poniedziałek, 13 października 2014

Do kitu!

Cholercia, nigdy nie dogadam sie z moją matką. Nadajemy na roznych róznych falach. Szkoda mi i przykro, ze w cięzkich i trudnych momentach mojego zycia nie potrafi dac mi wsparcia...  tak brak jej empatii, zrozumienia, nie potrafi mnie wesprzeć. Wszystko postrzega przez pryzmat siebie, bo ona tak czuła, nie rozumie, że ja jestem inna, że czuję i myślę inaczej. Kiedys mnie to bolalo, teraz mam to w nosie... chociaz przykro mi okropnie... 

13 komentarzy:

  1. Przykro mi Megi. Bardzo przykro. Ja myślę, że to nie tylko Twoja mama ma z tym problem, żeby wczuć się w sytuację drugiego człowieka, a do tego przyjąć do wiadomości, że ludzie są różni i inaczej przeżywają nawet to samo zdarzenie. Trzymaj się Kochana, jestem z Wami myślami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje... wiem,ze wielu ma problem z empatią, no ale... jestem jej córką, mogłaby sie bardziej postarać.

      Usuń
  2. Wiem, jak potrafi być ciężko, gdy brak zrozumienia od najbliższych. Aż za bardzo wiem. Dlatego trzymam za Ciebie kciuki, żeby to uczucie żalu z czasem było mniej uciążliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wlasnie, ten brak zrozuumienia dobija najmocniej... pytanie z czego onwynika, pozostanie bez odpowiedzi, bo im dluzej sie zastnawiam, to do coraz mniej fajnych wnioskow dochodze.

      Usuń
  3. Megi kochana musisz ją zrozumieć, nabrać dystansu do jej charakteru. Moja mama jest starsza ode mnie o 34 lata i też urodziła się chyba w epoce dinozaurów, ale im jestem starsza tym bardziej rozumiem, że ona się nie zmieni i nie ma co walczyć ani oczekiwać pewnych rzeczy. Ludzie są różni i wiem, że inni w jej wieku są też normalni - mam na myśli , że są tacy jak my - młodsi, mają nowocześniejsze podejście i nie boją się okazywać uczuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Moja urodzila mnie jak miala 23 lata, wiec tez nie jest az tak stara... chocjaz uwaza sie za starsa osobe, taka ktora nie musi pracowac nad soba, bo i tak zaklada ze sie nie zmieni. Glupio mi, ze jąjakby obgaduje, ale tylko tak moge... a jak zrzucam ten cięzar, to jest mi lepiej

      Usuń
    2. Masz kochanego męża i pociesznego synka, prawda? :) Głowa do góry

      Usuń
  4. Przykro mi, szkoda, bo chciałoby sie, zeby to matka rozumiala, sczegolnie w trudnych chwilach.
    A moze da sie to jednak naprawic i w przyszlosci Wasze relacje poprawia sie. A bywało juz źle wczesniej? Moze ktoras strona powinna wykazac wiecej mądrosci, rozsadku i jesli to nie są sprawy naprawde istotne, to odpuscic sobie? Przyjdzie taki czas, ze pewnych rzeczy nie da sie cofnąć i mozna zalowac decyzji, słów...
    Trzymam kciuki, aby nastal czas, ze bedzie Ok. Pozdrawiam, buziaki dla Synka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedtety bywalo zle i wcxesniej, o czym wielokrotnie pisalam juz... mysle, ze nic sie nie zmieni, bo mama sądzi, ze nie ma sobie nic do zsrzucenia, tylko ja powinnam sie zmienic. Masz racje, ze czasem trzebba uniksc niepotrzebnych slow i tak robie... mama uwaza,ze ma ze mna dobry kontakt, dzwonimy do siebie z 4x w tygodniu, mamie malo, bo narzeka,ze jej kolezanki rozmawiaja z corkami codziennie.

      Usuń
  5. Ja się nie kłócę z mamą, bo rzadko rozmawiam... I to jest chyba jedyna metoda na zgodę. Cóż - nie po to są Ci rodzice żeby było nam dobrze, a po to żebyśmy ćwiczyli cierpliwość. Oni już swoje zrobili, wychowali nas... Za to szanuję i kocham moją matkę i szanuję teściów. A ile nerwów z nimi bywało - nie warto wspominać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Częściowo racja, ale też niedobrze, jak dziecko się"odchowa" i dalej ma się je w nosie. Też nie lubię wspominać,ale czasem wspomnienia wracają same natrętnie.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...