poniedziałek, 21 lipca 2014

Uwaga, narzekam!

Lato daje mi się we znaki. 
W nocy nie mogę spać-bo upał. Młody się kręci i zwykle budzi wcześniej niż zwykle- przeszkadza mu gorąco. Łatwo o przeciągi i tu muszę uważać, bo jeśli wieczorem jest ciepło i parno, to noce bywają chłodne i nad ranem bywa po prostu zimno- i boję się, że młody się zaziębi. 

Teraz będę narzekać, a co!

Jestem ostatnio ciągle zmęczona i nic mi się nie chce. Chyba dopada mnie jakieś zmęczenie materiału. Albo po prostu dobija mnie lato. Nienawidzę upałów, jak wyszliśmy na niedzielny spacer do południa, to momentalnie czułam się cała mokra, było mi duszno i do tego to cholerne słońce, miałam wrażenie, że promienie ultrafioletowe walą mi na łeb i wypalają neurony. Do tego kurz na ulicach, klejący ukrop.


No nie znoszę. Do tego wszędzie muszę słuchać jakie lato jest cudowne. Każdy się spuszcza na upalne dni, zachwyty jakie cudowne słoneczko. Słucham radia w pracy a tam ochy i achy, że jeszcze upalnie ma być przez dwa tygodnie. Bratnią duszę w mojej awersji do upałów mam w mojej teściowej:) W tej kwestii możemy sobie przybić serdeczną piątkę. Opiekunka młodego to już w ogóle sika za gorącymi dniami, żal mi młodego, że wychodzi z nim codziennie na ten ukrop - fakt, że do południa jakoś przed 10.00 rano i przed 12.00 jest z powrotem, ale i tak. Ja bym nie wyszła... pocieszam się, że dzieci inaczej znoszą temperaturę i mają zawsze mnóstwo energii.

Ostatnio miałam z nią nawet wymianę zdań na temat tego, dlaczego ja nie wychodzę z J. po pracy na spacer. A ja jestem w domu o 16.00, przychodzę z zakupami, jestem tak mokra, że gdy tylko niania wychodzi ja włażę pod prysznic. Wtedy przebieram się w czyste rzeczy, daję młodemu cycusia, odciągam mleko. Pakuję zakupy do szafek i lodówki, ogarniam w mieszkaniu, bawimy się, później zmywam butelki i laktator, jest już godzina 17.30. Po 18.00 wraca z pracy mężuś, a ja jeszcze w większości ogarniam jakiś obiadek dla nas, nastawiam pranie. W międzyczasie młody walnie kupę, a to chce pić, a to jakaś przekąska- najczęściej owoc lub deser i ten czas leci tak szybko. Nie wiem gdzie miałabym znaleźć czas by z nim wyjść. Te dwie godziny jak jestem w domu zanim nie przyjdzie mąż lecą jak z bicza strzelił.

Do tego jestem taka zmęczona dniem w pracy.

Ale niania powiedziała mi, że to dziwne, bo każda pracująca mama jaką ona zna wychodzi z dzieckiem po pracy na spacer. Może czegoś mi brak? Może jestem faktycznie śmierdzącym leniem?

Pytam niani, "a kiedy ja mam odpocząć"? 

Brak mi ostatnio energii... Trochę mi ciężko po prostu.

....................................

Młody natomiast każdego dnia potrafi mnie złapać za serce.


Przytulasek z niego straszny. Przekochany. Czasem, kiedy jest mi ciężko patrzę na niego i robi mi się lepiej. Lubię go oporządzać po kąpieli, dbać o jego słodkie ciałko, czysta piżamka, pieluszka, maść na buźkę, uczesanie wilgotnych włosków. Później położyć się z nim do dużego łóżka z cycusiem na dobranoc i odpocząć...

9 komentarzy:

  1. Na szczęście moja niania się nie czepia :)...ja kiedy nie mam siły na popołudniowe spacery po pracy wychodzę z młodą na ...balkon...a jeśli jakimś cudem moje ciało ma jeszcze trochę siły to wychodze ok. 19stej. Młoda (20mcy) i tak chodzi spać ok. 21 - i bez znaczenie jest czy wybiega się na dworze czy nie...pzdr

    OdpowiedzUsuń
  2. No to dawaj Megi- przybijamy pionę- ja też nienawidzę upałów. Ale, ale... W tym roku, sama się dziwię, nie znoszę ich wcale tak źle...
    Ja staram się chodzić z Lilą codziennie, bo dla Niej to też jednak atrakcja taki spacerek, ale wychodzę przez 10-na godzinę i potem o 18-18.30 na 1,5 godziny. I tak- w moim odczuciu- w te upały jest chyba najlepiej.

    Jakkolwiek by nie było, myślę, że mimo wszystko niania nie powinna komentować chyba tego, co robisz z własnym dzieckiem po pracy :) No chyba, że miałoby to wpływ na to, jaki Mały jest rano, kiedy Ona Go przejmuję. A wydaje mi się, że Jemu to chyba raczej obojętne, czy wyjdzie, czy nie :)

    I masz rację- trzeba też jednak myśleć o sobie, bo nikt za nas tego nie zrobi.

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy niania ma własne dzieci? Jeśli nie, to niech się nie wypowiada, a jak ma i daje radę, to cud kobieta, ale nie każdy jest w stanie dawać z siebie codziennie 150% normy..
    Ja ostatnio też ciężej upały znoszę. Z utęsknieniem wspominam ciążę, gdy w temperaturze 30 stopni czułam się jak nowo narodzona...

    OdpowiedzUsuń
  4. O tam niania, nie przejmuj się. Sama nie wyobrażam sobie póki co godzić tak pracę z macierzyństwem i domem. Ja upały lubię, ale naprawdę one męczą. KAżda mama ma dni słabości. U mnie trwały one ostatnio kilka dni. A ja nie pracuję !! JEsteś super mama :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie lubię upałów, szczególnie przez to, że w domu jest duszno i komary w taki gorąc gryzą jeszcze bardziej niż zawsze. Co do otwierania okna to uchylam w pokoju obok sypialni i tym się ratuję, bo też nie chcę żeby małą przewiało.
    Jeśli chodzi o spacery to Twoja sprawa co robisz, nie każdy ma tyle samo energii.
    I też jestem zmęczona mimo tego, ze nie pracuję zawodowo, więc rozumiem, ze może nie chcieć Ci się wyjść jeszcze na spacer. Poza tym niania z synkiem wychodzi, a Wy możecie pobawić się w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma co się przejmować, ja nie wychodzę z Filipem przed południem, bo wtedy akurat zajmuję się sprzątaniem, gotowaniem, praniem, pracą domową i innymi domowymi obowiązkami, a on jeszcze nie jest znudzony. Potem drzemka, obiadek i wybywamy na różne atrakcje. Czasem ja, czasem mąż, a najczęściej wszyscy razem;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A kto powiedział, że trzeba z dzieckiem wychodzić kilka razy dziennie na spacer, to żaden wyznacznik bycia dobrą mamą. Ja lubiłam gorące lato kiedyś, teraz gdy jest Franek mi przeszło. Są takie dni, że szkoda mi małego brać na spacer, strasznie się biedny poci, taki prezencik w genach od taty ;(.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi upały nie przeszkadzają ;)
    A co do niani - wkurzyłabym się gdyby mi tak komentowała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. :) Moja Droga, powiem Ci, że zdarza się, że po pracy nie wychodzę z Synkiem na dwór. Pierwsze primo: kiedy pytam Krzysia czy idziemy na spacer a on mówi NIE, rozumiem, że jest na tyle zmęczony pobytem w żłobku, że nie ma ochoty na wychodzenie z domu. Drugie primo: teraz nawet po 16stej jest tak niemożliwie gorąco, że wszelkie place zabaw byłyby dla nas jedynie udręką, a chyba nie o to chodzi. Trzecie primo ;) Twoja Niania zna BAAAARDZO mało Mam, w takim razie :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...