środa, 11 czerwca 2014

Młody kocha wodę. Jak tatuś;)

Cudowna pogoda, zatem zgodnie z planem pojechaliśmy nad morze. Kierunek Stegna;) Ruszyliśmy wcześnie, 8.10, i po niecałej godzince zajechaliśmy na miejsce. Pogoda- kryształ, prawie bezchmurne niebo i niewiele ludzi, czyli to co lubimy najbardziej, gdyż nie ma nic gorszego nad morzem, niż tłumy;P


Jak przyjechaliśmy na miejsce, wspólnymi siłami postawiliśmy nasz plażowy namiot. To był jego debiut i jak oceniliśmy później debiut bardzo udany:


Młody zaznajomił się chwilę z wodą, której wcale się nie bał, najchętniej wbiegłby do niej na pełnym gazie, nie zdając sobie sprawy z tego, że mógłby zaliczyć pełne zanurzenie. Nie chcieliśmy go jednak puścić samopas, i pilnowaliśmy oboje by zamoczył jedynie nóżki powyżej kolan, jak na pierwszy kontakt powinno wystarczyć. Co mnie zmartwiło nie chciał niestety pić, zatem w namiocie przystawiłam go do piersi i ukołysany szumem fal - zasnął;)


Spał tak słodko około 40 minut, w międzyczasie ślubny zażywał morskich kąpieli, a ja pilnowałam młodego;) Po przebudzeniu wypił sporo wody z soczkiem i ruszył eksplorować.


Zaczepiały nas starsze panie chwaląc, że ma taką dobrą na tą pogodę czapeczkę- potwierdzam, czapka tego typu świetnie sprawdza się w takich warunkach- cieniutka, biała i posiada ochronkę na kark i duży daszek. Kilka razy musiałam go przebierać, bo w ferworze zabawy moczył co rusz ubranko. Wszystko go interesowało- muszelki, patyki, kamienie no i przede wszystkim - woda!


Wyjazd udany nie siedzieliśmy za długo, ponieważ upał był niesamowity. Też umęczyliśmy się z młodym, bo jak już pisałam najlepsza zabawa była w wodzie, a robienie babek z piasku już mniej go interesowało. Wodę uwielbia, mógłby w niej siedzieć non stop. Bałam się go zamoczyć bardziej, by się nie przeziębił, no i jest jeszcze przed Janem. Też mogę polecić taki namiot plażowy, super sprawa i wygoda- posiada się swój własny osobisty cień na plaży nawet w pełnym słońcu;)

Powrót- gorzej, upał, młody zasnął. 


Za to my spiekliśmy się okropnie- mąż na twarzy, ja tam gdzie zwykle, czyli na plecach;) Młody potraktowany kremem z filtrem 50+ nie opalił się prawie wcale, czego nie można powiedzieć o nas. Mądry Polak po szkodzie, całą ciąże unikałam słońca, później jak młody był malutki to w upały nie wychodziliśmy, teraz odzwyczajona skóra doznała szoku:/ 

Mimo wszystko lubię morze, ten szum fal i ogrom. Ma w sobie to coś!

10 komentarzy:

  1. super przygoda i udana wyprawa, oby pogoda dopisała i było takich więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety dzisiaj było już po pogodzie, zupełnie inna aura. No ale też takie urozmaicenie może być fajne, chociaż na początku narzekałam na całego.

      Usuń
  2. Szkoda, że mamy tak daleko nad morze, bo strasznie lubię wypoczywać na plaży. Szczególnie gdy nie ma tłumów. Fajnie, że Młody lubi wodę, strasznie jestem ciekawa, czy mój synek też będzie fanem morskich kąpieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OJ teraz jak jest maluch to o wypoczynek ciężko, za to ile si ę trzeba za takim szkrabem nabiegać... kiedyś było fajnie- przychodzilismy we dwoje, kładliśmy się na kocu i leżeliśmy.... rozmawialiśmy, a teraz? oczy z tyłu i z przodu;)

      Usuń
  3. Słodki taki widok śpiącego maluszka w namiocie. Ja się rozpływam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spiące maluszki wyglądają niesamowicie słodko, można się wpatrywać i wpatrywać;)

      Usuń
  4. Ale Wam zazdroszczę... Godzinę nad Morze!!! Czapeczka rewelacja, może znajdę taką dla Zosi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Urzekające są te małe brzdące biegające po plaży. Zawsze coś tam sobie grzebią w tym piasku. Czapka prima sort :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w piasku można grzebać i grzebać... dorosłego też to wciąga, przynajmniej mnie.;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...