środa, 24 czerwca 2015

Kiedy mąż... biega. O co chodzi z tym bieganiem?

Ostatnio obserwuję prawdziwą modę na bieganie. W zasadzie bieganie i biegacze byli od zawsze (mam w rodzinie maratończyka), ale dopiero tak od 2-3 lat stał się na to prawdziwy boom. Gdzie by nie spojrzeć- każdy biega, lub próbuje biegać.

Hmm, przyznam nieco wstydliwie, że mnie temat biegania zawsze omijał. Owszem, lubiłam aktywność fizyczną - rower, marsze, góry, nie straszne mi długie wyjścia, ale przyznaję, że bieganie zawsze okrutnie mnie męczyło i... nie lubiłam biegać. W zeszłym roku- trochę próbowałam- wyszłam pobiegać kilka razy, ale dystanse jakie przebiegałam to średnio 3, maksymalnie 5 km i koniec, więcej nie przebiegłam nigdy, a zmęczenie dawało mi się ostro we znaki, mega zadyszka, pot lejący się po plecach i burak na twarzy.

No i trafiło na mojego mena: biega od miesiąca. Pierwsze wyjście - niewinne- 5 km zaliczone.
Następne wyjście- przebiegł już 10 km, następne 11.5.
Tak go to wciągnęło, że zapisał się na dwa biegi- pierwszy już 11 lipca w Skórczu na 15 km:


A drugi będzie w sierpniu w naszym rodzinnym mieście na 10 km. Oczywiście buty do biegania z lidla zakupione, ciuchy też i działa.

W związku z zaplanowanymi startami zaczął intensywne przygotowania. Ten na 15 km to będzie jego pierwszy start w życiu, poprzeczkę zawiesił wysoko, bo to 15 km i też teren niełatwy. Mam nadzieję, że nie ukończy biegu jako ostatni;)

Jestem z niego dumna, że coś robi - dla siebie, dla swojego ciała. Wcześniej jakiś czas trenował sztuki walki, to pozwoliło mu zgubić zbędne 5 km i wymodelować sylwetkę, spalić brzuch itp, no i nie boję się z nim po ulicy chodzić;)).
 
Co do biegania - warunek postawiłam jeden- by biegał tak, by nie kolidowało to z obowiązkami domowymi - zatem rusza na trasę kiedy wykąpie młodego, jest lato, bardzo długo jasno - może biegać wieczorami, to nawet lepiej latem, gdy w dzień upalnie, by trenować bez palącego słońca.

Samo bieganie- pomaga utrzymać ciało w dobrej formie, hartuje, spala kalorie (10 km to spalonych 800 kcal) i modeluje sylwetkę (podobno;)
 
Mój mówi, że chce być jak wino, im starszy tym lepszy i żałuje, że za to bieganie się wcześniej nie zabrał. W dobie chorób cywilizacyjnych z układem krążenia taka forma ruchu może być faktycznie drogą ku zdrowiu. Kto wie, może i ja się przekonam, kiedyś?

A wasi mężowie - robią coś "dla siebie"? 

22 komentarze:

  1. Też zauważyłam, śmieszne to jest. Do tego w każdej sieciówce miejsca na sportowe ciuchy. Mnie to nie ciągnie.
    Mój mąż i bieganie? ha ha
    Dla niego spacer to jazda samochodem.
    Odżywia się raczej niezdrowo. Dla niego może nie być warzyw tylko mięso i mięso. Ja natomiast warzywa i owoce uwielbiam i zauważyłam, że sama z siebie jem ich więcej niż mięsa. Organizm chyba mi się przestawił. Ale ogólnie jak mąż coś zrobi do jedzenia to jest pycha (dobrze przyprawia).
    Ja jestem nogą z gotowania. Nie znaczy to, że nie umiem - nie lubię, dla mnie to kara boska..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to też zbyt nie jara:) Twój mąż powinien bardziej o siebie dbać - szczególnie w kwestii jedzenia, bo na ruch - wiadomo, nie każdy ma czas. Dla mnie np mięso mogłoby nie istnieć.
      Nie lubisz gotować;) ? Ja dość lubię, najbardziej nie lubię zmywać naczyń:P bo zmywarki niestety nie mamy (mała kuchnia bez możliwosci montażu)

      Usuń
    2. Pewnie pisząc ten komentarz dałam Ci wrażenie, że mój mąż jest otyłym niedbaluchem ;)
      Jest szczupły, ale je tłusto. Najchętniej wszystko smażone i tak jak wspomniałam najchętniej mięso :)

      Usuń
    3. Nie, chodxilo mi o cholesterol, nawet bedac szczuplym mozna miec wysoki, a to prowadzi do groznych chorob,namow mena na salatke do mieska:-)

      Usuń
  2. I bardzo dobrze, warto zadbać o kondycję. Ciesz się, bo nie ma nic bardziej aseksualnego niż zaniedbany facet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, nie ma nic gorszego jak zaniedbany i znudzony życiem kapeć:P

      Usuń
  3. Miałam dodać. Kiedyś chodził na siłownię. Teraz zwyczajnie nie ma czasu. Jest na nogach od 4:30 rano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4.30! co za barbarzyńska godzina! Mam nadzieję, ze chociaż w miarę wcześnie wraca z pracy.

      Usuń
    2. Kiedyś wspominałam, że mamy coś własnego, chodzi mi o pracę, stąd ta godzina.
      Mąż musi tak wcześnie wstawać, bo przyjeżdżają dostawy towaru, musi też otworzyć i ogólnie pilnować pracowników i spraw papierków. Czy wraca wcześnie? Otóż nie :) Widzimy się cały cas, bo działalność jest przy domu, jednak uwiązanie do godziny mniej więcej 19:30.

      Usuń
  4. Bieganie też mnie nigdy nie ciągnęło, jedynie krótkie dystanse bo jestem typem sprintera. Obecnie w grę wchodzą marsze, z dziećmi na spacerze :-) A mąż od zawsze chodzi na pływalnię. Z mniejszymi lub większymi przerwami ale to jest to co sprawia mu przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pływanie jest fajne i rozwija całe ciało, zbawienne dla kręgosłupa. Ja bardzo lubię pływać, mamy basen w mieście, ale niestety dość mały i stary, ale gdy mam okazję popływać na łonie natury i nie ma przeciwskazań to korzystam:)

      Usuń
  5. Ja sama zaczęłam biegać chociaż tego nigdy nie lubiłam tak jak Ty. i wciągnęło mnie:) na maratony się nie zapisuję, bo to nie dla mnie. Ja biegam dla zdrowia i poprawy kondycji. Przy pracy biurowej takie pół godzinki ruchu codziennie to wręcz podstawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ważne by się ruszać i by każdy znalazł coś dla siebie. Fajnie, ze biegasz, moze i mnie to kiedyś wciągnie, fakt- ten sport nie wymaga prawie zadnych nakładów finansowych- jedynie buty- wychodzisz z domu i biegniesz, to jest fajne. Maratony - jasne że nie, ale taki bieg 10 km, może mógłby być dla CIebie?

      Usuń
  6. Skąd ja to znam :) Mój mąż również od jakiegoś czasy biega. Podobnie jak u Ciebie wychodzi jak już wykąpie synka. Nie mogę wyjść z podziwu, że biega po 10 km. I że po pracy jeszcze mu się chce. W sumie fajnie, że robią coś pożytecznego dla zdrowia i ducha, a nie przesiadują na kanapie przed telewizorem lub komputerem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faceci chyba mają lepsze warunki fizyczne niz kobiety, ze dla nich przebiec 10 km to pestka i na pewno mniejszy wysiłek. Dla mnie na razie to nieosiągalne. Ale moze kiedys/.. chciałabym złamać taką granice tych 10 km...

      Usuń
  7. mój mąż też biega ;) ja chciałam sie za to zabrać, ale jakoś zapału nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo bieganie strasznie męczy... ja miałam zapal rok temu- krótki, starczyło go na kilka wyjść, hehe

      Usuń
  8. Dla mnie to najleszy i najtanszy sposob na zrzucenie kilku kg choc nie dla mnie dlugie maratony. Nie wiem kiedy pobiegam znowu... :P a co do meza to moj by sobie mogl tak czasem poboegac dla zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. namów go;) teraz lato, pogoda sprzyja, zawsze mozna zrzucić to co się zimą zgromadziło na brzuchu;)

      Usuń
  9. Ja biegałam z bratem ze dwa, trzy razy, ale narzucał za duże tempo wiec się zrazilam :/ choć też był początkujący

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mężczyzni maja globalnie lepszą wytrzymałosc i warunki fizyczne. Jak kiedys jeździłam z bratem na rowerze to też tak zasuwał, ze ledwo mogłam go dogonić:P Później mu powiedziałam, ze więcej z nim nie jadę. Razu pewnego wywalilam sie z całym rowerem i od tego czasu dałam sobie spokój:P spokojnie pojechać - ok, ale szybkie rajdy rowerowe to nie dla mnie. I lepiej biegać samemu -tak mysle, wtedy mozna skupić się tylko na sobie.

      Usuń
  10. Mój się wspinał, ale zaprzestał... mam nadzieję, że chwilowo. Czasem biega, ale na raczej krótkie dystanse... mnie bieganie nie ciągnie... może kiedyś. Za to razem spacerujemy, dzieci w wózkach, my na nogach i ok. 10 km dziennie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...