środa, 29 lipca 2015

A drugi trymestr...

Już za mną. 

Najwygodniejszy trymestr, chociaz do 22 tygodnia dokuczały mi okrutne mdłości i poranne wymioty. W związku z tym, że mam lekką niedoczynność tarczycy, co ranka na czczo muszę brać Euthyrox i popijac szklanką wody i dopiero po 20 min mogę coś zjeść. Sęk w tym, że od początku ciązy bylo mi tak niedobrze, że utrzymać w żołądku tą wode graniczylo z cudem...

W czasie dnia już nie wymiotowałam, ale mdłości byly, ktore zajadałam, czego skutkiem jest bardzo duzy przyrost wagi, jestem na najlepszej drodze ku temu, by ponownie przytyć 26 kg, tak jak z synkiem....
Też nie ułatwia mi suplementacja progesteronu, który biorę od początku...
Dobra, dobra, też nie odmawiam sobie, jak mam ochotę na pączka to sobie zjem:-P

Ale co tam, schudnę sobie, już raz mi się udało:-)

Cudownym doświadczeniem było to, że odkryłam że czuję ruchy maleństwa w 16 tc. I rację miał lekarz, że odkąd zaczęłam czuć ruchy poczułam większy spokój. Wyczekiwałam ich codziennie, pojawiały się o podobnych porach.

W 21 tc poszliśmy razem na usg połówkowe. Mężuś po raz pierwszy mógł zobaczyc nasze maleństwo. Na szczęście wszystkie parametry bardzo dobre i bez zastrzeżeń:-)

"A jaka płeć" zapytalismy pod koniec badania, na co dr usmiechnął się tajemniczo i powiedział: " ja już wszystko widziałem...." i droczył sie z nami tak na żarty, że już zapomniał:-) Dla nas najważniejsze było zdrowie maluszka jednak, chociaż ja mimo tego wszystkiego miałam w głowie marzenie co do płci...

Czy to chłopiec czy dziewczynka dr nam nie zdradził, tylko napisał nam to na karteczce, którą włożył do koperty z płytą dvd z zapisem badania:-)

Otworzyliśmy kopertę na zewnątrz, złożoną karteczkę dałam mężowi, podświadomie przeczuwałam co bedzie na niej napisane. 

<3 od razu pojechalismy do jubilera, gdzie mężuś kupił mi srebrny komplet biżuterii z rubinkami, taki, jak mi się zawsze podobał, piękny:-)


Około 23 tc wyszło, że mam skróconą szyjkę macicy, co musiałam raz w tygodniu kontrolować na usg, na szczęście po parotygodniowej obserwacji ta przykrótka szyjka stanęła w miejscu, bo leżałam ile mogłam i oszczędzałam się na maksa. Progesteron nadal, magnez, do tego dawka DHA zwiększona do 1000 mg na dobę. Sporo tych tabletek.

Szybko mi minął drugi trymestr, jedynie ta szyjka nie dawała mi spokoju, a jak sie naczytałam o tych problemach z szyjką w necie to juz w ogole zaczelam sie obawiac przedwczesnego porodu. Lepiej takich rzeczy nie czytać bo kazda ciąza jest inna, a mozna sie tylko bez sensu nakręcić. Nic w drugim trymestrze nie przygotowałam dla dziecka, i mimo, że oglądałam rzeczy dla dzieci odważyłam się jedynie kupić czapeczkę i łapki niedrapki. Marzyłam by dotrwać do 34 tygodnia, tego pięknego tygodnia, kiedy maluch ma prawie stuprocentowe szanse na zdrowy rozwój poza brzuchem mamy. 

11 komentarzy:

  1. Znam kilka dziewczyn, które mają problemy z tarczycą. Współczuję.
    Hmm to jaka płeć?; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tarczyca w zasadzie dopiero od poltora roku cos robie, wczesniej nie wiedzialam, w badaniach wyszlo tsh ponad 3, a to za duzo. Nie czuje zadnych fizycznych niedogodnosci, ot tylko biore codzien Euthyrox, dzieki temu tsh niskie i wszystko gra.

      Ps.zajrzyj na @

      Usuń
    2. ;-)


      Właśnie zawsze mi się kojarzyło, że przy niedoczynności są problemy z wagą. Ale chyba jak bierzesz leki to te parametry są w normie i jest ok.?
      Poza tym też problemy z zajściem w ciążę.

      Usuń
    3. Nigdy nie mialam problemow z wagą, z synkiem tsh bylo ok, a i tak przybralam 26 kg. Bez ciązy jestem szczupla, mialam okres,ze bylam wręcz chuda i podejrzewano u mnie w rodzinie anoreksję,hehe:-) w ta ciaze zaszlam w pierwszym cyklu, z synkiem po 2 mcach. Nie wiem, czy sprawa tarczycy nie jest demonizowana, ja chcąc zajsc w ciaze wolalam poprawić tsh,tak mi zalecil moj gin.

      Usuń
  2. Czuje, ze to dziewczynka :) To już jesteś dalej niż ja :) Mi jedyne co dokucza w ciązy to ciągły stres i to nie z powodu dziecka, tylko ciągle kłótnie z rodziną i mężem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z męzem wiadomo, kloci sie, a babki w ciązy sa bardziej drażliwe:-P a mój na dodatek nie lubi sprzątać, wiec punkt zapalny jest:-)

      Usuń
  3. Zazdroszczę, że już masz tyle ciąży za sobą. Ja chyba najbardziej boję się okresu ciąży i pierwszych 3 miesięcy w czwórkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesli ciaza przebiega prawidlowo to jest pięknie. Najgorzej, jesli byłaby koniecznosc pobytu w szpitalu- nie majac starszego dziecka w domu to jest luz, a tak dochodzi troska o starszaka,jak sobie poradzi bez mamy itp. Tak naprawde ciąza z jednej strony siee dluzy,a z drugiej szybko leci, mysle ze jak minie pierwszy trymestr to juz powoli z gorki, choc zawsze cos moze sie zdarzyć,ale tez nie mozna o tym myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie rozpieszcza Cie ta ciaza. Rozumiem,ze ta przerwa w blogowaniu to wlasnie wynik wszystkich zdarzen, o ktorych teraz piszesz. Mam nadzieje,ze juz odetchnelas troche z ulga. I ciekawa jestem plci:)

    OdpowiedzUsuń
  6. cieszę się że wszystko ok

    OdpowiedzUsuń
  7. Spóźniona odpisuję na wpis... także odniosę się tylko do biżuterii, nie mogę przejść obok niej obojętnie ;-) Ja marzę o takiej właśnie, ale z granatami... to podobno "moje" kamienie, pasujące do mojej liczby, znaku zodiaku czy czegoś tam ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...