poniedziałek, 27 października 2014

Publiczna histeria za nami.

Pojechaliśmy do sklepu. J.ma hyzia na punkcie wózków i kółek wszelkiego kalibru, zatem w sklepie nie chce w tym sklepowym wózku siedziec, tylko go pchać. Wkroczył w taki etap, że jak cos mu nie pasuje, to piszczy i krzyczy az uszy więdna.

No i poszło- przy wyjsciu ze sklepu młody nie chciał zostawić koszyka. Wrzask i płacz cała drogę w aucie. Myslalam, ze mu przejdzie, ale gdzie tam...

Pod domem nadal rozpaczał i krzyczal wniebogłosy, tupał nogami, nie chciał iść. Odwracanie uwagi nie pomagało. Usłyszalam komentarze: " co za bachor rozpuszczony", " ale histeria" i te oburzone spojrzenia, oceniające mnie, ze nie radzę sobie z dzieckiem. Wreszcie wzięłam wierzgającego młodego na ręce i wniosłam go do domu. Chyba słyszeli nas wszyscy sąsiedzi....

Uspokoił się dopiero jak zrobiłam mu picie. 
Długo ne pojade z nim do sklepu...

Kiedys sama jak bylam świadkiem takiej sceny myslalam, co to za rodzice, nie radzą sobie, dziecko wchodzi im na łeb. 

Teraz sama odczułam to na własnej skórze.

23 komentarze:

  1. Mój syn potrafi położyć sie na środku chodnika bo cos mu nie pasuje ;) sa w podobnym wieku wiec chyba niestety to ten etap trzeba przetrwać !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, moj kladzie sie tylko w domu, na szczescie:-)

      Usuń
  2. Mamuska, trzymaj sie, bo to nie pierwszy raz:-0 Mały wchodzi w etap buntu i od czasu do czasu pewbie pokaże na co go stać... Większość dzieci tak ma i trudno powiedzieć dlaczego i kiedy przejdzie. Kazde dziecko jest inne i kazde wymaga indywidualnego podejscia. A mtka wie, jak postepować. Jednej skutecznej recepty nie ma, niestety:-) Uwagi obserwatorow sa nie na miejscu, ciekawe, czy zawsze sami sobie dobrze radzili w takich sytuacjach.
    Pozdrawiam, synka też;-)
    A jak tam dynia? Pomysł na danie jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dania nie bylo, dynia zaczela leciutko gnic, wiec trxeba bylo wyciąc i poszla na lampion. Ale jutro plamuje kupic nowa mniejss, podobno smaczniejsze niz wieksze:-)

      Usuń
  3. Ja miałam taką sytuację kilka miesięcy temu (w wakacje). Byłam na końcu dużego sklepu, a później przy kasie pani pytała czy to On tak płakał. Nieźle musiało być Go słychać. To nie był płacz, to był krzyk. Zdarzyła nam się jeszcze kilka razy taka histeria (też zawsze chodzi o wózek sklepowy ;)) tyle, że bardziej lajtowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. sadze, ze etap histerii jest u kazdego dziecka. tylko u niektorych jest bardziej cichy ;) jako mama swietnie rozumiem taka sytuacje, a innymi nie warto sie przejmowac, bo zawsze bedzie ktos 'madrzejszy' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, chociaz takie uwagi sprawiaja, ze jednak troszke wstyd...

      Usuń
  5. Aż się boję tego etapu. Już teraz wiem, że moje dziecko ma charakterek a jest jeszcze taki malutki. Przecież z biegiem czasu robią się coraz cwańsze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda,jak byl maly to byl luz, bralam go w chustę i spokoj, a teraz:-):-)

      Usuń
  6. Niech ludzie gadają co chcą. Dzieci wpadają w histerię - to normalne - bo robią się sprytniejsze i kombinują, że to im coś pomoże ugrać Jakby nie spróbowały to by było niepokojące ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, to normalny etap rozwoju:-)

      Usuń
  7. jakby ktos o moim dziecku powiedzial" bachor rozpuszczoy" to bym go publicznie zlinczowala wtedy.. i moglbuy sobie potem gadac "jaka matka taki syn";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie daloby się, mlody by zagluszyl wszystko:-)

      Usuń
  8. Komentarzami ludzi nie powinnaś się przejmować. Dziecko próbuje swoich sił, chce pokazać własne zdanie, indywidualność. Trzeba wytłumaczyć Bobaskowi o co chodzi, dlaczego nie może czegoś robić i nie roztrząsać nad nim. Dobrze, że nie dałaś się wmanewrować w jego gierki. Nie pozwoliłaś na dalszą zabawę w sklepie. Być może takie sytuacje się będą powtarzać, ale kiedy Malec zobaczy, że swoim zachowaniem nic nie zyska, zacznie się szybciej uspokajać.

    U nas, tydzień temu Krzysio zrobił Tacie awanturę, bo zamiast dodania do mleka płatków, on najpierw wsypał do miseczki płatki a później chciał zalać mlekiem. Pół godziny wycia... Nie reagowaliśmy na to. Sam się uspokoił. Momentami próbuje używać krzyków, ale udajemy, że na nas to nie działa ;).

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciezko zachowac zimną krew... ale trzeba, dla dobra dziecka

      Usuń
  9. My w poprzedni piątek właśnie taką histerię złapaliśmy... I to gdzie? W wioskowym sklepiku, gdzie Zosia zawsze radości dawała popisy, prosiła o bulę, dziękowała za nią, robiła papa i wychodziła mówiąc do widzenia... No i potem powrót do domu w wózku też był "ryczący" a w poniedziałek już Pani Sklepowa nawet się do niej bała odezwać :P

    OdpowiedzUsuń
  10. My też miewamy takie zawirowania nastrojów. Rzadko, bo rzadko ale jednak się pojawiają. Nigdy nie wiem co wpadnie mojemu Kacperkowi do głowy.. zawsze martwie się co to będzie jak pójdziemy właśnie do sklepu..

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha, to i tak dlugo mu zeszlo! Moj nie ma jeszcze 2 lat, a juz od paru miesiecy urzadza nam akcje w sklepach. Tak jak Twoj, chce za wszelka cene pchac wozek, tyle, ze pcha go na ludzi oraz polki. Kiedy staramy sie nim sterowac, drze sie wnieboglosy. A ostatnio opisalam u siebie jak wsciekly zablokowal cala alejke drac sie na caly sklep. Wstyd jak nie wiem... ;) No nic, bunt dwulatka, trzeba to przezyc...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ano niestety, za dziećmi się nigdy nie trafi. Najgorsze, że zawsze się obwinia za to niewinnych rodziców...

    OdpowiedzUsuń
  13. ja ma to przed sobą jednak jak widzę taką sytuację to raczej patrzę na nią pod kątem : ugną się ci rodzice czy będą twardzi do końca? Czasami dziecko musi się wyszumieć a, że pech chciał, ze w miejscu publicznym :D
    Mając dziecko inaczej patrzę na takie sytuacje i uważam, że nie ma co się wstydzić ludzi. Wstydzić to się mogą nasi politycy ale nie my :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż się boję jak to u nas będzie, bo czasem trzeba mieć masę samozaparcia, żeby dziecku nie ustąpić. No cóż trzeba przetrwać i tyle :(.
    Życzę powodzenia i obu jak najrzadziej syn testował twoją i męża wytrzymałość.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...