wtorek, 13 maja 2014

Długo nas nie było. Urodziny. Kino.

Trochę czasu minęło i trochę się działo. Weekend mężuś miał cały wolny, w sobotę były 3 urodziny córeczki jego siostry. Uroczystość odbyła się w restauracji, trochę bałam się, jak Młody poradzi sobie z taką ilością obcych ludzi od strony rodziny szwagra-których nie zna, ale zadziwił mnie- wcale nie płakał, jedynie był nieufny. Takie urodziny w restauracji to wspaniały pomysł- dużo miejsca, przestronnie, w rogu kącik dla dzieci z bujawką, zjeżdżalnią, zabawkami, a wiadomo- każde inne zabawki są fajne, bo nieznane;)

Młody szalał na jeździku, bujał się na koniku na biegunach, bawił się z kuzynką -( raczej obserwował), zwiedzał otoczenie, co podobało mu się najbardziej;) Wchodzeniu w każdy kąt nie było końca. I ja jestem zadowolona, bo o wiele łatwiej było mi go upilnować tam, niż u kogoś w domu, gdzie wiadomo- mniej przestrzeni. Był tak pobudzony i zaaferowany tym wszystkim, że nawet nie miał głowy do tego by napić się soku, na szczęście cycusia nie odmawiał. W karmieniu były w rodzinie szwagra weteranki, które karmiły swoje dzieci - jedna dwa lata, druga dwa i pół roku, zatem ja z moimi prawie 20 miesiącami cycusiania nie robiłam wrażenia;)

Młody za to tak biegał i szalał, że musiałam go przebierać trzy razy. Dobrze, że zabrałam rzeczy na przebranie;)

Wczoraj za to mieliśmy oboje z mężem urlop. Mini z opiekunką, a my pojechaliśmy sobie do kina. Na "Transcendencję". Co było piękne, że mieliśmy dla siebie całą salę kinową- po raz pierwszy w życiu miałam taką sytuację, że czułam się, jakby cała sala była zarezerwowana tylko dla nas-poza nami nie było nikogo. Z początku było trochę dziwnie, ale... były też tego plusy- nikt niczym nie szeleścił, nie komentował, nie gadał głośno na filmie, co mnie często w kinie wkurza. Film polecam, lubię s-f, to film z tego gatunku, który pozostaje w głowie, nasuwa wiele pytań, na które szuka się odpowiedzi... 


 W zasadzie mieliśmy szczwany plan, by wziąć nasz nowy plażowy namiot, koce i pojechać na błogi i słodki odpoczynek nad morze do Stegny... pogoda i chłód pokrzyżowała nasze plany i musieliśmy zadowolić się kinem, ale co się odwlecze to nie uciecze. Prawda jest taka, że nigdzie nie odpoczywamy tak jak na łonie natury, a odpoczynek nad morzem leżąc na kocu (lub pod kocem) osłonięci od wiatru w naszym beach shelterze, leżąc z zamkniętymi oczami, słuchając szumu fal uderzających miarowo o brzeg... mmmmmm, nie mogę się doczekać. Namiot plażowy kupiliśmy też z myślą o wakacjach i naszym synku- a nie tylko kierując się egoistycznym dobrem własnym. Wyobrażam sobie wspaniałą zabawę już niedługo ,kiedy będzie na tyle ciepło  i przyjemnie, że pojedziemy nad morze we trójkę, albo i w czwórkę, bo mamy w planie zabrać też ze sobą opiekunkę małego. To będzie nawet fajnie, bo zajmie się małym, a my będziemy mogli popływać sobie we dwoje w morzu jak niegdyś- ja ostatnio pływałam w morzu w 2011 roku- później ciąża-kiedy nie wchodziłam wcale do wody i teraz karmienie, kiedy ze względu na chłodną wodę nie chciałam przeziębić piersi.

Dzień zleciał błyskawicznie, wiadomo, wszystko co dobre szybko się kończy i trzeba było wracać do rzeczywistości. Ale lubię takie wyjścia, chwile oddechu i spokoju. Tym bardziej, że ostatnio młody nas nocami nie rozpieszcza- szczególnie mnie, mam pobudki średnio dwa razy każdej nocki, a pogodzenie tego z chodzeniem do pracy jest ciężkie... Ale o tym w oddzielnym poście:P

12 komentarzy:

  1. Mam chrapkę na ten film. A morza zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film ciekawy, a pan Deep mimo wieku całkiem dobrze się trzyma, chociaż to nie on jest atutem tego filmu;)

      Usuń
  2. Tak imprezy w lokalu są zdecydowanie lepsze niż w ciasnym mieszkaniu, no chyba, że ktoś ma dużą chatę ;)
    Ale ja Wam zazdroszczę tego, że możecie zostawia Młodego i uciec na kilka godzin. Marzy mi się taka randka z Mężem, szczególnie po tym jak nas Synek urządził w naszą rocznicę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam jak Was Szymek urządził, no cóż- tak bywa z dziećmi, nigdy nie wiadomo na jaki humor się trafi. Może następnym razem będzie lepiej, trzeba próbować. Młody też Wam rośnie, będzie łatwiej, go do dziadków podrzucić- a też w przysżłym roku pójdzie pewnie do przedszkola, zatem będziecie mogli wziać oboje urlop i spędzić dzień sami we dwoje;)

      Usuń
  3. Nie mamy dziecka ale nie mamy czasu nawet na kino :/
    Wolimy spędzić jeden wolny dzień razem
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja, my każdą wolną chwilę staramy się spędzać razem, a brak czasu to niestety plaga.

      Usuń
  4. Fajnie macie z ta opiekunka. Ja niestety jestem matka sroka i musze podrzucac dziecko do rodzicow, ale na szczescie dziadkowie przepadaja za wnuczkiem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja jestem mamą kwoką, co lubi mieć dziecko przy sobie. Te chwile jak wychodzimy, to po prostu czas pracy niani- godziny 9.-16.00. Wieczorami wychodzimy bardzo rzadko -na palcach jednej ręki można policzyć.

      Usuń
  5. Zazdroszczę Wam tego kina. Ja ostatnio byłam w takim przybytku, jak byłam w 4. miesiącu ciąży;) Opiekunki do Filipa nie mamy, za to mamy pomoc domową raz w tygodniu, co od czasu do czasu popilnuje malucha;) Chyba musimy ją częściej wykorzystywać w roli niani;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli się nadaje i jest odpowiedzialna? to dlaczego nie. oj mi by się przydała pomoc w domu, czasami nie wyrabiam czasowo- praca zawodowa i dziecko, udaje mi się to godzić sprawnie, ale drobna pomoc w domu przydałaby się;)

      Usuń
  6. Zazdroszczę tej bliskości morza (jak wszyscy z okolic górskich). :)
    A najbardziej to randki z Mężem. Nie pamiętam kiedy my ostatnio na takiej byliśmy... I chyba czas sobie przypomniec :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...