środa, 10 grudnia 2014

Brak mi przyjaciółki.

Brak mi Przyjaciółki. 
Takiej prawdziwej od serca. 
Takiej, której bym mogła w 100% zaufać,lub chociaz w 90...
Takiej, której nie wstydziłabym się powiedzieć o moich słabościach, obawach czy lękach. Takiej, która rozumiaļaby...

Wreszcie takiej, którą mogłabym podziwiać, która byłaby dla mnie wzorem, która by mnie inspirowała, motywowała do stawania się lepszą. Ku samodoskonaleniu.

Tęsknię bardzo za przyjaźnią. Mam koleżanki, ale bliskiej przyjaciółki nie.

Miałam w życiu kilka przyjaźni, niewiele, ale jednak. Nic z tego nie zostało, czy to znaczy, że to nie była prawdziwa przyjaźń? Wtedy myślałam, że była... slyszałam taki tekst, że jak ktoś przestaje byc przyjacielem, to tak naprawde nigdy nim nie był. Nie do końca się z tym zgodzę. Czasem głupio tęsknię za utraconą przyjaźnią, wszak byłyśmy sobie bliskie, prawie jak siostry. Czasami chciałabym napisać sms, czy mail ale mam obawy, nie chcę dodatkowych zranień. Mimo wsystko myślę czasem o niej, chociaż wstydzę się do tego przyznać. 

Moze po prostu przyjaźń jest w źyciu na chwilę?


22 komentarze:

  1. Hmm, poruszasz ważny temat... Chyba każdy z nas chciałby, żeby był w Jego życiu taki ktoś. I niektórzy (szczęśliwcy) tego doświadczają. Powiem więcej- mam bardzo dobrą koleżankę (ale nie przyjaciółkę), która przyjaźni się z trzema dziewczynami- to taka paczka. Są dla siebie jak siostry, razem spędzają wakacje itd... Piękne.

    Również słyszałam to zdanie, i w zasadzie- nie wiem co o nim tak do końca sądzić. Przyjaźń kończy się z wielu powodów, i nie jest to chyba jednoznaczne z tym, że nigdy nią nie była. Czasami chyba tak się po prostu dzieje...

    W moim życiu też nie ma kogoś takiego. Może dlatego, między innymi, jest ten mój blog...? Mam kilka bardzo dobrych koleżanek, ale przyjaciółkami nazwać Ich nie mogę, i w sumie sama nie wiem, czy po moich doświadczeniach w tym temacie- bym tego chciała. Albo miałam wyjątkowego pecha, albo sama może robię coś nie tak (nie wykluczam tego), ale zawsze okazywało się, że te moje przyjaźnie były w mniejszym, bądź większym stopniu interesowne. I ta interesowność dotyczyła różnych płaszczyzn- nie mniej jednak- zawsze kiedy to odkrywałam było mi tak samo przykro. Aż w końcu powiedziałam dość i tak mi chyba lepiej- bez rozczarowań.

    Wiesz, idą Święta, jeśli masz jakiś namiar na tą przyjaciółkę, może wyślij Jej życzenia- a nuż może i Ona tęskni i myśli o Tobie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez czasami sobie mysle, ze tak moze i lepiej. Ale jednak mi teskno. Tez i po to zaczelam przygode z blogiem:-) co do interesownosci przyjazni... sama jestem czesto swiadkiem, jak ktos sie z kims trzyma nie lubiac go, bo ma w tym interes. Są tez tacy ludzie, ktorzy chcą z kazdym dobrze zyc. Ja np jak kogoś nie lubie, to wolę nie miec z tym kimś kontaktu, niz ciągnąc go na sile, bo trzeba. Z tego powodu mam nieco ograniczone kontakty z częscia dalszej rodziny, bo nie przepadam za nimi, dlatego nie chcę się spotykac i udawac że się fajnie bawię.

      Byc moze ja tez cos robię nie tak, moze... ale brak mi takiej szczerej przyjazni, jaką (myslałam) mialam na studiach.

      Usuń
  2. U mnie z przyjaźnią w życiu był jak z miłością. Nie szukałam, przyszła sama niespodziewanie. Przyjaciółkę poznałam na studiach i w pierwszej chwili pomyślałam "Z tą to gadać nie będzie o czym", ona zresztą też nie zachwyciła się moją osobą, ale wspólne stanie nad zwłokami w prosektorium bardzo zbliża ludzi ;), nauka czaszki także (to w domu, z własnymi czaszkami - ale nie tymi w swoich głowach). Okazało się, że świetnie się nam współpracuje, potem nawet imprezuje, na zakupach uzupełniamy się - ona wie co gdzie i jak, a ja wypatruje co jest naprawdę piękne. Szalone były studia, a nawet jej wyznanie, że jestem dla niej jak siostra (której nie ma, ma braci) i że darzy mnie miłością. Tak, ja też pokochałam ją jak siostrę. I choć w wielu sprawach jesteśmy jak ogień i woda, mimo, że nasze drogi bardzo się rozeszły przez ostatnie dwa lata, to dalej czuję, że to ktoś bliski "jak siostra", że nawet jeśli już nigdy już nie będziemy blisko zostanie dla mnie kimś bardzo ważnym.
    Życie nie znosi pustki - pojawiła się inna koleżanka, z którą znajomość jest tak głęboka, że nie umiem na razie nawet nazwać - czy to jest przyjaźń czy jesteśmy już jak rodzina (trzymaliśmy nawet dziecko tej koleżanki i jej męża do chrztu), więc sprawa jest bardzo poważna. Jest żona wujka, którą uwielbiam i z którą bez wątpienia się przyjaźnimy. Jest jeszcze koleżanka, z którą pozwalam sobie na dużą szczerość i otwartość. Są kuzynki męża, które uwielbiam, choć czy to przyjaźń nie wiem - ogromna życzliwość wzajemna na pewno. Jest kilka blogowych koleżanek, które stają się bardzo drogie sercu...
    Powściągliwie nazywam uczucia. Bo nie muszą się nazywać, grunt, że są. Nie ma przyjaźni wiecznie takiej samej (to tylko małżeństwo ma być zawsze kochające się), nie ma co śpieszyć się z deklaracjami o wielkiej przyjaźni. Trzeba żyć chwilą. Zresztą moim przyjacielem bez wątpienia jest mąż - nie ma chyba rzeczy, o której nie mogłabym z nim porozmawiać. I podziwiam go, i inspiruje mnie... Po za tym, że to fajny facet to jeszcze ekstra kumpel. A przyjaźń jest super, bo nie musi być na wyłączność, może przeżywać różne wzloty i upadki, rozstania i powroty nie są tragedią w niej, a naturalną koleją rzeczy.
    Nie musisz szukać przyjaźni, ona sama znajduje ludzi. Ale stare kontakty warto czasem odkurzyć, bo święta idą i nawet ja (bałaganiarz nad bałaganiarze) w domu sprzątam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz masę bliskich, serdecznych osób wokol siebie, to prwdziwy skarb! Tez bym tak chciala:-) prwda jest,ze przyjazn przychodzi sama, nie da sie jej wypracowac,musi tez tego chciec jedna i druga strona, jak w milosci....
      I u mnie najlepszym przyjacielem i kumplem jest mąż, ale potrzeba by mi bylo tego zenskiego pierwiastka tez... szkoda ze nie mam siostry. Szwagierka to inny swiat, zbyt sie roznimy by zaprzyjaznic, szkoda.

      Usuń
  3. Mogłabym się podpisać pod Twoim tekstem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem znasz temat, i wiesz jak czsem brak takiej bliskiej osoby doskwiera. Wszystko przed nami, moze przyszlosc przyniesie zmiany w tym temacie, oby!

      Usuń
  4. Wyjęłaś mi ten wpis z głowy! Chodziło mi to po niej od dawna! TO niesamowite, mam wrażenie, że tyle nas łączy...
    Miałam przyjaciółkę w liceum. Taką prawdziwą, na zabój. Kochałam ją bardziej niż wszystkich innych razem wziętych. Poróżnił nas facet i wszystko runęło. I też wiele razy się zastanawiałam czy ta przyjaźń prawdziwą przyjaźnią nie była... Żal mi jej i tęsknię za kimś naprawdę mi bliskim. Moim przyjacielem jest mąż, ale to nie to samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mialam taka przyjaciolke na studiach. Bylysmy nierozlaczne, ja, ona, jeszczejedna i kilka osob, wszedzie razem. Cale studia, okres po. Jak siostra, bliska mi jak rodzina, jej "odejscie" z mojego zycia przezylam bardzo, tez poszlo o faceta, mozna to tak ująć. To chyba czesto poroznia kobiety. Musze o tamtym osobny post napisać.

      Mąz to przyjaciel, ale to jednak nie to samo, to męzczyzna, a ja potrzebuję kobiety, tez trochę takiej mentorki, trochę wzoru dla mnie, bym mogla byc lepsza. Tez podobnej do mnie, z podobnym podejsciem do rodzicielstwa itp, bysmy byly sobie bliskie i rozumiały się. By wiecej laczyło niz dzieliło.

      Tesknie za przyjaźnią, kobiecą, tez chciałabym moc wyskoczyc na kawe, na dlugie zakupy w galerii, lub do spa (marzenie!)

      Ps.tez mam wrazenie, ze wiele nas łaczy, uściski!:-)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też chodzi mi to po głowie. Trochę tak jest, że w codziennym życiu nie ma czasu na pielęgnowanie przyjaźni i one po prostu mijają. Od długiego czasu myślę o telefonie do mojej bliskiej koleżanki, z którą nie widziałam się kilka miesięcy i po Twoim poście - zadzwonię jeszcze dziś :). Ty zrób to samo - warto, bez względu na wynik ;). Przyjaźnie trzeba budować i dbać o nie - mąż to nie to samo co przyjaciółka :). Pozdrawiam ciepło (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
  7. Wazny temat poruszylas. Tak trudno dzis o prawdziwa przyjazń, a chcialoby sie czasem miec kogos, z kims mozna by pogadac os serca, powiedziec mu wszystko, co lezy gdzies tam w glebi nas...
    Ja mam to szczescie, ze mam takiego kogos. Znamy sie od podstawowki, ale widujemy bardzo rzadko. Mieszkamy daleko od siebie. Dzwonimi raczej czy mailujemy. Kiedy jednak sie spotkamy juz, to nie mozemy sie nagadac i zawsze mamy o czym, i znamy swoje najwieksze sekrety, i mozemy liczyc na siebie. Szkoda, ze ta moja przyjaciolka jest tak daleko, nieraz potrzebuje sie sluchacza natychmiast.
    Rozumiem wiec Twoje pragnienia i zycze, aby dawna przyjazn odzla, a moze znajdziesz jeszcze na swej drodze te jedną jedyną dusze pokrewną?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi też brak przyjaciółki ;(
    Miałam jedną, ale wyszła za mąż i nawet nie chce mi się rozwijać tego tematu. Nie wiedziałam, że małżeństwo, może aż tak człowieka zmienić.
    Na szczęście mam siostrę, która jest mi bardzo bliska, mam nadzieję, ze i ona się kiedyś nie zmieni.
    Uważam podobnie jak ty, że przyjaźń, można utracić. Niestety w dzisiejszych czasach bardzo trudno spotkać kogoś, kto mógłby być nam, aż tak bardzo bliski. Jesteśmy za bardzo skupieni na sobie ;(

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi też brakuje kogoś bliskiego. Tak naprawdę nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać, wyżalić się, pochwalić, zwyczajnie pobyć. Wcześniej były "przyjaciółki" i "przyjaciele", ale najwyraźniej nie przetrwały próby czasu, odległości i zwyczajnie zmieniających się kolei losu. Smutno mi samej, zwłaszcza teraz, jak nawet nie mam z kim dzielić trudów i radości życia codziennego, ale co mam zrobić? Przecież nie znajdę sobie przyjaciółki na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  10. wiele razy isę o tym przekonałam "ktoś kto przestaje być przyjacielem nigdy nim nie by"......wolę nie mieć przyjaciół i być sama, mieć tylko luźne koleżanki tak do poplotkowania kawki...niż mieć grono ludzi którzy okazują się fałszywi

    za dużo razy sparzyłam się na ludziach. nie wierzę w prawdziwą przyaźń w tych czasach

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj,
    szukam odpowiedzi na dręczące mnie pytania, a nie odpowie mi lepiej nikt jak młoda mama... Jestem z dala od rodziny, mam przy sobie tylko narzeczonego i spodziewamy się dziecka. Moja rodzina cały czas uważa, że gdy się ono urodzi to nie poradzę sobie kiedy On będzie w pracy, ze powinniśmy się przenieść, czy naprawdę jest aż tak ciężko poradzić sobie po porodzie z dzieckiem? Proszę o szczerą odpowiedź. Czysto praktyczną, bo z rodziną moje kontakty ostatnio nie były najlepsze a przeprowadzka niestety pogorszy naszą sytuację finansową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poradzisz sobie. spokojnie, wszystko da sie dograć zakupy prace domowe i odpoczynek z praca narzeczonego. zawsze w razie czego mozesz włozyc malca do fotwelika samochodowego lub bujaczka i przeniesc razem ze soba kiedy np. trzeba powuiesić pranie, ugotować obiad, wziąźć prysznic kiedy narzeczony jest w pracy a zrobic trzebA, kiedy maluszek będzie spał, wtedy mozna coś ogarnąć posprzatac lub odpoczać, jak sie juz ustali rytm dnia malca tym łatwiej ci bedzie

      Usuń
  12. jesli jestes silna i zaradna,a maluszek jest oczekiwany i kochany to poradzisz sobie. ja bylam sama w domu z synkiem pol roku,maz pracowal. i bylo mi z maluchem cudownie,niesamowicie cieplo to wspominam. najwazniejsze bys miala wsparcie,pomoc i dobre slowo od swojego partnera. latwo nie bedzie,ale jak sie chce to mozna wszystko. odwagi!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Warto w życiu mieć kogoś bliskiego. Kogoś komu możesz się zwierzyć, z kim możesz poplotkować, poradzić się.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem tak po prostu jest że drogi się rozchodzą...

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo dziękuję za odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A jak to jest z połogiem? Czy to wszystko jest naprawdę aż tak straszne? Bardzo boję się porodu, pęknięcia czy nacinania krocza, tego co będzie później...

    OdpowiedzUsuń
  17. Litości... kazda kobieta inaczej to przechodzi, ja mialam ciezki porod zakonczony cc, za to polog to byla pestka, opieka nad maluszkiem, karmienie piersia to bajka:-) nie boj sie! Potrzebujesz sil by byc silna kobieta a nie mazac sie jak ci*a. Wez sie w garść!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...