piątek, 26 czerwca 2015

Czytam i nie wierzę.

Tak, zdaję sobie sprawę, że na świecie dzieją się złe rzeczy. Wiem, że jest dużo przemocy, zła, zwykłego chamstwa itp. 

Ale jak czytam czy słyszę w wiadomościach o przestępstwach na dzieciach to coś mi się robi.

Jak dziś rano - 26letnia "matka" wyrzuciła przez okno z 4 piętra swoją 3miesięczną córeczkę. Normalnie nóż mi się w kieszeni otwiera. I otwiera mi się dalej jak czytam komentarze pod artykułem w necie w stylu - nikt jej pewnie nie pomógł, jaka ona biedna, ona nie chciała, miała depresję poporodową, gdzie był ojciec, państwo jej nie pomogło, to wina państwa, braku aborcji, to wina systemu i tym podobne tłumaczenia fatalnego zła jakiego dokonała ta baba. Nic nie jest w stanie usprawiedliwić tego co zrobiła, nie mieści mi się to w głowie. Żałuję, że to nie te czasy kiedy można było dokonać samosądu. Jak można wyrzucić malutkie dziecko z 4piętra??? No jak? czy ja żyję w innym świecie, że tego nie kumam, że żadne, absolutnie żadne argumenty na wyłumaczenie tego czynu do mnie nie trafiają? Że nie przyjmuję do wiadomości bzdur o depresji poporodowej, o braku wsparcia itp?

Normalnie ręce zaciskają się w pięści.... nic nie zwróci życia tej dziewczynce, smutnego życia, bo z tego co czytałam to ta baba malutką wielokrotnie podduszała.

Jaka szkoda, że nie ma w Polsce kary śmierci. 

środa, 24 czerwca 2015

Kiedy mąż... biega. O co chodzi z tym bieganiem?

Ostatnio obserwuję prawdziwą modę na bieganie. W zasadzie bieganie i biegacze byli od zawsze (mam w rodzinie maratończyka), ale dopiero tak od 2-3 lat stał się na to prawdziwy boom. Gdzie by nie spojrzeć- każdy biega, lub próbuje biegać.

Hmm, przyznam nieco wstydliwie, że mnie temat biegania zawsze omijał. Owszem, lubiłam aktywność fizyczną - rower, marsze, góry, nie straszne mi długie wyjścia, ale przyznaję, że bieganie zawsze okrutnie mnie męczyło i... nie lubiłam biegać. W zeszłym roku- trochę próbowałam- wyszłam pobiegać kilka razy, ale dystanse jakie przebiegałam to średnio 3, maksymalnie 5 km i koniec, więcej nie przebiegłam nigdy, a zmęczenie dawało mi się ostro we znaki, mega zadyszka, pot lejący się po plecach i burak na twarzy.

niedziela, 21 czerwca 2015

Do kitu!

Do kitu.
Czy ktoś jeszcze ma do kitu weekend? Albo chociaż jeden dzień do bani? Bo z tego co czytam na większości blogów to cud, miód, orzeszki, słabszych dni brak.

Jestem zmęczona. Cholernie zmęczona. Moze jutro bedzie lepiej, ale póki co tkwię w ciemnej dziurze głębokiej na dwa metry. 

Może jutro bedzie lepiej.


środa, 17 czerwca 2015

Synuś mało mówi+ wizyta u logopedy dziecięcego.

Drugi problem, który nas frapuje, to jest to, że młody mało mówi. Martwi nas to od dawna, pisalam o tym <TU>

Obecnie sprawa wygląda tak, ze ktoś obcy by nie wiedział za bardzo o c młodemu chodzi, bo on ma na słowa swoje własne określenia i stosuje skróty pomieszane z językiem gestów i znaczeń dla wtajemniczonych. Ja, która przebywam z nim na codzień w większości wiem, co on chce i rozumiem go. Ale on we wrześniu idzie do przedszkola i okropnie mnie martwi jak sobie zmową poradzi...

Np:
"Mama pi woda" - mama pije wodę
"Tata mi" - tata myje
" Myhy dźiu dźiu" - muchy są na drzewie:-)
"Kita abzia bzia dudu" - kot ma duże oczy
" Biabuł hosi" - pies śpi
Itp.

Ja wiem, o co mu chodzi, bo znam jego słówka, ale inni nie. 

Poszliśmy z nim pod koniec maja do logopedy dziecięcego, by go zbadała, oceniła jak fachowiec.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Na co uważać u dentysty.

W listopadzie zeszłego roku usuwałam chirurgicznie dolną 8kę - jakie kwiatki wyszły przy okazji: <klik> i <klik> 

:-(

Ostrzegam wszystkich- chodzcie do sprawdzonych dentystów, nie zawsze pod nowoczesnym, prywatnym gabinetem kryje się dobry fachowiec. Szczególnie trzeba uważać kto robi leczenie kanałowe i czy to potrafi...

Co powinno nas niepokoić u naszego dentysty:

niedziela, 7 czerwca 2015

Problem z jedzeniem. Młody nie chce jeść.

Mamy problem z jedzeniem. Młody nie chce jesc ... zaraz zaraz, chce, ale wybrane przez siebie rzeczy... uwielbia serki waniliowe, jogurty, serek wiejski, kaszki. Biszkopty, ciasto, wafelki bez czekolady. Parówki berlinki. Banany.

Z obiadów zje jedynie makaron z sosem pomidorowym, ktory sama robię, do niedawna jadł z nami, ziemniaki z sosem i mieskiem, marchewki,teraz nie chce... z gotowych dan zje jedynie sloiczek hipp buraczki z ziemniakami i wolowinką... to mogłby jesc codziennie. 

Az wstyd pisać. 

czwartek, 4 czerwca 2015

Jestem, po czasie.

Trudno wrócić po takim czasie. Ale w jakiś sposób brakowało mi pisania, tych umykających chwil, bo jednak zapisując do wielu rzeczy można wrócić, powspominać. Poznałam tutaj też tyle wspaniałych osób. Zatem jestem, teraz mam nadzieję regularniej. To, że nie było mnie tu, nie znaczy, że nie bywałam u Was, jestem na bieżąco;)

Kochani! Co u mnie? Mój synuś ma 2 latka i 8 miesięcy, jest przekochany, ale sprawia nam trochę problemów z jedzeniem i z mową, co nas martwi, ale o tym jeszcze będę pisać. Od września idzie do przedszkola, do którego go zapisaliśmy - blisko domu, chodzi tam córeczka szwagierki, jest rocznik starsza od mojego Szkraba, jak myślę o przedszkolu, to ogarnia mnie jakieś uczucie lęku,ale z drugiej strony tłumaczę sobie, że każdy z nas przez to przechodził i to następna kolej rzeczy w dorastaniu naszych dzieci;)

Z innych spraw trochę by opowiedzieć, ale pozwólcie, że karty będę odkrywała stopniowo i nie wszystkie od razu;)

 Kwiatki na balkonie zasadzone, doszło jeszcze jedno drzewko i czerwone pelargonie;)
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...