piątek, 11 lipca 2014

21 miesięcy. Potrafi dać popalić.

Zdałam sobie sprawę, że za 3 miesiące będziemy mieli w domu dwulatka. Wcześniej jak odwiedzałam inne mamy, to dziecko prawie dwuletnie wydawało mi się już takie duże, takie "dorosłe". A teraz sama mam w domu takiego szkraba. To niesamowite, powtórzę slogan-kiedy to zleciało...

Maluch mi dorasta, każdego dnia uczy się czegoś nowego i zaskakuje nas-nie zawsze na plus.

Najpierw na niego ponarzekam. Nie wiem, czy to może skok rozwojowy, czy to sprawka upałów, ale zaczął nocami sypiać gorzej. 20 miesiąc jego życia przyniósł nam przespane do 5.00 rano nocki, kiedy to dostawał cycusia i spał dalej i do 7.00. A teraz budzi się znowu w najgorszy upał i o 1.00, a później o 4-5.00 i  najgorsze, że już zasnąć nie chce. Takich nocek jest w tygodniu pół na pół. Bo czasami zaśnie ładnie i śpi i do prawie 7.30.

Pokazuje charakterek. Jak nie dostanie tego czego chce, to zaczyna krzyczeć, piszczeć i tupać przy tym nogami. W dalszym razie kładzie się na płasko na podłodze:D Z jednej strony trochę mnie to rozśmiesza, bo jak tak tupie nóżkami, to wygląda to zabawnie, ale z drugiej strony nie śmieję się, by nie dawać mu sprzecznych komunikatów. Często wystawia naszą cierpliwość na ciężką próbę, jak np nie ma humoru i ze wszystkim jest na nie. Albo o byle co reaguje niezadowoleniem i złością. Przestał też zupełnie reagować płaczem na obcych- najwyżej zachowuje dystans i jak jesteśmy w gości, to dawno nie widzianej osobie z początku nie da się wziąć na ręce, a jak już się da, to zaraz wyciąga rączki z powrotem do mamy lub taty. Stał się śmiały i przebojowy, jak jesteśmy w nowym miejscu to z zapałem zwiedza nowe kąty. Mąż zabrał go do pracy po raz pierwszy w urlopie, by przedstawić go znajomym- młody się nie bał nikogo, poprzybijał wszystkim piątki i zwiedzał ciekawie.
  

Ma kolegę z którym regularnie się spotyka od dawna na spacerach i bawią się razem na placu zabaw. Lubi wychodzić na powietrze zarówno na spacer jak i na plac zabaw.

Waga - 15kg, pieluszki 5/6.
Ząbki- 16;)

Niestety nie lubi ich myć, ale ja tematu nie odpuszczam. Myjemy codziennie wieczorem przed snem, kilka razy myłam mu też rano- muszę wyrobić w sobie ten nawyk, by myć mu 2x dziennie. Mimo tego, że ząbki myjemy od roku- Mini tego nie lubi i w większości drze się, jakbyśmy mu krzywdę robili. Zaraz jednak, jak go puszczę po myciu, uspokaja się jakby nie było sprawy;) Poczynił ogromny postęp jeśli chodzi o obcinanie paznokci u rączek i nóżek- pozwala sobie to zrobić, przygląda się jak obcinam i tłumaczę co robię, kiedyś to było nie do pomyślenia, jeśli u rąk okej, to od nóg darł się jak opętany^^

Rozumie wszystko co się do niego mówi. Czasami zaskakuje nas, jak przysłuchuje się naszym rozmowom, i wyłapuje fragment komentując po swojemu. Nie mówi dużo- sensownie, bardziej język gestów i słówek dla wtajemniczonych.

Hit tego miesiąca- słowa "dzidzia",które młody namiętnie i często powtarza. Zauważa dzidzie w telewizji, w gazecie, na opakowaniach od kaszki, pieluszkach, na deserkach. Pokazuje i komentuje "dzidzia!".

Czasami mówi,"sisi", i że chce na nocnik, ale jak go sadzam, to posiedzi z gołą dupką, zaraz wstaje, pochodzi, siada i tak w kółko, na nocnik zrobił siusiu raz. Najprawdopodobniej od sierpnia zaczniemy naukę siusiania na poważnie. Zakupiłam 16 par majteczek i już drżę jak to będzie;) I jakiś głos podpowiada mi, że może za wcześnie, moze za rok? Zobaczymy...

Włoski już któryś raz skracaliśmy, rosną szybciutko, gęstnieją i ciemnieją.

Karmię piersią. Młody nie pije wcale mieszanek modyfikowanych, nie lubi i nie chce. Mm jedynie jest w kaszkach, które mu smakują. Za to cycusia wielbi <3

Cycuś jest: rano zaraz po przebudzeniu, przed moją pracą, po pracy, do snu i w nocy jeśli się zbudzi. To daje około 5-6 karmień na dobę.

Z jedzeniem- podobnie jak w zeszłym miesiącu- nadal słoiczki,ale większa odwaga i ciekawość naszego. Potrafi siedzieć mi na kolanach i wyjadać swoją łyżeczką z mojego talerza. Cieszy mnie to niezmiernie! Hitem jest wszystko co ma sos pomidorowy, zatem makaron, kasza, czy ziemniaki z sosem i mięskiem mile widziane;) Picie- coraz bardziej rozcieńczane soki, dążymy by pił samą wodę, liczę na to, że w przyszłym roku będzie sukces.

Weszliśmy w okres, kiedy to trzeba zacząć malucha wychowywać i stawiać granice, bo młody ma taki charakterek, że jak się da palec to chce całą rękę;)


5 komentarzy:

  1. I ja mogę z całą pewnością już to powiedzieć- my także mamy bunt dwulatka. Są dni, że nie daje on o sobie znać, ale są i takie, kiedy o godzinie 8 rano mam już dość :) Odpukać- zadziwia mnie w tym wszystkim mój spokój i konsekwencja. Przeraża natomiast to, że Lila zupełnie nie jest świadoma zagrożeń i przy ataku histerii i złości, muszę być tuż obok, bo takie rzeczy wyprawia, że szok.

    O, a widzisz- Lila na odwrót- teraz zaczyna się wstydzić i stwarza dystans między sobą a dziećmi na przykład.

    Ja już zapomniałam o słoiczkach, i powiem Ci, że to naprawdę duże ułatwienie i wygoda, kiedy Maluch w większości może jeść to, co my.

    No to buziak dla tego dużego chłopczyka i powodzenie w wyznaczaniu granic :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fifi sporo młodszy, a mi też się wydaje, że wkraczamy w okres buntu. Wystawianie naszej cierpliwości na próbę jest na porządku dziennym i chyba trzeba już powoli wyznaczać pewne granice, bo potem możemy mieć problem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę dużo podobieństw - w zachowaniu :) Taki to czas, dzieci nam dorastają i wymagają coraz to poważniejszych działań, decyzji. Damy radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, a może zbliża się bunt dwulatka? Ja sama drżę na ten okres ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja drżę na myśl o oduczaniu pampersów....zakupiłam też majteczki i będę próbować jak tylko pogoda pozwoli:) mam nadzieję, że będą postępy i u Was, i u nas

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...