szymka nie oddała. A już na pewno do państwowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też myślę, ze żlobek nigdy w zyciu! To nie dla mnie rozwiązanie, zamęczyłyby mnie myśli, co się dzieje z moim dzieckiem itp

      Usuń
  4. pamiętam, jak martwiłaś się, że zostawiasz syna z nianią. a tu taka niespodzianka - niania skarb! miło czytać, że gdzieś są nianie z prawdziwego powołania, a nie takie jak pokazują w pewnym programie telewizyjnym. oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są, są takie nianie z powołania, które naprawdę lubią pracować z dziećmi. A to co czasem w TV można obejrzeć... szkoda słow, nóż sie w kieszeni otwiera...

      Usuń
  5. Cieszę się, że tak Wam się udało! To naprawdę duże szczęście i wielki spokój dla Ciebie. Z Twojego opisu wynika, że macie dobre (w domyśle zdrowe) relacje, a tego bardzo często brakuje, nawet pomiędzy rodzicami a dziadkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, taki spokój jest na wagę złota. Też jak młodego pilnowała moja mama, to za bardzo nie mogłam jej zwróćić uwagi, bo się obrażała, a opiekunce zwrócę i wszystko okej - przyjmie co mam do powiedzenia i nie ma focha;) A z mamą to wiadomo-inaczej.,bo starsza, bo dzieci wychowała swoje itp.

      Usuń
  6. Już rok? Przecież niedawno się nad taką opcją dopiero zastanawiałaś... w sumie mój we wtorek ma roczek, więc może rzeczywiście już tyle czasu minęło :) Cieszę się, że udało się Wam z opiekunką i jesteś zadowolona z podjętej decyzji. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to już rok minął. Czas leci!

      Usuń
  7. Cieszę się, że trafiła Wam się taka niania. To rzeczywiście skarb. Ja mam opory przed zostawianiem Filipa komukolwiek. Czasem zostaje z nim ciocia męża obecnie na emeryturze albo nasza pomoc domowa, młodsza ode mnie dwa lata matka dwójki dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację, że taka niania to SKARB.
    Zazdroszczę, że wróciłaś do pracy. Ja nie miałam wyboru :( Nie było dla mnie miejsca, a poza tym niestety zaliczam się do matek, które zarabiały 1100 zł za swoją pracę i opiekunka nie wchodziłaby w grę :( Teraz marzę żeby pójść do pracy w Norwegii ( a to niebawem), a Zonia i Miły do przedszkola. Tu są zupełnie inne przedszkola niż u nas. Piękne oszklone, czyściutkie, spokojne.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Taka Niania to skarb. Rzadko o taką z powołania. Miałaś szczęście :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. aż się zainspirowałam tym wpisem. Masz prawdziwego anioła dla swojego synka. Fajnie, że mimo tego co się słyszy spotyka się jeszcze takie osoby, które obcym dzieckiem zajmują się tak jak swoim.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że udało Ci sie trafić na dobra nianie to skarb

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...