wtorek, 23 września 2014

Czas leczy rany.

Długo mnie nie było. Moja nieobecność wynikła z tego, że odszedł ktoś bardzo bliski. Musiałam się z tym zmierzyć, przegryźć, otrząsnąć. Wykrzyczeć wściekłość, rozpacz i żal, wykłócić się z Bogiem, zadając Mu multum pytań, by w końcu schylić głowę i poddać się. Wrócić do świata z powrotem, podnieść się z kolan. Ostatnie 3 tygodnie były bardzo ciężkie, ciężki okres dla nas, dla całej rodziny, ale czas leczy rany. To banalne stwierdzenie, ale jakże prawdziwe... 

Zastanawiałam się nawet czy nie zarzucić bloga, nie przestać... poznałam tu jednak tyle wspaniałych, kochanych osób, z którymi nie chciałabym tracić kontaktu. Też brakowało mi tego pisania, zaglądałam też do Was, choć nie komentowałam z braku czasu i nawału zmartwień... 


Mam dla kogo żyć.

27 komentarzy:

  1. Bardzo mi przykro, współczuję. Mam nadzieję, że nie chodzi o kogoś Ci najbliższego...
    Brakowało mi Ciebie, Twoich wpisów. Miałam nawet plan napisać, ale sama od pewnego czasu zmierzam się z kłopotami, więc zwyczajnie zapomniałam :( W piątek odszedł mój wujek - po długiej i ciężkiej chorobie - dziś był jego pogrzeb, a za tydzień jego żona ma operację wycięcia guza mózgu. Nie ogarniam tego - tyle nieszczęścia w jednej rodzinie...
    Jeśli masz ochotę porozmawiać - napisz maila, chętnie wesprę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraz napiszę Ci maila, dziękuję...*

      Usuń
  2. Dobrze, że znowu jesteś. Z każdym dniem będzie łatwiej, lżej... Czas uczy nas jak dalej żyć, zwłaszcza- kiedy mamy dla Kogo ***

    Megi! Niezmiennie ściskam i myślę o Was ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wsparcie, każdy dzień niesie nowe wyzwania, nawet te najprostsze... ściskam!

      Usuń
  3. Ale u was jesiennie... ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A czytasz w ogóle posty zanim coś napiszesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, Megi! "Uwielbiam" takie komentarze :/

      Usuń
  5. Dobrze, że wróciłaś.
    Przykro mi, że Cię to spotkało. Ciężko jest pogodzić się ze stratą kogoś bliskiego. To banalne, ale czas leczy rany. Kiedy zmarła moja ukochana babcia ciężko było mi się z tym pogodzić, teraz gdy mam problem zawsze z nią rozmawiam, głęboko wierzę, że czuwa nade mną i moim synkiem.
    Teraz gdy o niej myślę zwykle przywołuje uśmiech na mojej twarzy, bo był to wspaniała niezwykle ciepła osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia też nie żyje już bardzo długo, też często zwracam się do niej z prośbą o modlitwę.... wierzę,że czuwa. Ściskał!

      Usuń
  6. Bardzo Ci współczuję. Może i czas leczy rany, ale musi upłynąć wiele wody w rzece. Chociaż moim zdaniem to jest tak, że człowiek przyzwyczaja się, że Tej osoby już z nami nie ma, a jak jest już gotów, to może się z tym pogodzić. Nawet nie potrafię i nie chce sobie wyobrażać co czujesz i przeżywasz.
    Przesyłam moc uścisków. Trzymaj się jak najlepiej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy widziałas,ale przesłała Ci maila. Dziękuję za wsparcie*

      Usuń
  7. Współczuję Ci bardzo. Wiem jak ciężko pogodzić się ze stratą bliskiej osoby. Czas rzeczywiście leczy rany choć w moim przypadku, odkąd pojawił się Fifi wróciła tęsknota. Czasem myślę, jakby to było, gdyby były przy mnie i babcia i mama. Ale mam też przekonanie, że są ciągle blisko i nad nami czuwają. To pomaga oswoić się z myślą, że kogoś nie ma już przy nas w sensie dosłownym.
    Życzę Ci teraz spokoju i jestem z Tobą!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze będziemy się zastanawiać jakby było gdyby ta bliska osoba była przy nas i nigdy nie odeszła...

      Usuń
  8. Myślałam co się z Tobą dzieje, ale nie podejrzewałam tragedii.
    Nie wiem co napisać. Nie umarł mi nikt bliski i ostatnio bardzo się tego obawiam, bo wśród sąsiadów w przeciągu miesiąca umarło dwóch, których znałam od małego i znam ich dzieci. Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, niestety śmierc jest ak samo naturalną jak narodziny, tylko fakt trudno jest się pogodzić z odejściem kogoś bliskiego... niestety

      Usuń
  9. Megi, kochana, bardzo wspołczuję. Ogromnie mi przykro. Tak czekałam na Twoje wpisy. Rzadko komentowałam, ale ten ostatni komentarz pod przedostatnim postem jest moj. Ogromnie sie martwiłam, co z Toba.
    Niedawno straciłam Mame, wkrotce potem tate, wiem, jak bardzo to boli...
    Jesli chcesz, jutro napisze do Ciebie maila, zeby po prostu przelac na papier to wszystko, co czułam i co czuje do dzis i jak sie buntowałam, dlaczego tyle złego na raz!!! Jesli bedziesz miała ochotę, odpiszesz. Czasem pomaga takie "wygadanie się", to troche "oczyszcza", a wspóla tragedia, wspólne nieszczęscia jakoś ludzi zbliżają.
    Pozdrawiam i mocno sciskam - Twoja stała czytelniczka i fanka Twojego Synka (ucałuj Go ode mnie). Trzymaj się, Megi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wsparcie, chociaż nie wiem od kogo? Jeśli chcesz,możesz do mnie oczywiście napisać prywatnie,adres jest na stronce, bardzo serdecznie zapraszam.

      Usuń
    2. Jestem Iza, Twoja stała czytelniczka i fanka Synusia:-) Czytam Twojego bloga od początku, od deski do deski. Jednak chyba na maila nie zdecyduje się. Chyba sie krepuję troche, bo jak masz mi cokolwiek pisać, skoro tak mało sie znamy. Mimo to rozumiem bardzo dobrze Twój ból i rozterki uczuciowe po stracie bliskiej osoby. Podobnie czułam, jak wyzej pisałam i dalej czasami trudno. Czas leczy rany, ale trzeba go bardzo dużo. Ty masz Synka, ten fakt jest bardzo pomocny, ja nie mam nikogo:-(
      Pozdrawiam Cię, Megi, czekam z niecierpliwoscią na kolejne, jak zwykle ciekawe, wpisy na blogu. Buziaczki dla Małego

      Usuń
    3. Dziękuję, wpadaj i pisz kiedy chcesz;) jeśli masz ochotę napisać prywatnie- pisz.

      Usuń
  10. ważne, że udało Ci się stanąć na nogi po takim traumatycznym przeżyciu...to świadczy o dużej sile :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W życiu bywają i ciężkie chwile, ale czas nie tylko leczy rany, ale przynosi radość, której już się nie spodziewaliśmy. Przesyłam uściski i zachęcam do blogowania - bo to jest jak powracanie do miejsca, w którym dobrze jest być. Przynajmniej na mnie to tak działa. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wiem- blog Tobie pomagał-,wracałaś, odchodziłaś. By wrócić ponownie, z czego się cieszę. Ściskam!

      Usuń
  12. Megi napiszę tutaj: usunęłam Twój komentarz przez przypadek :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo Ci współczuję. Życzę Ci, aby czas przynoszący radość szybko nadszedł. Bo masz dla kogo żyć. Cieszę się, że nie zaprzestajesz bloga. Czekałam na Ciebie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...