piątek, 26 września 2014

Jesień. Wspomnienia.

Jesień, moja ulubiona pora roku...nawet nie zauważyłam jak nadeszła i zmieniła świat... wierze,ze ta jesień przyniesie mi wiele dobrego. Jest kilka planów - bardzo chciałabym kupić dynię i zrobić z niej tradycyjnego stwora na Halloween. Wszak nigdy nie świętowaliśmy Halloween tak tradycyjnie i raczej podchodzę do tego święta sceptycznie, bardziej potraktowałabym to jako atrakcje dla młodego.

A i dla nas będzie to ciekawy gadżet, gdyż od zawsze lubiliśmy siedzieć przy świecach... oglądałam nawet ostatnio dynie w sklepie:-)

Pamiętam razu pewnego jak jeszcze nie mieliśmy dziecka wybraliśmy sie w Wigilię Wszystkich Świętych nad Wisłę, spory kawałek za miasto. A że późne popołudnie było dość chłodne, zabraliśmy na rozgrzewkę czerwone wino, był to wermuth czerwony przelany do zacnej butelki po Carolansie, z której to wypiliśmy ów trunek na łonie natury ślubując sobie wieczną miłość i pieczętując ślubowanie gorącymi pocałunkami. Dodam,że to było jakieś dwa lata po ślubie, drugi rok naszego małżeństwa był lepszy niż pierwszy. Z każdym kolejnym, upływającym rokiem było lepiej, tak dobrze, że uwielbialiśmy się kisić w naszym najsłodszym sosiku. Gdyby nie zbliżająca trzydziestka, moglibyśmy się tak bujać kolejne dziesięć lat... kochałam tamto życie, żadnych zmartwień, cudowne wieczory przy piwku, na stole świece i rozłożone mapy Tatr,było bosko. To był nasz czas. Bylo doskonale. Doskonale pamiętam ten czas przed dzieckiem, ten nasz czas, kiedy byliśmy jak dwie połówki pomarańczy. Jakie robiliśmy razem jaja! Najlepsi przyjaciele, najlepsi kochankowie.

Aby nie było za słodko jak wróciliśmy z naszego wieczornego spaceru czekały na nas w telefonach nieodebrane połączenia od moich rodziców, nieodebrane, gdyż nie uznaliśmy za konieczne zabrać ze sobą telefonów komórkowych... śmiertelnie się na mnie obrazili i mimo,że byliśmy umówieni na 1 listopada u nas w domu na kolację po mszy, nie przyzsli, taka dziecinna zagrywka by nas ukarać, chyb tak... przygarnęła nas za to teściowa, u nas na Pomorzu jest zwyczaj, że 1 listopada rodziny spotykają się po mszy na cmentarzu w domach, i niezbyt godzi się by ktoś tego dnia był sam. Zatem moi rodzice ukarali nas za niesubordynację dość surowo... ee, było minęło,tak mnie wzięło na wspominki.


A tak poza tym, to właśnie piję z moim Meniem piwko i oglądamy fotki z Tatr na tablecie, który to mój ukochany kupił mi na urodziny niedawno... Ile cudownych wspomnień, moglibyśmy do rana mówić sobie " a pamiętasz, pamietasz..." ... mówię,że musimy być razem, bo któż by zrozumiał taka masę wspomnień. Kto byłby tak szalony, tak mój....

Jeju,tak bardzo go kocham.

13 komentarzy:

  1. Ja też nigdy nie byłam za Haloween, ale w tym roku się przełamałam i zrobiłam synkowi na szydełku czapkę - dynię :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdolna jestes, ja kiedys robilam na drutach, ale szydelko to dla mnie kosmos:-) lubię wszelkie rekodzielo, jako cos jedynego w swoim rodzaju i niepowtarzalnego.

      Usuń
  2. Masz rację, jesień to najpiękniejsza pora roku, a jak się ma obok siebie kogoś kochanego, to tym bardziej czas płynie słodko i mozna zapomnieć o tym, co gryzie serce.
    Pozdrawiam Cię b. serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, dobrze miec u boku druga osobe, we dwoje zawsze łatwiej, pozdrawiam cieplutko*

      Usuń
  3. Żeby chłop takie rzeczy i to jeszcze po ślubie jeszcze robił to ze świecą szukać takiego :) A tak poważnie - masz wspaniałego faceta Ci powiem :) Albo super się dobraliście :) A może wszystko naraz :) Oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udalo mi sie trafic na romantycznego z gorącą glowă, tym mnie urzekł. Jednak nikt nie jest doskonaly i On tez swoje za uszami ma. I klocimy się równiez, najczesciej o jakies drobiazgi,ale takie klotnie tez potrafią wkurzyć. Jednak nie znamy czegos takiego jak ciche dni.

      A po ślubie tez moze byc pieknie, chociaz panuje stwierdzenie, ze małzenstwo jest grobem milosci, z czym nie moge sie zgodzić.

      Usuń
    2. Tak naprawdę, w dużej mierze, od nas samych zależy jak będzie wyglądało nasze życie po ślubie. Jeśli odpuścimy sobie wszystko, bo już "po", to na efekty nie trzeba długo czekać.

      Nawet nie wiesz jak przyjemnie czyta się Twój wpis. Cudowne macie wspomnienia.
      Ściskam.

      Usuń
    3. Gdyby było idealnie byłoby nudno :)

      Racja, trzeba dbać o uczucie cały czas :)

      Usuń
    4. Powinno się... U mnie akurat z różnym skutkiem to wychodzi :)

      Usuń
  4. Megi chciałam napisać do Ciebie maila odnośnie piątku, ale popsuł się mój laptop- mam swojego dawnego grata i nie mam dostępu do swojej poczty :( Odezwę się, jak już będę znowu miała możliwość pisania...Ściskam Was mocno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię jesień. Złote liście, kolorowe lasy... A nie lubię dziwnych akcji w wykonaniu rodziny, tyle że z czasem się człowiek i do tego przyzwyczaja...
    Dobrze jest trafić na swoją połówkę jabłka (tudzież pomarańczy, brzoskwini i czy arbuza), to pozwala być sobą bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  6. o aż mi się smutno zrobiło bo mój mąż wyjechał na 3 dni i usycham z tęsknoty :) Też lubię jesień ale tylko gdy świeci słońce, jest kolorowo i jesteśmy wszyscy w komplecie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pogoda jaka jest dziś i była przez ostatni weekend jest fantastyczna . Można nawet nie poczuć, że jest jesień. Czytając niektóre posty na forum http://wylecz.to można dojść do wniosku, że tam piszą same kobiety z symptomami depresji, nie widzą żadnych pozytywnych aspektów tej pory roku a można w niej odnaleźć całkiem sporo energii i przyjemności. Pozdrawiam czytelniczki.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...